Są książki których czytaniem człowiek się po prostu delektuje. Czytasz, czytasz i nie chcesz skończyć, bo wiesz że wraz z ostatnią przewróconą stroną, ta piękna historia zakończy się bezpowrotnie i nie doświadczysz już drugi raz tej ekscytacji i przyjemności jaką dawało Ci powolne odkrywanie kolejnych kart powieści... W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć Wam w paru zdaniach o pewnej niezwykłej historii i mam nadzieję, że uda mi się sprawić abyście zechcieli ją poznać i delektować się nią aż do ostatniej strony.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 października 2021
czwartek, 18 stycznia 2018
Najlepsze i najgorsze książki 2017 roku
2017 rok obfitował w wiele różnych książek. Były pozycje, od których nie mogłam się oderwać i czytałam je z zapartym tchem nie mogąc się doczekać tego co będzie dalej. Niestety trafiło się też kilka takich, przez które nijak nie mogłam przebrnąć, były nijakie, nudne, mdłe i najchętniej rzuciłabym nimi w najdalszy kąt mojego pokoju. Jeśli jesteście ciekawi, które książki zyskały miano najlepszych i najgorszych pozycji w minionym roku, zapraszam do dalszej części tego zestawienia.
(kliknięcie na tytuł przeniesie was do recenzji danej książki)
Pierwszą rzeczą jaka wyróżnia tę pozycję na tle innych jest narracja. Narratorem w Złodziejce książek jest... śmierć. Ten specyficzny sposób prowadzenia narracji sprawił, że książka jest jeszcze bardziej wyjątkowa, akcja rozgrywa się w czasach wojny, powieść jest niezwykle poruszająca, wzruszająca i wciągająca. Nie da się od niej oderwać, to cudowna opowieść o niezwykłej przyjaźni, akordeoniście, wyjątkowym Żydzie, Rosie z ostrym językiem, szczęściu, miłości, odwadze, poświęceniu i nadziei.
Ta historia pokazuje nam jak bardzo pieski potrafią być wierne ludziom oraz jak wielką miłością nas darzą. To pozycja dla każdego - niezależnie od tego czy masz 6, 16, czy 66 lat. To taka książkowa perełka - pełna ciepła, miłości i ... piesków, oczywiście! ;) Zakończenie jest bardzo wzruszające, dlatego kiedy już zaopatrzycie się w paczkę chusteczek, kubek kakao i cieplutki kocyk, nie pozostanie wam nic innego jak sięgnąć po tę książkę. A jeszcze lepiej jak przytulicie swojego psiaka i razem z nim pogrążycie się w lekturze. Polecam nie tylko miłośnikom psów!
Ta książka to niesamowita przygoda, pełna magii, uroku, humoru, pozytywnie zakręconych postaci, oraz cudownego stylu i wyobraźni autorek. To powieść idealna dla fanów koni, fretek, pustułek, lisów, psów, a nawet mułów - dla każdego coś dobrego. xD Jeśli chcecie zanurzyć się w świecie szesnastowiecznej Anglii, który jest oparty na PRAWDZIWYCH WYDARZENIACH Z HISTORII TEGO KRAJU, oraz poznać historię na nowo, to po prostu musicie przeczytać Moją Lady Jane. Co ja gadam - tak czy siak powinniście to zrobić. Lektura porwie was z krzeseł i pozwoli na świetną zabawę przez kilka godzin. Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę.
Czasami trzeba sobie zrobić przerwę. Przerwę od fantastyki, młodzieżówek, romansów, czy czegoś innego, po to aby sięgnąć po powieści takie jak Dalila, która opowiada o młodej kenijskiej imigrantce. Czasem trzeba uświadomić sobie niektóre rzeczy, coś przemyśleć, zastanowić się nad tym jakie życie mamy my, a jakie ludzie mieszkający wiele kilometrów od nas. Porównać jedno do drugiego po to żeby dojść do wniosku, ze to nasze nie jest takie złe, jak to zapewne często mamy w zwyczaju narzekać. Dalila nauczyła mnie, że choćby nie wiem co należy walczyć. Nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i na Ziemi mówią inaczej, nigdy nie należy się poddawać. Trzeba czerpać z życia to co najlepsze i dawać od siebie tak wiele jak się tylko da.
