Nigdziebądź - recenzja

Nigdziebądź - recenzja

Tytuł: Nigdziebądź
Autor: Neil Gaiman
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron:
Wydawnictwo: MAG

Richard Mayhew to zwykły mężczyzna z normalnym i spokojnym życiem. Ma narzeczoną, której wielu mogłoby pozazdrościć, dobrą pracę i najlepszego kumpla. Pewnego razu widzi ranną dziewczynę na ulicy i postanawia jej pomóc. Okazuje się, że dziewczyna ma na imię Drzwi. Tak, tak to nie pomyłka - ona naprawdę ma na imię Drzwi (najdziwniejsze imię świata, jooł xD). Ten jeden gest rozpoczyna serię dziwactw, które pojawią się w życiu Richarda. Bo istnieje jeszcze jeden Londyn. Pełen zagadek, mroku, niebezpieczeństw i... szczurów. xD A po tym przedziwnym świecie grasują dwaj mordercy - pan Vandemar i pan Croup, którzy ścigają Drzwi. Pokręcone? Nie martwcie się im dalej w las, tym więcej drzew - to dopiero początek dziwactw, bo ta książka to jedna wielka tajemnica.

Pierwsze co rzuca się w oczy każdej sroce okładkowej, to właśnie okładka. Ta jest przecudowna, z licznymi złoceniami. Ile ja razy cieszyłam wzrok tą okładką! *.* A grzbiet jest śliczny i super się prezentuje na półce! Jednak to wszystko tylko opakowanie, a jak jest z zawartością, czyli z treścią?

Powiem wam, że po raz pierwszy w swojej blogowej karierze brakuje mi słów żeby opisać książkę. Ona była po prostu... dziwna (xD). Najpierw było normalnie - chłopak pomaga rannej dziewczynie z ulicy i zabiera ją do domu (tutaj powoli zaczyna się robić dziwnie), a następnie opatruje jej rany. Potem główny bohater robi dla dziewczyny (o wcale-nie-dziwnym-imieniu Drzwi) wieele głupio-dziwnych spraw, a na końcu wyżej wspomniana Drzwi odchodzi, a wokół Richarda zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Fantastycznie, prawda?

Nigdziebądź to jedna, wielka zagadka. Szczerze mówiąc to nawet po skończeniu nie bardzo wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Denerwowało mnie to, że autor wrzuca nas w wir wydarzeń i razem z Richard'em trafiamy do nowego miejsca - Londynu Pod i... to tyle. Zero wyjaśnień o tym co i jak funkcjonuje, to wszystko było za bardzo poplątane. Do tego mnóstwo postaci i dziwnych nazw różnych miejsc - pogubić się można.

Ponad połowa książki mi się dłużyła i przyznam szczerze, że omijałam przydługie opisy, bo po prostu nie chciało mi się czytać tego wszystkiego. Najlepsze jest to, że opisów w książce jest sporo, a i tak nie wiemy z czym właściwie mamy do czynienia.Miałam wrażenie, że autor wpuścił nas do swojej głowy, pokazał jego wyobraźnię, ale te wszystkie miejsca były czymś co tylko on w pełni rozumiał. Nie lubię czytać czegoś, czego do końca nie rozumiem.

Kiedy już przeczytałam większą część, zaczęło się wreszcie dziać coś ciekawego i co najważniejsze - zrozumiałego! Może to wszystko ma jakiś głębszy sens i większą głębię, jednak ja jestem beznadziejna w dostrzeganiu takich rzeczy, więc nic takiego tutaj nie zauważyłam xD. Końcówka była dobra, choć nie wybitna. Kilka rzeczy mogłam przewidzieć i niektóre rzeczy wyobrażałam sobie trochę inaczej niż zostało to opisane. Drugi raz po tą pozycję bym nie sięgnęła. Trochę zraziłam się do tego autora i nie wiem czy jeszcze kiedyś przeczytam coś co Gaiman napisał. Nigdziebądź mi się dłużyło i nudziłam się podczas czytania. Z tego względu odpuściłam sobie opowiadanie zamieszczone dodatkowo na końcu książki, bo nie chciałam z powrotem wracać do tego świata. Ze względu na dość dobry koniec i ogromnie bujną wyobraźnię autora, przyznaję tej książce 6 na 10 gwiazdek. Zawiodłam się i spodziewałam się czegoś duużo lepszego... Nie polecam tej pozycji, nie wniosła ona nic do mojego życia ale jeśli czytaliście ją, lub mimo wszystko macie taki zamiar piszcie w komentarzach. Pozdrawiam! :)

Moja ocena: 6/10
Harry Potter i Przeklęte Dziecko - recenzja

Harry Potter i Przeklęte Dziecko - recenzja


Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Autor: Jack Thorne, John Tiffany, J.K. Rowling
Tom: -
Cykl: Harry Potter
Liczba stron: 354
Wydawnictwo: Media Rodzina

Harry Potter - Chłopiec, Który Przeżył jest zapracowanym pracownikiem Ministerstwa Magii oraz ojcem trójki dzieci - James'a, Lily oraz Albusa, wokół którego kręci się cała historia. Albus obawia się, że zostanie przydzielony do Slytherinu - to będzie jego pierwszy rok w Hogwarcie i trochę się stresuje nową szkołą. W pociągu poznaje Scorpiusa - syna Draco Malfoy'a. Siedzą razem w jednym przedziale i nawiązuje się między nimi nić porozumienia. Wkrótce potem zostają najlepszymi przyjaciółmi, a także pośmiewiskiem dla innych uczniów. Dlaczego inni drwią sobie z Albusa i Scorpiusa? Jak wygląda relacja chłopców z ich ojcami? Co robią Ron i Hermiona? Jaki cel ma niezwykła wizyta Amosa Diggory'ego u Harry'ego Pottera? Do czego posuną się chłopcy aby zwrócić na siebie uwagę innych? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznacie w Przeklętym Dziecku.

W ostatnim dniu Tygodnia z HP, który niedawno organizowałam na blogu, mogliście przeczytać, że nie planuję kupować tej książki, a jedynie wypożyczyć ją z biblioteki i najwyżej później kupić. Jednak dzięki mojemu tacie, otrzymałam ją jeszcze w dniu premiery (co w sumie było dziwne, bo rzadko kiedy udaje mi się namówić do jakiegoś książkowego zakupu dla mnie, a tu taka niespodzianka! *.*). Od razu zabrałam się za czytanie i z racji dość późnej pory nie udało mi się jej skończyć w jednym dniu, ale nazajutrz przeczytałam już całość. 

