Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 maja 2021

Dygot w nowej odsłonie | Moje drugie podejście do Małeckiego

Dygot to moja druga, przeczytana książka autorstwa Jakuba Małeckiego. Rdza nie do końca mi się podobała, ale chciałam dać jeszcze szansę autorowi i spróbować sięgnąć po inną powieść spod jego pióra. Okazało się, że wydawnictwo SQN wydało Dygot w nowej szacie graficznej i zaproponowało mi egzemplarz, więc nie zastanawiałam się zbyt długo i zdecydowałam, że nadszedł czas na kolejne podejście do twórczości Małeckiego. 

Udostępnij

niedziela, 21 marca 2021

Pierwszy raz z Jakubem Małeckim, czyli o Rdzy słów kilka :)

O Jakubie Małeckim pewnie słyszeliście. Obecnie to jeden z najbardziej popularnych polskich autorów, dlatego nie mogłam dłużej ignorować faktu iż posiadam na swojej półce Rdzę, jego autorstwa i postanowiłam sprawdzić, czy twórczość pana Małeckiego zachwyci mnie tak jak zachwyca obecnie mnóstwo osób. Nie spodziewałam się tego co finalnie dostałam, dlatego też jeśli jesteście ciekawi mojej opinii o Rdzy, to serdecznie zapraszam do rozwinięcia tego posta. :)

Udostępnij

środa, 29 sierpnia 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Jak byś się czuł, gdybyś wiedział, że ciągle jesteś obserwowany? | Obserwuję cię

Na pewno zdarzyło wam się kiedyś mieć wrażenie, że ktoś się na was patrzy. Obserwuje was. Nawet jeśli nie widzieliście tej osoby, czuliście na sobie czyjś wzrok. Teraz wyobraźcie sobie, że to uczucie towarzyszy wam właściwie codziennie. Na milion procent czulibyście się nieswojo. Właśnie takie uczucia towarzyszą głównej bohaterce książki Obserwuję cię. Zapraszam was dzisiaj na recenzję najnowszego thrillera od wydawnictwa SQN!


Ella jedzie pociągiem i jest przypadkowym świadkiem pewnych wydarzeń. Otóż do dwóch młodych dziewczyn w pewnym momencie podchodzi dwóch mężczyzn, którzy jak się okazuje niedawno wyszli z więzienia. Ella ma syna w podobnym wieku co nastolatki, więc coraz bardziej przysłuchuje się rozmowie gotowa odpowiednio interweniować w razie gdyby działo się coś złego. Jednak kobieta ostatecznie nie robi nic i pewnie zapomniałaby o całym zajściu gdyby nie fakt, że jedna z dziewczyn - Anna - zaginęła. Rok po tej podróży, Anna ciągle pozostaje nieodnaleziona, a Ella zaczyna dostawać niepokojące wiadomości, żałuje że w żaden sposób nie zareagowała wtedy, w pociągu i czuje, że jest obserwowana.... Co się stało z nastolatką? Kto jest odpowiedzialny za śledzenie Elli? Co mają do ukrycia bohaterowie powieści?

Obserwuję cię to niezwykle wciągająca historia. Przeczytałam ją w jeden dzień, a zakończenie było dla mnie zupełnie nieoczekiwane i zaskakujące. Nie spodziewałam się, że akurat ta osoba okaże się sprawcą całego zamieszania - Teresa Driscoll totalnie mnie zaskoczyła i o ile wcześniej w trakcie czytania cała historia była jak rozsypane puzzle, które ciężko było razem poskładać, każdy coś ukrywał, o tyle na końcu, autorka wszystko ładnie ze sobą poukładała i stworzyła logiczny i spójny finał, który jak już wcześniej wspomniałam, okazał się zupełnie nieoczekiwany.


Postaci jest dosyć sporo - można mieć mały mętlik w głowie - kto jest kim? - ale im więcej stron było za mną, tym bardziej się wciągałam i ten natłok postaci przestał mi przeszkadzać. Nie byli oni jakoś wybitnie dobrze wykreowani, nie posiadali jakiś specjalnych cech, które wyróżniałyby ich na tle innych bohaterów z tego typu książek i podejrzewam, że za jakiś czas niewiele będę mogła powiedzieć na ich temat, jednak uważam że w tego typu książkach najważniejsza jest akcja, budowanie napięcia i zaskakiwanie czytelnika, co udało się pani Driscoll.

Autorka posiada dość specyficzny styl pisania. Pisze w prościutki sposób, dzięki czemu z łatwością trafia do czytelnika. Potrafi budować napięcie, sprawia że jej książkę chce się czytać dalej, aż do końca. Frustrowało mnie trochę to, że kiedy w danym rozdziale akcja coraz bardziej się rozwijała, zaczynało być naprawdę ciekawie, to nagle rozdział się kończył w najbardziej intrygującym momencie i kolejny pokazywany był z perspektywy innego bohatera... Autorka trochę bawiła się w ten sposób z czytelnikiem budując napięcie i urywając akcję w połowie, po to aby za kilka rozdziałów wrócić do tego urwanego wcześniej wątku.


Nie czytałam jakiejś dużej ilości thrillerów, jednak Obserwuję cię bardzo mi się podobało i totalnie mnie zaskoczyło. Autorka bardzo dobrze budowała napięcie, historia była ciekawa i chciałam jak najszybciej dowiedzieć się co się stało z zaginioną Anną, kto obserwuje Ellę, jakie sekrety skrywają pozostali bohaterowie powieści... Świetnie się bawiłam podczas czytania i mimo, iż nie jest to jakaś porywająca lektura, którą koniecznie musicie poznać, to na pewno jest warta uwagi. Polecam wam ją głównie ze względu na nieoczekiwane zakończenie, które z pewnością was zaskoczy. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN! :)





Udostępnij

czwartek, 16 sierpnia 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Moja Jane Eyre - rewelacyjna historia, obok której nie możesz przejść obojętnie!

