Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Uroboros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Uroboros. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 stycznia 2021

Dwór mgieł i furii, czyli o tym jak spieprzyć głównego bohatera...

Miałam spore obawy przed sięgnięciem po tę książkę. Dwór cierni i róż czytałam bardzo dawno temu, ale w międzyczasie robiłam sobie reready tej historii, czasem powracałam tylko do niektórych zaznaczonych fragmentów. Skąd brały się moje obawy odnośnie drugiego tomu? Ano stąd, że osobiście uważam, że całą historie Feyry można było zamknąć w jednej książce. Po co robić kontynuacje historii, która w zasadzie zakończyła się w pierwszym tomie nie zostawiając w sumie zbyt wielu wątków do rozwinięcia?

Udostępnij

sobota, 23 czerwca 2018

Przeklęci święci, czyli cuda i nuuuuuda

W dzisiejszej notce zajmiemy się najnowszą powieścią Maggie Stiefvater, którą możecie znać z książek Wyścig śmierci, albo Król kruków. Jak wypadła w Przeklętych świętych? Niestety nieźle się wynudziłam przy tej książce i sporo się namęczyłam żeby przeczytać ją do końca...


Bicho Raro to miasteczko, położone w Kolorado, gdzie dzieją się cuda. Mieszka tutaj trójka kuzynów - Daniel, Beatriz oraz Joaquin, którzy starają się wprowadzić nieco rozrywki do sennego Bicho Raro. Bohaterowie wywodzą się z rodziny Soria, w której rodzą się Święci, którzy są odpowiedzialni za "czynienie cudów". Jednak aby taki cud mógł się wydarzyć, pątnik, czyli osoba która pragnie cudu, musi najpierw zmierzyć się ze swoim własnym mrokiem.

"Za każdym Świętym stoi cud.
Za każdym cudem stoi człowiek.
W każdym człowieku jest mrok, z którym musi się zmierzyć."

Przeklęci święci to już trzecia książka Maggie Stiefvater, którą miałam okazję przeczytać. Chciałam zobaczyć tę autorkę w nowej odsłonie i przekonać się jak wygląda jej styl w najnowszej powieści. Już podczas czytania Wyścigu śmierci zauważyłam, że Stiefvater ma dość specyficzny sposób pisania, skupia się na opisach, a jej język momentami bywa dość ciężki. Niestety po lekturze Przeklętych świętych stwierdzam, że raczej nie zaliczę Maggie do grona swoich ulubionych autorek.


W tej książce niewiele tak naprawdę się dzieje. Mamy sporo rozwlekłych i nudnych opisów, które szczerze mówiąc często omijałam wzrokiem. Bohaterowie tej powieści też nie powalają na kolana - wydawało mi się, że byli dość sztucznie wykreowani, nie potrafiłam ich jakoś bardziej polubić i byli mi całkowicie obojętni. Akcja w powieści rozwija się bardzo powoli, co powodowało że ciężko mi było czytać tę książkę dłużej niż kilka minut, bo po prostu nic się tam nie działo i byłam znudzona, a co za tym idzie nie miałam ochoty na kontynuowanie czytania i odkładałam książkę na półkę, po czym za jakiś czas brałam ją do ręki z powrotem... i znów przerywałam czytanie po paru minutach.


Jest jednak jedna ważna rzecz, która sprawiła, że historia rodziny Soria była znośna i dało się ją jako tako czytać. Chodzi mi o klimat powieści. Akcja rozgrywa się w Kolorado w latach sześćdziesiątych i Maggie Stiefvater sprawiła, że poczułam się jakbym była uczestnikiem opisywanych przez nią wydarzeń oraz stworzyła świetny obraz Kolorado w tamtejszych czasach, z niewielkim Bicho Raro i cudach oraz mieszkańcach tego miasteczka. Jeśli więc szukacie jakiejś książki z oryginalnym klimatem i pomysłem (bo uważam, że Święci, pątnicy, cuda, oraz mrok czający się w ludziach to bardzo dobry, ale niestety kiepsko zrealizowany pomysł na książkę), to Przeklęci święci powinni wam się spodobać.