Zacznę od okładki, która moim zdaniem jest śliczna! Bardzo podoba mi się ten złoty pasek na samej górze, fajnie się odznacza od całości. Jedyny co nie przypadło mi do gustu, to ta skulona postać w centrum. Wszystko pozostałe jest na plus, łącznie z grzbietem, który jest przepiękny i pięknie się prezentuje na półce. 

Teraz najważniejsza część - treść. Jak już wspominałam w Tygodniu z HP, absolutnie nie traktuję tego jak ósmy tom i nawet wahałam się co wpisać tam u góry, gdzie podaję krótkie informacje o książce, ale ostatecznie zostawiłam puste miejsce. Dla mnie seria o młodym czarodzieju z blizną, skończyła się na ostatnim zdaniu w Insygniach Śmierci

Przeklęte dziecko jest takim dodatkiem, który umożliwia nam ponowne wskoczenie do świata magii. Co do fabuły książki to bywało różnie - przyznaję bez bicia. Były momenty cholernie absurdalne i nawet takie, które nie zgadzały się z tym co było napisane w serii, w pozostałych 7 tomach. To mnie drażniło i przeszkadzało w czytaniu oraz wprowadzało zamieszanie. Kolejna kwestia to bohaterowie. Harry, Hermiona, Draco i inne postacie, które występowały w Przeklętym dziecku i w pozostałych siedmiu tomach serii (oprócz Rona) różniły się sposobem zachowania, oraz bycia i w Przeklętym dziecku ich zachowanie było takie, że zupełnie nie pasowało mi do ich osobowości, które wykreowała J.K. Rowling w tomach 1-7. 

Rozumiem, ludzie z wiekiem się zmieniają, ale tutaj miałam czasem wrażenie, że czytam o zupełnie innych osobach, że to inne postacie osadzone w tym samym świecie. Przejdźmy teraz do Albusa Pottera, wokół którego toczy się akcja. Jest to jedna z najbardziej irytujących postaci o jakich czytałam. Serio, wiecznie mu coś nie pasuje, wiecznie jest zły i ma żal oraz pretensje do wszystkich tylko nie do siebie. Zachowywał się jak rozpuszczona księżniczka i w dodatku na siłę chciał wszystko zmieniać, wszystko musiało być po jego myśli. Non stop skarżył się jaki to jest nieszczęśliwy mając Harry'ego za ojca. Inaczej sprawa wyglądała ze Scorpiusem, który był jedną z najlepszych postaci w tej książce. Zabawny, ironiczny, kujonowaty (czym przypominał mi Hermionę), mądry, odważny... Bardzo fajny dzieciak! Był dużym plusem w powieści.

Na początku obawiałam się, że forma scenariusza nie do końca będzie mi odpowiadać i będzie mi się źle czytało. Na szczęście po kilku pierwszych stronach nie zwracałam praktycznie uwagi na taka właśnie formę zapisu tej książki i wcale mi to nie przeszkadzało. Było kilka śmiesznych momentów głównie za sprawą Rona i Scorpiusa. Mogłam od nowa przyjrzeć się śmierci rodziców Harry'ego i zobaczyć dokładnie jak to wyglądało. To było fajne, taka chwila wspomnień, a nawet wzruszeń. Oprócz tego dowiadujemy się jak wygląda życie naszych ulubieńców, chociaż zawiódł mnie fakt, że w całej książce nie było nawet wzmianki o Lunie, która była przecież ważną postacią dla całej serii.

Podsumowując (to chyba najdłuższa recenzja jaka powstała na tym blogu xD): ci którzy liczą na przygody i dawkę emocji podobne do tych które miały miejsce w siedmiu tomach, mogą się rozczarować. Owszem jest kilka ciekawych momentów i akcja szybko płynie, a język był bardzo przyjemny i szybko się wszystko czyta, ale to nie jest to samo. Traktuję to jako taką trochę inną historię z innymi postaciami, bo jak dla mnie zmienili się oni baardzo, jakby to byli inni ludzie, co chwilami mnie drażniło i nie potrafiłam sobie wyobrazić że ten Harry, to ta sama postać co w Insygniach, albo Czarze Ognia. Albus to rozpieszczony dzieciak, który robi wiele głupich rzeczy, a niektóre momenty są mocno przerysowane. Można odnieść wrażenie, że książka powstała głównie dla kasy, ale nie skreślam jej i nie mówię, że była beznadziejna. Nie była. To przyjemna, lekka historia, osadzona w świecie magii i dająca nam możliwość powrotu do Hogwartu. Polecam fanom serii, ale jak już mówiłam - nie nastawiajcie się na jakiś szał. Było okej, bez rewelacji, a dla mnie Harry Potter definitywnie i ostatecznie skończył się na Insygniach. Reszta to już nie to samo. (dziękuje Ci drogi czytelniku, że dotarłeś aż tutaj, bo mam świadomość, że ta recenzja jest trochę przydługa, więc chwała ci za to! xD).

Moja ocena: 6/10

Co sądzę o "Przeklętym Dziecku"?

Co sądzę o "Przeklętym Dziecku"?

Tamtararam! Oto nadszedł ostatni dzień mojego pierwszego blogowego maratonu. Jest to dzień niezwykły, bo właśnie dziś do polskich księgarni wchodzi Harry Potter i Przeklęte Dziecko! (przepowiadam oblężone Empiki xD). Czytałam już kilka opinii na temat tej książki, a sama nie wypowiadałam się o niej podczas trwania maratonu, więc zrobię to dziś. Z racji premiery opowiem Wam co ja w ogóle myślę o tej pozycji. Oczywiście zachęcam was abyście pisali mi w komentarzach wasze zdanie na jej temat. Zaczynajmy! :)

Harry Potter Characters Book TAG

Dzisiaj przychodzę do Was z drugim Potter'owym TAGiem, który wypatrzyłam na Książkowni, i który ogromnie mi się spodobał. Zapraszam!