Moja Lady Jane była jedną z najlepszych książek jakie przeczytałam w ubiegłym roku (a tutaj znajdziecie jej recenzję :D), dlatego kiedy dowiedziałam się, że w sierpniu swoją premierę będzie miała kolejna powieść tych autorek, to wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać i to jak najszybciej! I cóż muszę wam powiedzieć, że Moja Jane Eyre to kolejna rewelacyjna i zabawna historia i absolutnie nie możecie obok niej przejść obojętnie. :)


!PREMIERA 22 SIERPNIA!

Jane Eyre - sierota, bez grosza przy duszy zostaje guwernantką. Wyobraźcie sobie, że dziewczyna zakochuje się już od pierwszego wejrzenia w swoim szefie - panu Rochesterze. Mało tego - wychodzi za niego za mąż! Podczas gdy Jane przeżywa swoją pierwszą miłość, jej przyjaciółka Charlotte Bronte zaprzyjaźnia się z pewnym agentem, który pracuje dla tajemniczego Towarzystwa, które zajmuje się... łapaniem duchów. Zdrada, pożar, przyjaźń, miłość, tajemnice i DUCHY.... Zapraszam was na recenzję tej wyjątkowo zakręconej historii! :D

Pewnie część z was kojarzy powieść Dziwne losy Jane Eyre, autorstwa Charlotte Bronte. Autorki Mojej Jane Eyre postanowiły opowiedzieć nam PRAWDZIWĄ wersję wydarzeń, które przyczyniły się do powstania powieści pani Bronte. Tak jak w Mojej Lady Jane pokazały swoją wersję skrawka historii Anglii, tak tutaj opowiadają nam w jaki sposób została napisana jedna z najbardziej znanych angielskich powieści. Robią to w mistrzowski sposób - musicie wiedzieć, że te trzy panie mają wyjątkową zdolność do rozśmieszania czytelników, już od pierwszych stron, a narracja w ich książkach jest niesamowicie lekka - przypomina trochę taką jaka pojawia się w bajkach dla dzieci - jest łatwa i przyjemna w odbiorze.


Historia jaką przedstawiają nam autorki na kartach ich powieści jest mocno, ale to mocno pokręcona. Te panie to niezłe wariatki (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu :D), przekazują niezwykle pozytywną energię w swojej książce i wprowadzają mnóstwo zabawnych dialogów - nie sposób się nie uśmiać przy czytaniu tej powieści! Niesamowicie płynnie przechodzą z jednego wątku do drugiego, ciągle coś się dzieje, nie ma mowy o nudzie, a jeśli już jest jakieś spowolnienie wydarzeń, to tylko po to, aby po kilku stronach znów ruszyć z kopyta z kolejną dawką akcji.

Bohaterowie są niesamowicie wykreowani. Każdy przedstawiony jest niezwykle realistycznie, każdy ma nieco inne charaktery. Jane jest młodą malarką, która posiada pewną niezwykłą, sekretną umiejętność. Charlotte to początkująca pisarka, która nie rozstaje się ze swoim notesem. Ma mnóstwo pomysłów i dużo pozytywnej energii. Pan Blackwood z początku jest dość skryty, ale potem poznajemy go coraz bliżej i odkrywamy jego cechy charakteru. Jest dżentelmenem, do tego niezwykle szarmanckim. A Branwell wiecznie ma pecha i jest troszkę ciamajdowaty, ale przy tym niezwykle uroczy. :)


Trzy autorki - Cynthia Hand, Brodi Ashton oraz Jodi Meadows stworzyły swoją własną wersję historii angielskiej pisarki Charlotty Bronte (wróć - ich wersja wydarzeń jest tą PRAWDZIWĄ :D). Od początku aż do końca zaskakują, rozśmieszają (humor to jeden z największych atutów tej książki), niezwykle trudno przestać czytać ich powieść. Moja Jane Eyre to rewelacyjna, wciągająca, zakręcona i przezabawna historia, którą koniecznie musicie poznać. Styl pisania autorek to coś fantastycznego, narracja w tej książce jest mistrzowska, a bohaterowie genialnie wykreowani. Musicie, po prostu musicie to przeczytać! :D

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN :)


Udostępnij

piątek, 8 czerwca 2018

Miłość to religia | Bogini niewiary | PRZEDPREMIEROWO

Dzisiejsza recenzja może być nieco chaotyczna, ale miałam z nią spory kłopot. Bogini niewiary wywołała w mojej głowie taki mętlik, że ciężko mi było napisać tutaj wszystko to co towarzyszyło mi podczas czytania. Ta książka jest niezwykła, a wy musicie ją poznać.


!Premiera 20 czerwca!


Yara Philips nie wierzy w miłość. Podróżuje po świecie, w poszukiwaniu swojego miejsca na Ziemi, zatrudniając się jako barmanka w przeróżnych knajpach.

David Lisey jest początkującym muzykiem, który potrzebuje swojej muzy. Kiedy po raz pierwszy widzi Yarę, wie że będzie ona kobietą jego życia.

Dziewczyna od razu stawia sprawę jasno - nie chce wchodzić w poważny związek, wie że złamie Davidowi serce - mówi mu to od razu, nie chce się angażować. Nie może jednak zapomnieć o przystojnym muzyku, co powoduje w jej życiu niemały zamęt. Czy Yara - bogini niewiary, wreszcie uwierzy w miłość?