Najnowsza powieść Maggie Stiefvater nie powaliła mnie na kolana. Wręcz przeciwnie - sprawiła że nieźle się przy niej wynudziłam i nie byłam w stanie długo jej czytać. Akcji właściwie tutaj nie ma, wszystko toczy się w powolnym tempie. Styl i język Maggie są dość ciężkie i źle się czyta książkę napisaną takim językiem, autorka po prostu nie potrafiła mnie wciągnąć do świata jaki stworzyła w tej powieści, a szkoda bo pomysł na Przeklętych świętych miał potencjał, nie został on jednak wykorzystany. Największą zaletą książki jest niewątpliwie jej klimat, dzięki któremu jakoś udało mi się ją przeczytać do końca (chociaż było to dość trudne). Nie polecam wam tej powieści, ale myślę, że znajdą się tacy, którym najnowsza powieść Stiefvater przypadnie do gustu, ze względu na oryginalny pomysł i fajny klimat. Dla mnie niestety było to za mało.

Za egzemplarz dziękuję zazyjkultury.pl


Udostępnij

czwartek, 18 stycznia 2018

Najlepsze i najgorsze książki 2017 roku

2017 rok obfitował w wiele różnych książek. Były pozycje, od których nie mogłam się oderwać i czytałam je z zapartym tchem nie mogąc się doczekać tego co będzie dalej. Niestety trafiło się też kilka takich, przez które nijak nie mogłam przebrnąć, były nijakie, nudne, mdłe i najchętniej rzuciłabym nimi w najdalszy kąt mojego pokoju. Jeśli jesteście ciekawi, które książki zyskały miano najlepszych i najgorszych pozycji w minionym roku, zapraszam do dalszej części tego zestawienia.
(kliknięcie na tytuł przeniesie was do recenzji danej książki)

Najlepsze książki 2017 roku:


Złodziejka książek 



Pierwszą rzeczą jaka wyróżnia tę pozycję na tle innych jest narracja. Narratorem w Złodziejce książek jest... śmierć. Ten specyficzny sposób prowadzenia narracji sprawił, że książka jest jeszcze bardziej wyjątkowa, akcja rozgrywa się w czasach wojny, powieść jest niezwykle poruszająca, wzruszająca i wciągająca. Nie da się od niej oderwać, to cudowna opowieść o niezwykłej przyjaźni, akordeoniście, wyjątkowym Żydzie, Rosie z ostrym językiem, szczęściu, miłości, odwadze, poświęceniu i nadziei.

Był sobie pies



Ta historia pokazuje nam jak bardzo pieski potrafią być wierne ludziom oraz jak wielką miłością nas darzą. To pozycja dla każdego - niezależnie od tego czy masz 6, 16, czy 66 lat. To taka książkowa perełka - pełna ciepła, miłości i ... piesków, oczywiście! ;) Zakończenie jest bardzo wzruszające, dlatego kiedy już zaopatrzycie się w paczkę chusteczek, kubek kakao i cieplutki kocyk, nie pozostanie wam nic innego jak sięgnąć po tę książkę. A jeszcze lepiej jak przytulicie swojego psiaka i razem z nim pogrążycie się w lekturze. Polecam nie tylko miłośnikom psów!

Moja Lady Jane



Ta książka to niesamowita przygoda, pełna magii, uroku, humoru, pozytywnie zakręconych postaci, oraz cudownego stylu i wyobraźni autorek. To powieść idealna dla fanów koni, fretek, pustułek, lisów, psów, a nawet mułów - dla każdego coś dobrego. xD Jeśli chcecie zanurzyć się w świecie szesnastowiecznej Anglii, który jest oparty na PRAWDZIWYCH WYDARZENIACH Z HISTORII TEGO KRAJU, oraz poznać historię na nowo, to po prostu musicie przeczytać Moją Lady Jane. Co ja gadam - tak czy siak powinniście to zrobić. Lektura porwie was z krzeseł i pozwoli na świetną zabawę przez kilka godzin. Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę.

Dalila



Czasami trzeba sobie zrobić przerwę. Przerwę od fantastyki, młodzieżówek, romansów, czy czegoś innego, po to aby sięgnąć po powieści takie jak Dalila, która opowiada o młodej kenijskiej imigrantce. Czasem trzeba uświadomić sobie niektóre rzeczy, coś przemyśleć, zastanowić się nad tym jakie życie mamy my, a jakie ludzie mieszkający wiele kilometrów od nas. Porównać jedno do drugiego po to żeby dojść do wniosku, ze to nasze nie jest takie złe, jak to zapewne często mamy w zwyczaju narzekać. Dalila nauczyła mnie, że choćby nie wiem co należy walczyć. Nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i na Ziemi mówią inaczej, nigdy nie należy się poddawać. Trzeba czerpać z życia to co najlepsze i dawać od siebie tak wiele jak się tylko da.

