Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 grudnia 2021

Moja lista gości, Rebecca Serle

Gdybyś mógł zaprosić 5 osób na wymarzoną kolację, to kogo byś zaprosił i dlaczego? Wyobraźcie sobie, że bohaterka omawianej dziś książki dostała od przyjaciółki takie właśnie pytanie. Po kilkunastu latach, kiedy wchodzi do restauracji aby świętować z tą samą przyjaciółką, swoje urodziny, przeżywa niemały szok, bo widzi za stołem osoby... które wpisała przed laty na swoją listę. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że przy stole siedzi między innymi jej nieżyjący ojciec oraz... Audrey Hepburn.

Udostępnij

piątek, 17 września 2021

40 zasad miłości | o książce w książce i szukaniu sensu życia

Elif Shafak jest autorką, której chyba nie muszę Wam przedstawiać. Jej książki 10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie oraz Bękart ze Stambułu są obecnie naprawdę popularne, zwłaszcza na instagramie, gdzie co jakiś czas pojawiają się zdjęcia z tymi tytułami. Kiedy dowiedziałam się o nowej powieści pisarki wydawanej w Polsce, praktycznie od razu zwróciłam na nią uwagę i dzięki uprzejmości księgarni Tania Książka, niedługo po premierze miałam ją już w swoich rękach i mogłam śmiało wkroczyć w historię Elli, która odkrywa, że życie bez miłości nie ma sensu, a dzieje się to za sprawą... książki która trafia w jej ręce...

Udostępnij

czwartek, 20 maja 2021

Dygot w nowej odsłonie | Moje drugie podejście do Małeckiego

Dygot to moja druga, przeczytana książka autorstwa Jakuba Małeckiego. Rdza nie do końca mi się podobała, ale chciałam dać jeszcze szansę autorowi i spróbować sięgnąć po inną powieść spod jego pióra. Okazało się, że wydawnictwo SQN wydało Dygot w nowej szacie graficznej i zaproponowało mi egzemplarz, więc nie zastanawiałam się zbyt długo i zdecydowałam, że nadszedł czas na kolejne podejście do twórczości Małeckiego. 

Udostępnij

wtorek, 30 marca 2021

"Porno. Jak oni to robią?", czyli intrygująca pozycja o tematach tabu

Dzisiaj opowiem Wam o książce, która skupia się na tematach tabu. Już sam jej tytuł może wywoływać kontrowersje, bo hej porno to nie jest temat o którym mówi się na co dzień, a tym bardziej pisze książki. Mnie jednak do lektury zachęciła właśnie ta tematyka. Byłam szalenie ciekawa co autor ma nam do przekazania w takiej książce, jeszcze jak doczytałam, że jest ona napisana w formie wywiadu z różnymi osobami związanymi z tą branżą, to już byłam w stu procentach kupiona i wiedziałam, że muszę to przeczytać.

 
Udostępnij

czwartek, 25 lutego 2021

Wybrańcy, czyli książka jakiej jeszcze nie było ♥

Będąc w gimnazjum, Niezgodna była jedną z moich ulubionych książek. Pamiętam jak zaczytywałam się w historii Triss i z zaciekawieniem śledziłam jej losy. Kiedy więc, dowiedziałam się, że autorka mojej ukochanej serii sprzed kilku lat, powraca z nową i doroślejszą powieścią, nie mogłam się oprzeć i z zaciekawieniem i sporą dawką entuzjazmu zabrałam się za lekturę Wybrańców. Pomimo tego, że pierwsza połowa była lekko nużąca, mogę śmiało powiedzieć, że jest to książka wyjątkowa i szalenie oryginalna. Ciekawi? To zapraszam do recenzji. :)

 
Udostępnij

czwartek, 5 listopada 2020

Świetna kontynuacja książki roku! | Republika smoka

Kilka dni temu na blogu pojawiła się recenzja Wojny makowej, która według mnie jest najlepszą książką jaką przeczytałam w tym roku. Dzisiaj natomiast chciałabym napisać kilka słów na temat jej kontynuacji, czyli Republiki smoka. Sporo osób uważa, że drugi tom jest jeszcze lepszy od pierwszego, ja natomiast sądzę, że był nieco słabszy, ale za to końcówka, dosłownie wgniotła mnie w fotel... Zapraszam Was serdecznie do dalszej recenzji. :)

Gniew zmieniający duszę w rozszalały ogień, którego nigdy nie da się ugasić. Oto cały świat Rin. Chwyciła los za gardło i wyrwała mu z trzewi swoją przyszłość- dostała się do Akademii Sinegardzkiej a potem dalej, dzień po dniu, walczyła by ją skończyć. Tylko po to, by patrzeć, jak jeden po drugim umierają jej przyjaciele. By oglądać góry usypane z trupów swoich rodaków. By stać się istotą, zdolną spalić cały naród najeźdźców w akcie niewyobrażalnej zemsty.

Teraz nie zostało jej nic, prócz odwetu na ostatniej zdrajczyni - Cesarzowej Su Daji. Oraz ciągłej walki z Feniksem, który nieustająco żąda ofiar. W chwili, gdy mu się podda, jej ciało stanie się ledwie narzędziem i będzie palić wszystko i wszystkich. A gdy cały świat zamieni się w popiół, Rin sama zamarzy o śmierci.

 

Po wydarzeniach z poprzedniej części Rin stała się tak naprawdę wrakiem człowieka. Dziewczyna nie potrafi znaleźć sobie miejsca, czuje silny gniew, który jako tako trzyma ją przy zdrowych zmysłach. Pragnie zemsty i nie zawaha się przed niczym. Widać ogromną przepaść między Rin z początkowych rozdziałów Wojny makowej, a dziewczyną jaką stała się w Republice smoka. Wojna odcisnęła na niej swoje piętno (zresztą pozostałe postacie również się zmieniły). Wydaje mi się, że ta część jest dużo bardziej dorosła. Pojawia się tutaj sporo polityki i w zasadzie przez pierwsze 300-400 stron obserwujemy głównie polityczne potyczki możnowładców. Prawdziwa akcja zaczyna się w drugiej połowie książki.

Styl R. F. Kuang pozostaje niezmiennie rewelacyjny. Kiedy przyszła do mnie paczka od Taniej Książki, w pierwszej chwili pomyślałam, że może przypadkowo wysłano do mnie dwie książki. Dopiero po rozpakowaniu zobaczyłam, że po prostu Republika smoka jest tak gruba. Prawie 800 stron, a mimo to... w ogóle tego nie czuć. Przez tę historię po prostu się płynie i o ile pierwsza połowa szła mi nieco wolniej, to druga pędziła już na łeb na szyję, a zakończenie... Kurwa mać, zakończenie było cholernie dobre i niesamowicie zaskakujące! 


Tylu emocji naprawdę dawno nie doświadczyłam. Czytając historię Rin, równie brutalną, równie zaskakującą i szalenie dobrą jak w poprzedniej części, czułam się niesamowicie rozemocjonowana. Do tej pory nie mogę zapomnieć o tym co tam się wydarzyło. Końcówka była epicka, przez co nie mogę się doczekać ostatniego tomu trylogii. R. F. Kuang to rewelacyjna pisarka, która zaskakuje z każdym rozdziałem. Podobnie jak w poprzednim tomie - tutaj nigdy nie możemy mieć pewności kto zginie a kto przeżyje. Wydaje mi się, że akcja była nieco wolniejsza (nie licząc epickiej końcówki) niż w Wojnie makowej. W Republice smoka autorka bardziej skupiła się na polityce, na relacjach między postaciami i pojawił się mały zalążek wątku miłosnego, ale nie będę się o nim bardzo rozpisywać, bo nie chciałabym Wam niczego przez przypadek zaspoilerować.