Książka pani Miszczuk utwierdziła mnie w mojej niechęci do polskiej literatury. Miała to być oryginalna pozycja, a koniec końców była tak głupiutka, że aż zabawna - może to właściwie komedia miała być? Jednak żeby nie było, że tylko krytykuję - trzeba przyznać, że styl autorki jest bardzo przyjemny i książkę czyta się bardzo szybko, co pozwoliło mi doczytać ją do końca. Nie polecam tej książki i nawet nie chcę myśleć o tym, co autorka wymyśliła w drugim i trzecim tomie. Jednak jeśli mimo wszystko chcecie poznać losy Wiktorii Biankowskiej - śmiało, tylko pamiętajcie - ostrzegałam!
Ta książka była tak zła... Szczerze mówiąc to już nie pamiętam co tam się w ogóle działo - kojarzę, że było sporo brutalnych scen, bohaterowie byli naprawdę nijacy, a czytanie było wyjątkowo męczące i sama sobie się dziwię, że przeczytałam to w całości - liczyłam na to, że będzie lepiej... Nie było.
Ta powieść nie była jakoś wybitnie zła, po prostu zabrakło jej tego czegoś i drugi raz na pewno po nią nie sięgnę. Nie dostała ode mnie jakoś mało punktów, bo 6/10, ale z perspektywy czasu dałabym niższą ocenę i w sumie to podobnie jak w powyższym przypadku - nawet nie wiem co tam się w ogóle działo. Może to i lepiej, że zapominamy o tych kiepskich, przeciętnych książkach - mamy miejsce na zapamiętanie tych naprawdę wartościowych powieści. ;)
Tutaj też dałam dość wysoką ocenę i sama nie wiem z czego to się wzięło. Jak tak teraz czytam tę swoją recenzję, to nawet nie pamiętam tych bohaterów, o których tam wspominałam. Mam wielką pustkę jeśli chodzi o tą pozycję i wcale nie zamierzam jej sobie odświeżać, już sama okładka odstrasza - a w tym przypadku nie sprawdza się powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce".
To by było na tyle - tak oto wygląda mój ranking tych najlepszych oraz najgorszych powieści w roku 2017. Teraz wasza kolej - pochwalcie się tym co przeczytaliście i jakie były najlepsze oraz najgorsze powieści przeczytane przez was w zeszłym roku! :)
(kliknięcie na tytuł przeniesie was do recenzji danej książki)
Najlepsze książki 2017 roku:
Złodziejka książek
Pierwszą rzeczą jaka wyróżnia tę pozycję na tle innych jest narracja. Narratorem w Złodziejce książek jest... śmierć. Ten specyficzny sposób prowadzenia narracji sprawił, że książka jest jeszcze bardziej wyjątkowa, akcja rozgrywa się w czasach wojny, powieść jest niezwykle poruszająca, wzruszająca i wciągająca. Nie da się od niej oderwać, to cudowna opowieść o niezwykłej przyjaźni, akordeoniście, wyjątkowym Żydzie, Rosie z ostrym językiem, szczęściu, miłości, odwadze, poświęceniu i nadziei.
Był sobie pies
Ta historia pokazuje nam jak bardzo pieski potrafią być wierne ludziom oraz jak wielką miłością nas darzą. To pozycja dla każdego - niezależnie od tego czy masz 6, 16, czy 66 lat. To taka książkowa perełka - pełna ciepła, miłości i ... piesków, oczywiście! ;) Zakończenie jest bardzo wzruszające, dlatego kiedy już zaopatrzycie się w paczkę chusteczek, kubek kakao i cieplutki kocyk, nie pozostanie wam nic innego jak sięgnąć po tę książkę. A jeszcze lepiej jak przytulicie swojego psiaka i razem z nim pogrążycie się w lekturze. Polecam nie tylko miłośnikom psów!
Moja Lady Jane
Ta książka to niesamowita przygoda, pełna magii, uroku, humoru, pozytywnie zakręconych postaci, oraz cudownego stylu i wyobraźni autorek. To powieść idealna dla fanów koni, fretek, pustułek, lisów, psów, a nawet mułów - dla każdego coś dobrego. xD Jeśli chcecie zanurzyć się w świecie szesnastowiecznej Anglii, który jest oparty na PRAWDZIWYCH WYDARZENIACH Z HISTORII TEGO KRAJU, oraz poznać historię na nowo, to po prostu musicie przeczytać Moją Lady Jane. Co ja gadam - tak czy siak powinniście to zrobić. Lektura porwie was z krzeseł i pozwoli na świetną zabawę przez kilka godzin. Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę.