1. Harry Potter - bohater powszechnie znany i rozpoznawalny w swoim świecie

 

Mark Watney z książki Marsjanin. Cały świat znał tego człowieka, ponieważ był on jedyną istotą ludzką żyjącą na Marsie. No i trudno takiego nie znać! ;D

2. Hermiona Granger - bohater, którego fascynuje nauka


Astrid Ellison z serii Gone, która była też nazywana Genialną Astrid. Myślę, że wiele tłumaczyć nie trzeba, przezwisko mówi samo przez siebie - była genialna! Aczkolwiek trochę irytująca. -.-

3. Ron Weasley - bohater z wielodzietnej rodziny


America Singer (nie pamiętam dokładnie czy tak miała na nazwisko, jeśli nie, poprawcie mnie w komentarzach :D), pochodziła z wielodzietnej rodziny. Było ich chyba pięcioro, chociaż w sumie to nie jestem pewna w 100%, ale taak, przyjmijmy że tak właśnie było. xD

4. Fred i George Weasley - bohater, który lubi się wygłupiać


Minho z Więźnia Labiryntu oraz Kenji z Dotyku Julii. Mówiąc o nich zawsze wyobrażam ich sobie z sarkastycznym uśmieszkiem na ustach. Byli dowcipni i chyba lubili wygłupy. (chociaż i tak nikt nie pobije bliźniaków! :D)

5. Severus Snape - zły bohater, który okazał się dobry


Tutaj pojawi się spoiler dotyczący Igrzysk Śmierci, a więc jeśli chcecie poznać moją odpowieź to mprzeciągnijcie myszką po tym pustym polu, które zaraz się pojawi xD A stawiam tutaj na Plutarha, który udawał że współpracuje dzielnie z prezydentem i tworzy zabójczą arenę, a tak naprawdę od pierwszego spotkania z Kotną dawał jej wskazówki dotyczące areny i koniec końców pomógł jej z niej uciec. Dobra koniec spoileru! ;)

6. Artur Weasley - bohater, który lubi eksperymentować i ulepszać różne rzeczy


Do głowy przychodzi mi tylko jedna taka postać i jest to Henry z trylogii Diabelskie Maszyny, który bardzo lubił wymyślać nowe rzeczy i prowadzić różne eksperymenty.

7. Lord Voldemort - zły bohater z nieciekawą przeszłością


Adelina z Malfetto, która była czarnym charakterem i w przeszłości popełniła morderstwo, od którego zaczęła się jej historia. I na marginesie - niezbyt ja lubię. -,-

8. Draco Malfoy - bohater, który jest przeświadczony o swojej wyższości nad innymi


Osoba, którą podam do tej kategorii była przeświadczona o swojej wyższości tylko na początku książki (całe szczęście!) i jest to Lilac z książki W ramionach gwiazd, która swoim zachowaniem grała mi na nerwach i miałam ochotę rozszarpać tą dziewczynę przez jej naiwność i sposób w jaki odnosiła się do Tarvera na początku książki.

9. Syriusz Black - bohater, który jest wiernym przyjacielem


Moja odpowiedź będzie może trochę nietypowa, ponieważ wskażę tutaj Marley'a, który był... psem! Uważam, że psy to najwierniejsi i najwspanialsi przyjaciele dla ludzi, a ten akurat psiak był wspaniałym i kochanym przyjacielem, który potrafił pocieszyć, rozbawić i wzruszyć. Swoją drogą polecam Wam książkę Marley i ja i ostrzegam, że wylejecie na niej morze łez (o ekranizacji nawet nie wspomnę, bo była to najbardziej wzruszająca ekranizacja jaką kiedykolwiek oglądałam i ryczałam przy niej jak bóbr).

10. Peter Pettigrew - bohater zdrajca


Spoiler dotyczący Czerwonej królowej! Maven! Czyli skończony idiota, który okazał się totalną świnią pod koniec książki i zdradził nie tylko Mare, ale także i brata. Koniec spoileru! ;)

11. Albus Dumbledore - bohater, który jest dla innych bohaterów autorytetem


Dawca z książki o tym samym tytule. Każdy mieszkaniec odnosił się do niego z szacunkiem, a dla Jonasza Dawca był nie tylko mentorem i autorytetem, ale również najlepszym przyjacielem.

12. Fleur Delacour - bohaterka, która jest typową kobietą


Isabell z serii Dary Anioła, która swoim strojem i zachowaniem prezentowała prawdziwą kobietę. Jednak kiedy pojawiło się niebezpieczeństwo, potrafiła wysunąć pazurki.

13. Rubeus Hagrid - bohater z niebezpiecznym hobby


Will Traynor z książki Zanim się pojawiłeś przed swoim wypadkiem kochał wszelkie ekstremalne zajęcia. Skakanie na bangee? Skok ze spadochronem? Nurkowanie w oceanie? Szybkie jazdy motorem? Pff, co to dla niego? Ten facet żył pełnią życia, choć jego hobby było niebezpieczne, za nic się tym nie przejmował i żył chwilą. 

14. James i Lily Potter - ulubiona literacka para


Kiedyś już robiłam post, w którym podawałam swoje ulubione pary, więc po prostu łapcie do niego linka (link). Ale żeby było w Potter'owym klimacie to wskażę tutaj parę z tej serii, która powinna być razem i nie potrafię zrozumieć dlaczego tak się nie stało. Mówię tutaj o Harrym i Hermionie, których uwielbiam i nie pojmuję dlaczego oni nie są razem!? (chociaż w mojej wyobraźni właśnie tak jest :D).

I tak oto doszliśmy do końca TAGu. Świetnie się przy nim bawiłam i zachęcam was - zróbcie go u siebie! Tak czuj się nominowany drogi czytelniku! Zabieraj się do roboty i podziel się linkiem do swojej wersji TAGu, chętnie poczytam! Do jutra!

Ulubione Potter'owskie pary blogerek książkowych!

Cześć! To już piąty dzień Potter'owego maratonu. Rany, ale to szybko zleciało. Pomyślałam sobie, że w poprzednich notkach pisałam Wam moje odczucia co do tej serii i bohaterów. Teraz przekazuję pałeczkę innym dziewczynom - książkowym blogerkom, którym zadałam pytanie o ich ulubione pary z HP. Ja nie będę się powtarzać, bo już w wcześniejszych postach pisałam o tym, że kocham, uwielbiam, shippuję Harry'ego z Hermioną. xD <33 Dobra, bez przedłużeń, zaczynamy! ^^


Jedną z moich ulubionych postaci w serii jest Minerva McGonagall. Pomimo tego, że była surową nauczycielką, była też ciepłym i pomocnym wychowawcą. Broniła swojego domu i swoich wychowanków. Cieszę się, że taką opieką otaczała Harrego i wspierała go w jego działaniach. Wiadomo też, że Minerva przyjaźniła się z Albusem Dumbledorem. Powierzali sobie najcenniejsze sekrety, przychodzili do siebie po porady. Zawsze jednak interesowało mnie to, czy pod ich przyjaźnią kryje się mocniejsze uczucie? Miałam nadzieję, że w końcu okaże się, że łączy ich wielka miłość, skrywana przed uczniami i całą szkołą. Łudziłam się do momentu, gdy Dumbledore zginął. Wtedy moje marzenia o związku Minervy z Albusem prysły. Ależ to byłaby piękna para - wielki czarodziej i wielka czarownica (oczywiście chodzi mi o ich moc, nie wzrost). Szkoda, że nie udało się im być razem, bo wierzę w to, że łączyła ich miłość.
 Cynthia Ann z bloga Dolina Książek