Cud chłopak



Cud chłopak to książka, która zostanie ze mną na bardzo długo i śmiało mogę ją zaliczyć do grona najlepszych książek 2017 roku. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej pozycji to zachęcam was do nadrobienia zaległości. Poznajcie Augusta i pozwólcie mu odmienić was, zmienić sposób myślenia i dajcie się oczarować temu niezwykłemu dziesięciolatkowi. Naprawdę nie będziecie żałować, ta powieść uczy nas o tym, że wygląd tak naprawdę nie ma znaczenia - liczy się to jakim jesteśmy człowiekiem, a sposób w jaki jest napisana jest naprawdę niesamowity, co czyni ją jeszcze lepszą.

Najgorsze książki 2017 roku:


Ja, diablica


Książka pani Miszczuk utwierdziła mnie w mojej niechęci do polskiej literatury. Miała to być oryginalna pozycja, a koniec końców była tak głupiutka, że aż zabawna - może to właściwie komedia miała być? Jednak żeby nie było, że tylko krytykuję - trzeba przyznać, że styl autorki jest bardzo przyjemny i książkę czyta się bardzo szybko, co pozwoliło mi doczytać ją do końca. Nie polecam tej książki i nawet nie chcę myśleć o tym, co autorka wymyśliła w drugim i trzecim tomie. Jednak jeśli mimo wszystko chcecie poznać losy Wiktorii Biankowskiej - śmiało, tylko pamiętajcie - ostrzegałam!

Zła krew


Ta książka była tak zła... Szczerze mówiąc to już nie pamiętam co tam się w ogóle działo - kojarzę, że było sporo brutalnych scen, bohaterowie byli naprawdę nijacy, a czytanie było wyjątkowo męczące i sama sobie się dziwię, że przeczytałam to w całości - liczyłam na to, że będzie lepiej... Nie było.

Mirror, mirror



Ta powieść nie była jakoś wybitnie zła, po prostu zabrakło jej tego czegoś i drugi raz na pewno po nią nie sięgnę. Nie dostała ode mnie jakoś mało punktów, bo 6/10, ale z perspektywy czasu dałabym niższą ocenę i w sumie to podobnie jak w powyższym przypadku - nawet nie wiem co tam się w ogóle działo. Może to i lepiej, że zapominamy o tych kiepskich, przeciętnych książkach - mamy miejsce na zapamiętanie tych naprawdę wartościowych powieści. ;)

Endgame. Wezwanie 



Tutaj też dałam dość wysoką ocenę i sama nie wiem z czego to się wzięło. Jak tak teraz czytam tę swoją recenzję, to nawet nie pamiętam tych bohaterów, o których tam wspominałam. Mam wielką pustkę jeśli chodzi o tą pozycję i wcale nie zamierzam jej sobie odświeżać, już sama okładka odstrasza - a w tym przypadku nie sprawdza się powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce".

To by było na tyle - tak oto wygląda mój ranking tych najlepszych oraz najgorszych powieści w roku 2017. Teraz wasza kolej - pochwalcie się tym co przeczytaliście i jakie były najlepsze oraz najgorsze powieści przeczytane przez was w zeszłym roku! :)
Udostępnij

wtorek, 18 lipca 2017

Zła krew - opinia | KOŃKURS

Tytuł: Zła krew
Autor: Sally Green
Tom: 1
Cykl: Zła krew
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Uroboros

Natan jest owocem zakazanego związku czarodziejki i czarownika. Jest w połowie biały, a w połowie czarny. Jego ojciec to najbardziej znany czarownik na świecie - nazywa się Marcus. To nie przynosi mu popularności wśród białych, z którymi mieszka oraz wychowuje się. Natan jest prześladowany - bicie i poniżanie to jedne z najbardziej łagodnych rzeczy jakie go dotykają w codziennym życiu. Kiedy wydaje się, że wszystko zaczyna się normować, nadchodzi niespodziewany cios, który dotknie Natana jeszcze bardziej niż wszystko co do tej pory przeżył. Czy chłopak ma szansę na normalne życie? Czy odnajdzie ojca? I o co chodzi z trzeba darami, które ma otrzymać w wieku 17 lat?