Pomimo tego, iż w moim odczuciu pierwszy tom był nieco lepszy, to i tak jestem bardzo zadowolona i cały czas zachwycam się tą trylogią. To kawał dobrej, genialnej fantastyki, do której na pewno będę wracać. Mimo tego, że nie zawsze zgadzałam się z główną bohaterką, mimo tego, że czasem działała mi na nerwy, to koniec końców i tak jej kibicowałam i trzymałam za nią kciuki. Jeszcze bardziej polubiłam Kitaja i jeszcze bardziej znienawidziłam pewną postać. Mam nadzieję, że trzeci tom ukaże się jak najszybciej, bo już nie mogę się doczekać, a do Was mam jedną prośbę - przeczytajcie tę rewelacyjną historię! Gorąco polecam.


Republikę smoka oraz inne książki z gatunku fantastyki znajdziecie na Taniej Książce :)

Udostępnij

wtorek, 29 września 2020

Panie i Panowie, oto Daisy Jones & The Six!

Wydaje mi się, że w tej chwili szał na tę książkę nieco opadł, aczkolwiek i tak w miarę często miga mi przed oczami na instagramie. Mowa oczywiście o najnowszej powieści Taylor Jenkins Reid wydanej w Polsce, a mianowicie - Daisy Jones & The Six. Muszę Wam powiedzieć, że kilka tygodni temu, gdzieś w okolicach jej premiery, kiedy mówiono o niej dosłownie wszędzie i wychwalano ją pod niebiosa, nabrałam na nią olbrzymiej ochoty i chciałam jak najszybciej ją przeczytać. W końcu mi się udało i chętnie opowiem Wam co nieco o Daisy Jones.

Daisy Jones & The Six to zespół rockowy, który bije rekordy popularności na całym świecie. Na ich koncertach bawią się tysiące fanów, a kolejne single nie schodzą z list przebojów. Właśnie dlatego cały świat jest w szoku, kiedy zespół z dnia na dzień rozpada się. Czy dowiemy się jakie wydarzenia doprowadziły do tych niespodziewanych okoliczności?

 

Niesamowite jest to, że po przeczytaniu tej książki byłam naprawdę zaskoczona, że tytułowy zespół nigdy tak naprawdę nie istniał. Nawet szukałam informacji w internecie żeby się o tym upewnić na sto procent. Świadczy to o tym, że Taylor Jenkins Reid jest cholernie dobrą pisarką. Stworzyła postacie tak realistyczne, barwne i wyraziste i jestem w głębokim szoku jak świetnie jej to wyszło. Sam pomysł na sposób opisania tej historii jest niezwykle ciekawy i bardzo oryginalny - autorka postanowiła opisać losy zespołu za pomocą wywiadów. Brzmi intrygująco, prawda?

Dzięki temu iż ta książka to jeden wielki wywiad, mamy możliwość poznania wielu różnych punktów widzenia odnośnie jednej sytuacji. To był świetny zabieg, bo dało się zauważyć, że dosyć często perspektywa jednej postaci różniła się diametralnie od perspektywy innego bohatera. Pokazuje to, że każdy człowiek ma prawo inaczej odbierać te same zdarzenia.  Czytanie tej pozycji w takiej niecodziennej formie to była świetna przygoda i dodatkowa rozrywka, a styl pisania autorki jest lekki i przyjemny, przeczytacie tę powieść błyskawicznie.


Nie ukrywam, że ilość bohaterów na początku mnie trochę przytłaczała i nie bardzo mogłam się odnaleźć w tym, kto jest kim. Później już nie miałam z tym problemów, dzięki temu że każdy jest inny, wyjątkowy na swój sposób i nawet bez przeczytania imienia postaci, która w danym momencie o czymś opowiadała, potrafiłam sobie wyobrazić kto co mówił. Jeśli już jesteśmy przy bohaterach, to muszę Wam powiedzieć, iż tytułowa Daisy jest jedną z najbardziej fascynujących postaci z jakimi się do tej pory spotkałam. Non stop naćpana, pełna energii, niedająca sobą rządzić. To do Daisy należało ostatnie słowo, lubiła być w centrum zainteresowania, nie zwracała uwagi na to jak ludzie ją postrzegają. Nie jestem pewna czy polubiłam ją w stu procentach, bo niektóre jej cechy mocno mnie irytowały, ale jestem nią autentycznie oczarowana i na pewno szybko o niej nie zapomnę.

Kolejna zaleta tej książki to rewelacyjny klimat lat siedemdziesiątych. Słowa, które idealnie opisują tę pozycję to "sex, drugs and Rock'N'Roll". To właśnie tutaj dominuje i tworzy ten niezwykły klimat. Przez to też na pewno nie dałabym tej książki młodszemu czytelnikowi, bo po prostu jest zbyt mocna. Bardzo się cieszę że miałam okazję przeczytać historię Daisy Jones & The Six. Była to rewelacyjna rozrywka, bardzo wciągająca lektura i taki trochę wehikuł czasu prowadzący prosto do lat 70. Co prawda nie było tutaj niezwykłych zwrotów akcji, bo zakończenie jest dosyć łatwe do przewidzenia, ale i tak kilka rzeczy mnie zaskoczyło. Jest to na pewno pozycja, która bardzo się wyróżnia na tle innych książek, głównie za sprawą specyficznej głównej bohaterki i sposobu w jaki została napisana. To jedna z lepszych książek dla kobiet, aczkolwiek panom również powinna się spodobać. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po nią, bo naprawdę warto. Polecam!

Udostępnij

środa, 21 listopada 2018

Idealna książka na listopadowe wieczory... :)

Dzisiaj opowiem wam troszkę o książce, która idealnie się nadaje na listopadowe wieczory z kubkiem herbaty w ręku. Być może kiedyś to zabawna i pełna ciepła historia o pewnej zwariowanej dziewczynie...


Franny Banks przyjechała do Nowego Jorku spełniać marzenia. Dziewczyna chce zostać aktorką i występować na Broadwayu, jednak nie udaje jej się zdobyć jakiejś ważniejszej roli. Mimo braków sukcesów, Franny nie poddaje się i ciągle próbuje robić wszystko co w jej mocy, aby spełnić marzenia. Zmaga się przy tym ze swoimi.... wyjątkowo niesfornymi włosami. Czy dziewczyna zrobi karierę w nowym roku? Jaka jest jej historia?

Jeśli szukacie książki, która poprawi wam humor, wywoła uśmiech na waszych twarzach to właśnie taką znaleźliście. Być może kiedyś to powieść z niesamowitą główną bohaterką, pełną pozytywnej energii, która udziela się czytelnikom. Tej dziewczyny nie da się nie lubić. Przypominała mi trochę Amber Appleton z Prawie jak gwiazda rocka - jeśli jesteście fanami tej powieści Quicka, to Być może kiedyś jest waszą pozycją obowiązkową.


Książka właściwie od pierwszych stron mnie wciągnęła i nie chciałam przerywać czytania. Historia Franny jest pełna ciepła - wiecie coś w sam raz na brzydkie, listopadowe wieczory - idealna aby usiąść z herbatką w ręku i kocykiem na kolanach. Przez większą część tej pozycji miałam uśmiech na twarzy, z całych sił kibicowałam Franny i razem z nią przeżywałam różne przygody jakie napotykała na swej drodze.