Przed chwilą, może z pięć minut temu skończyłam tę książkę. Postanowiłam, że od razu siadam przed laptopem, żeby napisać o niej kilka słów. Ta opinia może być nieco chaotyczna, bo najnowsza powieść Tarryn Fisher wywołała niezły bałagan w mojej głowie. Postaram się w miarę ładnie zebrać w jedną całość to co teraz chodzi mi po głowie o tej pozycji, ale będzie to nie lada wyzwanie. Od razu jednak zaznaczę - to nie jest typowa historia miłosna, ba! ta książka jest pełna sprzeczności - główna bohaterka jest pełna sprzeczności... Ehhh będzie ciężko napisać tę recenzję - ale lećmy z tym!


Yara... Miałam o niej bardzo różne zdanie. Najpierw wydawała mi się sympatyczną, nieco zwariowaną dziewczyną, która stara się odnaleźć w świecie i znaleźć idealne miejsce dla siebie. Potem uważałam, że sama nie wie czego chce, podejmuje głupie decyzje, nie rozumiałam kompletnie niektórych rzeczy jakie robiła, czy mówiła, była cholernie niezdecydowana i często zmieniała zdanie - gdzieś w połowie książki mocno działa mi na nerwy, czytałam i myślałam sobie - weź ty się dziewczyno ogarnij! Im bliżej końca tym bardziej doroślała, rozumiała błędy jakie popełniła i próbowała je naprawić. Z głupiutkiej, wkurzającej dziewczyny zmieniła się w osobę, która wie czego chce - dojrzała, zrozumiała samą siebie i chciała zmienić niektóre decyzje z przeszłości. Ta dziewczyna była pełna sprzeczności, wywoływała we mnie sprzeczne emocje i w sumie sama nie wiem, czy ją lubię, czy jednak nie. Jest postacią, którą raz się kocha, a kilka stron później nienawidzi i tak w kółko.

David to bohater, który wie czego chce - jest człowiekiem, który nigdy się nie poddaje, dąży do obranego celu i jest przy tym bardzo kreatywny. Podczas gdy Yara ciągle się zmienia, podejmuje wiele nieprzemyślanych decyzji i żyje pochopnie, on od samego początku robi wszystko aby zrealizować określony na początku cel. Czasem pozwalał sobie na zbyt wiele, co mnie irytowało i był trochę zbyt miękki jeśli mogę się tak wyrazić. Jest typem romantyka - zupełnym przeciwieństwem Yary. Jednak te ich odmienne charaktery sprawiają, że obydwoje uzupełniają się nawzajem i tworzą bardzo fajną parę.


Cała książka opiera się na relacji między tą dwójką - autorka ukazuje ich wzloty i upadki. Z początku nic nie wskazywało na to, że ta historia będzie na swój sposób inna od reszty książek młodzieżowych/romansów, jednak przez drugą połowę mam teraz bajzel w głowie i kurczę, ciężko mi się pisze tą recenzję, bo nie potrafię ubrać w słowa tego co teraz kłębi mi się w głowie o tej książce. Z  początku przyjemne, posiadające kilka erotycznych scen czytadełko, potem irytująca historia miłosna, z bohaterką która wkurzała mnie swoim podejściem, oraz Davidem, który wydawał mi się cholernie naiwny, a na końcu powieść od której nie mogłam się oderwać i trzymałam kciuki, żeby wszystko potoczyło się jak najlepiej. Powiem wam więcej - koniec tej książki wycisnął mi łzy z oczu (a w moim przypadku to niezłe wyzwanie).

Ta książka mnie wkurzała. Główna bohaterka i główny bohater też mnie wkurzali. Jednak nie mogłam się oderwać od ich historii. Czytałam, czytałam i nie mogłam przestać. A na końcu nawet polała się łza, jedna, czy dwie. Mogę śmiało powiedzieć, że Tarryn Fisher spowodowała, że nie mogę się wysłowić o jej powieści, tak jakbym tego chciała. Kurde, w tym momencie chcę to jakoś ładnie podsumować, ale dosłownie brak mi słów. Bogini niewiary to powieść o miłości - pełnej sprzeczności, o związku osób, które są swoimi przeciwieństwami, o związku, który momentami bywał nawet toksyczny. To historia, którą w jednym momencie po prostu lubisz, kilka stron później masz ochotę wyrzucić ją przez okno, a następnie wyciska ci łzy z oczu i robi papkę z mózgu. Jest to książka, którą po prostu musicie poznać, aby doświadczyć tych emocji, których ja doświadczyłam. Nie pamiętam, żeby jakaś inna powieść zrobiła ze mną to, co zrobiła Bogini niewiary. Historia Yary i Davida na długo zostanie w mojej pamięci i coś czuję, że będę miała kaca książkowego po tej pozycji. Przeczytajcie ją. Dla tych emocji i dla tej historii. Dla bohaterów, których będziecie kochać i nienawidzić. Dla kaca książkowego, który jest nieuchronny po takiej powieści. Polecam, naprawdę warto, kurde to jest naprawdę mocna pozycja, obok której nie można przejść obojętnie.

Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję portalowi Czytam Pierwszy


Udostępnij

wtorek, 15 maja 2018

Margo, czyli książka, której do końca nie rozumiem

W Bone jest dom. W domu mieszka dziewczyna. W dziewczynie mieszka ciemność.


Margo ma naprawdę porąbane życie. Jej matka sprzedaje swoje ciało i traktuje córkę jak służącą. Dziewczyna właściwie nie wie co to normalna rodzina - nawet swój dom nazywa pożeraczem, nie cierpi go, podobnie jak całego miasteczka, czuje że jej życie zmierza w naprawdę beznadziejnym kierunku. Jej światopogląd nieco się zmienia gdy pozdaje Judaha - chłopaka z sąsiedztwa, który porusza się na wózku inwalidzkim. Jak ta znajomość wpłynie na losy bohaterki? Czy przezwycięży ona mrok, który skrywa głęboko w sobie?

