Pokazywanie postów oznaczonych etykietą top. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą top. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 stycznia 2018

Najlepsze i najgorsze książki 2017 roku

2017 rok obfitował w wiele różnych książek. Były pozycje, od których nie mogłam się oderwać i czytałam je z zapartym tchem nie mogąc się doczekać tego co będzie dalej. Niestety trafiło się też kilka takich, przez które nijak nie mogłam przebrnąć, były nijakie, nudne, mdłe i najchętniej rzuciłabym nimi w najdalszy kąt mojego pokoju. Jeśli jesteście ciekawi, które książki zyskały miano najlepszych i najgorszych pozycji w minionym roku, zapraszam do dalszej części tego zestawienia.
(kliknięcie na tytuł przeniesie was do recenzji danej książki)

Najlepsze książki 2017 roku:


Złodziejka książek 



Pierwszą rzeczą jaka wyróżnia tę pozycję na tle innych jest narracja. Narratorem w Złodziejce książek jest... śmierć. Ten specyficzny sposób prowadzenia narracji sprawił, że książka jest jeszcze bardziej wyjątkowa, akcja rozgrywa się w czasach wojny, powieść jest niezwykle poruszająca, wzruszająca i wciągająca. Nie da się od niej oderwać, to cudowna opowieść o niezwykłej przyjaźni, akordeoniście, wyjątkowym Żydzie, Rosie z ostrym językiem, szczęściu, miłości, odwadze, poświęceniu i nadziei.

Był sobie pies



Ta historia pokazuje nam jak bardzo pieski potrafią być wierne ludziom oraz jak wielką miłością nas darzą. To pozycja dla każdego - niezależnie od tego czy masz 6, 16, czy 66 lat. To taka książkowa perełka - pełna ciepła, miłości i ... piesków, oczywiście! ;) Zakończenie jest bardzo wzruszające, dlatego kiedy już zaopatrzycie się w paczkę chusteczek, kubek kakao i cieplutki kocyk, nie pozostanie wam nic innego jak sięgnąć po tę książkę. A jeszcze lepiej jak przytulicie swojego psiaka i razem z nim pogrążycie się w lekturze. Polecam nie tylko miłośnikom psów!

Moja Lady Jane



Ta książka to niesamowita przygoda, pełna magii, uroku, humoru, pozytywnie zakręconych postaci, oraz cudownego stylu i wyobraźni autorek. To powieść idealna dla fanów koni, fretek, pustułek, lisów, psów, a nawet mułów - dla każdego coś dobrego. xD Jeśli chcecie zanurzyć się w świecie szesnastowiecznej Anglii, który jest oparty na PRAWDZIWYCH WYDARZENIACH Z HISTORII TEGO KRAJU, oraz poznać historię na nowo, to po prostu musicie przeczytać Moją Lady Jane. Co ja gadam - tak czy siak powinniście to zrobić. Lektura porwie was z krzeseł i pozwoli na świetną zabawę przez kilka godzin. Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę.

Dalila



Czasami trzeba sobie zrobić przerwę. Przerwę od fantastyki, młodzieżówek, romansów, czy czegoś innego, po to aby sięgnąć po powieści takie jak Dalila, która opowiada o młodej kenijskiej imigrantce. Czasem trzeba uświadomić sobie niektóre rzeczy, coś przemyśleć, zastanowić się nad tym jakie życie mamy my, a jakie ludzie mieszkający wiele kilometrów od nas. Porównać jedno do drugiego po to żeby dojść do wniosku, ze to nasze nie jest takie złe, jak to zapewne często mamy w zwyczaju narzekać. Dalila nauczyła mnie, że choćby nie wiem co należy walczyć. Nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i na Ziemi mówią inaczej, nigdy nie należy się poddawać. Trzeba czerpać z życia to co najlepsze i dawać od siebie tak wiele jak się tylko da.

Cud chłopak



Cud chłopak to książka, która zostanie ze mną na bardzo długo i śmiało mogę ją zaliczyć do grona najlepszych książek 2017 roku. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej pozycji to zachęcam was do nadrobienia zaległości. Poznajcie Augusta i pozwólcie mu odmienić was, zmienić sposób myślenia i dajcie się oczarować temu niezwykłemu dziesięciolatkowi. Naprawdę nie będziecie żałować, ta powieść uczy nas o tym, że wygląd tak naprawdę nie ma znaczenia - liczy się to jakim jesteśmy człowiekiem, a sposób w jaki jest napisana jest naprawdę niesamowity, co czyni ją jeszcze lepszą.