Lauren Graham ma bardzo przyjemny styl pisania. Jej powieść przeczytacie bardzo szybko. Co jakiś czas, w książce znajdują się kartki z kalendarza z zapiskami głównej bohaterki. Bardzo lubię gdy w książkach są tego typu rzeczy - takie graficzne wtrącenia. Jeszcze bardziej umila mi to czytanie, nadaje historii specyficzny i oryginalny klimat i dostarcza mi sporo frajdy. Poza tym dużo łatwiej jest mi wtedy wczuć się w daną historię i wyobrazić ją sobie.


Być może kiedyś to książka wprost stworzona do tego aby czytać ją właśnie w tym okresie - kiedy na zewnątrz szaro, buro i ponuro. To idealna rozrywka na listopadowe wieczory - historia pełna ciepła, humoru, z genialną i bardzo pozytywną główną bohaterką i ciekawą fabułą. Autorka ma bardzo przyjemny styl pisania przez co przeczytacie jej powieść nawet w jeden wieczór. Czekam na więcej tego typu historii i bardzo się cieszę, że miałam okazję poczytać o zwariowanej Franny i jej losach w Nowym Jorku. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka :)


Udostępnij

środa, 7 listopada 2018

Wreszcie trafiłam na dobrą książkę! | Serce z cierni

Jak mogliście zauważyć, ostatnio na moim blogu pojawiały się raczej negatywne recenzje książek - w ostatnim czasie w ogóle nie miałam szczęścia do czytanych powieści i większość była po prostu kiepska - chyba jakaś październikowa, książkowa klątwa mnie dopadła. Na szczęście wreszcie trafiłam na naprawdę dobrą historię, a mianowicie - Serce z cierni.


Odkąd wiedźma zabiła matkę Mii, dziewczyna pragnie zemsty. Szkoli się aby polować na wiedźmy, które wszyscy nazywają Gwyrach. Potrafią one zabijać poprzez zwyczajny dotyk. Każda kobieta może być czarownicą. Mia w przyszłości chce polować na Gwyrach i odnaleźć tą, która zabiła jej matkę. Nieoczekiwanie ojciec postanawia wydać ją za mąż za księcia Quinna i tak oto nastolatka trafia wraz z siostrą do pałacu, gdzie ma spędzić resztę życia. Jak potoczą się losy bohaterki?

Od samego początku zaintrygował mnie opis tej książki. Zapowiadało się bardzo ciekawie, trochę magicznie, a potrzebowałam historii w takich klimatach. Pierwsze rozdziały są dość spokojne, ale absolutnie nie nużące - po prostu autorka stopniowo nas wprowadza w wykreowany przez nią świat, po to aby strona za stroną rozpędzać akcję i budować napięcie. Ma przy tym bardzo lekki i przyjemny styl, przez co jej powieść czyta się bardzo szybko.


Mia to zdecydowana, waleczna dziewczyna, która właściwie od razu zyskała moją sympatię. Dziewczyna wie czego chce, jest zdeterminowana i po prostu - da się lubić, a z racji tego, że jest ona główną postacią tej książki, fakt że polubiłam ja już od pierwszych rozdziałów był dodatkowym atutem powieści. Pozostali bohaterowie byli mi raczej obojętni, sądzę że dość szybko o nich zapomnę. Dialogi między postaciami były naturalne, dzięki czemu powieść pani Barton nabierała autentyzmu i dodatkowo intrygowała. To po prostu chciało się czytać.

Sama historia i pomysł na nią była ciekawa - z zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów i razem z nimi przeżywałam różne emocje. Bree Barton wciągnęła mnie w świat jaki stworzyła na kartach swojej książki i sprawiła, że trudno mi było oderwać się od czytania. Ta powieść to idealna pozycja dla tych, którzy szukają nie tylko sposobu na zabicie nudy, czy spędzenie czasu z książką w ręku, ale również wartkiej akcji, fabuły która trzyma w napięciu i silnej głównej bohaterki.


Serce z cierni to porywająca i wciągająca lektura, którą będę bardzo mile wspominać. Cieszę się, że miałam okazję ją poznać i wraz z Mią przeżywać wiele przygód opisanych na kartach tej książki. Jeśli lubicie literaturę młodzieżową, to nie możecie przejść obojętnie obok tej historii - na pewno dostarczy wam świetnej rozrywki na listopadowe wieczory i sprawi, że nie będziecie się mogli od niej oderwać. Polecam! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Kobiece :)


Udostępnij

wtorek, 2 października 2018

Drugie życie Izabel, czyli kolejne spotkanie z płatnymi zabojcami

Zabić Sarai to książka, która zachwyciła mnie dynamizmem, mrokiem, brutalnością i wspaniałymi bohaterami oraz wątkiem miłosnym. Nie mogłam się doczekać aż zabiorę się za kontynuację tej powieści i poznam dalsze losy Sarai oraz Victora. Kiedy otrzymałam paczkę z Drugim życiem Izabel z wielkim zapałem zasiadłam do czytania. Jeśli jesteście ciekawi co sądzę o drugim tomie cyklu W towarzystwie zabójców to zapraszam do mojej recenzji. :)


Minęło kilka miesięcy odkąd Sarai rozpoczęła nowe życie. Stara się być normalną dziewczyną, ma wspaniałą przyjaciółkę i chłopaka, jednak czuje się pusta, chce żyć tak jak Victor, o którym nie może zapomnieć. Każdego dnia wspomina ich wspólne chwile, aż w końcu dochodzi do wniosku, że normalność nie jest dla niej. Sarai postanawia stać się płatną zabójczynią i na własną rękę postanawia rozprawić się z Hamburgiem, którego miała okazję poznać podczas ostatniej misji z Victorem. Jej plan jednak nie powiódł się tak jak tego chciała i o mały włos nie została zabita. Teraz prawa ręka Hamburga depcze jej po piętach, ale Sarai zyskała uwagę Victora, który odnalazł ją i postanawia zrobić z niej morderczynię. Czy Sarai i Victor zaznają szczęścia? Komu można ufać? Jak potoczą się losy bohaterów?


Pani Redmerski zachwyciła mnie swoim stylem pisania. Jej powieść była niezwykle dynamiczna, barwna, wciągnęłam się właściwie od pierwszych stron, podobnie jak w przypadku Zabić Sarai. Na początku Drugiego życia Izabel obserwujemy nieudolne próby głównej bohaterki mające na celu prowadzenie normalnego (no w miarę) życia. Jednak dziewczyna od początku czuła, że nie nadaje się do czegoś takiego. Jej życie już nigdy nie będzie normalne, za dużo przeszła, przez co wyrobiła sobie charakter i nową osobowość. To już nigdy nie będzie dziewczyną taką jak inne - Sarai jest wyjątkowa. Nie da się ukryć, że niektóre jej decyzje były chaotycznie podejmowane i nie do końca przemyślane. Bywały sytuacje, w których zachowywała się dość głupio, nie myślała tylko działała. Victor natomiast wykazywał się dużym opanowaniem i spokojem, zawsze starał się przemyśleć każdy swój ruch aby wszystko poszło po jego myśli. Ta dwójka podobnie jak w poprzedniej części, tak i tutaj, zachwyciła mnie w duecie i mocno im kibicuję. Uważam, że jest to jedna z najlepszych par literackich i chyba już nie zmienię zdania na ten temat. :)

Drugie życie Izabel to udana kontynuacja, aczkolwiek... nie tak dobra jak pierwsza część. Tutaj mieliśmy nieco mniej akcji, fabuła momentami toczyła się dość spokojnie, w odróżnieniu od Zabić Sarai, gdzie właściwie w każdym rozdziale coś się działo. Mimo to, dalej uważam, że jest to kawał dobrej literatury - pełno tu brutalności, przez co książka nie nadaje się dla młodszych czytelników, powieść przesiąknięta jest mrokiem i bardzo specyficznym klimatem. Nigdy nie wiadomo kto jest tym dobrym, a kto tym złym, autorka wprowadza różne ciekawe wątki, jak na przykład historia miłosna przyjaciela Victora, która bardzo mnie zaintrygowała.