Margo to dość specyficzna książka. Szczerze powiedziawszy, sama do końca jej nie rozumiem i nie wiem co myśleć o zakończeniu. Jest to powieść, o młodej osobie, która zmaga się z otaczającym ją światem, pełnym przemocy, nienawiści, obojętności. Bone to niezwykle niebezpieczne miasteczko - pełne marginesu społecznego - narkotyki, przemoc domowa, prostytucja są tutaj czymś normalnym, nikt na to nie zwraca większej uwagi. Dorastanie w takim miejscu na stałe odciska piętno w umyśle Margo. Właśnie to jest głównym wątkiem książki - cała historia skupia się na psychice głównej bohaterki i zmianach w jej zachowaniu, postrzeganiu świata i ludzi.


Zakończenie powieści było dla mnie dość nietypowe. Po raz pierwszy po skończeniu czytania zastanawiałam się, co się tutaj tak właściwie wydarzyło - jak w końcu wygląda ta opowieść, co jest prawdą w tej historii, a co tylko zostało wyobrażone przez główną bohaterkę? Szczerze to do tej pory nie wiem jak interpretować to zakończenie - pod koniec po prostu się pogubiłam i coraz mniej z tego wszystkiego rozumiałam. Autorka spowodowała, że miałam niemały mętlik w głowie i w sumie to nie do końca wiem co myśleć o tej książce.

Margo to powieść, w której główną rolę gra - jak już wcześniej wspomniałam - umysł i psychika głównej bohaterki. Przez całą historię obserwujemy zmiany jakie zachodzą w dziewczynie - śledzimy jej tok rozumowania, jesteśmy świadkami rzeczy jakich się dopuszcza, obserwujemy jej przemianę - ze spokojnej, nieśmiałej i lekko otyłej trzynastolatki, zmienia się w pewną siebie, atrakcyjną kobietę, która po obraniu sobie określonego celu zrobi wszystko aby go osiągnąć.


Powieść Tarryn Fisher jest napisana w mrocznym klimacie. Autorka ma bardzo lekkie pióro i przyjemny styl, dzięki czemu przeczytanie jej książki zajmuje niewiele czasu. Jest to historia o dziewczynie, która dorastała w bardzo nieciekawym (to mało powiedziane) miejscu, co miało ogromny wpływ na jej psychikę. Zakończenie powoduje mętlik w głowie, nie wiadomo co o nim myśleć - jest dość dziwne i szczerze to wolałabym, żeby autorka bardziej wytłumaczyła niektóre kwestie i napisała na końcu coś dokładniejszego na temat głównej bohaterki - w sumie to nie wiadomo co działo się w powieści naprawdę, a co było wytworem wyobraźni głównej bohaterki. Ciężko mi zrozumieć tę książkę i ocenić ją, bo chyba nie do końca wiem o co w niej chodziło. Dajcie znać czy czytaliście Margo i czy wywarła ona u was podobne wrażenie jak u mnie. To chyba jedna z bardziej zakręconych historii jakie czytałam i nie wiem czy w pozytywnym, czy w negatywnym tego słowa znaczeniu. Nie polecam, ale też nie odradzam wam tej książki - sami zdecydujcie czy chcecie ją przeczytać.


Udostępnij

czwartek, 18 stycznia 2018

Najlepsze i najgorsze książki 2017 roku

2017 rok obfitował w wiele różnych książek. Były pozycje, od których nie mogłam się oderwać i czytałam je z zapartym tchem nie mogąc się doczekać tego co będzie dalej. Niestety trafiło się też kilka takich, przez które nijak nie mogłam przebrnąć, były nijakie, nudne, mdłe i najchętniej rzuciłabym nimi w najdalszy kąt mojego pokoju. Jeśli jesteście ciekawi, które książki zyskały miano najlepszych i najgorszych pozycji w minionym roku, zapraszam do dalszej części tego zestawienia.
(kliknięcie na tytuł przeniesie was do recenzji danej książki)

Najlepsze książki 2017 roku:


Złodziejka książek 



Pierwszą rzeczą jaka wyróżnia tę pozycję na tle innych jest narracja. Narratorem w Złodziejce książek jest... śmierć. Ten specyficzny sposób prowadzenia narracji sprawił, że książka jest jeszcze bardziej wyjątkowa, akcja rozgrywa się w czasach wojny, powieść jest niezwykle poruszająca, wzruszająca i wciągająca. Nie da się od niej oderwać, to cudowna opowieść o niezwykłej przyjaźni, akordeoniście, wyjątkowym Żydzie, Rosie z ostrym językiem, szczęściu, miłości, odwadze, poświęceniu i nadziei.

Był sobie pies



Ta historia pokazuje nam jak bardzo pieski potrafią być wierne ludziom oraz jak wielką miłością nas darzą. To pozycja dla każdego - niezależnie od tego czy masz 6, 16, czy 66 lat. To taka książkowa perełka - pełna ciepła, miłości i ... piesków, oczywiście! ;) Zakończenie jest bardzo wzruszające, dlatego kiedy już zaopatrzycie się w paczkę chusteczek, kubek kakao i cieplutki kocyk, nie pozostanie wam nic innego jak sięgnąć po tę książkę. A jeszcze lepiej jak przytulicie swojego psiaka i razem z nim pogrążycie się w lekturze. Polecam nie tylko miłośnikom psów!

