Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo IUVI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo IUVI. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lipca 2018

Najbardziej wzruszająca książka roku? | Normalni inaczej

Z reguły nie wzruszam się przy czytaniu książek. Zabierając się za Normalnych inaczej nie oczekiwałam jakiejś porywającej lektury, liczyłam bardziej na coś, co pozwoli mi przyjemnie spożytkować wolny czas. Spodziewałam się, że będzie to kolejna z wielu młodzieżówek, o której szybko zapomnę. I wiecie co? Książka Tammy Robinson całkowicie mnie pochłonęła, wzruszyła, oraz okazała się jedną z lepszych powieści jaką miałam okazję przeczytać w tym roku.


Maddy nie jest jak inne nastolatki. Jej życie to głównie praca oraz opieka nad młodszą, autystyczną siostrą, którą dziewczyna kocha najbardziej na świecie. Bohaterka nie ma czasu na spotkania z przyjaciółmi - zresztą przyjaźni się właściwie tylko z jedną osobą - kolegą z pracy. Kiedy któregoś dnia poznaje Alberta, nie wie, że chłopak wywróci całe jej życie do góry nogami i nieodwracalnie ją zmieni.

Albert musi żyć ze świadomością, że jego ojciec nigdy go nie doceni. Choć bardzo się stara mu przypodobać, nie potrafi dostrzec uznania w oczach taty. Chłopak pragnie wyprowadzić się z domu i zacząć żyć na własny rachunek. Spotkanie z Maddy okaże się najlepszą rzeczą jaka mu się przydarzyła.

"Normalni inaczej" to historia o tym, że każdy może znaleźć miłość i każdy może pokochać, nawet jeśli wszystko sprzysięga się przeciwko niemu. To magiczna opowieść o ludzkich sercach, która złamie serce także tobie.


Powieść Tammy Robinson wciąga już od pierwszych stron. Autorka ma niesamowicie lekkie pióro, zachowania postaci, które stworzyła są naturalne i niewymuszone. Powiem wam szczerze, że jest to jedna z najlepiej napisanych książek, jeśli chodzi o styl pisania, jakie do tej pory czytałam. Historia pokazana w powieści wydaje się tak naturalna, że z olbrzymią łatwością możemy sobie ją wyobrazić w rzeczywistości. To niezwykłe, jak Robinson prowadzi narrację - wszystko wygląda naturalnie, bez problemu możemy wczuć się w historię Maddy i Alberta.

Maddy i Albert... Każde z nich dźwiga swój prywatny bagaż doświadczeń, każde z nich m swoje własne problemy z którymi musi się zmierzyć. Maddy  ma młodszą siostrę Bee, która ma autyzm. Dziewczyna kocha ją jak nikogo innego, nie przeszkadza jej choroba siostry, traktuje to jak najbardziej naturalną rzecz na świecie, nie patrzy na Bee przez pryzmat choroby. Albert zawsze stał w cieniu swojego brata. Jego ojciec nigdy nie wyraził się o nim z szacunkiem - zawsze znajdował jakiś powód aby mu dokuczyć. Matka chłopaka większą część dnia spędza w maleńkim pokoiku - pralni i choć widzi jak jej mąż traktuje ukochanego syna, niewiele robi aby temu zapobiec. Maddy  i Albert wspierają się wzajemnie - każde z nich potrafi zrozumieć tą drugą osobę. Relacja jaka stopniowo tworzy się między nimi jest czymś pięknym i niezwykłym. Nie będzie przesadą jeśli powiem wam, że ta dwójka tworzy jedną z najlepszych par literackich, o jakich do tej pory czytałam.


Tammy Robinson pieruńsko mnie zaskoczyła. Końcowe strony jej powieści były zupełnie nieprzewidywalne i zaskakujące. To właśnie te ostatnie rozdziały wywołały u mnie wzruszenie. Przyznaję się bez bicia Normalni inaczej wzruszyli mnie do łez - nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś książka wywołała u mnie takie emocje. Powieść Robinson jest po prostu piękna. Na skrzydełku okładki tej książki jest napisane: "Dla każdego kto pokochał "Gwiazd naszych wina" i "Zanim się pojawiłeś"." Podpisuję się rękami i nogami pod tym zdaniem - jeśli powieść Greena, czy też Moyes podobały wam się, to po prostu nie ma bata - musicie przeczytać Normalnych inaczej.

