Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 lipca 2021

Najgłośniejsza książka tego roku? Felix ever after i kilka słów o tym dlaczego denerwował mnie główny bohater

O tej książce było głośno jeszcze zanim pojawiła się na polskim rynku wydawniczym. Kiedy wydawnictwo opublikowało pierwsze zapowiedzi fala zainteresowania tym tytułem jeszcze bardziej wzrosła. W mojej opinii Felix jak najbardziej zasługuje na popularność, bo porusza naprawdę ważny w dzisiejszych czasach temat jakim jest tożsamość człowieka. I choć jest to niewątpliwie jedna z młodzieżówek, które zasługują na większą uwagę, tak nie jest to powieść bez wad, o których za chwilę co nieco Wam opowiem. :)

Udostępnij

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Angst with happy ending, czyli ciekawa młodzieżówka o tematyce osób LGBT+

Postanowiłam sobie że w czerwcu przeczytam przynajmniej jedną książkę poruszającą tematykę osób LGBT+ z racji #pridemonth i mój wybór padł na Angst with happy ending. Ostatnio nie czytam zbyt wielu książek młodzieżowych, bo mój gust czytelniczy baaardzo ewoluował, ale o twórczości pani Łodygi słyszałam bardzo dobre opinie, więc stwierdziłam czemu nie.

Udostępnij

środa, 14 kwietnia 2021

"Piekarnia czarodzieja", czyli kilka słów o koreańskiej baśni

Są książki, które przyciągają nie tylko opisem, ale i cudowną okładką. Tak było w przypadku omawianej dzisiaj Piekarni czarodzieja, czyli historii, która zachęciła mnie do siebie poprzez piękną oprawę graficzną. Jednak nie zapominajmy, że okładka to nie wszystko, bo w książce tak naprawdę najważniejsza jest jej treść. Jeśli jesteście ciekawi jakie przemyślenia mam o tej pozycji, to serdecznie zapraszam do rozwinięcia. :)


Udostępnij

środa, 17 lutego 2021

Śliczna okładka i intrygująca fabuła, czyli Midnight chronicles. Moc amuletu

Pierwsze co tak naprawdę zwróciło moją uwagę w przypadku książki, o której dziś Wam opowiem, to jej okładka. Śliczna, minimalistyczna, delikatna, a literki tworzące tytuł niesamowicie się błyszczą - coś wspaniałego dla oka! :). Przypuszczam, że gdyby nie ta cudna okładka, to pewnie nie zainteresowałabym się tą historią. Jeśli jesteście ciekawi co sądzę o Midnight chronicles, to serdecznie zapraszam do dalszej części postu. :)

Udostępnij

sobota, 23 stycznia 2021

Dwór mgieł i furii, czyli o tym jak spieprzyć głównego bohatera...

Miałam spore obawy przed sięgnięciem po tę książkę. Dwór cierni i róż czytałam bardzo dawno temu, ale w międzyczasie robiłam sobie reready tej historii, czasem powracałam tylko do niektórych zaznaczonych fragmentów. Skąd brały się moje obawy odnośnie drugiego tomu? Ano stąd, że osobiście uważam, że całą historie Feyry można było zamknąć w jednej książce. Po co robić kontynuacje historii, która w zasadzie zakończyła się w pierwszym tomie nie zostawiając w sumie zbyt wielu wątków do rozwinięcia?

Udostępnij

środa, 23 grudnia 2020

Przedświąteczny klimat Londynu, czyli kilka słów o Pocałunkach w Londynie

Ostatnio coraz rzadziej sięgam po romanse młodzieżowe, ale w okresie przedświątecznym mam na nie wyjątkową ochotę, dlatego też przeglądając nowości na Taniej Książce, moją uwagę od razu przykuły dwie pozycje od wydawnictwa Feeria Young, czyli Pocałunki w Londynie, oraz Pocałunki w Paryżu. Dzisiaj skupię się na tej pierwszej pozycji, bo przed chwilą ją skończyłam i chciałabym troszeczkę Wam o niej opowiedzieć. Jeśli chcecie poczuć świąteczny klimat Londynu to nie możecie przejść obok tej historii obojętnie. :)

Losy Cassie i Jasona splatają się przypadkiem podczas pokazu "Nędzników". Jason jest Amerykaninem, który po raz pierwszy przebywa w mieście swoich marzeń. Planuje on porzucić studia prawnicze i spełnić swoje największe marzenie - zostać aktorem. Stypendium Królewskiej Akademii Sztuk Dramatycznych byłoby pierwszym krokiem we właściwym kierunku, ale Jason musi wziąć udział w przesłuchaniu. Cassie to Brytyjka, która ma raczej nieprzyjemne doświadczenia ze światem teatru. Ma serdecznie dość desek teatru, filmu, a szczególnie aktorów.


Na pierwszy rzut oka Jason i Cassie to dwa różne światy, jednak łączy ich miłość do sztuki i piękna. Oboje również nie potrafią oprzeć się niesamowitej aurze świąt Bożego Narodzenia. Już tego samego wieczoru, podczas którego się spotykają, postanawiają wspólnie zwiedzić Londyn i przeżyć kilka dni pełnych nieoczekiwanych niespodzianek.

Książka idealnie wprowadzi w świąteczny nastrój i pozwoli przeżyć wraz z bohaterami wielką i emocjonującą przygodę. Czy Jasonowi uda się spełnić marzenia? Czy Cassie na nowo odnajdzie miłość do teatru? Czy magia świąt będzie sprzyjała również magii serc?

Zacznę od tego co najbardziej mi się spodobało w tej książce, a mianowicie od pasji głównych bohaterów jaką był teatru. Autorka bardzo dobrze opisała zamiłowanie Cassie i Jasona co do kultury i podróżowanie razem z nimi po londyńskich teatrach było świetną zabawą. Ja co prawda nigdy za taka formą spędzania czasu nie przepadałam, ale to z jakim entuzjazmem Cassie i Jason wypowiadali się na ten temat było naprawdę poruszające i wątek teatru zdecydowanie królował w tej książce, a także był istotną jej częścią.


Kolejnym plusem jest klimat tej powieści, oraz sposób w jaki została napisana. Pani Catherine Rider ma bardzo lekkie pióro, dzięki czemu Pocałunki w Londynie czytało mi się naprawdę błyskawicznie. Postacie są bardzo dobrze wykreowane i mimo tego iż książka nie jest długa (ma 264 strony) to zarówno postać Cassie, jak i Jasona zostały przedstawione naprawdę dobrze i realistycznie, za co należy się duży plus dla autorki.