Moja Lady Jane



Ta książka to niesamowita przygoda, pełna magii, uroku, humoru, pozytywnie zakręconych postaci, oraz cudownego stylu i wyobraźni autorek. To powieść idealna dla fanów koni, fretek, pustułek, lisów, psów, a nawet mułów - dla każdego coś dobrego. xD Jeśli chcecie zanurzyć się w świecie szesnastowiecznej Anglii, który jest oparty na PRAWDZIWYCH WYDARZENIACH Z HISTORII TEGO KRAJU, oraz poznać historię na nowo, to po prostu musicie przeczytać Moją Lady Jane. Co ja gadam - tak czy siak powinniście to zrobić. Lektura porwie was z krzeseł i pozwoli na świetną zabawę przez kilka godzin. Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę.

Dalila



Czasami trzeba sobie zrobić przerwę. Przerwę od fantastyki, młodzieżówek, romansów, czy czegoś innego, po to aby sięgnąć po powieści takie jak Dalila, która opowiada o młodej kenijskiej imigrantce. Czasem trzeba uświadomić sobie niektóre rzeczy, coś przemyśleć, zastanowić się nad tym jakie życie mamy my, a jakie ludzie mieszkający wiele kilometrów od nas. Porównać jedno do drugiego po to żeby dojść do wniosku, ze to nasze nie jest takie złe, jak to zapewne często mamy w zwyczaju narzekać. Dalila nauczyła mnie, że choćby nie wiem co należy walczyć. Nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i na Ziemi mówią inaczej, nigdy nie należy się poddawać. Trzeba czerpać z życia to co najlepsze i dawać od siebie tak wiele jak się tylko da.

Cud chłopak



Cud chłopak to książka, która zostanie ze mną na bardzo długo i śmiało mogę ją zaliczyć do grona najlepszych książek 2017 roku. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej pozycji to zachęcam was do nadrobienia zaległości. Poznajcie Augusta i pozwólcie mu odmienić was, zmienić sposób myślenia i dajcie się oczarować temu niezwykłemu dziesięciolatkowi. Naprawdę nie będziecie żałować, ta powieść uczy nas o tym, że wygląd tak naprawdę nie ma znaczenia - liczy się to jakim jesteśmy człowiekiem, a sposób w jaki jest napisana jest naprawdę niesamowity, co czyni ją jeszcze lepszą.

Najgorsze książki 2017 roku:


Ja, diablica


Książka pani Miszczuk utwierdziła mnie w mojej niechęci do polskiej literatury. Miała to być oryginalna pozycja, a koniec końców była tak głupiutka, że aż zabawna - może to właściwie komedia miała być? Jednak żeby nie było, że tylko krytykuję - trzeba przyznać, że styl autorki jest bardzo przyjemny i książkę czyta się bardzo szybko, co pozwoliło mi doczytać ją do końca. Nie polecam tej książki i nawet nie chcę myśleć o tym, co autorka wymyśliła w drugim i trzecim tomie. Jednak jeśli mimo wszystko chcecie poznać losy Wiktorii Biankowskiej - śmiało, tylko pamiętajcie - ostrzegałam!

Zła krew


Ta książka była tak zła... Szczerze mówiąc to już nie pamiętam co tam się w ogóle działo - kojarzę, że było sporo brutalnych scen, bohaterowie byli naprawdę nijacy, a czytanie było wyjątkowo męczące i sama sobie się dziwię, że przeczytałam to w całości - liczyłam na to, że będzie lepiej... Nie było.

Mirror, mirror



Ta powieść nie była jakoś wybitnie zła, po prostu zabrakło jej tego czegoś i drugi raz na pewno po nią nie sięgnę. Nie dostała ode mnie jakoś mało punktów, bo 6/10, ale z perspektywy czasu dałabym niższą ocenę i w sumie to podobnie jak w powyższym przypadku - nawet nie wiem co tam się w ogóle działo. Może to i lepiej, że zapominamy o tych kiepskich, przeciętnych książkach - mamy miejsce na zapamiętanie tych naprawdę wartościowych powieści. ;)

Endgame. Wezwanie 



Tutaj też dałam dość wysoką ocenę i sama nie wiem z czego to się wzięło. Jak tak teraz czytam tę swoją recenzję, to nawet nie pamiętam tych bohaterów, o których tam wspominałam. Mam wielką pustkę jeśli chodzi o tą pozycję i wcale nie zamierzam jej sobie odświeżać, już sama okładka odstrasza - a w tym przypadku nie sprawdza się powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce".

To by było na tyle - tak oto wygląda mój ranking tych najlepszych oraz najgorszych powieści w roku 2017. Teraz wasza kolej - pochwalcie się tym co przeczytaliście i jakie były najlepsze oraz najgorsze powieści przeczytane przez was w zeszłym roku! :)
Udostępnij

czwartek, 14 września 2017

Historia Aladyna opowiedziana na nowo | Zakazane życzenie


Tytuł: Zakazane życzenie
Autor: Jessica Khoury
Tom: 1
Cykl: The Forbidden Wish
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: SQN

Aladyn to młody złodziejaszek, który żyje chwilą, a utrzymuje się z drobnych kradzieży. Pewnego dnia trafia do tajemniczej jaskini, pełnej skarbów, gdzie znajduje starą lampę. Jak się później okazuje – lampa ta jest domem Zahry - dżina, który ma za zadanie służyć temu, kto jest właścicielem lampy. Aladyn czuje, że to początek czegoś niezwykłego – nie tylko ze względu na życzenia, które mogą być spełnione, ale ze względu na samą Zahrę, do której z czasem zaczyna żywić mocniejsze uczucia. Każde życzenie ma swoją cenę. Czym jest tytułowe Zakazane Życzenie? Do czego doprowadzi relacja między Zahrą, a Aladynem? Jakie będą życzenia chłopaka i kto zechce przeszkodzić mu w drodze do szczęścia?