 
Zdecydowanie najbardziej lubię połączenie Ron i Hermiona. Nawet nie lubię, ja kocham tę parę! Uważam, że są idealnym dowodem na to, że przeciwieństwa się przyciągają. Wiadomo - ona niezwykle mądra,znająca odpowiedź na każde pytanie nauczyciela, ogromnie odpowiedzialna i dojrzała. Natomiast on roztrzepany, ceniący sobie figle i psoty nade wszystko inne na świecie, świetny przyjaciel, który zawsze dostarczy mnóstwo śmiechu, lecz dosyć niestabilny emocjonalnie. Razem są przeuroczy, potrafią ostudzić swoje temperamenty i spojrzeć na świat z innej perspektywy. Tak, zdecydowanie kocham tę parę!
Iza z bloga Isabel czyta

 
Lubię - Hermiona i Ron
Podobają mi się jako para, choć wiem, że jest dużo osób, które wolałyby, aby Hermiona była z Harrym, a mi całkowicie odpowiada to jak jest. Nie podoba mi się wizja Harry'ego i Hermiony, więc na ich shipowanie jestem zdecydowanie na nie! Hermiona w moim wyobrażeniu bardzo pasuje do Rona, zawsze im kibicowałam. Lubię jak razem się "przepychają", bo to jest śmieszne i daje poczucie swobody.
Lubię - Harry i Giny
Powiem szczerze, że nie spodziewałam się tego. Dla mnie Giny była okay, ale jakoś tak za nią za szczególnie nie przepadałam, a w filmie wręcz jej nie znoszę. W książce jednak Harry jest trochę inny, dlatego bardzo podoba mi się połączenie jego z Giny, a na marginesie super były reakcje Rona... :P
Kocham - Lupin i Tonks 
Uwielbiam ich jako parę! Naprawdę! Szkoda tylko, że los okazał się dla nich okropny, a co do ich dziecka to czy nie przypomina Wam to sytuacji Harry'ego? Bo mi bardzo. Ale to tak tylko na marginesie.
Patrycja z bloga Szelest stron
 
 
Większości związków z "Harry'ego Pottera" zdecydowanie kibicuję, ale jak dla mnie, J.K.Rowling zapomniała o jednej parze - Lunie i Nevillu. Od samego początku ta dwójka wydawała mi się jakby idealnie dla siebie stworzona i dopasowana charakterami. Niby niepozorni i wycofani, ale jednocześnie oddani i gotowi do poświęceń dla przyjaciół, nie zważający na czyhające na nich niebezpieczeństwa. Ujęła mnie również ich szczerość i wrażliwość. Luna była osobą bardzo specyficzną i nie każdy potrafiłby to docenić. Jestem jednak pewna, że to właśnie Neville pokochałby ją mimo wszelkich wad i drobnych dziwactw. Równie pewna jestem tego, że Luna potrafiłaby dostrzec odwagę i siłę charakteru Neville'a, ukrytą pod maską roztrzepania i zapominalstwa. Byłby to chyba jeden z najpiękniejszych związków w całej serii, podkreślający prawdziwość ludzkich uczuć. To również idealny przykład na to, że miłość nie we wszystkich przypadkach jest powierzchowna. Luna i Neville to najbardziej uczuciowe i wrażliwe osoby z całej serii - jeśli kogoś pokochają, to jedynie miłością bezgraniczną.
Klaudia Malik z bloga Zaksiążkowana 
 
 
 „Harry Potter” to moja ulubiona seria książek. Ubóstwiam dosłownie wszystkich bohaterów, nawet jeśli byli oni przedstawieni jako czarne charaktery. Każdą z powstałych par (oczywiście, które przetrwały do ostatniego tomu) uważam za zgrane i dobrze dobrane, chociaż nieraz już zastanawiałam się, jakby to było, gdyby na przykład Hermiona zakochała się z wzajemnością w Harrym albo Bellatrix uwiodła jakimś cudem Voldemorta? Mały promyczek Luna i niezdarny Neville? A może Zgredek i Skarpetka? Od pierwszych części mogłabym kibicować ich związkom lub wypłakiwać w poduszkę hektolitry łez ze względu na złe połączenie. Patrząc jednak na pary stworzone przez J.K. Rowling, moje serce zdobyło Romione, bo Hermiona i Ron to połączenie pod wieloma względami idealne. Ich związek rozkwitał powoli – od przyjaźni do miłości, co daje solidny i pewny grunt oraz szczęśliwą przyszłość pełną pasji. Nie było nagłego wybuchu romantyzmu między nimi, a powolna i subtelna zmiana, otrzeźwienie ze strony chłopca i obranie innego kierunku w rozwoju ich relacji. Nawzajem się doskonale uzupełniali, mimo że do Hermiony pasowałby ktoś, z kim mogłaby podyskutować o historii magii, o zaklęciach czy o literaturze. On bardziej wyluzowany, ona zazwyczaj sztywno trzymająca się zasad. On raczej nieporadny i niepewny, ona niesamowicie inteligentna i bystra. Obydwoje lojalni i oddani, przeżyli razem wiele, a jak wiadomo, takie sytuacje ogromnie zbliżają do siebie ludzi. Ron pochodził z rodziny, w której nieodłącznym elementem życia codziennego były mniejsze zarobki, niż te statystycznych czarodziejów, wstydził się mówić o biedzie, Hermionie natomiast nie przeszkadzał fakt, iż jej rodzice są mugolami. Mogli nawzajem się od siebie uczyć, jak być lepszym, jak nie przejmować się opinią innych. Uwielbiam tę parę i chyba żadna inna nie będzie dla mnie tak wspaniała, jak młody Pan Weasley i córka dentystów.
Gabriela z bloga GabRysiek recenzuje 
 