Najgorsze książki 2017 roku:


Ja, diablica


Książka pani Miszczuk utwierdziła mnie w mojej niechęci do polskiej literatury. Miała to być oryginalna pozycja, a koniec końców była tak głupiutka, że aż zabawna - może to właściwie komedia miała być? Jednak żeby nie było, że tylko krytykuję - trzeba przyznać, że styl autorki jest bardzo przyjemny i książkę czyta się bardzo szybko, co pozwoliło mi doczytać ją do końca. Nie polecam tej książki i nawet nie chcę myśleć o tym, co autorka wymyśliła w drugim i trzecim tomie. Jednak jeśli mimo wszystko chcecie poznać losy Wiktorii Biankowskiej - śmiało, tylko pamiętajcie - ostrzegałam!

Zła krew


Ta książka była tak zła... Szczerze mówiąc to już nie pamiętam co tam się w ogóle działo - kojarzę, że było sporo brutalnych scen, bohaterowie byli naprawdę nijacy, a czytanie było wyjątkowo męczące i sama sobie się dziwię, że przeczytałam to w całości - liczyłam na to, że będzie lepiej... Nie było.

Mirror, mirror



Ta powieść nie była jakoś wybitnie zła, po prostu zabrakło jej tego czegoś i drugi raz na pewno po nią nie sięgnę. Nie dostała ode mnie jakoś mało punktów, bo 6/10, ale z perspektywy czasu dałabym niższą ocenę i w sumie to podobnie jak w powyższym przypadku - nawet nie wiem co tam się w ogóle działo. Może to i lepiej, że zapominamy o tych kiepskich, przeciętnych książkach - mamy miejsce na zapamiętanie tych naprawdę wartościowych powieści. ;)

Endgame. Wezwanie 



Tutaj też dałam dość wysoką ocenę i sama nie wiem z czego to się wzięło. Jak tak teraz czytam tę swoją recenzję, to nawet nie pamiętam tych bohaterów, o których tam wspominałam. Mam wielką pustkę jeśli chodzi o tą pozycję i wcale nie zamierzam jej sobie odświeżać, już sama okładka odstrasza - a w tym przypadku nie sprawdza się powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce".

To by było na tyle - tak oto wygląda mój ranking tych najlepszych oraz najgorszych powieści w roku 2017. Teraz wasza kolej - pochwalcie się tym co przeczytaliście i jakie były najlepsze oraz najgorsze powieści przeczytane przez was w zeszłym roku! :)
Udostępnij

wtorek, 3 października 2017

3 ulubione seriale mojego dzieciństwa :D

Cześć moi kochani! :)

 Dzisiaj postanowiłam zrobić małą przerwę od ciągłych książkowych postów - bo ileż można czytać o książkach - dlatego wpadł mi do głowy pomysł żeby tym razem napisać wam kilka słów o serialach. Z tym, że na daną chwilę oglądam tylko dwa seriale - The 100 i Teen Wolf'a (który właściwie już się skończył, ale co mi tam, zacznę od początku xD)), a o nich już kiedyś tam pisałam (tutaj i tutaj), więc postanowiłam cofnąć się trochę w czasie i przedstawić wam trzy ulubione seriale mojego dzieciństwa. Teraz wszystkich chętnych zapraszam do poczytania, o tym co takiego oglądałam kilka lat temu... :)

 

Czarodzieje z Waverly Place


Zdecydowanie mój faworyt, który długo walczył o zaszczytne pierwsze miejsce z Hannah Montanną, ale w końcu uplasował się na tym pierwszym miejscu i już wam mówię dlaczego. Strasznie polubiłam przygody rodzeństwa Russo i ich problemy życia (nie)codziennego. Teraz już widzę, że często pojawiały się w tym serialu błędy logiczne, a efekty specjalne nie były jakieś super, ale będąc dzieckiem miałam wrażenie, że to najlepszy serial na świecie - bardzo często oglądałam kilka odcinków z wyprzedzeniem gdzieś w czeluściach internetu i potem chwaliłam się znajomym że wiem co będzie w kolejnym odcinku. Dużym plusem Czarodziei była też Selena Gomez, która grała główną rolę i była w tamtym okresie moją idolką. Pamiętam, że świetnie się bawiłam podczas oglądania i teraz czasem jak widzę w Disney Channel jakieś powtórki to zdarza mi się usiąść i obejrzeć. :)

Hannah Montana


No to był istny szał. Wszyscy, dosłownie wszyscy oglądali Hannę Montanę i mieli jakieś gadżety z nią związane. Pamiętam, że w drugiej, albo trzeciej klasie dostałam na urodziny plecak z główną bohaterką, byłam wtedy najszczęśliwszym dzieckiem na świecie i nie mogłam się doczekać pójścia w nim do szkoły i zaprezentowania się koleżankom z klasy. Bardzo mi się podobały perypetie młodej Miley, która w nocy stawała się super sławną wokalistką, a w dzień zwykła nastolatką. Podobnie jak w Czarodziejach - tutaj również było masę błędów logicznych, ale w tamtym czasie nie zwracałam na nie uwagi tylko wciągałam się w historię dziewczyny.