Jedna istotna rzecz, która mi się nie podobała w tej części cyklu W towarzystwie zabójców to motyw zemsty Sarai. Wydawać by się mogło, że będzie to główny wątek tego tomu, jednak został on zepchnięty na dalszy plan, a następnie w finałowych rozdziałach poświęcono temu wątkowi dosłownie kilka zdań, przy czym cała akcja potoczyła się troszeczkę inaczej niż bym tego chciała - wszystko rozwiązało się zbyt szybko jak na mój gust i liczyłam na kilka intryg, planowania całej akcji i wolnego wprowadzania planów w życie. No, ale przecież w życiu nie zawsze jest tak jak tego chcemy, prawda? :D

Jeśli szukacie książki, w której brutalność jest widoczna w większości rozdziałów, jeśli chcecie poznać mocną, mroczną, trzymającą w napięciu historię, to obowiązkowo sięgnijcie po historię Sarai i Victora. Dajcie się oczarować autorce, która posiada niezwykły styl pisania i czaruje czytelnika niezwykłym, tajemniczym klimatem, który utrzymuje się od początku do końca powieści. Już nie mogę się doczekać trzeciego tomu tej serii. Drugie życie Izabel było troszkę słabsze niż Zabić Sarai, ale w dalszym ciągu jestem oczarowana, cholernie zaintrygowana tą historią i chcę więcej!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Niezwykłemu! :)


Udostępnij

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Bez szans - piękna historia z przewidywalnym zakończeniem

O książkach Mii Sheridan słyszałam sporo dobrych opinii. Dawno temu czytałam Calder oraz Eden jej autorstwa i pomimo tego, że niewiele pamiętam z tych książek, to wiem że mi się podobały. Postanowiłam przeczytać kolejną powieść tej autorki i fakt, że Bez szans było dostępne w bibliotece zadecydował o tym, że to właśnie za tę pozycję się zabrałam.


Kyland oraz Ten żyją w biednym, górskim miasteczku, gdzie każdy grosz jest na wagę złota. Pewnego dnia dochodzi do rozmowy między nimi, w nietypowych okolicznościach. Dzień kiedy zamienili ze sobą te kilka słów okaże się przełomowy, od tego jednego momentu ich życie zmieni się o 180 stopni. Tenleigh wraz z siostrą zajmują się swoją chorą mamą. Kyland stracił w wypadku w kopalni właściwie całą rodzinę - z dnia na dzień mierzy się z samotnością i marzy o tym aby wreszcie wyrwać się z miasta. Walczy o stypendium, o które stara się również Ten. Tylko jedno z nich może je zyskać, a tym samym zapewnić sobie bilet do lepszego życia. Kto zdobędzie stypendium? Czy związek Kylanda oraz Ten przetrwa próbę czasu? Czy mają szansę na lepsze życie?

Przeczytałam opis tej książki i właściwie zaraz po tym czułam, że mi się spodoba. Lubię tego typu historie, lubię czytać o ludziach, którzy muszą żyć w cholernie trudnych warunkach i codziennie zmagać się z nowymi problemami, ale mimo wszystko potrafią w miarę normalnie funkcjonować i odnajdują szczęście w najmniejszych drobiazgach. Wciągnęłam się właściwie od samego początku i pochłonęłam tę powieść w jeden dzień - nie mogłam się od niej oderwać!


Autorka ma niezwykły styl - pisze o naprawdę trudnych tematach w sposób lekki, ale zarazem nie umniejsza powagi sytuacji. Przez jej powieść się po prostu płynie, czytelnik nie może się oderwać, a utrudniają to dodatkowo bohaterowie, którzy zostali bardzo dobrze wykreowani. Tenleigh (przyznajcie sami, że to imię jest dziwne :D) oraz Kyland zmagają się z różnymi problemami. Poznajemy historie każdego z nich, z kartki na kartkę dowiadujemy się czegoś nowego, coraz lepiej poznajemy ich charaktery. Mia Sheridan sprawi, że zżyjecie się z bohaterami jej powieści i wspólnie z nimi będziecie stawiać czoła kolejnym wyzwaniom jakie przygotował dla nich los. Istotne jest również to, że zarówno Ten, jak i Keyland dają się lubić i nie irytują, pomimo swoich wad.

W tytule tego posta napisałam o przewidywalnym zakończeniu. Pomimo tego, że Bez szans okazało się wciągającą powieścią, końcowe rozdziały dosyć łatwo przewidziałam. Czułam, że ta książka zakończy się tak, a nie inaczej i nie było to dla mnie zaskoczeniem, że w taki sposób potoczyły się losy bohaterów. Ta końcówka to chyba jedyny minus powieści. W sumie z jednej strony chciałam żeby autorka właśnie tak to wszystko podsumowała, ale z drugiej liczyłam na jakiś zwrot akcji, coś nieprzewidywalnego. Mimo to, i tak uważam, że Bez szans jest naprawdę dobrym romansem i już nie mogę się doczekać innych pozycji od tej autorki, bo teraz mam pewność, że na pewno nie poprzestanę na tej książce i będę chciała poznać inne historie, które wyszły spod pióra Sheridan.


Bez szans to historia o biedzie, olbrzymim uczuciu, miłości, poświęceniu dla drugiej osoby. To powieść o końcach i początkach, o rodzinie, trudnej sytuacji, samotności i bólu z nią związanym, o trudnych wyborach, które decydują o całym życiu. To piękna historia młodych ludzi, którzy pragną zmienić swoją przyszłość. Zdecydowanie nie można przejść obok niej obojętnie, jestem pewna że niejednej osobie się spodoba, że niejedną osobę wzruszy. Jedynym minusem tej książki jest przewidywalne zakończenie, ale w sumie to dobrze, że akurat tak, a nie inaczej to wszystko się skończyło. Na pewno przeczytam inne powieści tej autorki, a Bez szans pozostanie długo w mojej pamięci. Polecam!
Udostępnij

środa, 25 lipca 2018

W blasku nocy - opowieść o dziewczynie, która noc zamienia w dzień

Kiedy tylko przeczytałam opis W blasku nocy, pomyślałam sobie, że może to być coś podobnego do Ponad wszystko, które bardzo mi się podobało i stwierdziłam, że chętnie przeczytam powieść autorstwa Trish Cook. Jeśli jesteście ciekawi jakie wywarła na mnie wrażenie, to zachęcam do przeczytanie mojej opinii o tej książce.


Katie cierpi na niezwykle rzadką chorobę jaką jest Xeroderma pigmentosum (w skrócie XP), znana również jako skóra pergaminowa. Polega ona na tym, że dziewczyna nie może mieć styczności ze światłem słonecznym - nawet najkrótsza chwila na słońcu może spowodować poważne obrażenia w jej organizmie, a nawet doprowadzić do śmierci. Dlatego też Katie aby zyskać choć ułamek normalnego życia, wychodzi wieczorami na dworzec aby tam grać na gitarze. Pewnego dnia obiekt jej westchnień - chłopak, którego od lat obserwuje z okna swojego pokoju - Charlie, podchodzi do niej gdy gra i zaczyna rozmowę. Czy choroba Katie, stanie na przeszkodzie miłości? Jak będzie wyglądała jej relacja z Charlliem?