Jestem pewna, że kiedyś wrócę do tej powieści. To jedna z najpiękniejszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Pióro i styl autorki są niesamowicie lekkie i przyjemne. Robinson sprawiła, że jej historia wydała mi się niezwykle naturalna i rzeczywista. Opowieść o Maddy i Albercie niesamowicie mnie poruszyła, wciągnęła od pierwszych stron i jestem pewna, że długo o niej nie zapomnę. To przepiękna powieść o miłości, poświęceniu, przyjaźni, marzeniach, bólu... Nie możecie przejść obok niej obojętnie, to jedna z najbardziej wartościowych i wzruszających powieści, jakie przeczytałam. Całkowicie zgadzam się ze zdaniem z opisu książki - "To magiczna opowieść o ludzkich sercach, która złamie serce także tobie". Gorąco polecam!  


Za książkę dziękuję wydawnictwu IUVI :)


Udostępnij

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Miało być fajnie. Nie wyszło | Srebrna dziewczyna - Leslie Pietrzyk

Dzisiejsza recenzja nie będzie pozytywna. Książka, o której za chwilkę wam opowiem wynudziła mnie okropnie, styl autorki był strasznie ciężki, a bohaterowie irytujący. Czytanie Srebrnej Dziewczyny nie było przyjemnym doświadczeniem i już nie mogłam się odczekać aż skończę tę książkę.


Główna bohaterka książki studiuje w Chicago. Pochodzi z małego miasteczka i teraz musi zmierzyć się z życiem w wielkim mieście. Z czasem zaprzyjaźnia się z Jess, która jest jej zupełnym przeciwieństwem - bogata, ładna, popularna, ma powodzenie u chłopaków. Główna bohaterka jest dziewczyną biedną, dla której liczy się każdy grosz, jest przeciętną studentką, dość spokojną i nieśmiałą. Jak rozwinie się przyjaźń dziewczyn? Czy główna bohaterka poradzi sobie w dużym mieście? Kim jest tytułowa Srebrna Dziewczyna?

Srebrna Dziewczyna to powieść, która zaintrygowała mnie swoim opisem - "Jeśli chcesz wreszcie przeczytać książkę „o czymś”, szczerą, trudną opowieść, miejscami wgniatającą w fotel; książkę, którą pokochasz albo nie, ale której na pewno długo nie zapomnisz – właśnie trzymasz ją w ręku." Po przeczytaniu tych słów strasznie się nakręciłam na powieść pani Pietrzyk i z postawioną wysoko poprzeczką zabrałam się do czytania. Pełna zapału i energii chciałam poznać tę historię, ale z każdą stroną ta energia malała i męczyłam się podczas lektury. W końcu doszło do tego, że w pewnym momencie przysypiałam. Ehh autorka ma ciężki styl i zanudza, a historia jaką stworzyła ciągnie się jak flaki z olejem.


Główna bohaterka książki ani razu nie została nazwana z imienia i nazwiska - nie znamy jej tożsamości. Znamy natomiast jej przyjaciółkę, a zarazem współlokatorkę - Jess, która była chodzącą irytacją i rozkapryszoną dziewuchą. Wyjątkowo denerwował mnie sposób w jaki powieść została napisana - ciągle były jakieś przeskoki czasowe - najpierw akcja rozgrywała się podczas pierwszego roku studiów, a w następnym rozdziale był to już trzeci rok, kilka stron dalej znów cofaliśmy się wstecz, a następnie przenosiliśmy się gdzieś w okolice lata, wakacji. I tak w kółko. Nie było tutaj żadnej chronologii i diabelnie mnie to denerwowało, bo nie potrafiłam sobie tego wszystkiego uporządkować w głowie i w sumie to sama już nie wiem co kiedy się wydarzyło. I szczerze to mało mnie to obchodzi.

"Dawno nie było tak głębokiej i zarazem tak przerażającej książki. Dawno nikt nie pokazał tak wielkich ran, które nigdy się nie zabliźniły." To kolejne słowa z opisu książki. Kolejne jakie mnie zachęciły do czytania. Kolejne słowa przez które wysoko postawiłam poprzeczkę tej książce. Może po prostu za dużo oczekiwałam? Ale trudno nie mieć wysokich wymagań kiedy czyta się tak zachęcający opis. Może gdyby nie te słowa, to nie odczuwałabym teraz takiego rozczarowania.  Niestety Srebrna dziewczyna to powieść przy której się wynudziłam, kompletnie nic z niej nie wyniosłam i marzyłam żeby jak najszybciej doczytać ją do końca i nie tracić już więcej czasu. Liczyłam na to, że może jeszcze nastąpi jakiś nagły zwrot akcji, coś co pozwoli mi zmienić zdanie o tej pozycji. Ha! Kolejne rozczarowanie - nic takiego nie nastąpiło.