Nie ma to jak hotel/statek


Najpierw był Nie ma to jak hotel czyli taki powiedzmy etap wstępny do przygód bliźniaków na statku, gdzie byli już bardziej dojrzali i odpowiedzialni niż w hotelu. Pamiętam, że bardzo lubiłam oglądać ich historię, ze względu na humor oraz niezwykłe przygody bliźniaków w hotelu, a potem wpadanie w tarapaty i próby wykręcenia się z nich na różne możliwe sposoby. Na statku było zresztą podobnie, z tym że tutaj byli już starsi i mądrzejsi, jednak ich sposób bycia i zachowania nie uległ znacznej zmianie. Wiele razy śmiałam się podczas oglądania ich przygód i bardzo mile wspominam ten serial, a nie jeden raz zdarzało mi się oglądać niektóre odcinki po kilka razy, zwłaszcza te specjalne.

Pamiętam, że raz połączono te trzy wymienione wyżej seriale w taki sposób, ze akcja rozgrywała się na statku gdzie byli bliźniacy, rodzina Russo wygrała (tego dokładnie nie pamiętam) wakacje czy coś w tym stylu na tym statku, a gościem specjalnym w tym samym czasie miała być Hannah Montana. To było niesamowite doświadczenie i bardzo fajne zrobione przez reżyserów, że połączyli te trzy z pozoru różne seriale w jeden, co prawda trwał chyba trzy odcinki, ale mimo wszystko było w tym masę frajdy. :)

Prócz tej zaszczytnej trójki oglądałam jeszcze Powodzenia Charlie, Jessie, Blog na czterech łapach - w sumie większość seriali jakie były emitowane na Disney Channel. :D Do tego jeszcze WITCH - ale to było dość daawno temu, nawet miałam pamiętnik z tej bajki, który mam do dzisiaj. :D Dajcie znać czy znacie te seriale i czy oglądaliście je w dzieciństwie? A może oglądaliście coś innego, o czym tutaj nie wspomniałam? Pochwalcie się, chętnie poczytam. ;) Do napisania!
Udostępnij

czwartek, 10 sierpnia 2017

Książkowe miejsca, które chciałabym odwiedzić w wakacje ♥

Cześć moi kochani!
Od kilku dni była cisza u mnie na blogu, a jest ona spowodowana tym, że na początku sierpnia zaczęłam moją pierwszą pracę, z której jestem ogromnie zadowolona, ale zabiera mi ona sporo wolnego czasu więc siłą rzeczy nie mogę pisać postów tak często jakbym chciała. Ale znalazłam dla Was chwilkę i postanowiłam, że czas zrobić sobie małą przerwę od ciągłych recenzji, a że mamy wakacje i z tej racji jeździmy do różnych ciekawych miejsc postanowiłam przygotować coś z tym związanego. Panie i Panowie przedstawiam Wam książkowe miejsca, do których chciałabym pojechać! ;D

Amsterdam (Gwiazd naszych wina)

To chyba jedyna realna opcja w tym zestawieniu. xD Już kiedy czytałam książkę czułam ten wspaniały klimat Amsterdamu zwłaszcza nocą, a kiedy oglądałam film i zobaczyłam ujęcia z tego miasta oczarowałam się jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się i pojadę do Amsterdamu - od dłuższego czasu bardzo chciałabym to zrobić - kraj tulipanów, wiatraków, rowerów - idealna mieszanka jak dla mnie. *.* . Trzymajcie kciuki żeby się udało! xD

Hogwart

Każdy kto jest ze mną dłużej zapewne wie (a jak nie to teraz się dowie xD), że jestem wieeelką fanką przygód młodego czarodzieja , więc Hogwart musiał się znaleźć na tej liście musowo. Wyobraźcie sobie, że latacie miotłą po skończonych zajęciach, gdzieś na błoniach szkoły, abo odwiedzacie Harida w jego domku, lub - wersja dla leniuchów - odpoczywacie w Pokoju Wspólnym waszego domu, no ewentualnie jeśli lubicie ryzyko i strach możecie się wybrać do Zakazanego Lasu. Ahh marzenie każdego Potterheads <3