Aladyn to jedna z tych najbardziej magicznych baśni Disney’a. Przypuszczam, że nie ma tutaj osoby, która choć raz nie marzyła o znalezieniu się w takiej samej sytuacji jak on – w posiadaniu magicznej lampy z dżinnem w środku, który jest gotowy spełnić nasze największe marzenia. Ważne jest jednak to aby nie zapominać, że wszystko ma swoją cenę i konsekwencje, jakie musimy ponosić za podjęcie zbyt pochopnych decyzji mogą być naprawdę straszne. Dlatego warto coś przemyśleć dwa razy zanim się na to zdecydujemy. To taki mały poradnik w razie gdyby ktoś z was kiedyś znalazł taką lampę. :D

Jessica Khoury postawiła sobie wysoko poprzeczkę – baśń o Aladynie znana jest na całym świcie i wydaje się trudne, żeby tak ja zmodyfikować, aby ta historia została opowiedziana na nowo i zachwycała tak samo jak jej pierwowzór. Dlatego ja również miałam wysokie oczekiwania co do tej pozycji. Ogromną zachętą do sięgnięcia po tę lekturę była okładka – tak, tak oceniam książki po okładce, ale kto tego nie robi? xD  Graficy naprawdę się postarali – ta okładka jest jedną z najpiękniejszych jakie mam na swojej biblioteczce.

Kolejną zachętą, która w sumie przeważyła na tym, że przeczytałam Zakazane życzenie, było wyżej wspomniane nawiązanie, a raczej inspirowanie się Aladynem, który nie jeden raz czarował mnie swoim niepowtarzalnym klimatem i magią. Czy w książce było podobnie? Czy autorka podołała ciężkiemu wyzwaniu i stworzyła naprawdę dobrą nową wersję tej znanej baśni?

Zacznę od tych mniej przyjemnych rzeczy, żeby potem móc się tylko i wyłącznie zachwycać i najlepsze zostawić na koniec. Mam wrażenie, że pani Khoury troszkę za bardzo chciała nami wstrząsnąć i wywołać ogromne emocje, a nie do końca jej to wyszło. Końcówka była bardzo przewidywalna i według mnie trochę przerysowana. Było też sporo nudnych opisów, których naprawdę nie chciało mi się czytać, więc troszkę szłam na skróty i je omijałam podczas lektury. Na szczęście to chyba tylko tyle minusów tej powieści, jednak trochę mnie raziło to przekombinowanie na końcu książki – miało wywołać efekt wielkiego wow, a w sumie większych emocji nie czułam w tamtym momencie.

Okej – teraz czas na te pozytywne uwagi. Bohaterowie – byli ciekawie wykreowani i każdy posiadał swoje indywidualne cechy, które w pewnym stopniu wyróżniały je od innych postaci.  Nie brakowało również humoru, a klimat powieści był zbliżony do tego w filmie. Czuć było tą prastarą magię oraz klimat tamtejszych miast oraz Parthenii, gdzie rozgrywało się najwięcej akcji. Zakazane życzenie to jedna z tych powieści, przez które bardzo szybko się biegnie wzrokiem, a kiedy już raz się za nią zabierzesz, potem ciężko ci się oderwać.

Na sam koniec chciałam napisać, ze Zakazane życzenie oczarowało mnie swoim klimatem i magią, którą czuć było na kartach powieści, jednak nie obyło się bez minusów, które czynią tę książkę nieco gorszą od pierwowzoru. Jednak za sam pomysł na fabułę – za wątek miłosny między człowiekiem, a dżinnem (przewidywalne, ale słodkie) należy się plus dla autorki. Mimo kilku wad, warto rozejrzeć się za tą pozycją i dać się wciągnąć w świat gdzie prastare klątwy i czary czuć w każdym zakamarku, a pewien dżinn tylko czeka na swojego właściciela, który odmieni jego los na zawsze.

Moja ocena: 7/10
Udostępnij

czwartek, 13 lipca 2017

Najlepsza ksiązka tego roku? | [PRZEDPREMIEROWO] Moja Lady Jane

Tytuł: Moja Lady Jane
Autor: Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: SQN

Król Edward umiera. Tak drogi czytelniku jego dni są policzone. Z tej racji musi wybrać swojego następcę, który po jego śmierci zasiądzie na tronie Anglii. W ten sposób wpląta swoją najlepszą przyjaciółkę i kuzynkę - lady Jane Grey - w związek małżeński, który będzie miał za zadanie zachować ciągłość jego dynastii, oraz zapobiec anarchii w kraju. Lady Jane Grey ma wyjść za... konia. Nie to nie jest błąd, ona naprawdę wychodzi za mąż za konia. No prawie. Ponieważ Gifford (ale mówcie mu G) jest Eðdianinem, czyli potrafi zmieniać się w zwierzę (jak mnóstwo innych ludzi w szesnastowiecznej Anglii). To tylko niewielki wstęp tej zwariowanej i niesamowitej historii, która serwują nam autorki.

Ta książka jest totalnie pokręcona. Wierzcie mi lub nie, ale bardzo rzadko śmieje się podczas czytania. Natomiast w przypadku Mojej Lady Jane po prostu nie mogłam się powstrzymać i co chwila wybuchałam śmiechem. Już sam opis sugeruje, że nie będzie to do końca normalna historia, lecz coś totalnie przeciwnego (hahah oczywiście w pozytywnym znaczeniu xD). Dialogi między naszymi bohaterami, przerywniki narratorek, oraz ich bujna (naprawdę bujna xD) wyobraźnia i wspaniały styl pisania czynią tę książkę jedną z najwspanialszych i najzabawniejszych jakie przeczytałam w tym roku.
Bohaterów nie da się nie lubić (no chyba, że mowa o tych złych gościach, których z założenia się nie lubi xD). Zarówno Jane, G, Edward, jak i Grace mają ogromny dystans do siebie oraz spore poczucie humoru. Przy tym wszystkim są bardzo wyluzowani oraz bardzo autentycznie wykreowani przez autorki. Nie potrafię wybrać kto z tej czwórki przypadł mi do gustu najbardziej, bo każdy z osobna był świetną postacią.