Zazwyczaj staram się szukać jakiś jasnych stron, plusów i tak też było w tym przypadku. Na pewno na korzyść tej książki przemawia śliczna okładka, na którą mogłabym się patrzeć i patrzeć (w tym przypadku idealnie sprawdza się powiedzenie - nie oceniaj książki po okładce). Drugi i ostatni plus jaki znalazłam to oryginalność. Powieść Pietrzyk ze względu na chociażby główną bohaterkę, której tożsamości nie poznajemy, jest dość oryginalna, no i ma swój specyficzny klimat. Nie zmienia to jednak zdania, że czytanie jej szło mi wyjątkowo ślamazarnie i po prostu męczyłam się podczas lektury. A akcji właściwie nie było.

Powieść Leslie Pietrzyk znajdzie się w czołówce najgorszych książek jakie miałam okazję przeczytać w tym roku. Styl autorki był cholernie ciężki, pojawiało się sporo długich opisów, przemyśleń głównej, nienazwanej bohaterki, która irytowała mnie swoim zachowaniem. Ciągłe skakanie - raz w przeszłość, raz w przyszłość było okropnie denerwujące i utrudniało czytanie, które i bez tego było ciężkie. Dawno się tak nie nudziłam w trakcie czytania i dawno też nie byłam tak rozczarowana. Jednak muszę się zgodzić ze stwierdzeniem z opisu, że długo nie zapomnę tej pozycji - bo na pewno będę pamiętać tą niekończącą się nudę, która towarzyszyła mi podczas czytania. Miało być fajnie. Nie wyszło.


Ze egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI :)



Udostępnij

czwartek, 19 października 2017

Burza śnieżna, walka z żywiołem, okrutna Nizina, Iks i młoda dziewczyna... | Na krawędzi wszystkiego - opinia


Tytuł: Na krawędzi wszystkiego
Autor: Jeff Giles
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: IUVI

Zoe przeżyła naprawdę trudny czas. Jej ojciec zginął podczas jednej ze swoich szalonych wypraw do jaskiń i dziewczyna musiała poradzić sobie z tak wielką stratą. Kiedy wydaje jej się, że wszystko powoli wraca do normy, jej świat wywraca się do góry nogami. Kiedy podczas szalejącej burzy śnieżnej jej brat nie wraca do domu, Zoe musi go poszukać w strasznej zamieci. Wtedy spotyka Iksa. Iks jest łowcą głów, pochodzi z brutalnej i mrocznej Niziny, gdzie trafiają najgorsi przestępcy. Ujawnia się tylko przed swymi ofiarami, które zabiera ze sobą do Niziny. Z Zoe jest inaczej. Po raz pierwszy w życiu chłopak czuje, że naprawdę żyje, a życie to ma sens. Jak będzie wyglądała relacja między bohaterami? Co się zmieni w ich życiu? Czy Iks opuści Nizinę, i dlaczego w ogóle tam się znalazł?

Największą zaletą tej książki jest jej klimat. Czytelnik zatraca się w świat wykreowany przez autora i razem z Zoe oraz Iksem stawia czoła trudnościom. Myślę, że jest to lektura idealna na zimę, ponieważ świetnie można się wczuć w mroźny klimat jaki stworzył Jeff Giles oraz poczuć potęgę żywiołu jakim jest zjawisko burzy śnieżnej. Kiedy sięgałam po tę powieść liczyłam na pełną dreszczyku, mroźną (na co wskazuje piękna okładka) historię, z oryginalnym wątkiem oraz ciekawymi bohaterami. Czy jestem usatysfakcjonowana?


Jeśli chodzi o fabułę, to było naprawdę ciekawie. Autor zaintrygował mnie Niziną, która jawi się trochę jak piekło, gdzie pełno jest brutalności i surowych przepisów. Miejscowość, w której mieszka Zoe również nie jest miejscem bezpiecznym, z powodu różnych nawałnic, zmiennej pogody, a w okolicy pełno jest jaskiń, do których można wejść, ale też nigdy ich nie opuścić. Dzięki przyjemnemu stylowi autora, wszystko  bardzo dokładnie sobie wyobraziłam i w najciekawszych momentach czułam się jakbym była świadkiem tych wszystkich wydarzeń i jakby rozgrywały się one na moich oczach.

Natomiast… jest jedno ale, żeby nie było tak kolorowo. :D Co mnie najbardziej drażniło w tej powieści to wątek miłosny, który rozwinął się ciut za szybko, bo bohaterowie praktycznie wcale się nie znali a już zapałali do siebie wielkim uczuciem, a Zoe praktycznie od razu obdarzyła Iksa wielkim zaufaniem, mimo pewnych rzeczy, które widziała, ale o tym nie będę się rozpisywać bo byłby to spoiler czego zawsze staram się unikać przy pisaniu moich opinii i przemyśleń. xD Polubiłam Iksa, natomiast co do Zoe mam mieszane uczucia, w niektórych sytuacjach zachowywała się nieco zbyt infantylnie.