XVI wieczny Londyn z książki Moja Lady Jane

 ...czyli powieści, którą niedawno przeczytałam i z miejsca się w niej zakochałam. Świat jaki jest w niej przedstawiony wprost ocieka magią zmiennokształtnych, Londyn przedstawiony w książce urzekł mnie swoim klimatem i został idealnie opisany przez autorki. Aż chciałoby się wskoczyć na jakiegoś konia i pogalopować przez ulice miasta i okoliczne pastwiska. xD

Wiktoriańska Anglia z Diabelskich Maszyn 

Zauważyłam, że większość z tych miejsc jest jeszcze ładniejsza i ma więcej uroku nocą. Wyobraźcie sobie, że jedziecie właśnie na jakiś wytworny bal do Magnusa, ubrani w przepiękne suknie z tamtego okresu, które baaardzo mi się podobają, lub - wersja dla panów - w jakieś szykowne garnitury, fraki, lub coś innego z tamtej epoki. A w dzień przechodzicie sobie głośnymi uliczkami wiktoriańskiego Londynu i oglądacie wystawy dajmy na to kapeluszy, czy coś. xD 

Dwór Wiosny

Ewentualnie Nocy, ale póki co wolę Tamlina, bo przeczytałam dopiero pierwszą część cyklu pani Maas. Dwór Wiosny to przepiękne miejsce, w którym każda minuta byłaby przepełniona radością. Mieszkanie w pięknym domu, spacerowanie po jeszcze piękniejszym ogrodzie, magia krążąca w okół... Ahh pomarzyć można... xD

Parthenia z Zakazanego Życzenia

Miejsce pełne magii, dżinnów, ludzi w śmiesznych strojach (wiecie coś takiego jak nosili w bajce o Aladynie - nie wiem jak Was, ale mnie w sumie śmieszyły te aladynki - w sensie spodnie - Aladyna xD), magicznych lamp... Na stałe bym tam nie pojechała, bo wydaje mi się, że mogłoby mi być zdecydowanie za gorąco, ale na kilkudniowy urlop z chęcią bym się tam wybrała. Opalenizna gwarantowana!

Araluen ze Zwiadowców

Co prawda całej serii nie przeczytałam, bo w sumie już mi się dłużyła, ale z chęcią przeniosłabym się do Araluenu - miejsca, które wyobrażałam sobie jak typowe średniowieczne królestwo, z przystojnym Will'em, dzielnym Horace'm oraz sprytnym Haltem. A gdybym mogła wybrać się do chatki Halta byłabym przeszczęśliwa! :D

--------
Znając mnie to na pewno jeszcze o czymś zapomniałam, ale mój mózg został już prawie całkowicie spalony przez ten diabelski upał, więc póki co zostawiam was z taką listą. Podzielcie się w komentarzach dokąd to Wy chcielibyście się udać jeśli mielibyście taką możliwość (czy to miejsca realne, czy też kompletnie fikcyjne xD). Trzymajcie się jakoś w te upały, do napisania! :*
Udostępnij

niedziela, 1 stycznia 2017

Najlepsze książki 2016 roku

Ostatnio trochę sobie ponarzekałam i stworzyłam listę najgorszych książek 2016 roku. Dzisiaj przyszła kolej na tą milszą część czyli na najlepsze pozycje 2016 roku. Wszystkie te książki bardzo mi się podobały i pewnie jeszcze kiedyś do nich wrócę. Teraz nie przedłużam i zapraszam do czytania. :)

cała seria Więzień Labiryntu

Pierwsze dwa tomy przeczytałam w styczniu, Lek na śmierć w czerwcu, Rozkaz zagłady chyba w listopadzie, a Kod gorączki kilka dni temu. Podziwiam pana Dashnera za stworzenie czegoś tak genialnego. Autor perfekcyjnie wykreował świat, który poznajemy w tej serii, a bohaterowie to istne mistrzostwo! Mamy w tutaj wspaniałych, zabawnych chłopaków, którzy są przyjaciółmi, a ta przyjaźń to jedna z lepszych o jakich czytałam. Jest też Tereska czyli Super-Irytująca-Baba-Z-Obłędem-Na-Punkcie-DRESZCZU oraz masa złych gości, których ma się ochotę udusić. Te książki pędzą w zawrotnym tempie i baardzo dużo się dzieje w każdym tomie. Kocham tą serię za jej tempo, za masę emocji, zaskoczenia, wspaniałych bohaterów, genialny pomysł na świat w jakim muszą żyć, szalone przewracanie stron, bo już chcę wiedzieć co dalej, zarąbisty styl autora, słowa jakie wymyślili Streferzy... Po prostu TO TRZEBA PRZECZYTAĆ!