Dalila
Czasami trzeba sobie zrobić przerwę. Przerwę od fantastyki, młodzieżówek, romansów, czy czegoś innego, po to aby sięgnąć po powieści takie jak Dalila, która opowiada o młodej kenijskiej imigrantce. Czasem trzeba uświadomić sobie niektóre rzeczy, coś przemyśleć, zastanowić się nad tym jakie życie mamy my, a jakie ludzie mieszkający wiele kilometrów od nas. Porównać jedno do drugiego po to żeby dojść do wniosku, ze to nasze nie jest takie złe, jak to zapewne często mamy w zwyczaju narzekać. Dalila nauczyła mnie, że choćby nie wiem co należy walczyć. Nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i na Ziemi mówią inaczej, nigdy nie należy się poddawać. Trzeba czerpać z życia to co najlepsze i dawać od siebie tak wiele jak się tylko da.
Cud chłopak
Cud
chłopak to książka, która zostanie ze mną na bardzo długo i śmiało mogę
ją zaliczyć do grona najlepszych książek 2017 roku. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej
pozycji to zachęcam was do nadrobienia zaległości. Poznajcie Augusta i
pozwólcie mu odmienić was, zmienić sposób myślenia i dajcie się
oczarować temu niezwykłemu dziesięciolatkowi. Naprawdę nie będziecie
żałować, ta powieść uczy nas o tym, że wygląd tak naprawdę nie ma znaczenia - liczy się to jakim jesteśmy człowiekiem, a sposób w jaki jest napisana jest naprawdę niesamowity, co czyni ją jeszcze lepszą.
Najgorsze książki 2017 roku:
Ja, diablica
Książka pani Miszczuk utwierdziła mnie w mojej niechęci do polskiej literatury. Miała to być oryginalna pozycja, a koniec końców była tak głupiutka, że aż zabawna - może to właściwie komedia miała być? Jednak żeby nie było, że tylko krytykuję - trzeba przyznać, że styl autorki jest bardzo przyjemny i książkę czyta się bardzo szybko, co pozwoliło mi doczytać ją do końca. Nie polecam tej książki i nawet nie chcę myśleć o tym, co autorka wymyśliła w drugim i trzecim tomie. Jednak jeśli mimo wszystko chcecie poznać losy Wiktorii Biankowskiej - śmiało, tylko pamiętajcie - ostrzegałam!
Zła krew
Ta książka była tak zła... Szczerze mówiąc to już nie pamiętam co tam się w ogóle działo - kojarzę, że było sporo brutalnych scen, bohaterowie byli naprawdę nijacy, a czytanie było wyjątkowo męczące i sama sobie się dziwię, że przeczytałam to w całości - liczyłam na to, że będzie lepiej... Nie było.
Mirror, mirror
Ta powieść nie była jakoś wybitnie zła, po prostu zabrakło jej tego czegoś i drugi raz na pewno po nią nie sięgnę. Nie dostała ode mnie jakoś mało punktów, bo 6/10, ale z perspektywy czasu dałabym niższą ocenę i w sumie to podobnie jak w powyższym przypadku - nawet nie wiem co tam się w ogóle działo. Może to i lepiej, że zapominamy o tych kiepskich, przeciętnych książkach - mamy miejsce na zapamiętanie tych naprawdę wartościowych powieści. ;)
Endgame. Wezwanie
Tutaj też dałam dość wysoką ocenę i sama nie wiem z czego to się wzięło. Jak tak teraz czytam tę swoją recenzję, to nawet nie pamiętam tych bohaterów, o których tam wspominałam. Mam wielką pustkę jeśli chodzi o tą pozycję i wcale nie zamierzam jej sobie odświeżać, już sama okładka odstrasza - a w tym przypadku nie sprawdza się powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce".
To by było na tyle - tak oto wygląda mój ranking tych najlepszych oraz najgorszych powieści w roku 2017. Teraz wasza kolej - pochwalcie się tym co przeczytaliście i jakie były najlepsze oraz najgorsze powieści przeczytane przez was w zeszłym roku! :)
poniedziałek, 31 lipca 2017
O świecie, w którym możliwa jest druga młodość...