Mimo wątku miłosnego, który nie bardzo mi się tutaj podobał, Na krawędzi wszystkiego to naprawdę dobra i mocna powieść, w której nie brakuje dreszczyku emocji, zwrotów akcji, a nawet humoru.  To pozycja idealna na zimowe, mroźne dni, bo wtedy nawet lepiej będzie wczuć nam się w akcję. Autor stworzył coś oryginalnego przez wprowadzenie wątku z Niziną i prawami jakie w niej panują, a końcówka książki była bardzo dobrze napisana, pełna zaskoczeń i drugi tom zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie.

Jeśli chcesz poczuć chłód w czasie naszej polskiej jesieni, jeśli marzy ci się świat, w którym dobro przeplata się ze złem i nic nie jest takie jakie się wydaje, to Na krawędzi wszystkiego będzie idealną pozycją dla Ciebie. Odkrywaj nowe tajemnice Niziny, wyrusz w mrożącą krew w żyłach wyprawę do niebezpiecznej jaskini i daj się porwać w wir wydarzeń. A wątek miłosny jakoś da się przeżyć, bo mimo iż rozwinął się zbyt szybko, ma potencjał, a Iks i Zoe mogą stworzyć naprawdę dobrą parę jak poznają się trochę lepiej. Polecam! 

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI! 
Udostępnij

poniedziałek, 24 lipca 2017

Nie ładnie grzebać w cudzych śmieciach! | Indeks szczęścia Juniper Lemon - opinia

Tytuł: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Autor: Julie Israel
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 372
Wydawnictwo: IUVI

Minęło dokładnie 65 dni od wypadku, który zmienił życie Juniper Lemon na zawsze. Straciła swoją siostrę Camillę i od tamtego czasu jej życie oraz całe otoczenie zmieniło się o 360 stopni. Juniper stara się dzielnie stawiać czoło codziennej rutynie oraz żyć bez Cami. Pomaga jej w tym Indeks Szczęścia, który powstał jeszcze kiedy jej siostra żyła. Nasza bohaterka zapisuje w nim wszystkie dobre chwile, które spotkały ją w danym dniu. Jednak pewnego dnia jedna z fiszek, które wchodzą w skład Indeksu znika. Niby nic strasznego, ale to właśnie na tej fiszce, dziewczyna zapisała swój największy sekret i tajemnicę. Do tego odkryła, że jej siostra spotykała się z tajemniczym "ty". Do czego może doprowadzić grzebanie w cudzych śmieciach? Czy Juniper odnajdzie zaginioną fiszkę?

Kiedy widzę taką okładkę (tak, tak nie oceniaj książki po okładce! xD), od razu przychodzi mi na myśl, że książka będzie lekka i przyjemna, w sam raz na te piekielne upały, które ostatnio nie dają mi normalnie funkcjonować. Powiem wam, że Indeks szczęścia okazał się właśnie taką pozycją - spotkałam tutaj sympatyczną główną bohaterkę, ciekawą historię, oraz tajemnice które rozwiązywałam wraz z Juniper i jej paczką. Śmiało więc mogę powiedzieć, że Indeks szczęścia Juniper Lemon to idealna książka na upalne dni.
Autorka wciąga czytelnika w swoją historię. Dzięki temu, że ma bardzo lekkie pióro, jej powieść czyta się w błyskawicznym tempie co jest kolejnym plusem tej książki. Nie będę ukrywać - to nie jest lektura wyższych lotów, taka którą musicie koniecznie przeczytać i nie zapomnicie o niej przez długi czas. To po prostu przyjemna młodzieżówka, która nada się idealnie aby wziąć ją do ręki i usiąść wygodnie na tarasie, balkonie, czy kocu i zatracić się przez kilka godzin w świecie jaki wykreowała autorka.

Bohaterowie tej książki nie wyróżniają się niczym szczególnym - mnóstwo podobnych możemy poznać w innych książkach tego typu, więc raczej żaden z nich nie zostanie w mojej pamięci na dłużej, ale mimo to bardzo miło spędziłam czas odkrywając różne tajemnice i grzebiąc w śmieciach razem z nimi, w poszukiwaniu odpowiedzi na liczne pytania. Głowna bohaterka czasem denerwowała mnie swoją bezmyślnością i wściubianiem nosa tam gdzie nie powinna - bo prywatność to bardzo ważna sprawa! - ale koniec końców polubiłam ją. Inne postacie były mi raczej obojętne i czuję, że dość szybko o nich zapomnę.
Jeśli szukacie młodzieżówki, która pozwoli wam spędzić miło czas przy czytaniu, zwłaszcza w te upały, to Indeks szczęścia Juniper Lemon będzie idealny dla was. To jedna z tych książek, które czytasz z zapałem, za sprawą przyjemnego stylu autorki, oraz ciekawej historii, ale po kilku dniach o nich zapomnisz. Nie jest to lektura, która koniecznie musi się pojawić w waszej biblioteczce, ale nie zaszkodzi się za nią rozejrzeć gdzieś w księgarni czy bibliotece - to pozycja do relaksu i nada się idealnie jeśli szukacie czegoś niezobowiązującego i lekkiego. Powinna się spodobać fanom twórczości Greena, albo Rowell, jednak mistrzostwo świata to to nie jest. ;)