Rozdziały poświęcone są głównie Jane, G, oraz Edwardowi, a pisane są w trzeciej osobie. W ogóle narracja tej powieści to mistrzostwo świata. Biję pokłony autorkom. Właściwie od samego początku akcja porywa nas ze sobą i nie chce wypuścić aż do ostatniej strony (styl autorek jest tak świetny, że nawet podziękowania czytałam, a nigdy mi się to nie zdarza xD). Ta powieść was zachwyci za sprawą genialnego stylu w jakim jest napisana, historii opowiedzianej zupełnie inaczej niż dotychczas (i dużo, dużo ciekawiej), masie zabawnych dialogów czy sytuacji, wątkiem miłosnym, który jest jednym z najlepszych z jakim do tej pory się spotkałam, oraz świeżym pomysłem na akcję za sprawą Eðianinów.
Wydaje mi się ze tutaj nie ma nic więcej do dodania - ta książka to niesamowita przygoda, pełna magii, uroku, humoru, pozytywnie zakręconych postaci, oraz cudownego stylu i wyobraźni autorek. To powieść idealna dla fanów koni, fretek, pustułek, lisów, psów, a nawet mułów - dla każdego coś dobrego. xD Jeśli chcecie zanurzyć się w świecie szesnastowiecznej Anglii, który jest oparty na PRAWDZIWYCH WYDARZENIACH Z HISTORII TEGO KRAJU, oraz poznać historię na nowo, to po prostu musicie przeczytać Moją Lady Jane. Co ja gadam - tak czy siak powinniście to zrobić. Lektura porwie was z krzeseł i pozwoli na świetną zabawę przez kilka godzin. Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę. <3

Moja ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN!

 Książka dostępna w przedsprzedaży tutaj. :)
Udostępnij

poniedziałek, 8 maja 2017

Endgame. Wezwanie - recenzja


Tytuł: Endgame. Wezwanie
Autor: James Frey, Nils Johnson Shelton
Tom: 1
Cykl: Endgame
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: SQN

Nadszedł czas. Katastrofy jedna po drugiej. Meteoryty uderzają w Ziemię - dokładnie 12 meteorytów, które niszczą oraz zabierają tysiące żyć. Tylko garstka wie co to tak naprawdę oznacza. 12 graczy z 12 klanów od tysięcy lat czekało na ten jeden moment. Szkoleni na prawdziwych zabójców, po to aby w czasie Gry zabijać i zwyciężać. Dla swojego klanu, dla swoich ludzi. Poznajcie Sarah Alopay - jedną z dwunastu Graczy, (nie)zwykła nastolatkę, która marzy o spokojnym i szczęśliwym życiu ze swoim chłopakiem - Christopherem. Powitajmy Chyioko - dziewczynę, która nie mówi, ale jest doskonałym szpiegiem. Albo takiego Jago - niebezpiecznego, lecz sympatycznego chłopaka. Każdy chce wygrać, ale zwycięzca może być tylko jeden. Gotowi? Rozpoczyna się Endgame...

Ta książka stała na mojej półce około dwa lata! Tak jest - dwa lata biedna stała i tylko oczekiwała, aż Klaudia weźmie ją do ręki i wreszcie przeczyta! Ta złota okładka nie przyciągała jej do czytania, wręcz przeciwnie - tak ją raziła po oczach, że aż schowała książkę do barku wraz z innymi trochę słabszymi powieściami. Wreszcie nadszedł ten moment - koniec czekania, Klaudia wzięła Endgame do ręki, przeczytała! I co? I lekka klapa.
Książka ta kusiła, miała być podobna do Igrzysk śmierci, które Klaudia baardzo lubi i czytała jakieś trzy/cztery razy. xD Aleee to żadne Igrzyska śmierci! Endgame to historia, z którą Klaudia męczyła się przez kilka godzin, przez nieciekawe opisy i dialogi, oraz nadmiar postaci, a zwłaszcza na samym początku. Endgame to historia, którą się czyta - tak dla zabicia czasu i w sumie po kilkudziesięciu stronach możesz się pogubić w natłoku tych zdarzeń, ale jednocześnie i nudzisz się podczas lektury i omijasz fragmenty książki.

To również historia 12 młodych ludzi, którzy chcieli (albo i nie) wykazać się w tej cholernie trudnej grze i wygrać! Niestety Klaudia nie bardzo wiedziała o co tak naprawdę toczy sie gra - jasne było powiedziane, że wygra jedna osoba, a wraz z nią cały jej klan i bedą mogli przetrwać, ale.... co? Co przetrwać? Czy nagle ma nadejść jakis niespodziewany koniec, albo zaraza która dotknie tych przegranych? Albo przeoczyłam jakiś wątek, w którym jest to objaśnione, albo po prostu tego nie było.

