Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo We need YA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo We need YA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 sierpnia 2021

Historia pewnego procesu sądowego... | Potwór

Jako dziecko/nastolatka uwielbiałam oglądać Annę Marię Wesołowską i z wypiekami na twarzy śledziłam różne procesy rozgrywające się na sali sądowej w serialu. Moja fascynacja tego typu sprawami nieco przygasła, ale i tak byłam dosyć mocno zaintrygowana jedną z najnowszych premier wydawnictwa We need ya, a mianowicie omawianym w dzisiejszej recenzji Potworem. Czy książka spełniła moje oczekiwania? Tego dowiecie się z dalszej części wpisu. :) 


Udostępnij

czwartek, 8 lipca 2021

Najgłośniejsza książka tego roku? Felix ever after i kilka słów o tym dlaczego denerwował mnie główny bohater

O tej książce było głośno jeszcze zanim pojawiła się na polskim rynku wydawniczym. Kiedy wydawnictwo opublikowało pierwsze zapowiedzi fala zainteresowania tym tytułem jeszcze bardziej wzrosła. W mojej opinii Felix jak najbardziej zasługuje na popularność, bo porusza naprawdę ważny w dzisiejszych czasach temat jakim jest tożsamość człowieka. I choć jest to niewątpliwie jedna z młodzieżówek, które zasługują na większą uwagę, tak nie jest to powieść bez wad, o których za chwilę co nieco Wam opowiem. :)

Udostępnij

środa, 17 marca 2021

Niewidzialne życie Addie LaRue - czy to naprawdę tak dobra historia?

Są takie książki, o których tyle się nasłuchaliście, że macie ich już dość. Czasem pomimo tego, że macie ochotę na taką powieść, wolicie przeczytać ją nieco później, jak już ten szał ciał na nią opadnie, a wy będziecie mogli w spokoju zachwycać się lekturą nie czując presji w stylu "muszę przeczytać tę historię, bo wszyscy już to zrobili i nie pasuje mi już dłużej z nią zwlekać". Książka o której dzisiaj Wam opowiem jest obecnie bardzo popularna - na booktubie czy bookstagramie można ją spotkać dosłownie wszędzie. Co więcej opinie na jej temat są w 99% bardzo pozytywne. Dziś opowiem Wam o Addie, ale muszę Was ostrzec - jeśli macie dosyć tych wszystkich pozytywnych recenzji, to lepiej nie czytajcie dalej, bo ja również zaliczam się do wielkiego grona fanów tej historii. :)

Udostępnij

czwartek, 29 października 2020

Kilka słów o retellingu Pięknej i Bestii | Zaczytana i Bestia

Piękna i Bestia to jedna z moich ulubionych baśni, dlatego też lubię sięgać po historie, które są na niej oparte. Przy okazji przeglądania Taniej Książki, natknęłam się na najnowszą powieść Ashley Poston, wydaną w Polce, a mianowicie Zaczytaną i bestię. Opis tej książki wydał mi się trochę zbyt cukierkowy, ale fakt, iż jest to retelling wyżej wspomnianej Pięknej i Bestii, przekonał mnie do zabrania się za tę historię.

Rosie Thorne jest tylko zwykłą, skromną dziewczyną, która kocha czytać. Olbrzymią miłością darzy także "Starfield". Dzięki swoim pasją udaje jej się nie zwariować, chociaż ma przed sobą wiele trudnych wyborów i wciąż nie poradziła sobie ze śmiercią mamy. To właśnie ona zaraziła ją miłością do książek. Była jej wzorem, a teraz Rosie musi radzić sobie sama.

Świat dziewczyny przewraca się do góry nogami, kiedy na skutek przypadkowych działań niszczy drogocenną książkę. Jej karą okazuje się uprzątnięcie olbrzymiej, zakurzonej biblioteczki. Wydawać by się mogło, że to wymarzona kara dla miłośniczki literatury. Jest tylko jeden mały problem - nie jest tam sama. Dziewczyna odbywa karę w pobliżu jednej z najpopularniejszych sław Hollywood. Vance Reigns wkracza w jej życie niczym tornado. Chłopak okazuje się jednak niezwykle denerwujący oraz zapatrzony w siebie.

Gwiazda "Starfield" nigdy nie przejmowała się jutrem. Aktor wywołał niemały skandal, który skończył się jego przymusowym zamknięciem w miasteczku, gdzie dziennikarze nie mają do niego dostępu. Czy ta dwójka znajdzie wspólny język? A może początkowa nienawiść przerodzi się w miłość? Jedno jest pewne. Od historii tej dwójki nie da się oderwać.

 

Niezwykłą zaletą tej książki jest sposób w jaki została napisana. Styl autorki jest niezwykle lekki i przyjemny. Jako iż powieść Poston bazuje na Pięknej i Bestii, pojawiało się w niej sporo subtelnych odniesień do tej baśni. Bardzo mi się to podobało, bo nadawało uroku całej książce, a odkrywanie u głównych bohaterów cech, które posiadała Bella, czy też Bestia w oryginalnej wersji, było świetną zabawą.