 
 Hejka :D Z tej strony Kremciowata z bloga Pomiędzy Wersami. Kompletnie nie wiem od czego zacząć :P A więc może zacznę od początku i po prostu powiem wam o mojej ulubionej parze. A więc tak, proszę o werble! Panie, Panowie i Mugole, moją ulubioną parą jest....albo zanim opowiem wam o mojej ulubionej parze może powiem wam definicję miłości...nie no, żartuję :D Tak więc moją ulubioną parą jest McGrid - taaa, nie jestem zbyt dobra w tworzeniu nazw dla par :P Tak czy siak, już mówiąc po ludzku są to Hagrid i Minerva McGonagal. Tak! Dobrze przeczytaliście :D Niestety w książce J.KRowling ich nie połączyła :( Jak to się wszystko zaczęło? Raz oglądając Harrego Pottera (nie pamiętam, którą część :P) widziałam, jak Hagrid mrugnął do profesor McGonagald i tak jakoś, przez ten mały gest pomyślałam...Nie! Ja poczułam, że będą świetną parą. Ach ta kobieca intuicja :') No, ale powiedzcie mi, która z nas nie chciała bym takiego dużego, grubaśnego faceta....no dobra ja też nie :P Tak, tak wiem, liczy się to co ma się w środku, ale myślę, że żaden facet nie ma za pięknych wnętrzności xD Ale, tak czy siak no, myślę, że każda z nam marzy jednak o tym by jej facet miał piękny kaloryfer <3 Ale Hagrid też ma kaloryfer! Tyle, że wyłączony :P Jednak myślę, że naszej kochanej profesor przydał by się taki Hagrid, który by ją rozśmieszył, pocieszył, dał takie ciepełko. Ale Hagridowi tez przydało by się postawienie do pionu czasami :/ Więc, tak myślę, że była by to świetna para :D No, a więc to chyba tyle :) Bardzo dziękuję ci Klaudio bardzo, bardzo gorąco i serdecznie za zaproszenie i możliwość napisania u ciebie tej notki :) I przesyłam zarówno tobie jak i twoim czytelnikom gorące całusy :*
Kremciowata z bloga Pomiędzy Wersami

 
Odkąd naprawdę wkręciłam się w świat Harry'ego Pottera moją ulubioną parą pozostają niezmiennie jego rodzice. Co prawda uczucie między nimi nie miało łatwych początków, a James potrzebował lat podchodów, aby wyciągnąć Lily Evans na pierwszą randkę, ale to właśnie ich miłość, jakby nie było, dała początek całej historii napisanej przez Rowling. Zresztą całe pokolenie huncwotów darzę wielkim sentymentem, a postacie Rogacza, Łapy i Lunatyka zawsze intrygowały mnie najmocniej, więc to chyba naturalne, że to właśnie rodziców Harry'ego shippuję najmocniej. Ba! Swego czasu nawet pisałam fanfiction na ich temat, ale, na szczęście, są to już dzieje słusznie minione ;)
PS. Czy tylko moim zdaniem aktorzy grający Jamesa i Lily w ogóle mi do tych postaci nie pasują?!

 Teraz chciałabym ogromnie podziękować dziewczynom, za to że wzięły udział w mojej akcji i napisały o swoich ulubionych parach. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takiego odzewu. Blogi dziewczyn macie podlinkowane, więc klikajcie śmiało. Wasze odpowiedzi są świetne i uśmiałam się przy niektórych ("żaden facet nie ma za pięknych wnętrzności")  xD. Nie wpadłam na to żeby shippować Minevrę McGonagall z Dumbledore'm, albo z Hagridem. xD A mogłaby wyjść z tego niezła mieszanka wybuchowa! Może jakiś trójkącik? McGonagall szaleje! :D Mamy też fanki Romione, niestety ja należę do grupy osób, które wolą Hermionę z Harry'm, ale każdy ma inne zdanie. :) Pojawili się również rodzice Harry'ego oraz Lupin i Tonks - bardzo lubię tą drugą parę, a pierwsza jest mi obojętna. Neville i Luna zdecydowanie powinni być razem! Oni są stworzeni dla siebie! Całkowicie się zgadzam z Klaudią. Związek Harry'ego i Ginny to coś czego nie mogę do tej pory zrozumieć, ale swoich fanów również ma i dziękuję Patrycji za wypowiedź o nich. 

Jeszcze raz dziękuję dziewczynom za udział w Potter'owym maratonie. Teraz pałeczka leci do Was, drodzy czytelnicy - jakie są wasze ulubione Potter'owskie pary? Piszcie w komentarzach, a my widzimy się już jutro. Potter'owych snów! :)

Postacie z HP, których nie lubię

Cześć! To już czwarty dzień Potterowego maratonu! Szybko to leci, nie? xD
Przypuszczam, że każdy w swoich ulubionych książkach znajdzie jakąś postać, albo nawet kilka postaci, których delikatnie mówiąc nie darzy sympatią. Ja chciałabym przedstawić Wam moją top 7 znienawidzonych postaci z serii o młodym czarodzieju z blizną.

1. Lord Voldemort


Oczywiście nie mogło go tutaj zabraknąć i chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego Voldzio się tutaj znalazł. Tyle krzywd popełnił, tyle osób zabił, torturował, zmieniał świat na gorsze, był cholernie nietolerancyjny, podły... Grr, trzymajcie się z daleka od tego beznosego gościa! xD

2. Bellatrix Lestrange


Czyli wstrętna, wredna, żałosna i podła zabójczyni i manipulantka. Na myśl o tym co zrobiła Syriuszowi, albo rodzicom Neville'a mam ochotę wyręczyć Molly i własnoręcznie ją załatwić. To po prostu okropne babsko, które ma w dupie innych ludzi, nie potrafi zrozumieć, że ważny nie jest status krwi, ale osobowość danego człowieka. Jest koszmarną lizuską Voldemorta i po prostu nie mogło jej tutaj nie być.

3. Dolores Umbridge


Panie i panowie - przed wami wredna, różowa ropucha! Dla niej największą zabawą jest wymyślanie nowych nakazów i zakazów, oraz dręczenie uczniów i nauczycieli, a także czepianie się o błahostki. Kiedy jest na swoim terytorium i stoi na wysokim stanowisku, traktuje ludzi jak śmieci. Natomiast kiedy dzieje się nie po jej myśli, zaczyna się jąkać i obrażać wszystkich wokół oraz straszyć ministerstwem. Strzeżcie się Dolores Umbridge! Potrafi być nawet bardziej przerażająca od samego Voldemorta! 