Klejnot/Biała róża

 Te książki ukazują brutalny świat, gdzie ludzie traktowani są jak przedmioty. Jednak co najważniejsze - ukazana jest tutaj walka o lepsze jutro i prawo do decydowania o własnym losie. To historia o dzielnej dziewczynie, którą spotkało w życiu wiele złego i która stara się walczyć przeciwko ludziom, którzy zmuszają inne młode kobiety (surogatki) do tego aby urodziły zdrowe i piękne dzieci, które potem są im zabierane i trafiają na wychowanie do arystokratek, które wylicytowały dana surogatkę. To bardzo poruszająca i smutna historia o brutalności i okrutności ludzi. Polecam, tym bardziej, że nie jest to bardzo znana seria, a naprawdę warta uwagi. Ja muszę jak najszybciej przeczytać trzeci tom.

Zanim się pojawiłeś

O tej książce było bardzo głośno w minionym roku. Wcale sie nie dziwię, bo była po prostu piękna. To nie tylko zwykły romans, o którym szybko zapomnisz, ale historia poruszająca, wzruszająca, zabawna i taka, która zmusi Cię do refleksji nad własnym życiem. Ta książka motywuje nas żeby ruszyć tyłek z kanapy i  zacząć żyć! Will to świetny facet i bardzo się polubiliśmy, a ten filmowy to takie ciacho, że szok! xD No i szanuję jego decyzję i nie mam mu tego za złe. Bla, bla, bla koniec biadolenia o genialnym Willu (oczywiście Lou też skradła moje serducho <3), po prostu przejdę dalej. :)

Pandora

Pandora podobnie jak Klejnot to książka, o której nie było dużego rozgłosu (chyba, że ja o niczym nie wiem - żyję w jaskini! XD), a zdecydowanie na to zasługuje. To oryginalna historia o zombie z niespodziewanym zakończeniem, które sprawiło, że chciałabym przeczytać kontynuację (której chyba nie będzie). Podczas czytania wiele razy byłam mocno zaskoczona, a akcja gnała tutaj w zawrotnym tempie (chociaż nie aż tak szybko jak w serii Dashnera). Nie obyło się również bez wzruszeń i świetnych postaci. Zdecydowanie polecam!

Dwór cierni i róż

Zabierając się za tę książkę nawet nie przypuszczałam, że aż tak mi się spodoba. To niezwykle wciągająca historia na podstawie jednej z najpiękniejszych baśni - Pięknej i bestii, w której nie brak dreszczyku emocji, adrenaliny, wzruszeń i zaskoczeń. To istny rollercoaster emocji i wrażeń oraz piękna historia o prawdziwej miłości, oddaniu i odwadze. To jedna z najlepszych książek, do której na pewno jeszcze wrócę. Poza tym na większości blogów, które odwiedzam i czytam jakie są najlepsze książki roku, według innych osób, ta książka się pojawia. To trzeba przeczytać!

Piąta fala. Ostatnia gwiazda

...czyli ostatni tom trylogii Piąta fala. Pozostałe dwie części również bardzo mi się podobały, ale ta była zdecydowanie najlepsza. Wartka akcja, goniący czas, walka o przetrwanie i totalnie niespodziewane zakończenie - to wszystko tutaj znajdziecie. Koniec powala na kolana i jest wielkim zaskoczeniem. Poza tym, książkę czyta się bardzo szybko, jest napisana prostym i lekkim językiem. Jeśli szukacie dobrej historii o kosmicznych istotach to Piąta fala jest idealną pozycją dla was.

Nie będę już pisać podsumowania roku, więc chciałabym tutaj napisać kilka słów o 2016:
  • przeczytałam 77 książek (aż do Sylwestra nie wiedziałam czy uda mi się z 77 książką, ale udało się i skończyłam ją przed północą! Hurra ja! :D)
  • pojawiło się aż 81 postów, z czego jestem bardzo dumna
  • na blogu wybiła liczba 70 obserwatorów - dziękujęę <33
  • łączna liczba wyświetleń to ponad 13 000 <3
  • ...a komentarzy 914 <3 
Tyle statystyk, mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie tak samo, a może nawet lepiej. <3 Teraz pozostaje mi tylko życzyć wam Szczęśliwego Nowego Roku i zachęcam do pisania w komentarzach, jakie książki skradły Wasze serca w 2016 roku. Do napisania! :*
Udostępnij