Pocałunki w Londynie to idealna książka na okres przedświąteczny. Ma cudowny klimat, fajnych bohaterów, ciekawą historię i pomimo tego, że jest przewidywalną książką to i tak bardzo dobrze bawiłam się podróżując po Londynie wraz z głównymi bohaterami. Jeśli szukacie książki idealnej na święta to proszę bardzo - ta nada się idealnie. Polecam przygotować sobie kakao, zabrać cieplutki kocyk i pogrążyć się w lekturze. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni tą pozycją. :)


Za możliwość przeniesienia się na przedświąteczne ulice Londynu dziękuję Taniej Książce. :)

Udostępnij

środa, 2 grudnia 2020

Fascynująca historia pilotek w czasie II wojny światowej | Dziewczyny w przestworzach

W okresie jesienno - zimowym nachodzi mnie ochota na czytanie książek związanych z wojną, dlatego też bardzo zaintrygowała mnie powieść Noelle Salazar - Dziewczyny w przestworzach - która opowiada historię kobiet - pilotkami. Przyznam szczerze, że niewiele słyszałam o pilotkach z czasów II wojny światowej, dlatego tez, kiedy przyszła do mnie paczka z Taniej Książki, od razu zabrałam się za czytanie.

Siła jest kobietą - zasadę tę zdecydowanie podkreślają historie kobiet, które w czasach wojny nie poddawały się w nierównej walce. Sanitariuszki, łączniczki i... pilotki. Kobiety za sterem pełniły jedną z najważniejszych funkcji podczas II wojny światowej.


Audrey Coltrane od małego fascynowała się lotnictwem - jej największym marzeniem zawsze było posiadanie własnego, prawdziwego lotniska. Znalazła w sobie ogrom determinacji i samozaparcia, by zrealizować wyznaczone cele: pobierała lekcje latania u ojca, a choć jej matka starała się uchronić ją od tak poważnej decyzji, Audrey wkrótce została instruktorką latania na Hawajach. Wydawać by się mogło, że nowe, samodzielne życie w otoczeniu bliskich koleżanek i pierwsze poważniejsze uczucie do mężczyzny mogą prowadzić tylko ku lepszemu. Aż do jednej, pamiętnej daty, która całkowicie odmieniła jej spojrzenie na lotnictwo...

7 grudnia 1941 roku - atak na Pearl Harbor, utrata bliskiej osoby, chęć odwetu za niesprawiedliwość i okrucieństwo świata - te wszystkie sytuacje, połączone w całość pokierowały Audrey do najważniejszego wyboru w jej życiu. Coltrane dołączyła do korpusu pilotów. Stała się kobietą, która za wolność swoich bliskich położyła na szali własne życie - pokazała, jak ważne w życiu są rodzina, przyjaźń i walka o własne prawa.

 

Na samym początku trochę ciężko było mi się wgryźć w tę historię i sama do końca nie wiem czym było to spowodowane, bo język i styl jakim posługiwała się autorka jest naprawdę przyjemny i książkę czytało mi się stosunkowo szybko, chociaż miałam kilka dłuższych przerw w czytaniu, bo długi czas nie mogłam się przemóc żeby kontynuować lekturę, chociaż muszę zaznaczyć, że książka mi się podobała, więc nie wiem dlaczego jej czytanie szło mi aż tak opornie. Może to wina jakiegoś chwilowego zastoju czytelniczego.

 
Powieść pisana jest z perspektywy głównej bohaterki, która polubiłam. Podobało mi się jej dążenie do celu i nie poddawanie się, była na swój sposób uparta i zawzięta. Audrey jest kobietą silna i niezależną, a ja bardzo lubię takie bohaterki, dlatego też czytanie książki z jej perspektywy było bardzo przyjemne. Podobało mi się to w jaki sposób autorka ukazała siłę kobiet, ich niezależność i odwagę, którą niejeden raz wykazywali się bohaterowie książki.


Przyczepić muszę się jednak do początkowych rozdziałów książki. Pierwsze sceny rozgrywają się już w czasie kiedy na świecie trwała wojna (październik 1941 rok), a klimat w tych początkowych rozdziałach jest wręcz sielankowy. Nie pasowało mi to do mojego wyobrażenia o wojnie i na wstępie zapaliła mi się w głowie lampka ostrzegawcza, że z wojną ta powieść nie będzie miała wiele wspólnego. Na szczęście ten sielankowy klimat powieści nie trwał zbyt długo i po kilkudziesięciu stronach akcja zdecydowanie się zmieniła, a powieść nabrała tempa.

 
Jeśli lubicie wątki wojenne w literaturze, jeśli cenicie sobie silne, odważne i wytrwałe kobiety w książkach, jeśli ciekawi was historia pilotek w czasach wojny, to polecam wam sięgnąć po najnowszy bestseller wydawnictwa Kobiecego - Dziewczyny w przestworzach. Mimo tego, iż czytanie tej książki szło mi dosyć opornie, a pierwsze rozdziały nieco mnie zniechęciły, przez zbyt lekkie podejście do tematu wojny, to i tak uważam, że jest to ciekawa lektura, z którą warto się zapoznać. Na długie, zimne wieczory nada się idealnie. :)

Tę i inne nowości znajdziecie na Taniej Książce. :)

Udostępnij

czwartek, 27 sierpnia 2020

Książka o gotowaniu i nastoletniej ciąży | Na ostrym ogniu

Muszę przyznać, że Na ostrym ogniu zaintrygowała mnie przede wszystkim faktem, iż jest to historia o pasji jaką jest gotowanie, a główna bohaterka, mająca 16 lat jest już mamą. Pierwszy raz zetknęłam się z postacią w literaturze, która tak mocno kocha gotowanie jak Emoni. Pisząc tę recenzję nie mogę nie wspomnieć o tym, iż książka wydana jest przepięknie, a co kilkadziesiąt stron pojawiają się przepisy Emoni (może nawet skorzystam z któregoś :D). Jednak wszyscy wiemy, że ładnie wydana powieść to nie wszystko, zatem jak wygląda sprawa z fabułą w tej powieści?


W świecie Emoni Santiago nie ma rzeczy niemożliwych… jest magia! 

Emoni Santiago to dziewczyna obdarzona niezwykłym talentem – potrafi przygotować dania, które zachwycają wszystkich smakiem i aromatem, dowodząc, że magia istnieje. Ta wrażliwa czarodziejka kulinarna jednak jest jeszcze licealistką, której trudno pogodzić szkolne obowiązki z wychowywaniem dwuletniej córeczki. Ciągłe podejmowanie decyzji i stawianie czoła wyzwaniom przeznaczonym dla dorosłych powodują, że nastolatce brakuje czasu na to, co w jej życiu najważniejsze – zaszywanie się w swoim sekretnym, kuchennym azylu i realizację kulinarnej pasji.
Czy odpowiedzialność, kłopoty finansowe i brak czasu zmuszą Emoni do rezygnacji z marzeń? Czy to życie dyktuje nam warunki, czy my jemu? Pozwól się porwać tej wspaniałej powieści i dowiedz się, czy warto zawsze stawiać na marzenia!