Zacznę od tego, że powieść Trish Cook jest dosyć krótka, a co za tym idzie - bardzo szybko będziecie w stanie ją przeczytać. Właściwie jest to lektura na jeden wieczór. Styl pisania autorki jest bardzo lekki i prosty, przez co idealnie trafia do czytelnika. Autorka postawiła sobie wysoko poprzeczkę - uważam, że choroba to niezwykle trudny temat i trzeba się z nim obchodzić ostrożnie, przekazać czytelnikowi niezbędne informacje oraz nie umniejszać powagi sytuacji chorego bohatera. Trish Cook w prosty, ale skuteczny sposób opisała czym jest XP i co ze sobą niesie, pokazała trudności z jakimi musi się mierzyć chora osoba, a na końcu książki mamy jeszcze kilka słów informujących nas dodatkowo o tej chorobie.


Katie jest bohaterką, której ciężko jest nie polubić. Ta dziewczyna ma swoją pasję jaką jest gra na gitarze i pisanie piosenek, jest zabawna, stara się prowadzić w miarę normalne życie i nie użala się nad sobą. Charlie jest uroczym nastolatkiem, który troszczy się o Katie, ma poczucie humoru. Ta dwójka tworzy bardzo dobraną parę i są niezwykle uroczy razem. To słowo idealnie moim zdaniem określa ich związek, który był właśnie taki uroczy, słodki, może nawet momentami aż zbyt przesłodzony, ale bardzo przyjemnie czytało mi się sceny z ich udziałem.

Autorce udało się nieźle mnie zaskoczyć na końcu jej powieści. Nie do końca wierzyłam w to co się tam działo, liczyłam na to że wszystko jakoś inaczej się rozwiąże, a koniec będzie zupełnie inny. Bardzo doceniam to, że Trish Cook tak, a nie inaczej pokierowała losami bohaterów, bo dzięki temu jej powieść nie była nudna, ani przewidywalna. Było też kilka wzruszających momentów, które mogą wywołać łzy u bardziej wrażliwych osób. W blasku nocy skupia się na uczuciu między Katie i Charliem, które rozwija się w cieniu choroby dziewczyny.


Powieść Trish Cook będzie idealna dla tych, którym podobało się Ponad wszystko, czy też Gwiazd naszych wina. Jest to historia pierwszej miłości, która na zawsze zmieni życie bohaterów. Katie i Charlie to postacie, których nie da się nie lubić, a ich rodzące się miedzy nimi uczucie jest niesamowicie urocze. W blasku nocy to lektura w sam raz na letni wieczór - poświęćcie kilka chwil i poznajcie wspaniałą historię Katie i Charlie'go, bo naprawdę jest warta uwagi. :)

Za egzemplarz dziękuje wydawnictwu Jaguar :)



Udostępnij

wtorek, 12 czerwca 2018

Jesteś moim światłem | Abbi Glines | opinia

W dzisiejszej notce zajmiemy się drugim tomem serii The Field Party autorstwa Abbi Glines. Recenzję pierwszego tomu możecie znaleźć tutaj. :)


Willa, Gunner oraz Brady w dzieciństwie byli nierozłączni. Niestety Willa była zmuszona wyprowadzić się z rodzinnego miasta. Po kilku latach wraca jednak z powrotem z bagażem traumatycznych doświadczeń. Dziewczyna została przygarnięta przez babcię i będzie próbowała jakoś uporać się z straszną przeszłością. Czy w jej życiu jest jeszcze miejsce na jakieś głębsze uczucie? Czy przyjaźń z Bradym oraz Gunnerem powróci po latach rozłąki?

Jesteś moim światłem to drugi tom cyklu The Field Party, ale uważam, że spokojnie można po niego sięgnąć nawet bez znajomości części pierwszej. W pierwszym tomie autorka skupiała się na Maggie oraz Weście, o których wspomina w tej części, ale główne skrzypce grają tutaj inne postacie - Gunner, Brady (których mogliśmy pobieżnie poznać w pierwszym tomie, czyli Kocham Cię bez słów), oraz Willa - dziewczyna z przeszłości, która powraca do miasta z okropnymi doświadczeniami, które na zawsze zmieniły coś w jej życiu. Autorka tworzy nam tutaj odrębną historię, z innymi głównymi bohaterami, a znajomość pierwszej części jej cyklu nie jest konieczna aby poznać ich losy.


Ten tom podobał mi się bardziej niż poprzedni - tutaj było zdecydowanie więcej zwrotów akcji i ta akcja nie stała w miejscu, bo cały czas działo się coś nowego. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj Gunner, który w pierwszej części został przedstawiony dość byle jak, a tutaj jego wątek był rozbudowany i mogliśmy poznać tego chłopaka bliżej. Miał sporo problemów, z którymi był zmuszony walczyć w pojedynkę. Nie był postacią wylewną, przez co nikt nie mógł mu tak naprawdę pomóc. Do czasu kiedy w jego życiu znów zagościła Willa. Na przykładzie Gunnera autorka ukazuje, że pieniądze szczęścia nie dają, a to co z pozoru wydaje się w miarę poukładane, tak naprawdę może okazać się niezłym bajzlem i dramatem.

Jeśli chodzi o styl autorki, to był on utrzymany na takim samym poziomie co w części pierwszej i podobnie jak tam, tutaj również dialogi bywały dość sztuczne, nierealne i irytujące. Nie było to jakoś szczególnie uciążliwe, bo fabuła nadrabiała te kiepskie dialogi, ale jednak rzucały się one w oczy i powodowały pewien niesmak. I znowu - podobnie jak w Kocham Cię bez słów - zwracałam na nie uwagę na początku czytania, potem albo były mniej denerwujące, albo przestałam się na nich skupiać, na rzecz akcji w książce.


Jesteś moim światłem to powieść o trudnej przeszłości, radzeniu sobie z traumatycznymi doświadczeniami, ponoszeniu konsekwencji swoich nieprzemyślanych i głupich czynów, o problemach rodzinnych, oraz szukaniu miłości i dorastaniu. Pojawia się tutaj wątek miłosny, który był dobrze wykreowany, mimo tego, że autorka wprowadziła znienawidzony przez większą część czytelników, trójkącik miłosny. Sama bardzo tego nie lubię, ale tutaj mi on nie przeszkadzał. Na pewno działo się więcej niż w pierwszym tomie i fabuła była ciekawsza, ale niestety dialogi dalej pozostały sztuczne i denerwujące. Nie zmienia to jednak faktu, że ta część podobała mi się bardziej niż poprzednia i chętnie przeczytam kolejne tomy serii Abbi Glines. Jeśli lubicie jej twórczość, albo szukacie ciekawego romansu z fajną akcją to śmiało mogę wam polecić książki z serii The Field Party. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Pascal :)

Udostępnij

środa, 9 maja 2018

Książka w książce? Fandom | Anna Day

Pewnie każdy książkoholik niejeden raz wyobrażał sobie co by było gdyby tak móc się przenieść do świata z ulubionej książki. Jak nasza obecność wpłynęłaby na całą fabułę? Co robilibyśmy w powieści, jaką rolę musielibyśmy odegrać? Anna Day stworzyła właśnie taką historię, o której mowa będzie w dzisiejszej notce.