środa, 28 grudnia 2016

Najgorsze książki 2016 roku

Każdy czytelnik trafił na książkową porażkę, z którą będzie się męczył i chętnie ją odłoży na półkę oraz szybko zapomni. W tym roku na szczęście nie spotkałam wiele takich pozycji i mogę powiedzieć, że pod względem czytelniczym 2016 był udany, ponieważ tylko przez jedna książkę dosłownie nie dałam rady przebrnąć, a najniżej oceniona przez mnie powieść otrzymała 5/10 gwiazdek, więc nie było tragedii. Chociaż z biegiem czasu stwierdziłam, że niektóre pozycje oceniłam za nisko, a niektóre za wysoko. Dzisiaj przedstawię wam te książki, na których najbardziej się zawiodłam:

Pretty Little Liars. Kłamczuchy 6/10

Pierwsze 3/4 sezony serialu na podstawie tej serii książek bardzo mi się podobały, niestety im dalej tym gorzej i porzuciłam oglądanie na 6 sezonie i nawet nie pamiętam, w którym miejscu byłam - po prostu to wszystko było zbyt pokręcone i mało realne (żeby nie powiedzieć, że idiotyczne). Książkę przeczytałam z ciekawości, żeby zobaczyć czy jest lepsza od serialu i stwierdzam, że nie jest. To była banalna historia o problemach nastolatek z nutka tajemnicy w postaci nieznanego A. Kilka wątków różniło się od serialu, ale szczerze mówiąc to już nie pamiętam fabuły, więc nie potrafię ich tutaj wymienić. To jedna z tych książek, które przeczytasz i po kilku dniach o nich zapomnisz. Nie wniosła ona nic do mojego życia i na pewno nie będę czytała kolejnych tomów tej dłuuugaśnej serii.

Utrata 6/10

Jej recenzję możecie znaleźć tutaj ---> klik, więc nie będę się za bardzo rozpisywać, ale powiem tylko, że po masie pozytywnych opinii spodziewałam się historii, która skłoni mnie do refleksji i pozostanie w mojej pamięci na długo, a tymczasem dostałam banalną historyjkę miłosną z cholernie przewidywalnym zakończeniem i koszmarna okładką. Dalszym częściom podziękuję.

Althea i Oliver 5/10

Ta książka dostała ode mnie najmniej gwiazdek w tym roku, ale nie była najgorsza, ponieważ jakby nie było udało mi się ją przeczytać, a tamtej drugiej już nie. Doczekała się recenzji, którą możecie znaleźć tutaj --> klik. To historia płytka i pokazująca słabości nastolatków oraz wady. Czytamy tu o ciągłych imprezach, piciu i seksie co - powiedzmy sobie szczerze - nie ukazuje nas - nastolatków (bo sama zaliczam się do tej grupy :D) w dobrym świetle. Męczyłam się strasznie przy czytaniu i nie wyniosłam z tej historii kompletnie nic, a 5 gwiazdek dostała ode mnie tylko i wyłącznie za Olivera i jego baardzo rzadka chorobę przez co było kilka ciekawych wątków w tej historii. Jednak Althea to była totalna porażka i niesamowicie irytująca postać.

Maybe someday 6/10

W tym przypadku straasznie się zawiodłam - widziałam mnóstwo pozytywnych opinii, więc zabrałam się za tą historię z entuzjazmem, który niestety coraz bardziej opadał w miarę jak czytałam książkę. Uważam, że był to kolejny romans, który przeczytałam i zapomniałam, nie wniósł on zbyt wiele do mojego życia i nudziłam się podczas czytania. Przez ta książkę zraziłam się trochę do twórczości Hoover, a zakończenie było takie jakiego najbardziej nie lubię - przewidywalne. Przejdę do kolejnej książki, a jeśli jesteście ciekawi co jeszcze myślę o tej, to zostawiam wam świstoklika do recenzji --> klik

Red rising. Złota krew 6/10

Miałam dodać recenzję tej książki, ale nie wyszło i w tym roku już mi się to nie uda. Zapowiadało się naprawdę ciekawie i pierwsze rozdziały wskazywały na to, że lektura ta mnie wciągnie i nie będę mogła się od niej oderwać. Niestety potem zrobiło się dosyć nudno. Nie odpowiadał mi tez styl autora i męczyłam się podczas czytania. Bohaterowie mnie denerwowali i było ich dosyć dużo przez co gubiłam się kto był kim. Nie wiem czy przeczytam drugi tom, ale końcówka była dość dobra i tak naprawdę koniec i początek tej książki sprawiły, że nie dostała najniższej oceny w tym zestawieniu. Jednak zawiodłam się na niej.