Zła krew to książka, która dość długo stała na mojej półce i wreszcie (za sprawą trzeciego zadania Bookathonu) doczekała sie przeczytania. Kiedy dopasowywałam ja do kategorii "Zła książka", miałam na myśli słowo "zło", które występuje w tytule, a nie sam fakt, że jest ona po prostu zła (mam nadzieję, że to zdanie nie wyszło jak masło maślane xD). Liczyłam na fajną książkę osadzoną w świecie magii i trochę podobną do Harry'ego, którego kocham, kocham, kocham x1000. No i moi kochani - zawiodłam się. I to bardzo.
Mimo iż rodziały tutaj są krótkie, to czesto miałam tak że trudno mi było dotrwać do kolejnego, przez monotonność i nudę. Bohaterowie nie wywarli na mnie jakiegoś więskszego wraażeni - byli po prostu zwyczani, płascy, czytałam już wiele książek z podobnymi postaciami, tak że te tutaj nie zapadły mi w pamięć. Początek zapowiadał się obiecująco i zainteresował mnie. Liczyłam na dużo akcji i jej zwrotów, no i niestety się przeliczyłam.

Wiele razy omijałam przydługie fragmenty opisów, albo dialogi, które kompletnie mnie nie interesowały. Szczerze mówiąc to nie wiem dlaczego ta książka ma aż 400 stron, spokojnie można by wszystko poskracać do mniejszej objętości. Pierwsze kilka stron było naprawdę obiecujące, ale potem robiło sie coraz nudniej i nudniej, a na końcu wyszły flaki z olejem zamiast dreszczyka emocji jaki zwykle dostajemy pod koniec książek fantasy. Tutaj końcówka absolutnie mnie nie porwała, wręcz przeciwnie - była dość przewidywalna i tak samo nudna jak pozostałe 3/4 książki.
Autorka nie wywołała u mnie żadnych emocji - czytałam jej powieść właściwie tak z automatu, odliczając strony do końca i omijając spory kawał tekstu. Liczyłam że szybko się z nią uporam, ale czytanie tej książki nie było przyjemne - robiłam to tylko po to żeby sprawdzić czy akcja jakoś się rozwinie, co się stanie na końcu. Teraz wiem, że trzeba było rzucić to w cholerę i zająć się czymś innym. No cóż - nie potrafimy przewidywać przyszłości. Tutaj ta umiejętność by mi się przydała, przynajmniej nie męczyłabym się z tą pozycją.

Piszę tą opinię kilka dni po skończeniu czytania i szczerze wam powiem, że w sumie to już nie bardzo pamiętam o czym ta książka właściwie była. Nie potrafię sobie też przypomnieć niektórych imion jakie tu się pojawiały. To chyba dowodzi, że ta lektura była kompletną stratą czasu. Nie polecam wam Złej krwi - uwierzcie są książki, które dużo bardziej wam się spodobają niż ta. Wiem że na pewno już nigdy jej nie przeczytam i odłożę gdzieś w najdalszy kąt mojej biblioteczki. Jedyny plus tej powieści to całkiem fajny początek oraz postać Aarona, który wydał mi się najbardziej barwnym i żywym bohaterem. Nie polecam.

Moja ocena: 2/10 

A żeby nie było, że dzisiaj tylko narzekam, to na sam koniec zostawiam was z konkursem, w którym do wygrania pobyt na zamku, oraz kilka książkowych gadżetów (szczegóły na plakacie). ;)


Udostępnij

piątek, 17 marca 2017

Korona w mroku - recenzja

Tytuł: Korona w mroku
Autor: Sarah J. Maas
Tom: 2
Cykl: Szklany tron
Liczba stron: 532
Wydawnictwo: Uroboros

Chyba odkryłam jedną z najlepszych serii jakie do tej pory czytałam. :')