Tytuł: Starter
Autor: Lissa Price
Tom: 1
Cykl: Starter
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Albatros
Z czym kojarzy Ci się wojna bakteriologiczna? Zapewne z czymś związanym z wirusami, medycyną, cierpieniem, groźnymi bakteriami, które wyciekły w jakiś sposób z tajnego laboratorium, z krzywdami oraz śmiercią niewinnych ludzi. Jednak co potem? Kiedy wojna się skończyła ocaleli jedynie ci poniżej 20 oraz powyżej 60 roku życia. Nauka oraz technika bardzo się rozwinęły - w świecie w jakim żyje Callie wraz z młodszym bratem Taylor'em, starsi ludzie mogą kupować ciała tych młodych oraz korzystać z nich jak z własnych za ogromne pieniądze. Czy Callie sprzeda własne ciało dla dobra braciszka? Co knuje "firma", która zajmuje się sprzedawaniem ciał żywych ludzi? Jak wygląda społeczeństwo po wojnie bakteriologicznej?
Miałam dość spore oczekiwania co do tej książki. Liczyłam że będzie to powiew świeżości, coś nowego - nowe oblicze fantastyki, która powoli mi się przejada. Liczyłam na wspaniałą historię, pełną wzruszeń, zaskoczeń, lekturę od której nie będę się mogła oderwać. Lissa Price stworzyła ciekawą, ale troszkę niedopracowaną wizję świata po wojnie bakteriologicznej. Nie zawiodła mnie, ale mogło być troszkę lepiej.
Skoro mowa o wojnie, od której właściwie wszystko się zaczęło - uważam że jej wątek został potraktowany po macoszemu. Dostaliśmy tylko kilka wzmianek o tym, że takowa wojna miała miejsce, że po niej przeżyli tylko ci poniżej dwudziestu i powyżej sześćdziesięciu lat, ale oprócz tego kompletne nic. Nie wiemy dlaczego do niej doszło, jak wyglądała, kto z kim walczył. Niby była, ale nic o niej nie wiemy. A to według mnie jeden z najważniejszych wątków w książce, szkoda że został pominięty. Zamiast wprowadzać przewidywalny wątek miłosny, autorka mogła się skupić na opisaniu nam wojny bakteriologicznej oraz jej przebiegu.
Ale koniec o wojnie! Przejdźmy do Callie. Główna bohaterka to odważna dziewczyna, która buntuje się przeciwko systemowi. Zaraz, zaraz - to już kiedyś było! Taak, chociażby w Igrzyskach śmierci, do których porównywana jest ta dylogia (drugi tom - Ender wciąż przede mną). Nie zgadzam się z tym porównaniem, które nawet widnieje na okładce. Uważam że Starter to oryginalny i ciekawy cykl, którego potencjał nie został do końca wykorzystany przez autorkę. Przeczytałam Igrzyska chyba ze cztery razy i prócz podobnej bohaterki, oraz wątku buntowania się przeciwko władzy, nie zauważyłam innych podobieństw. To dwie zupełnie inne historie. Denerwuje mnie że większość nowszych książek ma poprzypinane łatki "podobna do...", podczas gdy większość z nich to zupełnie inna bajka.
Starter to powieść, przy której nie można się nudzić. Czytelnik absolutnie nie narzeka na brak akcji, ponieważ tam właściwie ciągle coś się dzieje, co jest wielkim plusem - nawet nie odczułam kiedy minęło te 400 stron. Nie brakuje również elementów zaskoczenia, zwrotów akcji, a nawet wzruszeń - raz byłam bliska płaczu. Bohaterowie są ciekawie wykreowani i posiadają różnorodne cechy charakteru - zarówno zalety jak i wady co dodaje im autentyzmu.
Jeśli szukacie historii z ciekawą fabułą, takiej przy której nie będziecie się nudzić to sięgnijcie po Startera. Mimo iż uważam, że niektóre wątki zostały napisane tak trochę "na odwal się" i nie poprowadzone do końca, przez co nie ma się wrażenia, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i czuje się przez to lekki niedosyt, to jest to naprawdę intrygująca pozycja z oryginalną fabułą, ciekawym światem oraz pędzącą akcją. Jeśli kiedyś zobaczę Endera gdzieś w bibliotece to zapewne przeczytam, może niektóre wątki ze Startera nabiorą większego sensu po lekturze obu tomów.
