Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piątek z piątką. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piątek z piątką. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 sierpnia 2018

Piątek z piątką, czyli 5 ekranizacji, które okazały się lepsze niż książki


Z reguły trzymam się zasady - najpierw książka, potem film. Czasami jednak zdarza mi się zrobić na odwrót, czyli najpierw zobaczyć ekranizację, a potem przeczytać jej papierowy pierwowzór. No i cóż - z tymi ekranizacjami bywa różnie - czasem film właściwie całkowicie różni się od książki, czasem jest do niej bardzo podobny, a zdarza się, że bywa nawet lepszy. Dzisiaj porozmawiamy sobie właśnie o tej trzeciej opcji - kiedy to ekranizacja jest lepsza od książki. Zapraszam na kolejną odsłonę piątku z piątką. :)

W blasku nocy



W tym przypadku zarówno książka jak i film bardzo mi się podobały, jednak o wiele więcej emocji towarzyszyło mi podczas oglądania. Bardzo często w sumie film wyzwala we mnie dużo więcej niż książka. W tym przypadku nawet nie wiedziałam kiedy dobrnęłam do końca filmu - oglądało mi się bardzo szybko i przyjemnie - nie czułam w ogóle upływu czasu. No i na końcówce mocno się wzruszyłam, czego zabrakło mi podczas czytania powieści. Poza tym książka W blasku nocy według mnie została bardzo dobrze zekranizowana, bo większość wątków i scen jakie pojawiały się w filmie, miały miejsce również w książce. Jednak za te emocje jakie wyzwolił we mnie film, to właśnie on wygrywa w starciu ze swoim książkowym pierwowzorem.

13 powodów



Zarówno książka jak i serial podobały mi się, aczkolwiek uważam, że w serialu o niebo lepiej zostały ukazane powody, dla których Hannah zdecydowała się popełnić samobójstwo. Akcja trwa dłużej niż w książce, dzięki czemu więcej się dzieje i jest po prostu ciekawiej. Serial wywołał we mnie sporo emocji, uważam że został bardzo dobrze wyreżyserowany, podobały mi się te wstawki z przeszłości. Sama postać Hannah dużo bardziej do mnie przemawiała w serialu niż w książce. Tytułowe powody zostały bardziej dokładnie przedstawione na ekranie, no i psychika Hannah - w serialu możemy dużo lepiej ją zrozumieć niż podczas czytania książki, w której szczerze powiedziawszy niektóre wątki rozwijały się za szybko, a kilka z powodów były potraktowane tak trochę po macoszemu. Według mnie serial jest zdecydowanie lepszy.

Dawca



W przypadku książki przeszkadzał mi trochę młody wiek bohaterów, czasami ich niektóre zachowania wydawały mi się trochę nieadekwatne do ich wieku. W filmie postacie są starsze przez co ich zachowania wydają się bardziej naturalne. Sam pomysł na to aby przedstawić świat w szarych barwach zasługuje na plus. I podobnie jak wyżej - ekranizacja wywołała u mnie więcej emocji, niż film, działo się więcej ciekawych rzeczy i oglądanie nie było czymś nudnym. Jeśli przeczytaliście już książkę, to polecam wam zapoznanie się z filmem - według mnie jest fajniejszy.

Trzy metry nad niebem



Nie mogłam znaleźć normalnego zwiastuna, więc łapcie filmik z głównymi bohaterami xD

Czytałam tę książek już naprawdę dawno temu. Było to chyba w gimnazjum. Najpierw jednak obejrzałam film, bo wszyscy się nim zachwycali. Był to jeden z najbardziej wzruszających filmów jaki widziałam. Zrobił na mnie spore wrażenie i dołączyłam do grona tych wszystkich osób, którym tak bardzo przypadł do gustu. Potem naszła mnie ochota na książkę i nie wiem czy to dlatego, że najpierw obejrzałam ekranizację, ale od samego początku przeszkadzało mi... inne imię głównego bohatera. :D Pamiętam, że wyjątkowo dłużyło mi się czytanie i nijak nie mogłam się wciągnąć. Ekranizacja okazała się zdecydowanie lepsza.