Taniec na szubienicy to ulubiona książka Violet. Dziewczyna zna ją praktycznie na pamięć, a film na jej podstawie oglądała całe mnóstwo razy. Wraz z bratem i przyjaciółkami wybiera się na Comic Con, gdzie już nie może się doczekać spotkania z aktorem, który gra główną męską rolę w filmie na podstawie Tańca na szubienicy. Nagle jednak dzieje się coś niezwykłego - Violet z przyjaciółkami i bratem zostają w tajemniczy sposób przeniesieni do uniwersum swej ulubionej historii. Co więcej - za ich sprawą ginie Rose - główna bohaterka książki. Jak potoczą się losy bohaterów? Jaką rolę będą musieli odegrać w powieści? Jakim cudem znaleźli się w świecie z Tańca na szubienicy?

Kiedy tylko przeczytałam opis Fandomu, od razu czułam, że to będzie coś naprawdę dobrego. Po tym jak zobaczyłam na okładce, że James Dashner (autor Więźnia Labiryntu - jednej z moich ulubionych serii) poleca historię Anny Day to już w ogóle wiedziałam, że jej powieść na pewno mi się spodoba. Pełna optymizmu zabrałam się za czytanie i... przepadłam, totalnie się wkręciłam w wykreowany świat i ciężko mi było oderwać się od lektury.


Na początku poznajemy fabułę Tańca na szubienicy, o której opowiada nam Violet. Swoją drogą to naprawdę świetny pomysł, żeby umieścić książkę w książce (mam nadzieję, że mniej więcej rozumiecie co mam na myśli) - mamy dwie historie za jednym zamachem. Potem, akcja zaczyna się stopniowo rozwijać, aż do momentu tajemniczego przeniesienia bohaterów w świat Tańca na szubienicy. I od tego momentu tak naprawdę zaczyna się cała zabawa - akcja goni akcję, właściwie ciągle coś się dzieje i kiedy autorka na chwilę zwalnia z tempem w jakim to wszystko się rozwija, chwilę później powraca z jeszcze większą dawką emocji. Nie ma miejsca na nudę w tej powieści.

Bohaterowie Fandomu różnią się od siebie. Każdy kreowany jest na swój sposób i każdy ma nieco inne cechy. Fajna jest taka różnorodność, bo możemy sobie śmiało przebierać wśród postaci i decydować, kogo lubimy, a kogo nie. Główna bohaterka czasem działała mi na nerwy, ale koniec końców, była ciekawą postacią i mogę powiedzieć, że w końcowej ocenie przypadła mi do gustu. Bardzo interesująca jest sylwetka Asha - który jest moim ulubionym męskim charakterem z Fandomu. Natomiast wątek miłosny jaki pojawił się w powieści, jak na mój gust rozwinął się zbyt szybko i jakoś nie czułam tej chemii między bohaterami - to uczucie wydało mi się takie trochę nijakie i niezbyt dobrze opisane, ale zauważyłam, że w sumie to rzadko kiedy podobają mi się utworzone w książkach wątki miłosne. :D


Anna Day ma bardzo przyjemne pióro. Jej powieść czyta się naprawdę szybko. Końcówka powieści była dla mnie zaskoczeniem i nie spodziewałam się takiego finału. Autorka wplata do swej książki wiele zwrotów akcji, potrafi stworzyć fajny klimat i trzymać czytelnika w napięciu. Fandom jest bardzo wciągającą i zaskakującą powieścią, jest czymś oryginalnym. Wątek miłosny w tej pozycji niezbyt mi się podobał, ale pani Day wynagrodziła mi to fabułą pełną akcji, w jej książce cały czas coś się dzieje. Jeśli szukacie nietypowej historii, czegoś oryginalnego i fajnie napisanego, to Fandom jest idealny dla was. Polecam! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar! :) 


Udostępnij

środa, 18 kwietnia 2018

Trzy i pół sekundy | Amanda Prowse | opinia

Co trzy i pół sekundy ktoś na świecie umiera z powodu sepsy



Grace i Tom wreszcie doczekali się dziecka. Chloe jest oczkiem w głowie rodziców - bardzo kochaną dziewczynką, która wprowadziła do życia bohaterów wiele radości. Kiedy jednak dziewczynka umiera z powodu sepsy, jej rodzice pogrążają się w niewyobrażalnej rozpaczy. Wydawać by się mogło, że już nigdy nic ich nie uszczęśliwi, a żałoba na zawsze będzie wisiała w powietrzu. Co gorsza oboje stopniowo się od siebie odsuwają. Czy jest możliwe normalne życie po tak olbrzymiej tragedii? Czy Tom i Grace będą w stanie powrócić do normalności? Jak potoczy się ich relacja?

Za Trzy i pół sekundy nijak nie mogłam się zabrać. Zawsze trafiała mi się inna lektura, którą czytałam i przerywałam powieść pani Prowse po kilku rozdziałach na rzecz czegoś innego. Kilka dni temu szukałam czegoś do poczytania i mój wzrok padł na Trzy i pół sekundy. Stwierdziłam więc, że spróbuję kolejny raz przeczytać tę powieść - a nuż się uda. Tym razem nie odłożyłam jej po kilku stronach i bardzo się z tego powodu cieszę, bo poznałam niezwykle wartościową i wzruszającą historię.


Po śmierci Chloe jak nietrudno się domyślić powieść ma wyjątkowo smutny, przytłaczający klimat. Czytelnik obserwuje żałobę rodziny dziewczynki i zachowania rodziców. Jesteśmy świadkami bólu, cierpienia, żalu i smutku jakiego nie da się nawet wyobrazić. Powieść Amandy Prowse dołuje, ale jednocześnie pokazuje jak wygląda życie po śmierci kogoś naprawdę bardzo, bardzo bliskiego. Bohaterowie muszą się mierzyć z szarą rzeczywistością, podczas gdy ich świat runął jak domek z kart. Mimo przykrego tematu jaki porusza ta książka, czyta się ją naprawdę bardzo dobrze, a autorka potrafi wywołać w czytelnikach wiele emocji.

Na początku ciężko mi było się wczuć w tę historię. Autorka stosuje dość sporo przydługich i momentami nudnawych opisów, co zniechęcało mnie do kontynuowania lektury. Ale! Co najbardziej zaskakujące - pomimo tych momentami aż za bardzo rozwlekłych opisów, książkę czyta się naprawdę dobrze. Amanda Browse ma przyjemny sposób pisania dzięki czemu szybko skończyłam Trzy i pół sekundy. A skoro już mowa o końcu, to muszę wam powiedzieć, że łezka mi się w oku zakręciła jak przewracałam ostatnie strony powieści. Duży plus za wywołanie we mnie takich emocji, bo bardzo rzadko wzruszam się podczas czytania książek, do tego stopnia, żeby mieć łzy w oczach.


Każdy z bohaterów w nieco inny sposób przeżywa tragedię. Jednak wszyscy odczuwają ten sam żal i przygnębienie. Zdecydowanie nie jest to lekka i przyjemna opowiastka. Trzy i pół sekundy to książka, która zmusi nas do refleksji, wywoła chwilę zadumy i wprowadzi w przykry, smutny nastrój. Jednak o to w tej powieści chodzi - o wywołanie emocji i zwrócenie naszej uwagi na chorobę, która jest bardzo poważna, a niewiele tak naprawdę nam o niej wiadomo. Przed każdym rozdziałem autorka napisała kilka słów o sepsie - w formie ciekawostek na jej temat, co pozwala nam bliżej poznać tę chorobę i lepiej zrozumieć przyczynę śmierci Chloe.