Język i styl autorki jest bardzo prosty, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Sięgając po nią nie miałam bardzo wygórowanych oczekiwań, bo przeczytałam w swoim życiu całkiem sporo książek dla młodzieży, w których natykałam się na podobne wątki, jednak Na ostrym ogniu ma w sobie coś świeżego, coś czego nie znajdziecie w innych książkach z tego gatunku. Nie wiem, być może jest to kwestia pasji głównej bohaterki, zdecydowanie na uwagę zasługuje fakt iż Emoni jest nastoletnią mamą, co jest dosyć rzadkim zjawiskiem w książkach młodzieżowych. Nie da się ukryć, że ta powieść ma w sobie coś co sprawia, iż wyróżnia się ona na tle innych pozycji.


Pisząc o tej powieści muszę jednak również wspomnieć o jednej, istotnej kwestii, która niestety jest wadą tej książki. Mam tutaj na myśli wątek miłosny, który jak dla mnie poprowadzono zbyt szybko i trochę sztucznie. Podobnie jak Zuza, z kanału Zaksiążkowane, zwróciłam uwagę na to, jak nienaturalne jest to, że chłopak, któremu spodobała się nasza Emoni w zasadzie bez zaskoczenia zaakceptował fakt, że dziewczyna ma dwuletnią córeczkę. Wydaje mi się, że 99 procent nastoletnich chłopców byłaby mocno zdziwiona czy też zszokowana takim odkryciem, no ale może mamy tutaj do czynienia z niezwykle wyjątkowym facetem, który trafia się jeden na stu, i któremu taka sytuacja absolutnie nie przeszkadza.. Niestety mnie to jakoś nie przekonało przez co cała późniejsza relacja tej dwójki wydawała mi się nieco sztuczna i naciągana.

Niemniej jednak uważam, że jest to naprawdę porządna młodzieżówka, która wysuwa się nieco do przodu spośród książek z tego gatunku. Gotowanie, nastoletnia ciąża (oraz wszelkie problemy Emoni związane z zajściem w ciążę w niezwykle młodym wieku - 14 lat) i lekki styl autorki czynią tę pozycję ciekawą, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie - oryginalną - oraz fascynującą. Ze swojej strony mocno Wam ją polecam, ale jednocześnie muszę Was ostrzec, iż wątek miłosny jest trochę sztucznie według mnie poprowadzony, jednak i tak sądzę, że jest to powieść warta poznania. Ja się nie zawiodłam i mam nadzieję, że Wam również się spodoba.

Udostępnij

piątek, 14 sierpnia 2020

Zaskakująco dobra historia! | Żniwiarz. Pusta noc

Jestem typem czytelnika, który niezbyt lubi polską literaturę. Kilkakrotnie sięgając po książki autorstwa Polaków sparzyłam się, zawiodłam i pozostał mi jakiś taki wewnętrzny niesmak do naszych rodzimych lektur. Niemniej jednak Żniwiarzem byłam zainteresowana już od dłuższego czasu, aż wreszcie natknęłam się na promocję w Empiku i stwierdziłam, że jak nie teraz to nigdy, po czym kupiłam książkę i niedługo po otrzymaniu paczuchy, zabrałam się za czytanie.


Klimat tej powieści to CUDO! Dawno nie czytałam książki tak klimatycznej, mrocznej, troszkę złowieszczej i niepokojącej. Paulina Hendel oczarowała mnie opisami - na każdej stronie czuć było wyjątkowość tej historii, a kiedy już wkręciłam się w powieść (co miało miejsce w zasadzie już przy początkowych rozdziałach), ciężko mi było się oderwać od czytania. Kreacja bohaterów na plus, bo każdy posiadał swoje unikalne cechy, a postacie, czy też ich zachowania wydawały się naturalne, pomimo tego, iż nie były do końca "normalne".
 
 
Paulina Hendel zaintrygowała mnie słowiańską mitologią, wokół której toczy się tak naprawdę cała akcja. Polowanie na potwory, przeróżne rodzaje demonów, sposoby ich uśmiercania, Żniwiarze i rola jaką odgrywają, to wszystko było niezwykle ciekawe, intrygujące i stanowiło strzał w dziesiątkę. Tematyka tej książki to coś wspaniałego, niezwykle oryginalnego i wciągającego. Chyba nie muszę dodawać, że jeżeli interesują Was słowiańskie wierzenia to Żniwiarz jest dla Was pozycją obowiązkową!
 
Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się cudów, liczyłam na trochę rozrywki, na lekką i przyjemną lekturę, a dostałam niezwykle intrygującą powieść pełną demonów, z genialnym, mrocznym klimatem, ciekawymi bohaterami i niespodziewanym zwrotem na końcu. Przyznam się szczerze, że takiego zakończenia się nie spodziewałam, za co należy się kolejny plus. Jeśli miałabym przytoczyć jakiś minus to mogłabym wskazać na nieco powolne tempo akcji momentami, przez co podczas niektórych rozdziałów się troszkę nudziłam, ale klimat powieści wynagrodził mi te słabsze chwile.
 
 
Jestem przekonana, że jeśli tylko nadarzy się okazja, to bez większego zastanowienia sięgnę po drugi tom, bo bardzo chętnie poczytam co nowego wymyśliła autorka i jak potoczą się losy bohaterów. Żniwiarz przełamał moją niechęć do polskiej literatury i poskutkowało to tym, że ostatnio postanowiłam zabrać się za twórczość Remigiusza Mroza, co zaowocowało czterema jego powieściami na mojej półce. Jeśli macie ochotę na intrygującą, klimatyczną, mroczną i wciągającą historię, pełną słowiańskich demonów to z całego serca polecam Wam Żniwiarza i mam nadzieję, że podoba się Wam równie mocno jak mnie. Jeśli mieliście już styczność z tą historią to podzielcie się wrażeniami w komentarzach, bardzo chętnie poczytam o Waszych odczuciach na jej temat. :)

Udostępnij

środa, 29 sierpnia 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Jak byś się czuł, gdybyś wiedział, że ciągle jesteś obserwowany? | Obserwuję cię

Na pewno zdarzyło wam się kiedyś mieć wrażenie, że ktoś się na was patrzy. Obserwuje was. Nawet jeśli nie widzieliście tej osoby, czuliście na sobie czyjś wzrok. Teraz wyobraźcie sobie, że to uczucie towarzyszy wam właściwie codziennie. Na milion procent czulibyście się nieswojo. Właśnie takie uczucia towarzyszą głównej bohaterce książki Obserwuję cię. Zapraszam was dzisiaj na recenzję najnowszego thrillera od wydawnictwa SQN!


Ella jedzie pociągiem i jest przypadkowym świadkiem pewnych wydarzeń. Otóż do dwóch młodych dziewczyn w pewnym momencie podchodzi dwóch mężczyzn, którzy jak się okazuje niedawno wyszli z więzienia. Ella ma syna w podobnym wieku co nastolatki, więc coraz bardziej przysłuchuje się rozmowie gotowa odpowiednio interweniować w razie gdyby działo się coś złego. Jednak kobieta ostatecznie nie robi nic i pewnie zapomniałaby o całym zajściu gdyby nie fakt, że jedna z dziewczyn - Anna - zaginęła. Rok po tej podróży, Anna ciągle pozostaje nieodnaleziona, a Ella zaczyna dostawać niepokojące wiadomości, żałuje że w żaden sposób nie zareagowała wtedy, w pociągu i czuje, że jest obserwowana.... Co się stało z nastolatką? Kto jest odpowiedzialny za śledzenie Elli? Co mają do ukrycia bohaterowie powieści?