Marley i ja



Tutaj kocham zarówno film, jak i książkę, ale jeżeli mam wybrać pomiędzy nimi to stawiam na film. Dlaczego? Otóż na filmie ryczałam jak bóbr, pierwszy raz tak bardzo płakałam podczas oglądania - wcześniej takie coś mi się nie zdarzało. Książka nie wywołała u mnie tylu emocji co ekranizacja, poza tym została bardzo dobrze odwzorowana - z tego co pamiętam niewiele było wątków w filmie, które różniły się od tych w książce. Muszę sobie odświeżyć historię Marleya, ale wolę obejrzeć ją na ekranie, niż przeczytać. :)

Tak prezentuje się moja lista, ale teraz dajcie znać jak to u was jest z tymi ekranizacjami - czy w ogóle lubicie je oglądać? Co najpierw książka, czy film?  Trafiliście kiedyś na ekranizację, która waszym zdaniem była lepsza od papierowego pierwowzoru? Bardzo chętnie poczytam wasze komentarze na ten temat, a teraz... miłego piątku! :)

wszystkie filmiki pochodzą z youtube
Udostępnij

piątek, 20 lipca 2018

Piątek z piątką, czyli 5 mało znanych książek, które są warte uwagi


W dzisiejszej odsłonie Piątku z piątką na tapetę pójdą książki, które bardzo mi się podobały, ale są dość mało znane (przynajmniej tak mi się wydaje) i zasługują na większą popularność. Mam nadzieję, że może przekonam kogoś z was do sięgnięcia, po któryś z niżej podanych tytułów, bo myślę, że naprawdę warto je poznać. :) Bez zbędnego przedłużania - witam was w czwartej odsłonie Piątku z piątką i zapraszam do czytania. :)


Na pierwszy ogień idzie Wszechświat kontra Alex Woods. Mam wrażenie, że kilka lat temu było większe zainteresowanie tym tytułem, ale teraz właściwie nigdzie nie widać tej książki. Niewątpliwą jej zaletą jest styl pisania autora, bo przeczytanie tej powieści zajmuje niewiele czasu, często wprowadzane są zabawne momenty i tę książkę po prostu chce się czytać. Bardzo wciągająca, nieprawdopodobna historia Alexa, która na pewno przypadnie do gustu miłośnikom nieco pokręconych historii. Pełna humoru, ciepła, wciągająca i oryginalna pozycja, warta waszej uwagi. :)

"Pewnej deszczowej nocy celnik zatrzymuje poszukiwanego Alexa Woodsa. W jego samochodzie znajduje kilogram marihuany, sporą ilość gotówki i… urnę z ludzkimi prochami. Nie pierwszy raz chłopak trafia na czołówki gazet — od czasu, gdy przed laty uderzył w niego meteoryt, zna go każdy. Właśnie tak rozpoczyna się znakomita debiutancka powieść Gavina Extence’a, nagrodzona w plebiscytach Amazon Best Book oraz Writers’ Guild Best Book.

Wydawać by się mogło, że w życiu Alexa Woodsa wyczerpał się już limit niespodzianek. I chociaż matka tarocistka oraz wypadek z udziałem spadającego meteorytu stanowią spory bagaż doświadczeń, prawdziwym zwrotem w jego życiu okazało się przypadkowe spotkanie pana Petersona…" - lubimyczytac




Tym razem proponuję wam książkę, która na pewno was poruszy. Trzy i pół sekundy to wzruszająca historia o tym jak poradzić sobie ze śmiercią dziecka, które zostało brutalnie odebrane zrozpaczonym rodzicom przez sepsę. To powieść dla dojrzalszych czytelników, którzy szukają czegoś poważniejszego i skłaniającego do refleksji. Na pewno warto poznać historię małżeństwa, które w jednej chwili straciło wszystko, bo czasem dobrze jest zrobić sobie przerwę od lekkich historii, które szybko się zapomina, a zabrać się za coś wymagającego oraz poruszającego. To historia, która odpowiada na pytanie jak żyć z ogromną żałobą i tragedią.

"Grace i Tom Penderford to zgodne i szczęśliwe małżeństwo. Mieszkają w sielankowym domu na wsi i wychowują zdrową córeczkę, Chloe. Są beztroscy. Są normalni.

Jednak los szykuje im okrutną niespodziankę. Tuż po trzecich urodzinach Chloe wszystko się zmienia. Bezlitosna choroba rozbija szczęśliwą trójkę, zabierając córeczkę na zawsze.