Między życiem, a życiem 6/10 

Ta książka była bardzo zagmatwana i mało realna. Jednak ciężko mi sobie wyobrazić że osoba żyje podwójnie i ma dwa różne ciała. Do tego główna bohaterka była strasznie naiwna, a pewna relacja rozwinęła się zdecydowanie za szybko, co drażniło mnie. Koniec był całkowicie zagmatwany i właściwie sama nie wiem co się stało z pewną postacią. Nudziłam się podczas czytania tej książki, ale na szczęście było w niej kilka ciekawych wątków, co nie skreśla jej całkowicie.

Nigdziebądź 6/10

To chyba najbardziej pokręcona i zagmatwana historia jaką czytałam. Nie będę się rozpisywać, bo świstoklik przeniesie was zaraz do recenzji, w której już co nieco o tej książce powiedziałam ---> klik. Nie spodobał mi się specyficzny styl autora i nie wiem czy jeszcze kiedyś sięgnę po jego książki (chociaż te nowe okładki są cudne! *.*). Nie bardzo potrafiłam się odnaleźć i wczuć w tę historię i dość trudno mi się ją czytało. Spodziewałam się czegoś lepszego.

Harry Potter i Przeklęte Dziecko 6/10

O tej książce było bardzo głośno w tym roku - w końcu to Harry Potter! Ja jako wielka fanka przygód młodego czarodzieja po prostu musiałam ją przeczytać, chociaż nie nastawiałam się na coś tak dobrego jak tomy 1-7. Okazało się, że ta książka (nie mówię część, bo absolutnie nie uważam tego za ósmy tom Harry'ego, a jedynie dodatek) nie dorastała pozostałym do pięt. Bohaterowie za bardzo się pozmieniali, Albus to najbardziej denerwujący dzieciak o jakim czytałam, a te podróże w czasie były naciągane. Jednak uważam, że fani Harry'ego powinni sięgnąć po tą książkę, chociażby z czystej ciekawości i po to aby powrócić choć na chwilkę do Hogwartu. :) Moją recenzję możecie znaleźć tutaj ---> klik.

Marsjanin 

Na tej książce ogromnie się przejechałam i zawiodłam niestety. Marsjanin to rozczarowanie roku, ponieważ widziałam mnóstwo pozytywnych recenzji zarówno książki, jak i filmu, do tego ta śliczna, pomarańczowa okładka i ciekawy opis - to wszystko zapowiadało, że czeka mnie świetna lektura, jakiej do tej pory nie czytałam. Niestety przejechałam się strasznie i gdyby nie główny bohater, którego styl bycia był niesamowity - odłożyłabym tą książkę już po pierwszych kilku rozdziałach. Nie udało mi się jej przeczytać, dlatego nie potrafię napisać o niej wyczerpującej opinii, ale przeczytałam ją mniej więcej do połowy i powiem Wam, że przez 3/4 czytania, miałam wrażenie, że to zwykły podręcznik do fizyki (której nie lubię :/) z długaśnymi opisami i małą ilością dialogów. Nie wiem czy to przez mój umysł humanisty, czy po prostu jestem za młoda, ale zdarzało mi się, że nie rozumiałam o czym czytam - za dużo naukowo-fizycznych stwierdzeń! :/ Jedynym atutem tej powieści był główny bohater, który miał świetne poczucie humoru i dystans do siebie, oraz potrafił racjonalnie myśleć. Niestety jak się okazało - jeden Mark Watney nie wystarczył abym dokończyła tą historię. Może kiedyś jeszcze do niej powrócę (chociaż teraz nawet nie wiem w którym momencie ją skończyłam), ale póki co nie zamierzam się za nią zabierać - szkoda czasu.

Ufff, no to ja już sobie ponarzekałam, więc teraz Wasza kolej! :D Dajcie znać czy czytaliście te książki i co o nich myślicie. Chętnie też poczytam o tym jakie według Was w tym roku były najgorsze książki. A żeby nie było, że tylko narzekam, to za kilka dni pojawi się ranking najlepszych książek 2016 roku. Do napisania! :*
Udostępnij

piątek, 30 września 2016

8 moich ulubionych książkowych chłopaków!

Cześć! Dzisiaj 30 września - Dzień Chłopaka, więc postanowiłam przygotować dla Was coś tematycznego i związanego z tym dniem - panie i panowie, przed wami moi ulubieni książkowi bohaterowie!