Obserwuję cię to niezwykle wciągająca historia. Przeczytałam ją w jeden dzień, a zakończenie było dla mnie zupełnie nieoczekiwane i zaskakujące. Nie spodziewałam się, że akurat ta osoba okaże się sprawcą całego zamieszania - Teresa Driscoll totalnie mnie zaskoczyła i o ile wcześniej w trakcie czytania cała historia była jak rozsypane puzzle, które ciężko było razem poskładać, każdy coś ukrywał, o tyle na końcu, autorka wszystko ładnie ze sobą poukładała i stworzyła logiczny i spójny finał, który jak już wcześniej wspomniałam, okazał się zupełnie nieoczekiwany.


Postaci jest dosyć sporo - można mieć mały mętlik w głowie - kto jest kim? - ale im więcej stron było za mną, tym bardziej się wciągałam i ten natłok postaci przestał mi przeszkadzać. Nie byli oni jakoś wybitnie dobrze wykreowani, nie posiadali jakiś specjalnych cech, które wyróżniałyby ich na tle innych bohaterów z tego typu książek i podejrzewam, że za jakiś czas niewiele będę mogła powiedzieć na ich temat, jednak uważam że w tego typu książkach najważniejsza jest akcja, budowanie napięcia i zaskakiwanie czytelnika, co udało się pani Driscoll.

Autorka posiada dość specyficzny styl pisania. Pisze w prościutki sposób, dzięki czemu z łatwością trafia do czytelnika. Potrafi budować napięcie, sprawia że jej książkę chce się czytać dalej, aż do końca. Frustrowało mnie trochę to, że kiedy w danym rozdziale akcja coraz bardziej się rozwijała, zaczynało być naprawdę ciekawie, to nagle rozdział się kończył w najbardziej intrygującym momencie i kolejny pokazywany był z perspektywy innego bohatera... Autorka trochę bawiła się w ten sposób z czytelnikiem budując napięcie i urywając akcję w połowie, po to aby za kilka rozdziałów wrócić do tego urwanego wcześniej wątku.


Nie czytałam jakiejś dużej ilości thrillerów, jednak Obserwuję cię bardzo mi się podobało i totalnie mnie zaskoczyło. Autorka bardzo dobrze budowała napięcie, historia była ciekawa i chciałam jak najszybciej dowiedzieć się co się stało z zaginioną Anną, kto obserwuje Ellę, jakie sekrety skrywają pozostali bohaterowie powieści... Świetnie się bawiłam podczas czytania i mimo, iż nie jest to jakaś porywająca lektura, którą koniecznie musicie poznać, to na pewno jest warta uwagi. Polecam wam ją głównie ze względu na nieoczekiwane zakończenie, które z pewnością was zaskoczy. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN! :)





Udostępnij

poniedziałek, 2 lipca 2018

Książka idealna na wakacje? | Zapach szczęścia

Sięgnęłam po książkę polskiej autorki. Co więcej - mojej imienniczki! :D I, żeby było jeszcze lepiej - Zapach szczęścia bardzo mi się spodobał i z chęcią poczytam o dalszych losach bohaterów tej książki. :)


Mia ma przed sobą świetlaną przyszłość jako dziennikarka. Kobieta do pełni szczęścia potrzebuje jedynie miłości, której tak naprawdę w ciągu swojego życia jeszcze nie zaznała. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest chora, a to zmienia cały jej świat.

William jest pisarzem. Pięć lat temu zmarła jego ukochana i do tej pory nie potrafi się z tym pogodzić, ciągle odczuwa wielki smutek i ból po stracie ukochanej i nie jest w stanie pisać kolejnych książek. Któregoś dnia postanawia wyjechać na Zakynthos, gdzie spotyka Mię.

Czy ta dwójka ma szansę na stworzenie szczęśliwego i trwałego związku? Czy pobyt na pięknej wyspie zmieni coś w ich życiu? Czy Mia i Willim poczują zapach szczęścia w urokliwych, niezwykłych zakątkach Zakynthos?


Jeśli jesteście ze mną dłużej to wiecie, że strasznie mnie drażnią... uwaga to będzie głupie... polskie imiona w książkach (mówiłam, że głupie :D). Dlatego kiedy przeczytałam opis i zobaczyłam, że imiona bohaterów tej powieści nie są polskie to stwierdziłam, że w sumie chętnie to przeczytam. Kiedy otrzymałam pięknie zapakowaną paczkę z książkami autorstwa Klaudii Kopiasz, oraz słodką niespodzianką, nie mogłam się doczekać aż poznam historię Mii oraz Williama. Zabrałam się za czytanie i nawet nie wiem kiedy dotarłam do ostatniej strony.

Powieść czyta się w błyskawicznym tempie. Autorka ma bardzo przyjemny i lekki styl dzięki czemu przez tę historię po prostu się płynie i nie odczuwa tych umykających stron. Główna bohaterka, czyli Mia, zmaga się z ciężką chorobą i aby o niej na chwilę zapomnieć wyrusza na wymarzone wakacje, gdzie spotyka pewnego pisarza. Kobieta jest pełna pozytywnej energii i stara się patrzeć optymistycznie na otaczający ją świat. William zmaga się z żałobą, nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanej i podczas czytania książki widzimy jaki ból i smutek przeżywa związany ze stratą miłości swojego życia. Klaudia Kopiasz bardzo dobrze wykreowała postacie w swojej książce i wyraziście ich opisała przez co wydają się naturalni i realni.


Zapach szczęścia potrafi wciągnąć. Wyspa Zakynthos została przepięknie opisana - każdy zakątek w którym byli bohaterowie został dobrze opisany przez autorkę książki, dzięki czemu możemy sobie dokładnie wszystko wyobrazić i poczuć się jakbyśmy sami byli na tej przepięknej wyspie. Klimat tej powieści jest niezwykły, właśnie przez te dokładne, ale absolutnie nie nudne, opisy. Wydaje mi się, że książka pani Klaudii idealnie nadaje się na wakacje - możemy sobie wyobrazić Zakynthos i odbyć podróż na tę wyspę w naszej wyobraźni.

Nie twierdzę, że Zapach szczęścia jest jakąś wybitną książką, po którą koniecznie musicie sięgnąć, bo byłoby to wygórowane stwierdzenie, ale na pewno jest to niezwykle przyjemna książka, którą przeczytacie bardzo szybko i poczujecie jej niezwykły klimat. Dajcie się porwać w podróż na przepiękną wyspę i odwiedźcie ją wraz z Mią i Williamem, którzy przybyli tam z różnych powodów i na pewno nie spodziewali się takiego obrotu spraw jaki tam się wydarzył. Chociaż wątek miłosny mógł zostać lepiej dopracowany, a zakończenie jest przewidywalne, Zapach szczęścia na pewno zasługuje na uwagę, zwłaszcza w czasie wakacji, bo jest książką idealną na te najbliższe dwa miesiące - lekka, przyjemnie napisana, posiadająca wspaniały klimat, czegóż chcieć więcej? :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Pascal :)

Udostępnij

środa, 20 czerwca 2018

Trucicielka królowej - początek bardzo dobrej serii?