To sepsa, przez którą na świecie co trzy i pół sekundy umiera jeden człowiek.

Niewymowna tragedia, która dotyka małżeństwo pozostawia piętno na każdej sferze ich życia.

Czy Tomowi i Grace uda się pozlepiać serca, które pękły na milion kawałków? Czy ich związek ma jeszcze jakąkolwiek przyszłość?" - lubimyczytac



Jeśli jesteście fanami fantastyki, lubicie książki o zombie, apokalipsie, to koniecznie przeczytajcie Pandorę. To brutalna książka, dla osób o mocnych nerwach, niezwykle wciągająca i intrygująca. Tutaj właściwie ciągle coś się dzieje i nie ma mowy o nudzie. Autor wykreował świat, w którym nikt nie jest bezpieczny i zrobił to w genialny sposób. wszystko w tej powieści jest dokładnie przemyślane i bardzo dobrze opisane. To kawał dobrej książki, która z pewnością nada się idealnie dla fanów takich klimatów, chociaż nie tylko. Jeśli szukacie jakiejś dobrej i wciągającej fantastyki to Pandora nada się idealnie. Do tego nie łatwo o niej zapomnieć, a film na jej podstawie byłby prawdziwą petardą.

"Melanie ma dziesięć lat i odkąd pamięta, mieszka w celi bez okien. Każdego dnia uzbrojeni po zęby żołnierze przywiązują ją do wózka i zawożą na lekcje. Nie rozmawiają z nią. Chyba się boją, że ich zje – tak jak „głodni”, którzy zjadają innych ludzi po tym, jak zarazili się dziesiątkującym ludzkość grzybem Ophiocordyceps unilateralis.
Gdy Melanie zostaje sama, lubi sobie wyobrażać, że jest niezwykła i odważna jak mityczna Pandora. Że tak jak ona została obdarowana. Że potrafi obronić swoją ukochaną nauczycielkę przed zagrożeniem. Także przed sobą…" - lubimyczytac




Wirusy to powieść napisana w bardzo lekki i przyjemny sposób, którą czyta się naprawdę błyskawicznie. Autorka dała nam możliwość rozwiązania zagadki laboratorium, które mieści się na pewnej wyspie. Po odkryciu szczątków ludzkich, młodzi ludzie próbują odkryć co tak naprawdę dzieje się za murami laboratorium i kto zginął na wyspie. Nie jest lektura, o której długo będziecie rozmyślać, ale na sto procent spędzicie z nią miło czas i będziecie ciekawi jak potoczy się ta historia. Autorka wykreowała bohaterów, ciekawych świata, oraz stworzyła zagadki, które okazują się nieprzewidywalne i zaskakujące. Wirusy to pozycja warta do przeczytania szczególnie w okresie wakacji - wciągnie was i zapewni świetną rozrywkę.

"Młodzi ludzie znajdują ludzkie szczątki na małej wysepce w Karolinie Południowej, nieświadomie uruchamiając całą lawinę zdarzeń. W toku podjętego śledztwa odkrywają niewyjaśnioną zbrodnię sprzed lat. Kiedy wspólnie ratują chorego psa z laboratorium mieszczącego się na wyspie, żadne z nich nie ma już wątpliwości, że te dwie sprawy coś ze sobą łączy. Nie wiedzą jednak, że zwierzę jest nosicielem bardzo niebezpiecznego wirusa…

Tory Brennan, główna bohaterka powieści, jest zafascynowana kośćmi i martwymi ciałami równie mocno, co jej słynna ciotka, uznana antropolog sądowa, Temperance Brennan. Tory mieszka wraz z ojcem w odizolowanym od świata ośrodku badawczym, spędzając czas w towarzystwie dzieci innych naukowców. Dotychczas nie miała zbyt wielu okazji do wykazania się niezwykłą wiedzą, Aż do tej pory. Ona i czwórka jej przyjaciół są w śmiertelnym niebezpieczeństwie!" - lubimyczytac  