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI! 
Udostępnij

piątek, 7 lipca 2017

Pax - recenzja

Tytuł: Pax
Autor: Sara Pennypacker, Jon Klassen
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: IUVI

Jestem Pax. Jestem niewielkim liskiem, zostałem uratowany przez Petera - mojego chłopca. Peter opiekował się mną przez pięć niezapomnianych lat, podczas których bardzo się zżyliśmy i pokochaliśmy. Mieszkamy razem z jego tatą, który bywa porywczy i wybuchowy. Pewnego dnia Peter i jego tata wsadzili mnie do samochodu - super, będzie wycieczka... Kiedy wysadzili  mnie gdzieś w lesie i zostawili małego żołnierzyka - moją ukochaną zabawkę, oraz gdy zobaczyłem łzy na twarzy mojego chłopca, zrozumiałem że to nie będzie zwykła wycieczka. Po chwili zostałem sam, widziałem tylko tył odjeżdżającego samochodu. Jak się później okazało - ludzi zostali zarażeni wojną, przez co musiałem radzić sobie sam. Jestem Pax. I oto moja historia.
Gdyby nie Bookathon, pewnie nieprędko zabrałabym się za tę książkę. Wydawało mi się, ze będzie to lekka i zabawna historyjka głównie dal młodszych dzieci. Jeśli też tak myślisz - jesteś w błędzie. Pax to nie bajka dla dzieci. To książka dla każdego - niezależnie od wieku. A tym bardziej dla miłośników zwierzaków i Małego Księcia, oraz książek z których można wynieść wiele nauk oraz lekcji życiowych.

Autorzy stworzyli piękną i smutną historię, w której pierwsze skrzypce grają Peter i Pax, a raczej przyjaźń i miłość jaka jest między nimi. To w jaki sposób Peter troszczy się o Paxa i Pax o Petera jest piękne i wzruszające. Książka ta pokazuje że dorośli powinni wielu rzeczy uczyć się od dzieci - między innymi miłości do zwierząt, wrażliwości, walki w słusznej sprawie. To pozycja przy której nie jeden raz uronisz łzy, ale z zapałem będziesz czytać dalej.
Pax prowadzony jest z dwóch perspektyw - Petera oraz jego liska, co było bardzo przyjemnym doświadczeniem i pozwoliło na bieżąco śledzić wydarzenia oraz akcje z dwóch punktów widzenia. Poza tym możemy przeczytać o uczuciach jakimi darzą się nawzajem bohaterowie. Czuć taką specyficzną więź między nimi. To uczucie było po prostu piękne. Prócz Petera i Paxa poznajemy także Vole, która wniesie dość sporo od siebie do całej powieści. Razem z nią będziemy poznawać samych siebie i uczyć się żyć dalej mimo iż wydaje się, że cały nasz świat legł w gruzach. Bo niektórych rzeczy nie da się cofnąć. Trzeba je zaakceptować i żyć dalej.

Jeśli szukacie historii z przesłaniem, takiej która da wam do myślenia, oraz będzie napisana w podobnym stylu co Mały Książę, to Pax będzie idealny dla Was. Nie ważne ile macie lat, ta książka nadaje się i dla starszych i dla młodszych czytelników. To cudowna historia o miłości człowieka i zwierzęcia, o trudach wojny, losie zwierząt w trakcie wojny, oraz o ludziach i ich psychice. Tylko nie zapomnijcie chusteczek, mogą wam się przydać. :)

Moja ocena: 8/10
Udostępnij

sobota, 10 czerwca 2017

Kamień i sól - recenzja


Tytuł: Kamień i sól
Autor: Victoria Scott
Tom: 2
Cykl: Ogień i woda
Liczba stron: 365
Wydawnictwo: IUVI

Recenzja pierwszego tomu - tutaj :)
 
Drugi tom zapierającej dech w piersiach serii Ogień i woda! Tella bierze udział w Piekielnym Wyścigu, aby zdobyć lekarstwo dla swojego chorego brata Cody'ego. Jest już na półmetku - zostały góry i ocean, jednak robi się coraz trudniej. Organizatorzy Wyścigu wymyślają coraz bardziej pokręcone zasady dotyczące uczestników oraz ich pandor. Zwycięzca może być tylko jeden - czy Tella zdobędzie lek dla brata? Co z pozostałymi uczestnikami, z którymi tak bardzo się zżyła? Czas ucieka, wyzwania są coraz trudniejsze, a każdy pragnie wygrać. Jak potoczy się Wyścig?