Trucicielka królowej to pierwszy tom nowej serii fantasy, która ma szansę podbić serca czytelników. Czy spełnił on moje oczekiwania? Czy rzeczywiście zapowiada bardzo dobrą serię? Jeśli chcecie poznać moją opinię na ten temat, to zapraszam do recenzji. ;)


Król Severn cieszy się okropną reputacją. Znany jest w kraju jako morderca, człowiek chytry i przebiegły, który dla swoich korzyści nie wahał się zamordować członków swojej rodziny. Kiedy diuk Kiskaddon zdradza go podczas jednej z bitew, myśląc że władca przegra, popada w niełaskę u króla. Severn wygrywa bitwę, zabija syna Kiskaddona i wymierza mu karę: diuk musi oddać jedno ze swoich pozostałych dzieci w niewolę do zamku, w przeciwnym razie cała jego rodzina zostanie zamordowana. Z bólem serca diuk wysyła do Severna swojego najmłodszego syna Owena. Jak się wkrótce okazuje Owen posiada niezwykłe zdolności i poznaje pewną wyjątkową kobietę, która okazuje się być niezwykle potężna i mądra....

Pozwólcie, że przez chwilę pozachwycam się tą cudowną okładką. Strasznie mi się podoba kolorystyka tej książki, litery są wypukłe i wierzcie mi, że na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Jednak jak wiemy nie należy oceniać książki po okładce, a więc skupmy się teraz na tym co najważniejsze - czas omówić fabułę i bohaterów powieści. Dodam teraz, że jest ich całkiem sporo i kurczę miałam problem z wymówieniem niektórych imion, nazwisk i w sumie to nie potrafię sobie ich przypomnieć (tych trudniejszych do wymówienia), ale w sumie na co komu imiona? Ważne że wiem o kogo w danym momencie chodziło i kto co zrobił. No bo na przykład taki Dunsdworth albo Ankarette Tryneowy, czy też Asilomar - wymówić to jeszcze jako tako można, ale potem powtórzyć z pamięci to już większe wyzwanie (przynajmniej w moim przypadku xD).


Na samym początku pojawia się dość dużo postaci na raz przez co jest spory mętlik i bajzel - ciężko sobie poukładać w głowie kto jest kim i jaka jest jego rola w powieści. Potem na szczęście autor wyprowadza nas z tego bajzlu i zaczyna snuć swoją opowieść, zmniejszając stopniowo ilość bohaterów, a potem wprowadzając ich więcej, ale tak, że już wiadomo o kogo chodzi. Akcja rozgrywa się głównie w Królewskim Źródle, gdzie ośmioletni Owen jest zmuszony przebywać aby chronić swoją rodzinę. Z czasem zaczyna przyzwyczajać się do nowego miejsca, a nawet znajduje przyjaciółkę - szaloną ośmiolatkę Elysabeth Victorię Mortimer (która nie cierpi gdy ktoś się do niej zwraca "lady Mortimer" - heloł tak się zwracało do jej matki, a ona nią przecież nie jest!). Dziewczynka wnosi wiele humoru do książki i jest naprawdę wyjątkowym dzieckiem.

Powieść Jeffa Wheelera nie była jakoś wybitnie porywająca, ale miała w sobie specyficzny, fajny klimat, a styl autora był bardzo przyjemny i szybko się czytało jego książkę. Nie jest to historia, którą koniecznie musicie poznać, ale ma w sobie to coś, co sprawia, że bardzo chcę zabrać się za kolejny tom i poznać dalsze losy Owena. W Trucicielce królowej fabuła rozwija się stopniowo, a akcja nie pędzi na łeb, na szyję, ale mimo wszystko przyjemnie było śledzić losy małego Owena. Czy Królewskie Źródło będzie bardzo dobrą serią? Tego na razie nie wiem, ale zapowiada się ciekawie i liczę na to, że z tomu na tom będzie coraz lepiej.


Jeśli szukacie fantastyki, z którą przyjemnie spędzicie czas i która pozwoli wam przenieść się do nowego, wymyślonego świata to śmiało mogę wam polecić pierwszy tom serii Królewskie Źródło. Ta książka pozwoliła mi na chwilę przenieść się w przeszłość do czasów dzieciństwa i powspominać swoje dziecięce przygody, ponieważ główną rolę gra w niej dziecko, którego losy i poczynania śledzimy na kartach Trucicielki królowej. Jak już wspomniałam wyżej - nie jest to nic powalającego, ale przyjemnie spędziłam czas z tą powieścią i chętnie poznam kolejne tomy. Na nadchodzące letnie, wakacyjne wieczory powieść Wheelera nada się idealnie i świetnie pobudzi waszą wyobraźnię. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar. :)


Udostępnij

wtorek, 5 czerwca 2018

Kocham Cię bez słów, czyli opowieść o miłości i smutku

Dzisiaj opowiem wam o książce, która z pewnością poruszy niejednego czytelnika i wywoła łzy w oczach. To powieść o miłości, przyjaźni, umiejętności radzenia sobie z osobistymi tragediami. Zapraszam was na moją opinię o Kocham Cię bez słów.


West właśnie przeżywa najgorsze chwile w swoim życiu - jego ukochany tata umiera na raka i z dnia na dzień czuje się coraz gorzej. Nastolatek stara się udawać, że wszystko jest w porządku, jednak nie udaje mu się ukryć swojego smutku, bólu i rozpaczy przed jedną dziewczyną, która widzi te wszystkie emocje w jego oczach...

Maggie była świadkiem jak jej ojciec zamordował ukochaną mamę. Od czasu tamtego traumatycznego wydarzenia, dziewczyna nie mówi. To jej sposób na przetrwanie - tak stawia czoła światu. Przeżywa żałobę, ból w samotności, do czasu kiedy poznaje Westa. Czy możliwa jest miłość między dwojgiem ludzi tak bardzo skrzywdzonymi przez los? Czy West i Maggie potrafią jeszcze kochać?

Ja wybrałam milczenie jako lekarstwo na ból, a on postanowił leczyć swój, raniąc innych.

Pierwszy raz sięgnęłam po książkę tej autorki i od razu mogę wam powiedzieć, że jej styl pisania bardzo przypadł mi do gustu. Przeczytałam całą powieść w jeden dzień - autorka posługuje się lekkim, prostym językiem, co powoduje, że Kocham Cię bez słów czytało mi się bardzo dobrze i szybko. Powieść pisana jest z perspektywy dwójki głównych bohaterów - Westa i Maggie, dzięki czemu możemy dokładnie poznać myśli i osobowość każdego z nich.