Na koniec chcę wam powiedzieć trochę o Monumencie 14 - cienkiej książce, ale za to ciekawie napisanej i wciągającej. Podobnie jak w przypadku Wirusów, ta powieść nie należy do grona wybitnych, ale z pewnością jest oryginalna i przez to zdecydowanie warta uwagi. Mnie przyciągnął do niej opis, który będziecie mogli przeczytać kilka linijek niżej. Akcja rozgrywa się w supermarkecie, gdzie nastolatkowie oraz małe dzieci ukrywają się przed katastrofami, które dzieją się w ich spokojnym do tej pory miasteczku. Na zewnątrz dzieją się okropne rzeczy a 14 młodych ludzi musi przetrwać nie wiadomo ile czasu w sklepie, który staje się ich domem. Monument 14 szybko was wciągnie i zachwyci fajną mapka zamieszczoną w środku książki. Warto rozważyć przeczytanie tej książki w letnie wieczory, kiedy nie ma nic ciekawego w telewizji. Na pewno będzie to dla was miła odskocznia i ciekawie napisana fantastyka dla młodzieży.

"Potężne tsunami pustoszy wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Nad krajem przetaczają się straszliwe burze, a ze zniszczonego ośrodka wojskowego wydostaje się tajemnicza broń chemiczna. Sześcioro licealistów, dwójka gimnazjalistów i szóstka mniejszych dzieci po wypadku w drodze do szkoły chroni się w supermarkecie. Wielki sklep szybko staje się jednak zarówno ich schronieniem, jak i więzieniem. Grupka zdanych na siebie, przerażonych, odciętych od świata dzieciaków zaczyna tworzyć małą społeczność: organizują sobie życie, dzielą obowiązki, starsi opiekują się młodszymi, ale też ujawniają się szkolne sympatie, antypatie i skrywane dotąd uczucia, wyłaniają się naturalni przywódcy i ci, którzy chcą skorzystać z sytuacji i trochę się zabawić..." - lubimyczytac

-----------------------------------

Mam nadzieję, że chociaż trochę zachęciłam was do zapoznania się z tymi książkami, moim zdaniem są warte uwagi, zwłaszcza Wszechświat kontra Alex Woods, oraz Pandora - te dwie serdecznie wam polecam. Dajcie znać czy czytaliście którąś z tych pozycji, a może macie je w planach? Napiszcie też o książkach, które waszym zdaniem są zdecydowanie zbyt mało popularne - może skuszę się na którąś z waszych propozycji. ;) Udanego weekendu, widzimy się w następnej notce. :)
Udostępnij

piątek, 15 czerwca 2018

Piątek z piątką - pięć książek, których nijak nie mogę dokończyć

Cześć i czołem książkoholicy! :D


Zapraszam was dzisiaj do kolejnej odsłony Piątku z piątką. Na pewno macie jakieś książki, które kiedyś tam zaczęliście, ale za nic nie mogliście dobrnąć do ich końca i odłożyliście je na półkę niedoczytane. Dzisiaj skupimy się właśnie na nich - może akurat znajdziemy motywację, aby sięgnąć po nie ponownie i tym razem przeczytać od deski do deski? ;) W moim przypadku takich pozycji na pewno by się znalazło więcej jak pięć, ale nie będę przekraczać tej liczby, bo nazwa cyklu do czegoś zobowiązuje. :D No to lećmy z tym!

Caraval



Miałam do tej pozycji bodajże dwa podejścia - za pierwszym razem, po pierwszym, czy drugim rozdziale się poddałam, za drugim przeczytałam chyba 1\4 książki i też odłożyłam na półkę. W sumie to nawet nie wiem dlaczego, bo z tego co pamiętam to podobała mi się ta historia i zauroczyła mnie mapka na początku - miałam dużą ochotę na tę książkę, ale coś nie wyszło. Chyba się postaram dać jej jeszcze jedną szansę, w końcu do trzech razy sztuka. :)


Marsjanin


Sporo zachwytów naczytałam się o tej książce i pamiętam, że byłam bardzo zadowolona kiedy dorwałam ją w tej pomarańczowej okładce, która podoba mi się dużo bardziej niż filmowa (drażni mnie głowa tego aktora na całej okładce - no bez jaj aż takie zbliżenie na nią dali xD). W tym przypadku też miałam bodajże dwa podejścia, ale strasznie mnie męczyło pióro autora i jego styl pisania. Sporo osób zachwycało się ciętym językiem głównego bohatera i jego humorem - owszem był śmieszny, ale nie na tyle, żebym chciała dalej się z tym męczyć. Za dużo naukowych, fizycznych pojęć - zdecydowanie mnie ta książka odrzuca i szczerze wątpię, żebym jeszcze kiedyś do niej powróciła.

