Są takie książki, o których tyle się nasłuchaliście, że macie ich już dość. Czasem pomimo tego, że macie ochotę na taką powieść, wolicie przeczytać ją nieco później, jak już ten szał ciał na nią opadnie, a wy będziecie mogli w spokoju zachwycać się lekturą nie czując presji w stylu "muszę przeczytać tę historię, bo wszyscy już to zrobili i nie pasuje mi już dłużej z nią zwlekać". Książka o której dzisiaj Wam opowiem jest obecnie bardzo popularna - na booktubie czy bookstagramie można ją spotkać dosłownie wszędzie. Co więcej opinie na jej temat są w 99% bardzo pozytywne. Dziś opowiem Wam o Addie, ale muszę Was ostrzec - jeśli macie dosyć tych wszystkich pozytywnych recenzji, to lepiej nie czytajcie dalej, bo ja również zaliczam się do wielkiego grona fanów tej historii. :)