Tytuł Królewskiej Obrończyni zobowiązuje. Celaena Sardothien musi wypełniać swoje obowiązki i służyć człowiekowi, którego szczerze nienawidzi. Po kilku wykonanych zadaniach przyszedł czas na kolejne - dziewczyna ma zabić Archera Finna, jej dawnego znajomego. W tym czasie Dorian i Chaol próbują oswoić się z myślą co robi ich przyjaciółka i do czego jest zmuszana przez tyrana zasiadającego na szklanym tronie. Na domiar złego tajemne Oko Eleny zaczyna świecić, a to może oznaczać kłopoty. Czy dziewczynie uda się ocalic przyjaciół? Jakie mroczne siły czają się w zamku i co planuje okrutny władca Adarlanu?
Bohaterem tej części jest zdecydowanie Chaol! Podziwiam jego opanowanie, sposób bycia, poczucie humoru, opiekuńczość... W Koronie w mroku relacja Celaeny i Chaola zaczyna sie pogłębiać. Ta dwójka bardzo często razem występuje w tej części co bardzo mi się podobało i z przyjemnością czytałam ich wspólne sceny. Chaol jest typem bohatera, którego nie da sie szybko zapomnieć. Jest on moją ulubioną postacia serii i po prostu musiałam poświęcić mu cały akapit żeby pokazać wam jak wielkie wrażenie na mnie zrobił. xD No i nie musze chyba dodawać, że jest na podium mojej listy mężów. <3 :D

Każda kolejna część tej serii to dodatkowy element układanki na jaką się składa przeszłość Celaeny. Dziewczyna miała w życiu cholernie ciężko, ale z zaciekawieniem czytałam o jej przeszłości. Nie lubię pisać wam o kolejnych częściach serii, bo staram się pisać bez żadnych spoilerów do tomów wcześniejszych i ciężko mi wyrazić pełną opinię o Koronie w mroku, ale autorka pisze wspaniale, tak że ta część była jeszcze lepsza od wysoko ocenionego przeze mnie Szklanego tronu.
Mniej wiecej do połowy książki jest dość spokojnie jak na Adarlan i wydarzenia rozgrywające się w tym kraju. Jednak taki stan długo sie nie utrzymuje, bo autorka szokuje pewnym wydarzeniem, które będzie miało ogormny wpływ na dalsze postępowanie Zabójczyni. To wydarzenie strasznie mnie zszokowało i nie spodziewałam sie, że to naprawdę się stało. No i kolejna dawka zaskoczeń spotyka czytelnika na końcu książki kiedy poznajemy pewien bardzo ważny szczegół dotyczący głównej bohaterki. Emocji więc nie brakuje - od zaskoczenia, przez wzruszenie, rozczarowanie, na wściekłości kończąc.

Korona w mroku to mieszanka mnóstwa przeróżnych emocji. To coś wspaniałego i wiem że to co teraz pisze może nie jest wspaniałą opinią czy popisem znajomości pięknych polskich słów, ale ciężko mi opisać tę książkę innymi słowami niż WSPANIAŁA, POZOSTAJĄCA W PAMIĘCI, PORUSZAJĄCA, WZRUSZAJĄCA, NIESAMOWITA... Ta część oraz Królowa cieni to moje dwie ulubione i już nie mogę się doczekać 26 kwietnia kiedy do sprzedaży trafi tom piąty. Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak jeszcze raz polecić wam serię Szklany tron, bo spędzicie przy niej naprawdę miłe chwile i nie będziecie się mogli oderwać od czytania. Polecam! :)

Moja ocena: 10/10
Udostępnij

wtorek, 21 lutego 2017

Szklany tron - recenzja


Tytuł: Szklany tron
Autor: Sarah J. Maas
Tom: 1
Cykl: Szklany Tron
Liczba stron: 520
Wydawnictwo: Uroboros

Celaena Sardothien to najsławniejsza Zabójczyni Adarlanu. Jednak przez jeden błąd zostaje złapana i skazana na dożywotnią, niewolniczą prace w kopalni. Kiedy wydaje się, że nie ma już ratunku i zginie z wycieńczenia, pojawia się dla niej szansa - sam następca tronu Dorian wraz ze swoją świtą pojawia się u wrót kopalni z propozycją nie do odrzucenia. Celaena ma wziąć udział w Turnieju Królewskim o tytuł Królewskiej Obrończyni. Wkrótce okazuje się, że uczestnicy tego turnieju są mordowani przez nieznanego sprawcę, w bardzo brutalny sposób. Czy dziewczynie uda się zdemaskować mordercę zanim sama stanie się jego ofiarą?