Moi drodzy - zapnijcie pasy i przygotujcie się na rewelacyjną kontynuację Ognia i wody. Szczerze mówiąc to nie potrafię stwierdzić, który tom bardziej mi się podobał - obydwa wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie i tak samo mocno trzymały w napięciu. Akcja pędzi tutaj na łeb, na szyję - kartki przewraca się błyskawicznie i wciąż chce się więcej. Miałam tutaj podobną sytuację jak z Harry'm Potterem, Igrzyskami Śmierci, czy Więźniem Labiryntu - oczy jak spodki, otwarta buzia i ból nadgarstka przez przewracanie stron jak wariatka, bo muszę się dowiedzieć co się zaraz stanie - nie ważne, że jest 23 - ja muszę to wiedzieć! xD
Pojawiło się kilku nowych bohaterów, którzy mniej lub bardziej namieszali w książce. Mogliśmy przyjrzeć się losom Telli i jej przyjaciół oraz czytać o relacjach jakie panują między nimi, oraz ich pandorami. Powiem Wam, że bardzo lubię Tellę ze względu na jej stosunek do zwierzaków - szanuję ludzi takich jak ona - Tello masz u mnie duuży plus! :D Podobnie jak w pierwszej części, tutaj również pojawił się wątek miłosny, który tak troszeczkę mnie irytował, ale tylko w niektórych momentach - ogólnie wyszedł na plus powieści.

Niektórzy autorzy mają taki dar, że z każdym rozdziałem zaskakują czytelnika fabułą książki oraz zwrotami akcji jakie w niej występują. Śmiało mogę powiedzieć, że Victoria Scott również taki dar posiada - aż do samego końca trzyma w napięciu, powoduje wzruszenia, radość, smutek i masę innych emocji. Jako, że jestem miłośniczką zwierzaków, to pani Scott podbiła moje serce relacjami jakie ukazała między uczestnikami, a ich pandorami - ta miłość człowieka do zwierzęcia była tutaj wyjątkowo dobrze pokazana i aż mi się łezka kilka razy w oku zakręciła.
No i moi drodzy przyszedł czas na koniec. I ja się pytam - co tu się wydarzyło!? To było po prostu genialne! Ale... ale czy to już rzeczywiście koniec? Nie będzie trzeciego tomu? Szczerze mówiąc to nawet nie bardzo się orientuję, czy autorka planuje (lub napisała) dalszą część, a uważam że obowiązkowo powinna to zrobić! Niby główny wątek został zamknięty, ale jest masa innych, które w sumie nie zostały wyjaśnione, a wyjątkowo nie lubię otwartych zakończeń w fantastyce.

Kamień i woda to druga część świetnej serii o walce dla dobra drugiego człowieka, poświęceniu, miłości, przyjaźni z ludźmi i ze zwierzętami, okrucieństwie do ludzi i do zwierząt, oraz przebiegłości. To historia, którą na pewno na dłużej zapamiętam i mam nadzieję, że powstanie trzeci tom, który by zakończył wszystkie, niedokończone wątki. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście to obowiązkowo musicie to zrobić! Obok takiej książki nie można przejść obojętnie. Gorąco polecam! ;)

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI 

Udostępnij

wtorek, 23 maja 2017

Kłamca i szpieg - recenzja

Tytuł: Kłamca i szpieg
Autor: Rebecca Stead
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 208
Wydawnictwo: IUVI

Georges wprowadza się do nowego mieszkania (z czego nie jest zadowolony) i w sumie przez przypadek poznaje swojego rówieśnika z bloku - Safera. Safer jest dość skrytym dzieciakiem, pełnym tajemnic, oraz dziwnych zainteresowań. Georges natomiast jest dość cichym i spokojnym nastolatkiem, który ma swoje problemy i stara się nie wychylać i nie wychodzić poza utarte schematy. Razem z Saferem podejmują się misji śledzenia pewnego dziwnego człowieka z ich bloku, o przezwisku Iks. Jak będą wyglądały ich misje szpiegowskie? Jaką tajemnicę skrywa Safer oraz Iks?
Szczerze mówiąc to jak dostałam tę książkę w swoje ręce zdziwiłam się, że jest tak... cieniutka. xD Serio, jest bardzo cienka! :D W sumie to stwierdziłam, że spoko, bo na ogół nie lubię cienkich książek, ale teraz potrzebowałam czegoś krótkiego i relaksującego, opis brzmiał interesująco, więc byłam pozytywnie nastawiona do Kłamcy i szpiega. Poniekąd moje oczekiwania się spełniły, ale z drugiej strony...