Harry Potter


No to jest mój klasyk, który pojawia się w praktycznie wszystkich TAGach, czy rankingach. Harry jest niesamowicie odważny, jest wspaniałym przyjacielem, potrafi oddać życie w imię większego dobra i dla swoich bliskich. Nie poddawał się, szedł naprzód, momentami był zbyt ciekawski, ale w sumie uważam, że wyszło mu to na dobre, był waleczny, mądry, zabawny, no i proszę Was - kogo by nie zauroczył Wybraniec? :) A poza tym - filmowy Harry w ostatnich częściach jest jak najbardziej w moim typie. ^^

Peeta Mellark


Czyli chłopak, którego albo się uwielbia, albo nienawidzi, bo zdania na jego temat są podzielone. Ja należę do tej pierwszej kategorii, bo urzekł mnie swoja prostotą, skromnością, odwagą i duszą nieśmiałego, wrażliwego romantyka. Cały czas chronił Katniss, choć ryzykował tym życie. Był silny, opiekuńczy, no i z pewnością piekł przepyszne ciastka! ^^ Jadłabym. :D

Will Traynor


Moja czerwcowa miłość. Sarkastyczny, uparty i niezwykle denerwujący - oczywiście na początku - mężczyzna z niesamowitymi przygodami na koncie. Żył chwilą, nie przejmował się jutrem i starał się jak najlepiej przeżyć każdy dzień. Robił to co kochał, miał pasję i żył aktywnie, co bardzo mi się podobało. Potrafił być upierdliwy, ale dla osób, które go naprawdę poznały (mam na myśli okres "po"), był wspaniałym przyjacielem, który namawiał ludzi do ruszenia się wreszcie z miejsca i do tego aby zaczęli żyć! Po prostu!

Raffe


Szczerze mówiąc to nawet nie pamiętam jak się nazywał (on w ogóle miał nazwisko? xD), ale ważne jest to jakim był człowiekiem (znaczy się - aniołem :D). Silny, z poczuciem humoru, sarkazmem, potrafił zapewnić bezpieczeństwo Penryn i troszczył się o nią. Mimo to, że miał okazje uciec, albo zabić dziewczynę nie zrobił tego i był jej wiernym towarzyszem. No i prócz tego jest niezwykle seksi! *.*

Augustus Waters


Czyli chłopak, który kocha metafory! :D Opiekuńczy, zabawny, żyje chwilą i nie myśli o tym co przyniesie jutro. Był wspaniałym przyjacielem dla Isaack'a oraz kimś więcej dla Hazel. Zawsze znalazł czas dla innych, spełnił marzenie Hazel, był sarkastyczny i uroczy. Potrafił być romantykiem, był sobą i nie udawał nikogo. Pokazał mi, że każdy dzień potrafi być niezapomniany, trzeba tylko chcieć, a można zrobić wszystko!

Will&Jem

 
Nie widzę ich osobno, dlatego oboje są w jednym punkcie. Serio - zawsze widzę ich we dwoje! To dla mnie przykład przyjaźni idealnej. Obaj byli dżentelmenami, zabawni, troskliwi i opiekuńczy, odważni. Wyobrażam sobie ich z takim słodkim angielskim akcentem, co dodaje im jeszcze więcej uroku. Jeden dla drugiego wskoczyłby w ogień co ogromnie mi zaimponowało. To nie tylko fajne chłopaki, ale przede wszystkim wspaniali przyjaciele, a to rzecz którą w nich bardzo cenię.

Will Treaty


Wow, aż trzech Will'ów mam w tym zestawieniu! o.O Po pierwsze umiał doskonale strzelać z łuku - co ogromnie mnie kręci. xD Oprocz tego był wspaniałym przyjacielem, oddany swoim ludziom. Miał poczucie humoru, był sobą - prostym chłopakiem, który nie szukał sławy. Był odważny, inteligentny, no i świetnie dowodził. Nie porzucał nikogo i spełniał dane słowo. A jego relacje z Haltem były genialne! Bardzo lubię takie więzi między bohaterami. Wspominałam już, że strzela z łuku? xD ^.^

Thomas


Thomas był bardzo dobrym przyjacielem. Nigdy nie porzuciłby bliskiej osoby, w sumie to nawet zupełnie obcej, na śmierć. Był bardzo dobrym przywódcą. Razem z Newt'em oraz Minho tworzył zgrana paczkę. Był inteligentny, zabawny, myślał strategicznie, chociaż czasem zdarzyło mu się popełnić jakieś głupstwo, znajdował potem rozwiązanie sytuacji. A filmowy Thomas jest niesamowicie przystojny! *.* :D

Tak oto doszliśmy na koniec. Zapewne jeszcze wiele chłopaków umknęło mi z głowy, bo jak piszę tego typu posty to całkowicie zapominam o książkach jakie czytałam no i kogo mogłabym tu jeszcze dopisać, więc to nie jedyni bohaterowie, których darzę ogromną sympatią. Pozdrawiam was i miłego weekendu! :)

P.S: Jeśli macie u siebie takie zestawienie - zostawcie linka, chętnie poczytam. :)
Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.