Moja ocena: 7/10
Autor: Lissa Price
Tom: 1
Cykl: Starter
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Albatros
Z czym kojarzy Ci się wojna bakteriologiczna? Zapewne z czymś związanym z wirusami, medycyną, cierpieniem, groźnymi bakteriami, które wyciekły w jakiś sposób z tajnego laboratorium, z krzywdami oraz śmiercią niewinnych ludzi. Jednak co potem? Kiedy wojna się skończyła ocaleli jedynie ci poniżej 20 oraz powyżej 60 roku życia. Nauka oraz technika bardzo się rozwinęły - w świecie w jakim żyje Callie wraz z młodszym bratem Taylor'em, starsi ludzie mogą kupować ciała tych młodych oraz korzystać z nich jak z własnych za ogromne pieniądze. Czy Callie sprzeda własne ciało dla dobra braciszka? Co knuje "firma", która zajmuje się sprzedawaniem ciał żywych ludzi? Jak wygląda społeczeństwo po wojnie bakteriologicznej?
Miałam dość spore oczekiwania co do tej książki. Liczyłam że będzie to powiew świeżości, coś nowego - nowe oblicze fantastyki, która powoli mi się przejada. Liczyłam na wspaniałą historię, pełną wzruszeń, zaskoczeń, lekturę od której nie będę się mogła oderwać. Lissa Price stworzyła ciekawą, ale troszkę niedopracowaną wizję świata po wojnie bakteriologicznej. Nie zawiodła mnie, ale mogło być troszkę lepiej.
Skoro mowa o wojnie, od której właściwie wszystko się zaczęło - uważam że jej wątek został potraktowany po macoszemu. Dostaliśmy tylko kilka wzmianek o tym, że takowa wojna miała miejsce, że po niej przeżyli tylko ci poniżej dwudziestu i powyżej sześćdziesięciu lat, ale oprócz tego kompletne nic. Nie wiemy dlaczego do niej doszło, jak wyglądała, kto z kim walczył. Niby była, ale nic o niej nie wiemy. A to według mnie jeden z najważniejszych wątków w książce, szkoda że został pominięty. Zamiast wprowadzać przewidywalny wątek miłosny, autorka mogła się skupić na opisaniu nam wojny bakteriologicznej oraz jej przebiegu.
Ale koniec o wojnie! Przejdźmy do Callie. Główna bohaterka to odważna dziewczyna, która buntuje się przeciwko systemowi. Zaraz, zaraz - to już kiedyś było! Taak, chociażby w Igrzyskach śmierci, do których porównywana jest ta dylogia (drugi tom - Ender wciąż przede mną). Nie zgadzam się z tym porównaniem, które nawet widnieje na okładce. Uważam że Starter to oryginalny i ciekawy cykl, którego potencjał nie został do końca wykorzystany przez autorkę. Przeczytałam Igrzyska chyba ze cztery razy i prócz podobnej bohaterki, oraz wątku buntowania się przeciwko władzy, nie zauważyłam innych podobieństw. To dwie zupełnie inne historie. Denerwuje mnie że większość nowszych książek ma poprzypinane łatki "podobna do...", podczas gdy większość z nich to zupełnie inna bajka.
Starter to powieść, przy której nie można się nudzić. Czytelnik absolutnie nie narzeka na brak akcji, ponieważ tam właściwie ciągle coś się dzieje, co jest wielkim plusem - nawet nie odczułam kiedy minęło te 400 stron. Nie brakuje również elementów zaskoczenia, zwrotów akcji, a nawet wzruszeń - raz byłam bliska płaczu. Bohaterowie są ciekawie wykreowani i posiadają różnorodne cechy charakteru - zarówno zalety jak i wady co dodaje im autentyzmu.
Jeśli szukacie historii z ciekawą fabułą, takiej przy której nie będziecie się nudzić to sięgnijcie po Startera. Mimo iż uważam, że niektóre wątki zostały napisane tak trochę "na odwal się" i nie poprowadzone do końca, przez co nie ma się wrażenia, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i czuje się przez to lekki niedosyt, to jest to naprawdę intrygująca pozycja z oryginalną fabułą, ciekawym światem oraz pędzącą akcją. Jeśli kiedyś zobaczę Endera gdzieś w bibliotece to zapewne przeczytam, może niektóre wątki ze Startera nabiorą większego sensu po lekturze obu tomów.
Moja ocena: 7/10
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
Designed by Blokotek. All rights reserved.