Diabolika



Dobre opinie, dobra cena, więc kupiłam. Zabrałam się za czytanie pełna zapału i energii, ale coś nie zaiskrzyło. Podobnie jak wyżej męczył mnie trochę styl i język autorki, a cała historia nie interesowała mnie i po prostu nie wciągnęła. Miałam wrażenie, że wszystko rozgrywa się strasznie wolno i ślamazarnie, wkurzała mnie główna bohaterka i stwierdziłam, że rzucam to wszystko i zabieram się za coś ciekawszego. Planuję dać tej pozycji jeszcze jedną szansę, ale nie wiem kiedy to nastąpi... Może jak nie będę miała kompletnie nic do czytania i z braku laku wezmę wtedy Diabolikę. ;)

Fobos



Na początku się wciągnęłam. Chciałam poznać tę historię, byłam zdeterminowana, tym bardziej, że przypominała mi trochę serial The 100 (bo mi się z kosmosem skojarzyło, prócz tego chyba żadnych innych podobieństw nie ma , ale co tam xD), a dziewczyna na okładce przypomina mi Clarke - moją ulubioną żeńską postać z serialu. No i przewracałam te kartki, przewracałam i... przysypiałam. Akcja zaczęła mnie nudzić, bohaterów nie mogłam spamiętać, bo było ich dość sporo i w końcu dałam sobie spokój. Może kiedyś spróbuję jeszcze raz, ale póki co nie zanosi się na to.


Heaven. Miasto elfów



Tą książkę porzuciłam na rzecz innej - nie pamiętam już jakiej. Cała ta powieść wydawała mi się nieco absurdalna, ale miała w tym swój urok - była nawet trochę baśniowa i podobała mi się. Jednak kompletnie o niej zapomniałam, zajęłam się czymś innym i odłożyłam na półkę, gdzie do tej pory stoi nie ruszona. Szczerze mówiąc to nie wiem czy mam ochotę do niej wracać - czy nie lepiej poświęcić czas na coś bardziej hmm... ambitniejszego, ale nie skreślam jej, tym bardziej że wkręciłam się w tę historię.


No i tak się prezentuje moja piątka książek, których nijak nie mogę dokończyć. Teraz czas na was! :) Pochwalcie się przez jakie książki wy nie możecie przebrnąć, a może czytaliście którąś z powieści, które wyżej wymieniłam? Jeśli tak, to warto się za nie zabierać po raz kolejny? :) Czekam na wasze komentarze, miłego piątku! :)
Udostępnij

piątek, 1 czerwca 2018

Piątek z piątką, czyli 5 książek, które przypominają mi dzieciństwo :)

Witam Was książkoholicy w ten upalny czerwcowy dzień!



Hej! Mamy już czerwiec - Dzień Dziecka i nie mam pojęcia jakim cudem ten czas tak szybko zapierdziela. Ale nie o tym dzisiaj. Z okazji tego, że wszystkie dzieci dziś świętują (pochwalcie się, kto tak jak ja wciąż czuje w sobie wewnętrzne dziecko! :D), oraz mamy piątek, to postanowiłam, że druga odsłona mojego cyklu Piątek z piątką, będzie związana z dniem pierwszego czerwca. Panie i Panowie zapraszam na 5 książek, które przypominają mi dzieciństwo! :)

Harry Potter



Pewnie myślicie sobie teraz - "no nie znowu Potter - on jest wszędzie!", ale kurcze, nie mogłam nie dać tutaj serii Rowling. Harry Potter przypomina mi dzieciństwo, ze względu na szkolne przygody głównych bohaterów, ich beztroskę w początkowych tomach, chęć zabawy, radość z życia. Harry'ego czytałam po raz pierwszy w drugiej klasie gimnazjum i już wtedy pozwolił mi wrócić do czasów mojego dzieciństwa.