Ludzie, którzy byli zniszczeni, nie można było uratować. Wiedziałam o tym zbyt dobrze. Każdy kto próbował go naprawić, przegrywał z kretesem. Ale ludzie nie przychodzili na świat z misją bycia okrutnym. Życie ich takimi uczyniło.

West jest bohaterem, który udaje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Poza domem zdaje się być wyluzowanym, szczęśliwym i lubianym graczem futbolu. W domu przeżywa koszmar. Boi się każdego kolejnego dnia o to, czy dane mu będzie porozmawiać z tatą, czy przeżyje kolejną noc i dzień. Maggie była świadkiem czegoś okropnego - za jednym zamachem straciła zarówno mamę, jak i tatę. Nie chce współczucia od ludzi - sama próbuje stawiać czoło światu - nie wypowiadając przy tym ani jednego słowa. Między tą dwójką od razu zaczyna rodzić się pewna więź, która pomoże zarówno Westowi, jak i Maggie. Autorka bardzo dobrze wykreowała te dwie postacie - nadała im indywidualne cechy, sprawiła, że nie wydawali się sztuczni i dobrze wykreowała uczucie rodzące się między nimi - niby wszystko działo się dość szybko, ale było to pokazane w subtelny i naturalny sposób.

Nadejdzie kiedyś dzień, że na wspomnienie tych ciężkich chwil, nie będziemy już tak dotkliwie odczuwali bólu. Szkoda, że już dziś nie mogliśmy przenieść się do przyszłości.

Początkowo miałam wrażenie, że dialogi między bohaterami powieści były dość sztuczne. Trochę mnie to denerwowało w czasie czytania, ale potem, albo autorka lepiej tworzyła te dialogi, albo ja przestałam zwracać uwagi na tą sztuczność, a skupiłam się bardziej na fabule powieści. Akcja nie jest zaskakująca, można przewidzieć niektóre rzeczy, ale mimo to, książkę czytało mi się dobrze, a wątek miłosny miedzy Maggie i Westem podobał mi się i kibicowałam im. Pani Abbi Glines opisała kilka smutnych scen, takich, które powinny wzruszać. Ja jednak nie uroniłam ani jednej łzy podczas lektury, ale jeśli jesteście ze mną dłużej, to wiecie, że bardzo rzadko kiedy wzruszam się podczas czytania, jednak założę się, że niejednemu czytelnikowi poleci łza, podczas niektórych scen w powieści.


Czyny mówią głośniej niż słowa.

Kocham Cię bez słów to książka o miłości, przyjaźni, wsparciu i bliskości drugiej osoby, oraz olbrzymiej stracie. To historia o umiejętności radzenia sobie z tragediami, o stawianiu czoła każdej godzinie w czasie smutku i rozpaczy. Czyta się ją szybko i przyjemnie, chociaż dialogi bywają sztuczne. Autorka potrafi wzruszyć czytelnika, a wątek miłosny jaki wykreowała jest dobrze poprowadzony. Jeśli szukacie niebanalnej historii miłosnej, która was wciągnie na kilka godzin to polecam wam powieść pani Glines. Bardzo chętnie przeczytam drugi tom tej serii i poznam losy innych bohaterów. Polecam. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Pascal :)


Udostępnij

sobota, 24 marca 2018

Powiedz wreszcie prawdę, Dana Reinhardt | opinia

Dzisiaj przychodzę do was z opinią o książce, która jest genialnym czasoumilaczem. Powiedz wreszcie prawdę autorstwa Dany Reinhardt to powieść idealna na odstresowanie się po ciężkim dniu i bardzo przyjemna młodzieżówka, która uczy nas o tym, że trzeba umieć się o siebie zatroszczyć, nie myśleć tylko i wyłącznie o innych, ale czasem zrobić coś dla siebie.


River jest uzależniony. Uzależniony od swojej dziewczyny Penny, nie wyobraża sobie życia bez niej. Dlatego kiedy Penny zrywa z nim w rowerku wodnym na środku jeziora, nie może się z tym pogodzić. Los, przypadek, albo przeznaczenie sprawia, że trafia do ośrodka terapeutycznego Druga Szansa dla młodzieży z problemami. Tam poznaje nowych przyjaciół, niezwykłą dziewczynę, oraz odkrywa samego siebie i uczy się pewnych rzeczy od nowa, a także wplątuje w sieć kłamstw, z których z czasem coraz trudniej będzie mu wybrnąć.

Język powieści jest prosty - typowy dla tego gatunku, dzięki czemu czytanie było prawdziwą przyjemnością i ani się nie obejrzałam, a już skończyłam tę książkę. Autorka potrafiła wciągnąć czytelnika i miała bardzo lekkie pióro. Jej powieść może nie sprawiła, że zmieniło się coś w moim życiu, ale była miłą odskocznią od codziennych obowiązków i fajną rozrywką na wieczór. Powiedz wreszcie prawdę niesie ze sobą ważne przesłanie - czasem potrzeba mocnej zmiany, niezłego kopa, który uświadomi nam niektóre ważne rzeczy i pozwoli na to aby przemyśleć nasze dotychczasowe życie.


River to bohater, który jest hmm... trochę ciapowaty, jeśli mogę go tak określić. Aż trudno sobie wyobrazić, żeby siedemnastoletni chłopak nie umiał poruszać się autobusem w mieście, w którym żyje ładnych parę lat. Był osobą zagubioną, dla której na pierwszym miejscu stała jego dziewczyna Penny. Nie myślał o sobie, chciał głównie spełniać zachcianki Penny i uszczęśliwiać ją. Dopiero po tym jak dziewczyna z nim zerwała, zaczął myśleć o niektórych sprawach, które wcześniej go nie obchodziły. Na kartach powieści śledziliśmy jego przemianę - od chłopaka zagubionego, trochę niezdarnego, do młodego człowieka, który zaczyna myśleć o swojej przyszłości, o sobie samym, a nie tylko ludziach, którzy go otaczają. Ta przemiana jest bardzo dostrzegalna w powieści i czytelnik może śledzić zmiany jakie zachodzą w psychice i zachowaniu Rivera.

Powiedz wreszcie prawdę pokazuje również, że jedno z pozoru niewinne kłamstwo, może pociągnąć za sobą całą lawinę kolejnych, z których później bardzo trudno jest się wyplątać. Powinniśmy się starać być szczerym i nie ważne, czy sprawa dotyczy rzeczy mało istotnych, czy poważniejszych, bo w końcowym efekcie może dojść do tego, że nie będziemy mogli znaleźć wyjścia z sytuacji w jaką się wplątaliśmy przez jedno, z pozoru niewinne kłamstewko. Powieść pani Reinhardt nie jest więc młodzieżówką, która zapewnić ma nam tylko rozrywkę, ale niesie ze sobą również jakieś przesłanie.