Coś co wyróżnia tę pozycję na tle innych młodzieżówek to postać Quinn. Jest to postać niebinarna i po raz pierwszy odkąd zaczęłam swoja przygodę z czytaniem spotkałam się z niebinarnym bohaterem literackim. Ciekawy i oryginalny zabieg, aczkolwiek osobiście jakoś nie polubiłam Quinn. Podobnie zresztą miałam z Annie, najlepszą przyjaciółką głównej bohaterki. W tej powieści w zasadzie polubiłam tylko Rosie (bo Vance też mnie irytował - był zbyt gburowaty, samolubny i egoistyczny jak dla mnie, a jego późniejsza przemiana jakoś mnie nie przekonała).

Co do samej fabuły - było całkiem ciekawie, ale niestety raczej szybko zapomnę o tej książce. Prócz wyżej wspomnianej niebinarnej postaci, czyli Quinn, Zaczytana i Bestia nie miała w sobie nic oryginalnego, pojawiały się tutaj utarte już schematy, wątek romantyczny też mnie specjalnie nie zaintrygował (przypuszczam, że sporą zasługą w tym przypadku było to, że jak już wspomniałam - nie lubiłam się z Vancem) i gdyby nie lekkie i przyjemne pióro autorki, to obawiam się że wymęczyłabym tę powieść.


Osobiście uważam, że jest to książka idealna dla 15, czy 16 latków, ja chyba już troszkę wyrosłam z tego typu książek i być może to dlatego nie wywarła ona na mnie większego wrażenia. Nie twierdzę, że jest to powieść zła, bo nie jest, po prostu do mnie nie trafiła. Jestem przekonana, że młodszym czytelnikom powinna się spodobać. Styl pisania Ashley Poston jest prosty i przyjemny, a sama książka jest miłym czasoumilaczem, aczkolwiek pewnie dosyć szybko o niej zapomnę i raczej nie sięgnę po inne książki tej autorki. Jeśli czytaliście tę powieść, albo macie ją w planach to koniecznie dajcie mi znać w komentarzu. :)

Zaczytaną i Bestię oraz inne książki dla młodzieży znajdziecie na Taniej Książce :)

Udostępnij

piątek, 14 sierpnia 2020

Zaskakująco dobra historia! | Żniwiarz. Pusta noc

Jestem typem czytelnika, który niezbyt lubi polską literaturę. Kilkakrotnie sięgając po książki autorstwa Polaków sparzyłam się, zawiodłam i pozostał mi jakiś taki wewnętrzny niesmak do naszych rodzimych lektur. Niemniej jednak Żniwiarzem byłam zainteresowana już od dłuższego czasu, aż wreszcie natknęłam się na promocję w Empiku i stwierdziłam, że jak nie teraz to nigdy, po czym kupiłam książkę i niedługo po otrzymaniu paczuchy, zabrałam się za czytanie.


Klimat tej powieści to CUDO! Dawno nie czytałam książki tak klimatycznej, mrocznej, troszkę złowieszczej i niepokojącej. Paulina Hendel oczarowała mnie opisami - na każdej stronie czuć było wyjątkowość tej historii, a kiedy już wkręciłam się w powieść (co miało miejsce w zasadzie już przy początkowych rozdziałach), ciężko mi było się oderwać od czytania. Kreacja bohaterów na plus, bo każdy posiadał swoje unikalne cechy, a postacie, czy też ich zachowania wydawały się naturalne, pomimo tego, iż nie były do końca "normalne".
 
 
Paulina Hendel zaintrygowała mnie słowiańską mitologią, wokół której toczy się tak naprawdę cała akcja. Polowanie na potwory, przeróżne rodzaje demonów, sposoby ich uśmiercania, Żniwiarze i rola jaką odgrywają, to wszystko było niezwykle ciekawe, intrygujące i stanowiło strzał w dziesiątkę. Tematyka tej książki to coś wspaniałego, niezwykle oryginalnego i wciągającego. Chyba nie muszę dodawać, że jeżeli interesują Was słowiańskie wierzenia to Żniwiarz jest dla Was pozycją obowiązkową!
 
Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się cudów, liczyłam na trochę rozrywki, na lekką i przyjemną lekturę, a dostałam niezwykle intrygującą powieść pełną demonów, z genialnym, mrocznym klimatem, ciekawymi bohaterami i niespodziewanym zwrotem na końcu. Przyznam się szczerze, że takiego zakończenia się nie spodziewałam, za co należy się kolejny plus. Jeśli miałabym przytoczyć jakiś minus to mogłabym wskazać na nieco powolne tempo akcji momentami, przez co podczas niektórych rozdziałów się troszkę nudziłam, ale klimat powieści wynagrodził mi te słabsze chwile.
 