Był sobie pies



Ja ogólnie mam tak, że kocham pieski i nie potrafię sobie wyobrazić życia bez nich. Bailey przypomniał mi o moim Kapselku - czarnej, kudłatej kuleczce, z którą bawiliśmy się z siostrami i kuzynem jak byliśmy mali. Pamiętam jak braliśmy kiełbasę do ręki i uciekaliśmy z nią, a Kapselek gonił nas i umyśleliśmy sobie, że to taka nieco zmieniona wersja zabawy w berka - z tym, że goniącym był piesek. Powieść Bruce'a Camerona przypomina mi jakie to jest niesamowite uczucie - beztroska zabawa z psiakami, podczas której o niczym nie myślisz - po prostu się cieszysz. ;)

Cud chłopak



Historia Auggiego przypomniała mi czasy kiedy chodziłam do podstawówki i każdy dzień w niej spędzony przynosił co innego - nowe doświadczenia. Dzięki tej książce wróciłam myślami do budynku mojej szkoły podstawowej i wspomnień z nim związanych ( a jest ich całkiem sporo). Fragmenty pisane z dziecięcej perspektywy dodatkowo tworzyły niesamowity klimat tej powieści i przypominały mi siebie jako małą Klaudusię z palemką na głowie (której nienawidziłam, bo inne dzieci się ze mnie śmiały w tej fryzurze xD).

Opowieści z Narni


Lektura z czwartej klasy, która strasznie mi się spodobała - film zresztą też. Kiedy tylko widzę okładkę tej książki wspominam jak czytałam ją w czwartej klasie. Z wielką chęcią przewracałam wtedy kolejne kartki tej książki, aby poznać dalsze losy bohaterów. I powiem wam, że dość sporo z tej książki pamiętam, mimo że minęło tyle lat odkąd ją czytałam (może to dlatego, że sporo się naoglądąłam ekranizacji xD).

W pustyni i w puszczy


Z tego co wiem, to niektórzy uczniowie bardzo lubą tę lekturę, a inni wręcz nienawidzą. Ja należę do tej pierwszej grupy. Przygody Stasia i Nel bardzo mnie wciągnęły i z zapałem odpowiadałam na pytania nauczyciela na temat tej książki - podobała mi się, przeczytałam ją całą, no i mogłam się o niej rozgadać na lekcji, a dodatkowo zarobić piątkę. Była to chyba lektura, którą omawialiśmy w piątej klasie, a przynajmniej z piątą klasą mi się kojarzy - ahh te podstawówkowe czasy.. ;')

...................................................................................................................................................................

No i na tym kończymy moje wspominki z dzieciństwa. Powiem wam, że zawsze chciałam choć na jeden dzień cofnąć się wstecz i jeszcze przez chwilkę pobyć dzieckiem. Też tak macie? Dajcie znać w komentarzach - napiszcie też jakie książki przypominają wam dzieciństwo - jestem tego bardzo ciekawa. No i nie zapominajcie - wszyscy mamy w sobie wewnętrzne dziecko, a więc cieszmy się wszyscy naszym dzisiejszym pierwszo-czerwcowym świętem! I wyluzujmy się choć przez ten jeden dzień w roku! :)


Udostępnij

piątek, 18 maja 2018

Piątek z piątką, czyli 5 najbardziej wzruszających książek, jakie przeczytałam

Witajcie w moim małym, książkowym kąciku w internecie! :)



Od dłuższego czasu chodził za mną pomysł stworzenia na blogu jakiejś serii postów. Myślałam, myślałam i wymyśliłam! Każdy chyba choć trochę lubi jakieś książkowe zestawienia - najlepsze, najgorsze książki, najdziwniejsze i najbardziej wartościowe... Na tym właśnie będzie polegać najnowszy cykl postów na moim blogu - Piątek z piątką, gdzie będę robiła różne zestawienia pięciu książek pasujące do danej - wymyślonej kategorii. Jeszcze nie wiem z jaką częstotliwością będę dodawała takie wpisy, ale na początek postaram się to robić co dwa tygodnie. Na pierwszy ogień pójdą najbardziej wzruszające książki, jakie czytałam, zaznaczam od razu, że kolejność nie ma znaczenia - wszystkie te pozycje wzruszyły mnie w podobnym stopniu (i musicie wiedzieć, że baaardzo rzadko kiedy zdarza mi się uronić łzy podczas czytania). Zapraszam!