... z drugiej strony trochę się zawiodłam. Czemu? Bo uważam, że ta cała akcja z Iksem i tak dalej rozwiązała się tak jakoś... dziwnie? Nie kupuję tego i trochę nie bardzo rozumiem po co to było. Poza tym książka skończyła się tak nagle i mam wrażenie, że końcówka została napisana tak trochę "na odczepnego". No nie podobała mi się i tyle. xD
Co do całej reszty - było miło, ale jednak jestem chyba za stara na takie historie, bo fabuła nie porwała mnie jakoś mocno, akcji również nie śledziłam z zapartym tchem - czytałam, żeby zabić czas i nudę - gdy tylko pojawiało się coś do roboty, nie miałam problemu aby przerwać czytanie w połowie (krótkiego) rozdziału. Do bohaterów również nie byłam przywiązania i byli mi oni w zasadzie obojętni.

Rozdziały w tej książce są naprawdę króciutkie, przez co czyta się je bardzo szybko. Ogólnie już  pomijając to, że książka jest cienka, została napisana przystępnym językiem i typowym dla młodzieżówek. Można się za nią zabrać kiedy - tak jak ja - nie macie co robić, albo wam się nudzi. W innym przypadku.. hmm możecie się troszkę rozczarować, tym bardziej jeśli tak jak ja - po opisie spodziewacie się czegoś lepszego. Myślę, że Kłamca i szpieg mógłby lepiej trafić do chłopaków tak w wieku 13-15 lat, starszym osobom może nie przypaść do gustu. Mogłam się troszkę zrelaksować podczas czytania, ale w sumie to tyle co dała mi ta książka, drugi raz do niej nie wrócę - zwykły przeciętniaczek. :)

Moja ocena: 5/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI
Udostępnij

poniedziałek, 15 maja 2017

Lato Eden - recenzja

Tytuł: Lato Eden
Autor: Liz Flanagan
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: IUVI

Jess i Eden są najlepszymi przyjaciółkami, pomimo różnic między nimi - Jess jest nieśmiała gotką, a Eden popularną i lubianą dziewczyną. Obie nawzajem się uzupełniają i wiedzą o sobie wszystko. No... prawie wszystko. Pewnego dnia Eden znika i Jess nie ma pojęcia dlaczego. Rozpoczyna się poszukiwanie zaginionej dziewczyny, a w umyśle Jess rodzą się pytania: Dlaczego Eden uciekła? Czy ona w ogóle żyje? Czy sobotnia impreza, na której doszło do kilku nieprzyjemnych rzeczy ma jakiś związek z zaginięciem dziewczyny? W trakcie poszukiwań najlepszej przyjaciółki, Jess odkrywa przed czytelnikami nie tylko swoje tajemnice, ale również sekrety zaginionej przyjaciółki. Czy uda się odnaleźć Eden?
Każda okładkowa sroka na pewno zwróci uwagę na tą piękną okładkę. Tak było też w moim przypadku - okładka bardzo mi się spodobała, a klimat tej książki wydał mi się idealny na majowe dni. I powiem wam, że to z pozoru może się wydawać zwykła książka dla młodzieży, ale jednak ma w sobie drugie dno i porusza trudne i ważne tematy takie jak przemoc, czy zaginięcie bliskiej osoby, brak akceptacji...

Jess jest główną bohaterką tej historii i poznajemy ją w dniu kiedy jej najlepsza przyjaciółka znika. Potem śledzimy przebieg akcji w czasie teraźniejszym, oraz poznajemy przeszłość bohaterek, która odcisnęła na nich piętno i zostawiła pewne obrazy, które zapamiętają jeszcze przez długi czas. Jess wydaje się naprawdę fajną dziewczyną oraz wspaniałą przyjaciółką. Co do Eden - była niesamowitym wsparciem dla Jess, ale jednak momentami irytowała mnie swoim zachowaniem, które opisywała Jess na kartach tej powieści.
Lato Eden to historia, którą czyta się w błyskawicznym tempie. Autorka pisze bardzo przyjemnym językiem i wciąga czytelnika w realia jej książki. Kiedy już raz zaczniesz czytać, nie oderwiesz się tak łatwo. Jednak - jak już pisałam wcześniej - nie zaliczyłabym tej książki (mimo jej lekkiego stylu) do lektur na jeden wieczór, przy których możesz się zrelaksować i odpocząć - przez tematy które porusza. Tak naprawdę to smutna historia, której warto poświęcić uwagę.