Jeśli szukacie książki, która odstresuje was po ciężkim dniu, to polecam wam Powiedz wreszcie prawdę. Nie jest to książka bardzo ambitna, być może za niedługo o niej zapomnę, ale nie żałuję czasu jaki poświęciłam na jej przeczytanie. Niesie ze sobą kilka ważnych lekcji, które mogą się przydać zwłaszcza nastolatkom i jest bardzo przyjemnym czasoumilaczem. A jeśli przymknie się oko na niektóre ciapowate zachowania Rivera, to naprawdę da się go lubić, jest sympatycznym bohaterem i cieszę się, że mogłam poznać jego historię.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Jaguar!


Udostępnij

czwartek, 22 lutego 2018

Milion światów z Tobą, Claudia Gray | opinia

Trzeci tom trylogii Firebird zagwarantuje wam świetną przygodę oraz dawkę niezwykłych podróży między wymiarowych i głębokie uczucie jakie połączyło dwójkę młodych ludzi, w których rękach spoczywają losy wielu wymiarów i żyć ludzkich. Zainteresowani?

Milion światów z Tobą | Claudia Gray | 7/10 | wyd. Jaguar

Triad ma podstępny plan - zniszczyć wiele wymiarów aby osiągnąć pewien cel. Jak się okazuje Marguerite jest jedyna osobą, która może temu zapobiec i powstrzymać organizację. Dziewczyna rusza w kolejną między wymiarową podróż aby zapobiec najgorszemu. W jej rękach spoczywają losy wielu światów. Marguerite wkrótce coraz lepiej poznaje niecne zamiary Triadu ... oraz samą siebie. Pod wpływem wcześniejszych wydarzeń Paul nie chce wiązać się z bohaterką - przeszłość odcisnęła na nim wiele blizn. Czy Marguerite przechytrzy podstępny Triad? Czy nadchodzi koniec świata dziewczyny? Co się stanie z nią i Paulem - miłością jej życia?


Może dusza może się rozpaść, tak jak przeznaczenie.

Cykl Firebird już na samym początku dostał u mnie plusa ze względu na przepiękne okładki, które doskonale oddają klimat całej historii. Autorka w poprzednich tomach pisała w prosty i przyjemny sposób, przez co zawiłe i skomplikowane pojęcia z dziedziny fizyki (których dość sporo w całej serii), były dla mnie w miarę zrozumiałe (co jest dużym wyczynem, bo z fizyką kompletnie mi nie po drodze), a na pewno nie utrudniały czytania, a wręcz były konieczne do zrozumienia całej historii.

Akcja, akcja, akcja


Tak samo jak w przypadku Tysiąca odłamków ciebie, oraz Dziesięciu tysięcy słońc nad Tobą, tak i tutaj czytelnik zostaje wrzucony w wir akcji od samego początku. Podczas lektury nie sposób się nudzić, bo właściwie ciągle coś się dzieje, a kiedy następuje chwila na złapanie oddechu, Claudia Gray serwuje dwa razy więcej akcji niż kilka stron wcześniej. Niektóre pomysły pani Gray wydawały mi się troszeczkę naciągane, ale koniec końców bardzo miło czytało mi się jej książki i cieszę się, że wraz z Marguerite mogłam wyruszyć w między wymiarową przygodę.

 

Wyjątkowe uczucie między Marguerite i Paulem


Pisząc o tym cyklu nie mogę nie wspomnieć o niezwykłej relacji jaka panuje między główną bohaterką i Paulem Markovem. To co jest między nimi jest pięknym uczuciem i niezwykle dobrze opisanym. Autorka potrafiła stworzyć związek dwóch osób, który na długo pozostanie w mojej pamięci - nie było tu miejsca na udawanie, sztuczność - to co łączyło Marguerite i Paula było szczere, prawdziwe i po prostu piękne. Wątek miłosny między nimi jest jednym z najlepszych z jakimi miałam do tej pory do czynienia w książkach.

To bez znaczenia, nawet gdybyś odwiedziła milion światów. Nigdy nie będziesz wiedziała wszystkiego o drugim człowieku, nawet jeśli to osoba, którą kochasz.

Milion światów z Tobą to bardzo dobre zakończenie trylogii Firebird. Pojawiło się kilka naprawdę absurdalnych wątków, czasem nawet za dużo naraz się działo, przez co można się trochę pogubić, ale mimo wszystko bardzo dobrze wspominam tę serię i śmiało mogę wam ją polecić. Przygotujcie się na dużo akcji, humoru oraz zaskoczeń i pięknie poprowadzony wątek miłosny. A jeśli dodatkowo szukacie lekkiej i przyjemnej młodzieżówki to już w ogóle powinniście szybciutko zaopatrzyć się w egzemplarz książki Claudii Gray. Polecam.

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Jaguar!

Udostępnij

niedziela, 4 lutego 2018

Serce ze szkła, Kathrin Lange | opinia

Serce z szkła zabierze Cię w podróż na wyspę Martha's Vineyard, gdzie przed laty pewna kobieta rzuciła mroczną klątwę. Jeśli szukasz książki, która mocno cię wciągnie, powieść pani Lange jest idealna dla Ciebie.

Serce ze szkła | Kathrin Lange | 7/10 | wyd. Muza

Julie ma spędzić zimową przerwę świąteczną na wyspie Martha's Vineyard wraz z tatą, który jest pisarzem. Robi to za jego namową, ponieważ syn wydawcy jej ojca bardzo cierpi z powodu śmierci swojej narzeczonej - Charlie, która spadła z klifu na wyspie, a Julie może być jedyną osobą zdolną go pocieszyć i pomóc mu przejść trudne chwile. David jest pogrążony w żałobie, nie ma chęci do życia, wyraźnie nie życzy sobie niczyjego towarzystwa, jest zamknięty w sobie i niechętnie przebywa z ludźmi. Julie próbuje mu pomóc - lecz czy może to uczynić, skoro chłopak nie chce jej pomocy? I o co chodzi z klątwą Madeline, którą dziewczyna pozna podczas pobytu na wyspie?

Mocno wciąga


Serce ze szkła to po prostu baśniowa opowieść. Wydawać by się mogło, że znajdziemy w niej utarte już schematy i niczym nie wyróżniające się wątki, a jednak ta historia ma swój specyficzny klimat, wciąga czytelnika właściwie od pierwszych rozdziałów i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Autorka bardzo dobrze wykreowała rzeczywistość w swojej powieści i tak dobrze wszystko opisała, że podczas czytania miałam wrażenie, że jestem członkiem rozgrywających się wydarzeń, bardzo wczułam się w tą historię i byłam oczarowana jej klimatem.

W jego oczach dostrzegłam ten specjalny błysk, na który już na samym początku zwróciłam uwagę. Zupełnie jakby stał nad przepaścią, jedną nogą już za krawędzią, i cieszył się, że zaraz runie w dół.


Na ogół nie czytam książek z motywem klątw, ale będę musiała to zmienić, ponieważ klątwa Madeline i dowiadywanie się więcej na jej temat wraz z główną bohaterką, było prawdziwą przyjemnością. Było to naprawdę ciekawe i nie mogłam się doczekać jak skończy się cała historia, a kiedy wydawało mi się że wiem jakie będzie to zakończenie, autorka serwowała zupełnie coś innego i odwracała mój tok myślenia o 180 stopni.