Dobra - poznaliśmy już jako tako zarys powieści, garstkę bohaterów, pogadaliśmy o tej złotej (niezbyt urodziwej) okładce, więc może by tak wspomnieć o zagadkach, których pełno w tej książce? Jest takie powiedzenie - co chatka to zagadka - w tym przypadku można powiedzieć - co rozdział to zagadka. Niestety - Klaudia nie rozumiała żadnej z tych zagadek i nie potrafiła też zrozumieć w jaki sposób zostały one rozwiązane przez bohaterów, co niezmiernie ją denerwowało. Wszystkie te zagadki miały doprowadzić Graczy do pewnego miejsca, w którym znajdowała się pewna ważna dla nich rzecz, więc były one potrzebne w fabule złotej książki, ale irytowały Klaudię tym, że nie mogła ich rozwiązać, ani zrozumieć... Do bani. :/
Endgame to niby cały czas jedna wielka akcja, ale i jednocześnie nuuuda. Ten złoty grubasek ma bardzo ciężki początek, w który naprawdę ciężko się wkręcić i który raczej odrzuca, niż zachęca do dalszej lektury, ale jeśli się przełamiecie, moi kochani czytelnicy, to może jako tako wytrwacie do końca. A skoro mowa o końcu... Koniec uratował ocenę tej książki. Był interesujący i zdarzyła się pewna nieoczekiwana przez Klaudie rzecz, przez co siedziała kilka minut z rozdziawioną buzią i stwierdziła WTF, po czym wróciła do czytania. xD Tylko po to, aby ostatnie kilka zdań znowu zrobiło się dziwne i tajemnicze i w sumie średnio zachęciło Klaudię do sięgnięcia po drugi tom.
 -----
Pasuje jakoś to ładnie podsumować, więc powiem krótko: Endgame to dziwna książka. Dziwna, pełna zagadek i akcji, która niby jest, a jednak wieje nudą. Na szczęście ostatnie 100 stron trzyma w napięciu i pojawia się jeden ogromny punkt zaskoczenia. Po dalsze tomy chyba nie sięgnę, bo nie czuje takiej potrzeby - tą część trochę wymęczyłam, ale udało się i jestem z siebie dumna! xD Jeśli jesteście ciekawi co ten złoty grubasek w sobie skrywa - śmiało, czytajcie! Ja jestem trochę rozczarowana i liczyłam na dużo, dużo więcej. Endgame było dla mnie po prostu dziwne. Bardzo dziwne, ale też nie najgorsze zwłaszcza przez koniec i ciekawą postać jaką był Jago oraz trochę też Sarah. Sami musicie stwierdzić czy chcecie przeczytać tą historię.

Moja ocena: 5/10
Udostępnij

środa, 22 marca 2017

Prawdodziejka - recenzja

Tytuł: Prawdodziejka
Autor: Susan Dennard
Tom: 1
Cykl: Czaroziemie
Liczba stron: 394
Wydawnictwo: SQN

Safi i Iseult są praktycznie nierozłączne - razem spędzają czas, żartują, przeżywają przygody oraz... wpadają w niezłe tarapaty. Dziewczyny żyją w świecie gdzie czarodziejskie moce to normalka. Safi jest Prawdodziejką - zdolną rozpoznać kiedy ktoś kłamie lub mówi prawdę. Moce Iseult nie są jej do końca znane, ale w tym przypadku może to nawet lepiej dla niej i jej bliskich. Przyjaciółki muszą uciekać, przeżyją pełną niebezpieczeństw podróż wraz z Merikiem oraz jego załogą. Poza tym 20-letni rozejm właśnie się kończy co może być zapowiedzią wojny pomiędzy imperiami. Czy dziewczyny uciekną przed niebezpieczeństwem? Co im tak właściwie grozi? Jak skończy się ich podróż na statku i czy Iseult pozna swoją moc?
Prawdodziejka to książka, co do której miałam dość spore oczekiwania. Przyznam się szczerze, że początek w moim odczuciu nie wypadł zbyt dobrze. Autorka wrzuca nas w sam środek wydarzeń i tak naprawdę ciężko jest się w tym wszystkim połapać. Poznajemy za dużo nowych bohaterów naraz i na początku wszystko wydaje się nieco dziwne i zagmatwane. Liczyłam na to, że będzie jakieś większe objaśnienie niektórych kwestii, bo zaczynałam się gubić w opisanych wydarzeniach. Na szczęście potem było już tylko lepiej.

Kiedy przebrnęłam przez ten zagmatwany początek, zaczynałam coraz bardziej wczuwać się w historię dziewczyn. Nie przeszkadzało mi, że nie do końca pamiętałam kto był kim po prostu czytałam dalej. Prawdodziejka napisana jest bardzo przyjemnym stylem i książkę czyta się dość szybko. Ta historia ma specyficzny klimat. Czaroziemie to kraina pełna zagadek i tajemnic, a pewien krwiodziej bardzo mi się spodobał i zaintrygował mnie.
A skoro już jestem przy bohaterach to przedstawiam wam Aeudana, który był krwiodziejem. To bardzo tajemniczy facet i śmiertelnie niebezpieczny zarazem. Chciałabym przeczytać trochę więcej scen z jego udziałem, ale z drugiej strony to że pojawiał się w książce raz na jakiś czas jeszcze bardziej dodało mu tajemniczości i jeszcze bardziej zapragnęłam poznać lepiej tę postać. Oprócz Aeudana polubiłam również Iseult, natomiast Safi trochę mnie irytowała. Pojawił się tutaj również wątek miłosny, który był dość przewidywalny.

Jestem mile zaskoczona, bo druga połowa książki okazał się dużo lepsza od pierwszej, w której niewiele się działo. Bardzo spodobał mi się wątek piratów jaki został tutaj poruszony - ten rejs przez morze był bardzo ciekawy i miał niezwykły klimat - aż chciałabym się przepłynąć jakąś łodzią, najlepiej z Aeudanem na pokładzie! xD Jeśli ciekawią was takie pirackie przygody, których nie spotyka się często w książkach (ja czytam chyba pierwszą książkę z takim wątkiem) to z całą pewnością spodoba wam się historia Safii i Iseult. Pomimo dość chaotycznego początku, gdzie łatwo można się pogubić i nie bardzo wiadomo co i jak, później po prostu wczuwamy się w tę historię. Na pewno jest ona dość specyficzna, ale przy tym również ciekawa. Warto poświęcić jej chwilę uwagi. :)

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwo SQN!
Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.