4. Ginny Weasley


Mam wrażenie, że ta dziewczyna na siłę się wszędzie pcha i lubi być w centrum uwagi. Wyobrażam ją sobie jak spaceruje korytarzami Hogwartu z wysoko uniesioną głową i zadartym podbródkiem. Ok, ma zajefajnych braci, i to w dodatku sześciu, ale to nie czyni jej jakąś lepszą od innych, a momentami miałam wrażenie, że na siłę podkreśla swoją wyjątkowość. Drażniła mnie kiedy tylko się pojawiała, bo zawsze musiała mieć coś do powiedzenia, zawsze o wszystkim musiała wiedzieć i wszystkich znać. A to że w końcu została dziewczyną Harry'ego nie potrafię do tej pory pojąć i cały czas wmawiam sobie, że musiała coś kombinować z Eliksirem Miłosnym. :D Taak, ja to wiem! xD

5. Draco Malfoy


Od pierwszego tomu go nie lubiłam. Zawsze był arogancki i bezczelny. Nie miał szacunku do mugolaków co strasznie mnie drażniło, bo jak już pisałam wyżej - to nie ma żadnego znaczenia, lecz liczy się to kim dana osoba jest. Był okropnym lizusem, skarżypytą i tchórzem. Zachowywał się jak rozpuszczony bachor, któremu mamusia zabrała lizaka. Zawsze robił co tylko mógł aby dokuczyć Harry'emu albo innym Gryfonom, a udawanie kochanego dziecka i dobrego, pilnego ucznia przed rodzicami oraz Snape'm było po prostu żenujące. 

6. Peter Pettigrew


Nie cierpię zdrajców. Nie pojmuję jak ten gość, który cieszył się ogromnym zaufaniem ze strony Potterów mógł im zrobić takie świństwo i wkopać innego człowieka, który również miał go za przyjaciela. Był lizusem i sługusem Voldemorta i udawał, że przez cały czas w niego wierzył. Zachowywał się jak prawdziwy szczur, który biega z kąta w kąt i robi naprawdę żałosne rzeczy po to aby zobaczyć uznanie w oczach człowieka, który kazał mu odciąć swoją dłoń żeby mógł powrócić, a potem wykorzystywał go do najgorszych czynności. Żenada! xD

7. Lily Evans


W sumie to z tych wszystkich postaci najbardziej lubię właśnie ją, (noo, ale musiałam kogoś dać na 7 miejsce, bo 7 to taka Potter'owa cyfra xD) ale zdenerwowało mnie u niej to, że tak po prostu odrzuciła Snape'a, bo powiedział do niej brzydkie słowo i zadawał się z podejrzanymi typami. Tym bardziej, że był jej przyjacielem i potem wielokrotnie ją za to przepraszał. Lily kojarzy mi się trochę z Ginny, mam wrażenie, że też chciała być w centrum zainteresowania. Jednak to swoją postawą wobec Severusa zyskała u mnie spory minus.

No, to ja już trochę ponarzekałam na niektóre postacie, nie będę dalej o nich ględzić, ty bardziej że ich nie lubię co już zdążyliście zauważyć. xD Jakie są wasze znielubione postacie z HP? Piszcie w komentarzach, a ja tymczasem się z wami żegnam. Potterowego dnia wam życzę! :D

Dlaczego lubię Severusa Snape'a?

Cześć moje Potterki! :D


To już trzeci dzień Potterowego maratonu, w którym porozmawiamy sobie na temat jednej, konkretnej postaci - Severus Snape. Ma on wielu fanów, ale również krytyków. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy i tradycyjnie przedstawię wam siedem powodów, dla których lubię tego profesora. Oczywiście nie czytającym wstęp wzbroniony, bo pojawią się tutaj spoilery! :)

1. Pokazał, że nigdy nie jest za późno aby zejść na tą właściwą ścieżkę...

...i w najgorszym momencie w jego życiu zwrócił sie o pomoc do wroga swojego pana - Dumbledore'a. Od tamtej pory wszystko przybrało zupełnie nowy bieg i nasz profesor stal się szpiegiem. Swoją postawą udowodnił, że nigdy nie jest za późno, aby zmienić się na lepsze - wystarczy tylko mieć odwagę, okazać skruchę i chcieć się zmienić na lepsze.

2. Zginął w imię miłości i dla miłości

 

Kiedyś czytałam teorię, która mówiła o tym, że Snape dał się zabić specjalnie, bo nie miał już po co żyć. Jak wszyscy dobrze wiemy - był bardzo sprytny i mądry, więc mógł przewidzieć to, że Voldemort będzie próbował go zabić. Jednak mimo to poszedł do niego i zginął. Teoria mówi, że nie chciał już dłużej żyć bez Lily, bez miłości i zginął po to aby wreszcie znów się z nią zobaczyć.

3. Oszczędził Dumbledore'owi bólu i poniżenia, oraz spełnił jego ostatnią prośbę.

Wyobraźcie sobie, że Wasz mentor i przyjaciel prosi was o to abyście oszczędzili mu poniżenia i bólu, który wkrótce ma nastąpić oraz zabili go. Zrobilibyście to? Może tak, może nie, ale z pewnością byłaby to cholernie trudna rzecz. Snape to zrobił - spełnił ostatnie życzenie starszego człowieka i tym sposobem stracił jedyną osobę, która wiedziała jaki jest naprawdę i była jego przyjacielem.

4. Chronił swoich uczniów w najgorszych momentach


Cały czas miał oko na uczniów i tylko udawał surowego dyrektora. Owszem wprowadził dyscyplinę, ale robił to tylko po to aby utrzymać swoje przebranie "tego złego gościa". Bo jaką karą było dla silver trio wysłanie ich do Zakazanego Lasu? Jeszcze w dodatku z Hagridem? Robił co w swojej mocy i starał się jak mógł, aby ochronić uczniów, co zresztą wykonywał dla Dubledore'a, z którym cały czas rozmawiał w swoim gabinecie.

5. Nie owijał w bawełnę


Mówił prosto z mostu co mu nie pasuje i nie bawił się w ceregiele tylko od razu przechodził do rzeczy. Był surowy, ale taki był jego styl bycia - niektórzy są mili, inni wredni, a jeszcze inni surowi.

 6. Ryzykował życie dla kogoś kogo nie lubił 

Nie oszukujmy się - Snape nigdy nie żywił przyjaznych stosunków co do Chłopca Z Blizną. Co więcej - otwarcie okazywał, że po prostu go nie lubi. Jednak mimo to, znaczna część swoich szpiegowskich misji i grania najwierniejszego sługi Voldzia była właśnie dla Harry'ego. Po to aby mógł żyć i wreszcie dać kres temu wszystkiemu, oraz po to, aby śmierć Lily nie poszła na marne. Na pewno było mu bardzo ciężko ryzykować życie dla osoby, której po prostu nie lubił, a mimo to wykonywał powierzone mu zadania znakomicie.