Podsumowując - Lato Eden to bardzo dobra książka nie tylko dla nastolatków, myślę, że troszkę starszym czytelnikom również powinna przypaść do gustu. Idealnie nadaje się na ciepłe majowe dni (hurra - wreszcie zrobiło się cieplej! :D) do poczytania gdzieś na tarasie czy balkonie. To historia o wielkiej sile przyjaźni, która jest w stanie przezwyciężyć wszystko. Polecam! :)

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI

Udostępnij

środa, 5 kwietnia 2017

Ogień i woda - recenzja

Tytuł: Ogień i woda
Autor: Victoria Scott
Tom: 1
Cykl: Ogień i woda
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: IUVI

Gdy Tella otrzymuje propozycje wzięcia udziału w Piekielnym Wyścigu, w którym nagrodą jest lekarstwo dla jej brata nie waha się ani chwili. Jej starszy brat Cody choruje na nieznaną chorobę, wizyty u lekarzy nic nie dają, jedynym wyjściem jest Wyścig. Okazuje się, że mnóstwo innych osób myśli podobnie - każdy chce kogoś uratować. Uczestnicy maja do pokonania dżunglę, pustynię, ocean i góry, a zwycięzca może być tylko jeden. Na szczęście każdy ma do pomocy swoja pandorę - zwierzę z niezwykłymi umiejętnościami. Niebezpieczeństwo czai się wszędzie, komu można zaufać? Gotowi do startu? Start!

Na początku pozachwycam się troszkę nad okładką, która jest po prostu przepiękna i - mówiąc szczerze - była jednym z powodów dla których zainteresowałam się Ogniem i wodą. Kolejnym powodem były opinie innych blogerów, którzy pisali, że w książce można zobaczyć podobieństwa do Igrzysk śmierci. Rzeczywiście - zwłaszcza na początku - dość wyraźnie widać to podobieństwo do książek Suzanne Collins, ale później okazuje się, że to zupełnie inna bajka.

W książce Victorii Scott spotykamy pandory! To zwierzątka z super mocami, które są po prostu wspaniałe! Bardzo mi się podobała współpraca między bohaterami, a ich pandorami, oraz pokazana przyjaźń między nimi. Jeśli już jestem przy bohaterach to wypadałoby coś o nich napisać. Główna bohaterka książki - Tella zyskała moja sympatię, głównie przez jej stosunek do pandor, oraz odwagę i poświęcenie dla brata. Jest to naprawdę twarda dziewczyna, chociaż na początku można odnieść wrażenie, że jej udział w Wyścigu to tylko pomyłka. Poza nią mamy jeszcze Guya - tajemniczego chłopaka, który jest odważny, ale trochę skryty i nie wyjawia swoich sekretów przy pierwszej lepszej rozmowie. To człowiek opanowany, który potrafi znaleźć wyjście z trudnych sytuacji oraz zachowuje zimną krew w najbardziej ekstremalnych warunkach. Polubiłam go i chętnie poczytam o jego dalszych losach. W książce pojawia się dość dużo postaci, z których jednych się kocha, innych nienawidzi, a o pozostałych nie ma się zdania.

Początek był dość spokojny - prawdziwa akcja zaczyna się mniej więcej w połowie. To wtedy pojawiają się prawdziwe trudności i wyzwania jakie uczestnicy mają do pokonania w trakcie Wyścigu. Ostatnie rozdziały czytałam z zapartym tchem i nie nadążałam za przewracaniem kartek. O ludzie - to był po prostu rollercoaster emocji! Nie mogłam tak po prostu odłożyć książki - musiałam doczytać do samego końca (co skutkowało tym, że późno poszłam spać, a na drugi dzień czułam się jak zombie xD). Ciężko mi nawet to opisać - po prostu trzeba to przeczytać. Końcowe rozdziały to pełno zwrotów akcji, oraz wzruszających i zaskakujących momentów, tak że nie da się odłożyć czytania na później. Baardzo wciąga <3

Ogień i woda to idealna pozycja nie tylko dla fanów Igrzysk śmierci, ale także dla tych, którzy lubią wartką akcję, ciekawych bohaterów, zwroty akcji, no i masę emocji zwłaszcza pod koniec. Jeśli macie jakiś ważny sprawdzian, czy ważne spotkanie następnego dnia to lepiej nie zaczynajcie tej książki w nocy - nie pozwoli wam się oderwać i nazajutrz będziecie niewyspani. :D To porywająca historia, którą po prostu trzeba przeczytać, a ja pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę. Polecam!

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI 

Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.