Wreszcie przeczytałam Szklany tron! :D Zabierałam się do tego chyba z rok i udało mi się! Teraz, krótka wiadomość dla osób, które podobnie jak ja zwlekały z przeczytaniem tej książki: Odłóżcie wszystkie lektury na bok, zróbcie miejsce dla Szklanego tronu, bo ta książka po prostu wgniecie was w fotel!

Celaena to cholernie twarda babka! xD Nie radze z nią zaczynać, bo to będzie ostatnia rzecz jaką zrobicie. Ta dziewczyna to najsławniejsza Zabójczyni Adarlanu z dużym doświadczeniem, oraz dobrymi technikami, twarda, silna, niezależna. Jest odważniejsza od najbardziej znanych wojowników, zabójców itp. To chodząca legenda, która zna swoja wartość. Jednym słowem - ta dziewczyna jest po prostu ZARĄBISTA! xD

Książka jest niezwykle wciągająca i bardzo ciężko się od niej oderwać, dlatego dobrze by było gdybyście mieli trochę wolnego czasu w zapasie, żeby spokojnie skończyć czytanie. Sarah J. Maas wymyśliła niezwykły świat pełen magii, ale również brutalności. To historia o próbie przetrwania i walce o wolność nawet za pomocą najgorszych możliwych środków. Pełno tutaj magii, intryg, zła czającego się w każdym rogu szklanego zamku. W połowie książki miałam pewne podejrzenia co do tożsamości mordercy, ale okazały się nietrafne i najlepsze jest to, że autorka potrafi skierować nasze domysły zupełnie w inną stronę, podczas gdy to co najbardziej oczywiste zupełnie nam umyka.

Nie mogłabym nie wspomnieć tutaj o Chaol'u  - dowódcy straży, który jest moja ulubioną męska postacią tej historii. Chaol to człowiek mogłoby się wydawać poważny i trzymający się zasad, ale tak naprawdę w środku aż kipi od przeróżnych emocji. To świetny facet - pełen sarkazmu, odważny, opiekuńczy i z braku lepszego określenia powiem, że był po prostu wyjątkowy. Serio! Trudno wam będzie spotkać się ponownie z takim bohaterem. <3 No i czy muszę jeszcze dodawać, że jestem TeamChaol? xD <3

Jeśli nudzą was książki fantasy, których fabuła wydaje wam się znajoma, bohaterowie płytcy i sztuczni i macie wrażenie, że to już kiedyś było, to sięgnijcie po Szklany tron. To wspaniała historia od której ciężko jest się oderwać, z niesamowitymi bohaterami, szybką akcją i magią. Ja jestem totalnie oczarowana i aktualnie już przeczytałam drugi tom - był jeszcze lepszy od pierwszego, a teraz już nie mogę się doczekać przeczytania tomu trzeciego. Teraz na zakończenie nie pozostaje mi nic innego jak tylko poradzić wam: PRZECZYTAJCIE TO! :D

Moja ocena: 9/10
Udostępnij

czwartek, 10 listopada 2016

Dwór cierni i róż - recenzja

Tytuł: Dwór cierni i róż
Autor: Sarah J. Maas
Tom: 1
Cykl: A Court of Thorns and Roses
Liczba stron: 524
Wydawnictwo: Uroboros 
 

Zima, las, bezbronna sarna, przyczajony wilk i dziewczyna - łowczyni. 


Feyra od śmierci matki jest głową rodziny. Ona ją karmi i próbuje związać koniec z końcem. Tegoroczna zima jest dla rodziny dziewiętnastolatki bardzo trudna. Od dawna nie jedli porządnego posiłku i jeśli tak dalej pójdzie - wszystkich czeka śmierć głodowa. Podczas jednego z polowań, Feyra nie może uwierzyć w to co widzi - wilk i sarna są w zasięgu ręki i na całe szczęście nie zauważyli jej. Strzela - udało się, przez najbliższych kilka dni jej rodzina będzie mogła się porządnie najeść. Sielanka jednak nie trwa długo - w drzwiach skromnej chatki pojawia się Fae wysokiego rodu, bestia - okazuje się, że ogromny wilk przyszedł po Feyrę, która zabiła jego przyjaciela. Dziewczyna ma jednak wybór - zginąć, albo na zawsze zamieszkać we wspaniałej, pełnej przepychu i bogactwa rezydencji Fae. Za namową ojca oddaje się w ręce wilka. Wkrótce potem lepiej poznaje Tamlina oraz cały jego Dwór. Czy pobyt u Fae będzie aż tak straszny? Czy nawiąże się między nimi nić porozumienia? O co chodzi z tajemniczą chorobą, która dopadła mieszkańców Dworu Wiosny?