7. Pozwolił na to aby ludzie go nienawidzili i nie przejmował się opinią innych


Po tym co się stało na Wieży Astronomicznej jego poziom popularności u czarodziei, którzy nie byli śmierciożercami spadł do zera. Nie przejmował się tym co ludzie powiedzą, dla niego w życiu ważna była tylko jedna osoba, która zresztą zginęła. Kiedy był sam na sam z Dumbledore'm w jego gabinecie poprosił go aby nikomu nie wspominał o jego prawdziwym obliczu i o tym, jak cały czas próbuje chronić Harry'ego. Nie był kimś komu zależy na zdaniu obcych ludzi. Najważniejsze było dla niego to, aby sam nie zapomniał kim naprawdę jest. No i nie zapomnijmy, że jego przetłuszczone włosy stały się właściwie legendarne w świecie czarodziejów, a on niezbyt się tym przejmował, biorąc pod uwagę fakt, że praktycznie cały czas miał te włosy w takim samym stanie. I ile on zaoszczędził w ten sposób na szamponie?! xD

Doszliśmy do końca tego postu i jestem teraz ciekawa czy i wy lubicie naszego profesora Snape'a, czy może wręcz przeciwnie. Dajcie znać w komentarzach i widzimy się jutro! Potterowego dnia! :D
Co dał mi Harry Potter?

Co dał mi Harry Potter?

Cześć! Witam Was po raz drugi w moim tygodniowym, Potterowym maratonie. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam 7 rzeczy (bo siódemka mi się tak z Harry'm kojarzy xD), które zawdzięczam temu, że przeczytałam Harry'ego Potter'a. Oczywiście punktów jest więcej, ale ograniczę się do siedmiu najważniejszych. A więc:

1. Powrót do dzieciństwa


Zwłaszcza pierwsze tomy, kiedy Harry Potter przypominał mi bardziej historię dla młodszych czytelników, chociaż i tak ją pokochałam mimo moich 14 lat, kiedy to po raz pierwszy sięgnęłam po te cudowne książki. Przypominałam sobie o wspaniałych czasach w podstawówce, kiedy psikusom i żartom (nooo i uwagom od nauczycieli, ale ciii :D) nie było końca. To był zdecydowanie najlepszy okres w moim życiu, a dzięki Harry'emu mogłam przenieść się w czasie i znów pobyć choć przez chwilę tamtą małą Klaudią, która w nosie miała wszystko i wszystkich, i dla której najważniejsza była dobra zabawa.

2. Niezapomniane przygody


...które przeżywałam z naszymi bohaterami. Odkrywanie tajemnic, szok kiedy wszystko potoczyło się tak,a  nie inaczej, radocha i smutek. Podczas przygód które miały miejsce w książkach, czułam się tak jakbym nie była tylko i wyłącznie czytającym, naocznym świadkiem wydarzeń. Ja czułam się jakbym była tam z niezawodnym golden trio i wspólnie pokonywała różne trudności.

3. Pokazał mi jak wygląda prawdziwa przyjaźń


...i że nie zawsze jest kolorowo, ale to jest zupełnie normalne. Ważne jest to, aby przebywanie z kimś sprawiało ci radość, a wspólne chwile były niezapomniane. Czasem zdarzają się kłótnie - mniejsze, albo większe, ale prawdziwy przyjaciel zawsze ci wybaczy i pomoże w najgorszej sytuacji. Bo o to chodzi w przyjaźni - o wsparcie, poczucie swobody i wspólne wygłupy! :)

4. Pokazał, że choćby nie wiem co, trzeba walczyć do samego końca


I kiedy czujesz, że nie uda ci się czegoś zrobić to faktycznie - nie uda ci się, bo bardzo ważne jest nasze poświęcenie i oddanie dla dobra sprawy. Trzeba cały czas próbować i iść naprzód, bo owszem może nam się nie udać, ale będziemy mieć satysfakcję, że dotarliśmy aż tak daleko, że nie poddaliśmy się i możemy zrobić wszystko - jeśli tylko chcemy. Trzeba walczyć o siebie, o innych, o to w co uważamy za słuszne - bo możesz zrobić wszystko. Tylko walcz!

5. Udowodnił, że wszystkie elektroniczne gadżety są tylko zabijaczami czasu i marnują nasze najlepsze lata

 
Za każdym rogiem czai się przygoda. Trzeba tylko wyjść z domu, zostawić to elektroniczne pudło - komputer, czy telewizor i zrobić coś co będziemy wspominać przez długie lata. Wyobraź sobie sytuację - jesteś młodym rodzicem, przychodzi do ciebie dziecko, siada ci na kolanach i prosi żebyć mu opowiedział swoją przygodę z dzieciństwa. Otwierasz usta i... i nie masz mu nic do powiedzenia, bo swoje najlepsze lata spędziłeś przed ekranem komputera. To tylko zabija czas i nie daje nam żadnych wspomnień, a one są w życiu bardzo ważne. Dlatego staram się jak mogę ograniczać czas spędzony przed elektronicznymi gadżetami. Trzeba robić coś lepszego od wlepiania się w ekran...

6. Wkręcił mnie w czytanie i pokazał jaką może dawać przyjemność


Czytałam historię młodego czarodzieja z zapartym tchem, a  był to początek mojej książkowej przygody. Harry wkręcił mnie w nią tak bardzo, że z przeciwniczki czytania, stałam się zapaloną książkoholiczką i lubię to robić, chcę to robić i na pewno w najbliższej przyszłości nie zrezygnuję z czytania.

7. Pomógł mi rozwinąć wyobraźnię i oderwać się od szarej codzienności


Dzięki temu, że zaczęłam czytać Harry'ego, poznałam nowy świat i przekonałam się jakie to jest fajne - nowe miejsca, które poznajemy w książkach. Harry był dla mnie takim oderwaniem się od rzeczywistości i pomógł mi rozwinąć moją wyobraźnię, przez co zamiast skupiać się na lekcjach, myślami byłam w Hogwarcie. :D

Teraz Wasza kolej! Co dał wam Harry Potter? Ode mnie to wszystko, do jutra! :)
Harry Potter Book TAG

Harry Potter Book TAG

Witajcie Potteromaniacy!
Już za tydzień zostanie wydany Harry Potter i Przeklęte Dziecko, co postanowiłam uczcić organizując ten oto maraton. Przez najbliższe 7 dni, codziennie będzie się pojawiać jeden post związany z Chłopcem, Który Przeżył, a na dobry początek mam dla Was TAG. Tak żebyśmy lepiej poznali swoje Potterowe upodobania. Ostrzegam tych, którzy nie czytali serii, że w tym TAGu pojawiają się spoilery.