Julie i David


Nie jest tajemnicą, że w Sercu ze szkła pojawi się wątek miłosny między Julie, a Davidem. Wydawać by się mogło, że będzie to kolejna książkowa para jakich mnóstwo i niczym się nie będzie wyróżniać. Otóż nie. Relacja między tą dwójką rozwija się stopniowo, postacie poznają się nawzajem i kartka za kartką są coraz bardziej do siebie przywiązani, aż w końcu dochodzi między nimi do czegoś co wykracza poza granice zwykłej przyjaźni. Bardzo fajnie, że autorce nie spieszyło się do tego, żeby rozwinąć ich relacje, a wszystko potoczyło się swoim tempem i wyszło naprawdę naturalnie.

Uśmiechnął się przy tym tak, że potłuczone szkło wypełniające moją pierś w jednej chwili ułożyło się na powrót w serce.


Jedyna rzecz, która mnie irytowała w tej książce to ciągłe przemyślenia głównej bohaterki na temat tego, że czuje jakby jej serce zmieniło się w szkło, które zaraz ma pęknąć. Jest to nawiązanie do tytułu i mogła się pojawić taka wzmianka raz, czy dwa, ale Julie bardzo często miała takie myśli co psuło trochę dany rozdział, czy moment w książce, bo ileż można czytać o tym że główna bohaterka czuje jakby jej serce było kawałkiem szła?

Kilka słów na koniec...


Serce ze szkła to bardzo przyjemna książka, którą czyta się w ekspresowym tempie, i w której nie brakuje emocji. To powieść, która zabierze was na tajemniczą wyspę, gdzie pełno jest niewyjaśnionych zagadek z tajemniczą klątwą na czele. Jeśli szukacie książki, dzięki której oderwiecie się od rzeczywistości na kilka godzin i zatracicie się w jej świecie, to śmiało mogę wam polecić powieść pani Lange. Dajcie się oczarować tej powieści i wkroczcie w świat pełen tajemnic z niesamowitym klimatem. Polecam!
Udostępnij

czwartek, 14 września 2017

Historia Aladyna opowiedziana na nowo | Zakazane życzenie


Tytuł: Zakazane życzenie
Autor: Jessica Khoury
Tom: 1
Cykl: The Forbidden Wish
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: SQN

Aladyn to młody złodziejaszek, który żyje chwilą, a utrzymuje się z drobnych kradzieży. Pewnego dnia trafia do tajemniczej jaskini, pełnej skarbów, gdzie znajduje starą lampę. Jak się później okazuje – lampa ta jest domem Zahry - dżina, który ma za zadanie służyć temu, kto jest właścicielem lampy. Aladyn czuje, że to początek czegoś niezwykłego – nie tylko ze względu na życzenia, które mogą być spełnione, ale ze względu na samą Zahrę, do której z czasem zaczyna żywić mocniejsze uczucia. Każde życzenie ma swoją cenę. Czym jest tytułowe Zakazane Życzenie? Do czego doprowadzi relacja między Zahrą, a Aladynem? Jakie będą życzenia chłopaka i kto zechce przeszkodzić mu w drodze do szczęścia?

Aladyn to jedna z tych najbardziej magicznych baśni Disney’a. Przypuszczam, że nie ma tutaj osoby, która choć raz nie marzyła o znalezieniu się w takiej samej sytuacji jak on – w posiadaniu magicznej lampy z dżinnem w środku, który jest gotowy spełnić nasze największe marzenia. Ważne jest jednak to aby nie zapominać, że wszystko ma swoją cenę i konsekwencje, jakie musimy ponosić za podjęcie zbyt pochopnych decyzji mogą być naprawdę straszne. Dlatego warto coś przemyśleć dwa razy zanim się na to zdecydujemy. To taki mały poradnik w razie gdyby ktoś z was kiedyś znalazł taką lampę. :D

Jessica Khoury postawiła sobie wysoko poprzeczkę – baśń o Aladynie znana jest na całym świcie i wydaje się trudne, żeby tak ja zmodyfikować, aby ta historia została opowiedziana na nowo i zachwycała tak samo jak jej pierwowzór. Dlatego ja również miałam wysokie oczekiwania co do tej pozycji. Ogromną zachętą do sięgnięcia po tę lekturę była okładka – tak, tak oceniam książki po okładce, ale kto tego nie robi? xD  Graficy naprawdę się postarali – ta okładka jest jedną z najpiękniejszych jakie mam na swojej biblioteczce.

Kolejną zachętą, która w sumie przeważyła na tym, że przeczytałam Zakazane życzenie, było wyżej wspomniane nawiązanie, a raczej inspirowanie się Aladynem, który nie jeden raz czarował mnie swoim niepowtarzalnym klimatem i magią. Czy w książce było podobnie? Czy autorka podołała ciężkiemu wyzwaniu i stworzyła naprawdę dobrą nową wersję tej znanej baśni?

Zacznę od tych mniej przyjemnych rzeczy, żeby potem móc się tylko i wyłącznie zachwycać i najlepsze zostawić na koniec. Mam wrażenie, że pani Khoury troszkę za bardzo chciała nami wstrząsnąć i wywołać ogromne emocje, a nie do końca jej to wyszło. Końcówka była bardzo przewidywalna i według mnie trochę przerysowana. Było też sporo nudnych opisów, których naprawdę nie chciało mi się czytać, więc troszkę szłam na skróty i je omijałam podczas lektury. Na szczęście to chyba tylko tyle minusów tej powieści, jednak trochę mnie raziło to przekombinowanie na końcu książki – miało wywołać efekt wielkiego wow, a w sumie większych emocji nie czułam w tamtym momencie.

Okej – teraz czas na te pozytywne uwagi. Bohaterowie – byli ciekawie wykreowani i każdy posiadał swoje indywidualne cechy, które w pewnym stopniu wyróżniały je od innych postaci.  Nie brakowało również humoru, a klimat powieści był zbliżony do tego w filmie. Czuć było tą prastarą magię oraz klimat tamtejszych miast oraz Parthenii, gdzie rozgrywało się najwięcej akcji. Zakazane życzenie to jedna z tych powieści, przez które bardzo szybko się biegnie wzrokiem, a kiedy już raz się za nią zabierzesz, potem ciężko ci się oderwać.

Na sam koniec chciałam napisać, ze Zakazane życzenie oczarowało mnie swoim klimatem i magią, którą czuć było na kartach powieści, jednak nie obyło się bez minusów, które czynią tę książkę nieco gorszą od pierwowzoru. Jednak za sam pomysł na fabułę – za wątek miłosny między człowiekiem, a dżinnem (przewidywalne, ale słodkie) należy się plus dla autorki. Mimo kilku wad, warto rozejrzeć się za tą pozycją i dać się wciągnąć w świat gdzie prastare klątwy i czary czuć w każdym zakamarku, a pewien dżinn tylko czeka na swojego właściciela, który odmieni jego los na zawsze.

Moja ocena: 7/10
Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.