 
Jestem przekonana, że jeśli tylko nadarzy się okazja, to bez większego zastanowienia sięgnę po drugi tom, bo bardzo chętnie poczytam co nowego wymyśliła autorka i jak potoczą się losy bohaterów. Żniwiarz przełamał moją niechęć do polskiej literatury i poskutkowało to tym, że ostatnio postanowiłam zabrać się za twórczość Remigiusza Mroza, co zaowocowało czterema jego powieściami na mojej półce. Jeśli macie ochotę na intrygującą, klimatyczną, mroczną i wciągającą historię, pełną słowiańskich demonów to z całego serca polecam Wam Żniwiarza i mam nadzieję, że podoba się Wam równie mocno jak mnie. Jeśli mieliście już styczność z tą historią to podzielcie się wrażeniami w komentarzach, bardzo chętnie poczytam o Waszych odczuciach na jej temat. :)

Udostępnij

poniedziałek, 13 lipca 2020

Kiedy oczekiwania są zbyt wysokie... | Gdyby ocean nosił twoje imię

Ludzie ależ ja byłam napalona na tę książkę! Mnóstwo pochlebnych opinii, fajna okładka, niebanalny tytuł, historia o rasizmie, nietolerancji... Poza tym to historia, w której główną bohaterką jest muzułmanka, więc ten fakt był dla mnie dodatkowym atutem, bo nigdy wcześniej nie miałam z takowymi postaciami styczności. Niestety w tym przypadku dosyć mocno się zawiodłam, bo uważam, że Gdyby ocean nosił twoje imię to dosyć przeciętna powieść.


Bycie inną nie musi oznaczać bycia gorszą. Ale świat nie jest idealny i Shirin naprawdę nie ma łatwego życia. Minęło kilkanaście miesięcy od głośnego zamachu z 11 września. To wyjątkowo burzliwy czas zwłaszcza dla szesnastoletniej muzułmanki, która nie zgadza się na to, co zgotował jej los.

Shirin doskonale wie, jak okropni mogą być ludzie. Jest zmęczona agresywnymi spojrzeniami, poniżającymi komentarzami, nawet przemocą fizyczną, które spotykają ją ze względu na hidżab. Z każdym dniem bardziej zamyka się w sobie i coraz silniej oddaje muzyce i tańcowi.

Wszystko jednak się zmienia, gdy na jej drodze staje Ocean James.

Jest pierwszą osobą, która chce poznać prawdziwą Shirin.

Ale czy dziewczyna jest gotowa, by komukolwiek zaufać?

Zwłaszcza komuś z tak odmiennego świata? 


Sam pomysł na fabułę, według mnie był niezwykle oryginalny - jeśli się mylę to mnie poprawcie, ale wydaje mi się, że na rynku niewiele jest młodzieżówek, w których spotykamy się z bohaterem, który jest muzułmaninem. Sirin to dosyć specyficzna postać, bo z jednej strony bardzo jej współczułam - dziewczyna dzień w dzień spotykała się z obelgami, wyzwiskami, nawet agresją, ale nie da się ukryć, że bywała trochę irytująca. Wszędzie dookoła widziała wrogów, nie otwierała się na ludzi, wręcz przeciwnie - izolowała się, nie chciała nikogo poznawać, żyła w przekonaniu że wszyscy są źli i... nie do końca podobała mi się jej postawa, poniekąd ją rozumiem, ale działała mi na nerwy ciągłym marudzeniem i postrzeganiem ludzi w tak negatywny sposób.


Zabierając się za czytanie tej pozycji liczyłam na to, że będzie to jedna z tych książek, o których dużo rozmyślasz i nawet po skończeniu nie może Ci wyjść z głowy tak łatwo. Tutaj niestety nie doczekałam się tego. Szczerze mówiąc od momentu, w którym ją skończyłam minęło może ze dwa tygodnie, a ja już niezbyt wiele z niej pamiętam. Nie wiem czy to kwestia tego, że mam ciulową pamięć, czy po prostu książka nie była warta tego aby ją zapamiętać na dłużej.

Wydaje mi się, że największy problem tej książki to główna bohaterka i sposób w jaki postrzega świat i ludzi dookoła niej. Drażniło mnie to, że często miała muchy w nosie, przyjmowała pozę "bez kija nie podchodź" i była negatywnie nastawiona w zasadzie do wszystkiego i wszystkich. Nie twierdzę, że tego nie rozumiem, bo dziewczynę spotkało naprawdę sporo okropności, ale czytanie ciągłego marudzenia po pewnym czasie doprowadzało do szału, tym bardziej, że historia pisana jest z perspektywy Shirin.


Zdaję sobie sprawę z tego, że ta recenzja będzie dosyć krótka, ale szczerze mówiąc nie wiem co jeszcze mogłabym dodać. Książka była mocno przeciętna, jest dużo lepszych młodzieżówek. Dosyć mocno się rozczarowałam, bo pomysł był naprawdę ciekawy - zabrakło dobrego poprowadzenia tej historii, a nie ma nic gorszego niż wysoko postawiona poprzeczka - im wyższe oczekiwania, tym większy zawód. Szkoda, ale gdyby każda książka była dobra, to świat byłby nudny... prawda?
Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.