Trzy i pół sekundy to bardzo smutna powieść o śmierci dziecka i wielkiej żałobie, smutku rodziców. Pokazuje nam jak każdy z bohaterów na swój sposób radzi sobie z tragedią, która spadła na nich w najmniej oczekiwanej chwili. Jest to książka, która porusza przykry temat i zostawia czytelnika z oczami pełnymi łez. Jeśli szukacie lekkiej, przyjemnej książki, która będzie dla was odskocznią po ciężkim dniu to nie polecam wam powieści pani Prowse. Jeśli jednak chcecie poczytać coś co skłoni was do zadumy i refleksji, nie będzie błahą historią, o której szybko zapomnicie, to zapiszcie sobie gdzieś tytuł Trzy i pół sekundy. Jest to historia pełna smutku i bólu, ale jednocześnie pokazująca, że życie płynie dalej i trzeba umieć dźwignąć się na nogi i spróbować jakoś w miarę normalnie funkcjonować po ciężkich przeżyciach. Sami musicie zdecydować czy macie ochotę na taką historię. Mnie osobiście się podobała i chętnie przeczytam inne książki tej autorki.

Udostępnij

czwartek, 12 kwietnia 2018

Ułamek sekundy - tak niewiele, a ile może zmienić!

Wydaje się, że ułamek sekundy to naprawdę niewiele czasu, trwa nawet krócej niż mrugnięcie okiem. Douglas E. Richards w swej powieści pokazuje, że coś, co z pozoru jest zaledwie chwilą, niezwykle ulotną, mało ważną, może mieć ogromne znaczenie. Autor stworzył genialną historię, którą musicie poznać!

Ułamek sekundy | Douglas E. Richards| wyd. Niezwykłe | 8/10

Natan Wexler jest wybitnym fizykiem. Pewnego dnia odkrywa coś, co może zmienić losy świata i sprawić, że ludzkość będzie stawiać go na równi z Einsteinem. Jednak zanim jego wielkie odkrycie ujrzy światło dzienne, wraz ze swoją narzeczoną Jenną Morrison będzie musiał walczyć o przetrwanie. Ich spokojne i poukładane do tej pory życie skończy się raz na zawsze za sprawą tej niezwykłej rzeczy, którą odkrył Natan. Od teraz Jenna będzie musiała stawić czoło naprawdę złym ludziom, którzy chcą wykorzystać odkrycie Natana do swoich niecnych planów. Co takiego odkrył Wexler? Jak to może wpłynąć na losy świata? Komu ufać, kiedy tak naprawdę każdy może się okazać tym złym? Dlaczego odkrycie Natana jest takie ważne i kto w tym wszystkim stoi po właściwej stronie?

Ułamek sekundy to powieść przepełniona akcją. Właściwie już od pierwszych rozdziałów autor wrzuca czytelników na głęboką wodę i wprowadza masę ciekawych wątków, elementy zaskoczenia i zwroty akcji. Powieść zaczyna się w chwili kiedy Jenna wraca od swojej siostry do mieszkania, które dzieli z Natanem. Mężczyzna opowiada kobiecie o że odkrył coś nieprawdopodobnego w czasie jej nieobecności, ale nie udaje mu się powiedzieć co to takiego, gdyż do ich domu wkraczają tajemniczy mężczyźni, którzy porywają parę. Więcej fabuły nie będę zdradzać, bo nie chciałabym nikomu nic zaspoilerować. Uważam, że w opisie książki została zdradzona dość ważna część fabuły i nie polecam wam jego czytać, ponieważ praktycznie od razu dowiecie się o co chodzi w tym niezwykłym odkryciu Natana i będziecie wiedzieli o co chodzi od samego początku, a co za tym idzie – podczas czytania, nie poczujecie takiego elementu zaskoczenia jaki poczuli bohaterowie powieści.


Jenna Morison to twarda babka. Nawet w ekstremalnie trudnych warunkach nie traci zdrowego rozsądku i analizuje sytuacje, w jakich się znalazła, szukając z nich jak najlepszego wyjścia. Jest kobietą inteligentną, sprytną, przebiegłą i odważną. Bohater, który jest bardzo ważny w powieści to Aaron Blake – detektyw, który pomaga Jennie w odkryciu prawdy i motywów postępowania ludzi, którzy porwali ją i Natana. Jest postacią niezwykłą – dopracowaną w każdym calu. Diabelnie odważny, sprytny, przewidujący sytuacje, inteligentny, pełen opanowania, humoru… Aaron Blake jest moją ulubioną postacią z powieści, nie da się o nim szybko zapomnieć, jest wielkim atutem książki – po prostu bohater idealny. :)

Ułamek sekundy to powieść, w której znajdziemy sporo fizyczno-naukowych zagadnień, które były dość skomplikowane i przyznam się szczerze – niektóre rzeczy były dla mnie niezrozumiałe. Jednak nie zrażajcie się tym, bo Douglas E. Richards ma niezwykle przyjemne pióro, a jego książka tak wciąga, że nawet te ciężkie fizyczne wątki nie przeszkadzały mi i nie zniechęcały do czytania. Gdy tylko pojawiała się nudnawa część związana z fizyką, to po prostu ją omijałam, albo czytałam tylko pobieżnie i przewracałam kolejne kartki z zaciekawieniem obserwując bieg wydarzeń i wymyślając różne zakończenia, które i tak się nie sprawdziły, bo autor na samym końcu wbił mnie w fotel i zostawił z otwartą buzią i pytaniem – „Co tutaj się właśnie wydarzyło?”


Ułamek sekundy to rewelacyjna powieść, pełna zwrotów akcji. Autor nie daje czytelnikowi odetchnąć, bo zaraz po jednym zaskakującym wątku, wprowadza kolejny – jeszcze lepszy od poprzedniego. W powieści nie brak silnych i zdeterminowanych postaci, których nie da się nie lubić, które dodają smaczku całej powieści i sprawiają, że czyta się ją z wielkim zainteresowaniem. Musicie sięgnąć po tę książkę i poznać losy jej bohaterów – nawet jeśli nie przepadacie za fizyką. :) Ta powieść wciągnie was i nie będziecie się mogli oderwać od czytania, a zanim się obejrzycie dojdziecie do zakończenia, które jest prawdziwą bombą emocjonalną, pełną zwrotów akcji. Polecam! :)

Za egzemplarz dziękuję zazyjkultury.pl 



Udostępnij

sobota, 24 lutego 2018

Najbardziej absurdalna książka jaką czytałam? | Narzeczona księcia, William Goldman | opinia

Zabawna, wciągająca, pełna zwrotów akcji i różnorodnych bohaterów - taka jest książka Williama Goldman'a. Jeśli szukacie powieści, przy której odprężycie się przez kilka godzin i otrzymacie dużą dawkę śmiechu to Narzeczona księcia jest idealna dla Was. Dajcie się oczarować i wciągnąć w świat pełen spisków, walk i brutalności.

Narzeczona księcia | William Goldman | 8/10 | wyd. Jaguar

Buttercup pnie się coraz wyżej w rankingu piękności. Dziewczyna uświadamia sobie, że jest zakochana w parobku Westley'u, lecz kiedy zostaje on zamordowany przez piratów, zgadza się na małżeństwo z księciem Humperdinckiem. Wkrótce po zaręczynach zostaje porwana przez trzech mężczyzn - Hiszpana Inigo Montoyę, Turka Fezzika oraz najgroźniejszego z całej trójki - Vizziniego. Tropem porywaczy rusza tajemniczy człowiek w czerni...

-Życie to ciągłe cierpienie - odparła matka. - Ktokolwiek twierdzi inaczej, z pewnością coś sprzedaje.