Oskar i pani Róża



Mimo tego, że wiedziałam jak skończy się ta historia i tak nie mogłam powstrzymać łez. To, że cała powieść pisana jest z perspektywy dziecka - jego niewiedza na pewne tematy, sposób bycia - dodatkowo wpłynęło na moje odczucia po lekturze. Jest to jedna z najbardziej wartościowych powieści, jakie miałam okazję przeczytać i wiem, że jeszcze nie raz, nie dwa będę do niej wracać. To powieść o czerpaniu z życia całymi garściami, o cieszeniu się z każdego dnia mimo świadomości, że te dni są już policzone. Niezwykła, wartościowa, niesamowita, zabawna i cholernie wzruszająca historia.

Cud chłopak



Tutaj łzy polały się zarówno na książce, jak i na ekranizacji. Cud chłopak to opowieść o chłopcu, który przez wiele operacji, jakie musiał przejść, ma teraz zniekształconą twarz. Auggie nie wygląda jak inne dzieci. Na jego widok rówieśnicy uciekają, nie chcą go nawet dotknąć, a dorośli ze współczuciem odwracają głowę. Chłopiec ma iść do szkoły - przebywać wśród dzieci w swoim wieku. Tam przekonuje się co to znaczy przyjaźń, ale też nienawiść. To piękna powieść, która uczy tego, że wygląd nie ma absolutnie żadnego znaczenia - liczy się wnętrze i to na nie powinniśmy zwracać uwagę w pierwszej kolejności.

Zanim się pojawiłeś



Istny potok łez - nawet nie tyle podczas czytania książki, ale oglądania filmu. Całe siedem osób w kinie - wszyscy smarkający w chusteczki i ocierający nosy. To co się tutaj wydarzyło było po prostu niesamowite. Autorka totalnie mnie rozkleiła swoją powieścią - historia Lou - niezwykle szalonej, z oryginalnym stylem dziewczyny - oraz Willa - byłego rekina biznesu, obecnie poruszającego się na wózku, bez nadziei na lepsze jutro - była jedną z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających historii miłosnych jakie czytałam. Wokół tej książki krąży naprawdę sporo opinii - tę powieść kocha się, albo nienawidzi, a ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Zanim się pojawiłeś poruszyło mnie strasznie i czytałam tę powieść kilka razy, za każdym razem przeżywając te same emocje.

Gwiazd naszych wina


Książka, do której mam spory sentyment. Jest to powieść, od której zaczęłam swoją książkową przygodę, i która wywołała u mnie mnóstwo emocji. Zresztą film również. Trójka młodych ludzi - Hazel, Gus oraz Isaac - każde z nich zmaga się z inną odmianą raka, każde z nich toczy swoją prywatną walkę. łączy ich przyjaźń i niezwykle silna więź. Przypuszczam, że większość z was już czytała tę powieść i pewnie domyślacie się, co mnie w niej tak bardzo poruszyło. Końcówka książki wywołała u mnie łzy, czytałam tę powieść kilka razy i na pewno jeszcze do niej wrócę, by od nowa przeżyć te emocje.

Marley i ja


W tym przypadku, nie tyle książka wywołała u mnie tak dużo emocji, ale film. Kuuurde, podczas oglądania ryczałam jak bóbr. Historia opowiada o zwariowanym piesku - Marley'u oraz jego właścicielach, którzy mają z nim niezwykle ciekawe życie. Właściwie można powiedzieć, że to pies ma tutaj prawdziwą władzę, a nie ludzie. Kocham te zwierzątka i po prostu nie mogłam nie wzruszyć się przy tej pięknej, pełnej ciepła, miłości, humoru (!), rodzinnej historii. Końcówka była niezwykle wzruszająca i polecam wam zapoznać się zarówno z książką, jak i z filmem, a jeśli tak jak ja kochacie psiaki, to już w ogóle pozycja obowiązkowa dla was.

I na tym zamykam moje dzisiejsze zestawienie. Jestem bardzo ciekawa jakie książki Wy dopasowalibyście do tej kategorii. Dajcie znać w komentarzach, które powieści wywołały u was łzy, a może nie było żadnej takiej? Jeśli macie jakieś pomysły na to, o jakich książkach mogłabym napisać w kolejnym poście z tego cyklu, również dajcie znać. Trzymajcie się ciepło, do napisania! :) 
Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.