1. Ulubiona książkowa część HP?

Mam dwie ulubione - Książę Półkrwi i Insygnia śmierci. Tom szósty lubię przede wszystkim ze względu na to, że poznajemy przeszłość Voldemorta, która była bardzo ciekawa. Poza tym czuć tutaj grozę i zniszczenie jakiego dokonał już Czarny Pan. Bohaterowie są dojrzali i dużo lepiej się z nimi utożsamiam. Natomiast Insygnia to poszukiwanie horkruksów, próby przyjaźni, niezwykłe poświęcenie, walka dobra ze złem - po prostu cudo! *.*

2. Najgorsza książkowa część HP?

Wydaje mi się, że nie ma najgorszej części. Każda wniosła coś istotnego dla całej fabuły i nie chcę żeby którakolwiek część się na mnie obraziła o to, że ją wskazałam, więc to pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. xD

3. Ulubiona filmowa część HP?

Insygnia śmierci część druga, za światne efekty specjalne, cudowną muzykę, idealnie zrobioną bitwę o Hogwart, ukazanie tylu emocji... Niezależnie od tego który raz oglądam scenę bitwy o Hogwart, kiedy widzę, jak nauczyciele przygotowują te wszystkie zaklęcia ochronne, jak wszyscy się jednoczą, żeby chronić szkołe, łezka mi się w oku kręci.

4. Najgorsza filmowa część HP?

Tak samo jak w przypadku książek - nie potrafię takiej wskazać.

5. Ulubiony Weasley?

Oczywiście Ron! Jego poczucie humoru, szalone pomysły i styl bycia przebijają nawet bliźniaków.

6. Ulubiona postać żeńska?

Hermiona i Luna. Hermionę polubiłam od samego początku, chociaż muszę przyznać, że czasami mogłaby być bardziej wyluzowana. Luna to taki promyczek wśród całej ekipy. Pomysłowa, spontaniczna i oryginalna, a przy tym oddana swoim przyjaciołom.

7. Ulubiona postać męska?

Raczej nie będę oryginalna - Harry Potter! Którego podobnie jak i Hermionę pokochałam już od pierwszych stron Kamienia filozoficznego.

8. Ulubiony czarny charakter?

Nie lubię czarnych charakterów, więc nie wskażę tutaj nikogo. Na myśl o Voldemorcie i o tym ile krzywd dokonał wraz ze swoimi śmierciożercami, mam ochotę użyć Avada Kedavry.

9. Ulubiony profesor?

McGonagall, Lupin oraz Dumbledore - bo każdy z nich był odważny, chronił swoich uczniów i miał gadane xD

10. Wolałabyś:

a) umyć Snape'owi włosy, czy b) słuchać przechwałek Lokharta przez caly dzień?

Wybieram opcję b, bo zbliżanie się do Snape'a mogłoby grozić utratą życia lub zdrowia. xD A przecież mogłabym tylko udawać że słucham szanownego profesora Lokharta, prawda? :)

11. Wolałabyś

a) wyzwać do walki Bellatrix w dobry humorze, czy b) rozwścieczoną Molly?

Chyba opcja a, chociaż najchętniej nie skorzystałabym z żadnej.

12. Wolałabyś

a) przyjechać do Hogwartu Hogwart's Expressem, czy b) latającym samochodem?

 Bez wątpienia samochodem! To by dopiero była przygoda! (Gorzej z lądowaniem xD).

13. Wolałabyś

a) pocałować Voldemorta, czy b) uraczyć Umbridge kąpielą z bąbelkami?

Wybieram opcję b, bo na samą myśl o pocałunku z Voldziem przechodzi mnie dreszcz obrzydzenia. A podczas takiej kąpieli mogłabym coś dorzucić do wanny... Hmm, lecę do Freda i Georga! :D

14. Wolałabyś

a) dosiąć Hipogryfa, czy b) przelecieć się na Błyskawicy?

Hipogryf! Kocham zwierzęta, a latanie na Hipogryfie byłoby spełnieniem moich marzeń!

15. Jaki byłby twój patronus?

Piesek! Z racji tego, że kocham te zwierzątka! *.* Ooo ewentualnie chomik! xD

16. Które z trzech insygniów śmierci wybrałabyś?

Bez wątpienia Pelerynę Niewidkę - daje tyyle możliwości. Można zrobić komuś kawał, albo kogoś nastraszyć, albo zrobić coś niecnego osobie za którą się nie przepada... Buahahaha! (złowieszczy śmiech) xD

17. Na jakiej pozycji grałabyś w Quidditcha?

Ze sportem mi nie po drodze (no chyba, że z jazdą na rowerze, badmintonem lub ping-pongiem), więc najbardziej przydatna byłabym na trybunach, gdzie kibicowałabym do ochrypnięcia. :D

18. Do którego domu w Hogwarcie najprawdopodobniej byś należała?

Czuję się Gryfonką i myślę, że Tiara mogłaby mnie tam przydzielić.

19. Który przedmiot najbardziej by ci się podobał?

Obrona przed czarną magią, a najlepiej to z profesorem Lupinem. :)

20. Którego zaklęcia chciałabyś się koniecznie nauczyć?

Expecto patronum, byłoby fajne, bo chciałabym mieć swojego patronusa. Oprócz tego to może jeszcze Accio, bo jestem leniwa i często nie chce mi się po coś iść, a Accio rozwiązałoby te problemy. xD

21. Które zwierzątko wzięłabyś ze sobą do Hogwartu?

A mogę kilka? Jeśli tak to wszystkie moje pieski i chomika! <3 (i tak oto Hogwart zmienia się w zoo :D).

22. Z jaką postacią z Hogwartu zaprzyjaźniłabyś się najszybciej?

Moze z Hermioną, bo obie lubimy książki, albo z Ronem i Harry'm, bo tak jak oni lubię robić różne głupie rzeczy. xD 

23. Ulubiony Huncwot?

Łapa i Lunatyk <3

24. Jeśli mógłbyś wskrzesić jednego bohatera, który by to był?

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, bo jest ilka takich postaci i nie wybiorę z nich tej jednej. Na pewno byliby to Snape, Zgredek i Fred.

25. Insygnia śmierci czy Horkruksy?

Insygnia, chociaż poszukiwanie Horkruksów było ciekawsze.

26. Ulubiony parring w HP?

Harry i Hermiona! Ja się pytam dlaczego oni nie są razem?!

(zawsze kiedy oglądam Insygnia Śmierci mam wrażenie, że pod koniec tego ich tańca, pocałują się, też tak macie? <3)

To tyle! Wszyscy Potteromaniacy - czujcie się nominowani do wykonania TAGu, z chęcią dowiem się o Waszych upodobaniach na temat Harry'ego. A tymczasem, żegnam się z Wami i do jutra!
Copyright © 2014 Recenzje Klaudii , Blogger