Absurdalna, ale fajna!


Na samym początku zaznaczę, że w Narzeczonej księcia znajdziemy mnóstwo absurdalnych sytuacji - łykanie trucizny, wspinaczka gołymi rękami na groźne Urwiska Szaleńca to tylko część z nich. Było to naprawdę nieprawdopodobne, ale autor posługuje się wyjątkowo lekkim i przyjemnym stylem i wątki takie jak te nie szokowały aż tak jak powinny. Dzięki temu, że Goldman pisał w ten sposób, przez tę powieść po prostu się płynie. Przewracasz kartki i nawet nie zdajesz sobie sprawy, że już dotarłeś do połowy książki - no bo kiedy zleciały te wszystkie strony?


Na samym początku wspomniałam o różnorodności bohaterów i tym się teraz zajmiemy. Otóż przed Wami niezwykle irytująca, głupiutka i naiwna Buttercup - która swoją głupotą pobijała wszelkie rekordy! Ta dziewczyna zachowywała się naprawdę absurdalnie, była cholernie niezdecydowana i dziecinna. Na całe szczęście pozostali bohaterowie wynagrodzili mi bezmózgowie Buttercup. Westley to postać, którą polubiłam najbardziej, ale prócz niego mamy także niezastąpiony duet Fezzika i Indigo, którzy byli naprawdę fajnymi przyjaciółmi i dodawali książce sporo humoru (aczkolwiek bardzo inteligentni to oni nie byli).

To było już po wynalezieniu podatków, jak zresztą wszystko na świecie. Podatki istniały nawet przed gulaszem.

Narzeczona księcia przypominała mi trochę Moją Lady Jane, więc jeśli polubiliście tę powieść, to myślę, że książka Goldmana również powinna wam się spodobać. Pełno tutaj humoru, a niektóre sceny są tak absurdalne i niedorzeczne, ale zamiast szokować - śmieszą i zachęcają do dalszej lektury. Kiedy już zaczniecie czytać to ciężko wam się będzie oderwać od tej książki, bo naprawdę wciąga, a im bliżej końca, tym bardziej chciałam się dowiedzieć co będzie dalej, przez co naprawdę trudno mi było odłożyć lekturę na później, co potem skończyło się tym, że bolały mnie oczy od długiego czytania. :D


-Życie nie jest sprawiedliwe, Billy. Choć mówimy tak naszym dzieciom, to jedna najgorszych rzeczy, jaką możemy zrobić. To kłamstwo, i w dodatku okrutne. Życie nie jest sprawiedliwe, nigdy nie było i nigdy nie będzie.

Rewelacyjny czasoumilacz


Jeśli szukacie książki, która pozwoli wam się rozluźnić i pośmiać - to chyba nie muszę pisać, że Narzeczona księcia nada się idealnie. Być może zapomnę o niej za tydzień, lub dwa, ale dostarczyła mi masę frajdy i zabawy. Klimat tej powieści jest niezwykły, a nawet baśniowy, pióro autora lekkie i przyjemne. Ta powieść to typowy czasoumilacz i cieszę się, że mogłam poznać losy irytującej Buttercup i wspaniałych Westley'a, Fezzika oraz Inigo. Na wieczór po ciężkim i pracowitym dniu książka Goldmana to strzał w dziesiątkę - relaks i ucieczka od rzeczywistości gwarantowane! :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar!
Udostępnij

poniedziałek, 19 lutego 2018

Dziewczyna, która wróciła, Susan Lewis | opinia

Dziewczyna, która wróciła to książka od której ciężko się oderwać. Kiedy już zaczniesz ją czytać, będziesz obsesyjnie przewracać kartki byle tylko dowiedzieć się co się dalej stanie i jak potoczą się losy tytułowej dziewczyny oraz matki jej ofiary. To intrygujący i wciągający thriller psychologiczny, obok którego nie da się przejść obojętnie.

Dziewczyna, która wróciła | Susan Lewis | 8/10 | wyd. Kobiece

Daisy jest oczkiem w głowie swoich rodziców - Jules i Kiana. Jest ich największym skarbem i miłością, ponieważ bardzo długo starali się o dziecko, a Daisy nieoczekiwanie pojawiła się w ich życiu, kiedy oboje zaczynali tracić nadzieję na potomstwo. Rodzina wiodła szczęśliwe życie, mieli w życiu wszystko czego im było trzeba - wymarzony pub - Syrenkę, kochającą rodzinę i przyjaciół. Jednak pewnego dnia ich świat legł w gruzach. Ukochana Daisy została zamordowana przez Amelię Quentin. Po trzech latach, morderczyni wychodzi z więzienia. Jak będzie wyglądało dalsze życie Jules ze świadomością, że kobieta, która odebrała jej dziecko chodzi swobodnie na wolności? Czy dojdzie do konfrontacji zrozpaczonej matki i morderczyni jej córki?

Wciąga od pierwszych stron


Nie sądziłam, że ta książka tak mnie pochłonie. Już od pierwszych stron poczułam, że mi się spodoba, ale nie wiedziałam, że nie będę się mogła od niej oderwać. Kiedy już raz przysiadłam do czytania, bardzo trudno było mi odłożyć lekturę na później. Musiałam wiedzieć co wydarzy się dalej i jak skończy się cała ta historia. Autorka pisze w prosty i lekki sposób, przez co jej powieść czyta się wyjątkowo szybko, a palce co chwila przewracają kartki książki.


Książka, która wywołuje mnóstwo emocji


Dziewczyna, która wróciła niesie ze sobą masę emocji. Susan Lewis umie zaciekawić czytelnika. Jesteśmy świadkami życia Jules i Kiana od młodych lat, kiedy to dopiero wkraczali w dorosłe życie, i jesteśmy z nimi aż do momentu kiedy ich dorosła córka pada ofiarą brutalnego morderstwa. Autorka dokładnie opisuje przeżycia i emocje jakie towarzyszą bohaterom powieści po śmierci Daisy, przez co możemy bardzo wczuć się w klimat historii i zżyć z bohaterami przedstawionymi na jej kartach i wraz z nimi przeżywać tragedię jaka ich dotknęła.

Postaci jest dość sporo i na początku było to trochę irytujące, bo ciężko mi było się zorientować kto był kim, ale później przestało mi to przeszkadzać i czytałam książkę z zapartym tchem. Susan Lewis pokazała nam jak wielka jest więź między rodzicami, a ich dzieckiem, relacja między Daisy, a Jules i Kianem była piękna - pełna miłości i ciepła. Natomiast uczucia jakie żywiła Amelia do swoich rodziców, czy rówieśników były zupełnie inne, widać było duży kontrast pomiędzy tymi dwiema postaciami i ich psychiką, postrzeganiem świata i innych ludzi.

Pozycja warta polecenia


Jeśli szukacie thrillera, od którego nie będziecie się mogli oderwać, który wciągnie was i sprawi, że nie będziecie mogli go tak łatwo odłożyć, to Dziewczyna która wróciła jest dla was. Wydaje mi się, że jest to powieść dla starszych czytelników, bo jest dość brutalna. Autorka pisze prosto i nie oszczędza nam szczegółów, przez co jesteśmy w stanie dokładniej sobie wszystko wyobrazić i wkręcić w historię. Na pewno daje nam do myślenia i wywołuje mnóstwo przeróżnych emocji. Polecam, nawet jeśli nie przepadacie thrillerów, po tej książce wasz stosunek do tego gatunku literackiego może się zmienić.

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Kobiece!
Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.