Bardzo lubię baśnie, zwłaszcza te Disneyowskie. Piękną i bestię oglądałam już kilkanaście razy i jest to naprawdę przyjemna baśń. Dwór cierni i róż powstał na podstawie Pięknej i bestii. Na początku obawiałam się trochę, że książka będzie zbyt przewidywalna oraz cukierkowata. Myliłam się, bo okazała się rewelacyjną, trzymającą w napięciu i niezapomnianą lekturą, po którą trzeba sięgnąć!

Poznajcie Feyrę - utalentowaną łuczniczkę oraz malarkę, o której życiu zadecydowała jedna jesionowa strzała. Feyra jest zadziorna, dowcipna i bardzo, ale to bardzo odważna. Nigdy nie porzuca ludzi, których kocha. Teraz przedstawiam wam Tamlina - Fae wysokiego rodu, przystojnego faceta, który w mgnieniu oka potrafi zmienić się w bestię. Jest jednak bardzo szarmancką, opiekuńczą i zabawną bestią. xD Ponadto to wspaniały przyjaciel, który dobro innych stawia na wyższym miejscu niż swoje. Nie mogę oczywiście nie wspomnieć tutaj o Lucianie, który był najlepszym przyjacielem Tamlina, zabawnym i uroczym chłopakiem z bardzo smutną historią. Uwielbiam przyjaźń między tymi dwoma Fae w tej książce - są dla siebie jak bracia, jeden jest w stanie wskoczyć w ognień za drugim. <3 To jedna z najlepszych przyjaźni książkowych. Ooo, no i prawie zapomniałam o Rhysie! Jest on najbardziej intrygującą postacią w książce, na początku nie cierpiałam gościa, a pod koniec naprawdę go polubiłam. Jest tajemniczy i zaskakujący, a do tego baardzo przystojny! :D

Dwór cierni i róż czyta się błyskawicznie - zwłaszcza ostatnie kilka rozdziałów. Na początku akcja rozwija się stopniowo i razem z Feyrą poznajemy świat w jakim musi teraz żyć, historie każdego z bohaterów oraz zwyczaje panujące w ich krainie, a także każdą postać - jej cechy i wady. Potem zaczyna się jazda bez trzymanki - akcja pędzi w zawrotnym tempie, jest mnóstwo nieprzewidywalnych momentów oraz sekretów, które wychodzą na jaw. Chyba zrobiłam sobie coś z nadgarstkiem podczas szybkiego przewracania kartek - tyle się działo! xD

Dawno nie czytałam tak wciągającej i porywającej historii. Co więcej - dawno nie czytałam historii z takim wątkiem miłosnym jaki był ukazany tutaj - wszystko działo się stopniowo, bohaterowie poznawali się nawzajem i dopiero potem coś się między nimi zaczęło dziać. Poza tym - baardzo, ale to bardzo shippuję tę parę! :D

Dawka humoru, wartka akcja, ciekawy świat, wspaniale wykreowani bohaterowie, mnóstwo emocji, genialna druga połowa książki - to wszystko sprawiło, że długo nie zapomną o tej pozycji i jest ona jedną z najlepszych w tym roku. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście - nadrabiajcie, warto! I szczerze mówiąc według mnie książka mogłaby się zakończyć na jednym tomie, bo oprócz końcowej sceny z Rhysem wszystko zostało nam wytłumaczone (chyba, że o czymś zapomniałam). Baardzo chciałabym znów poczytać o kolejnych przygodach moich ulubionych postaci, ale trochę się boję, że ten drugi tom będzie pisany na siłę. Jednak póki co skupiam się z powrotem na pierwszym i na koniec chciałabym jeszcze raz gorąco wam go polecić - dla fanów Pięknej i bestii, fantastyki, czarujących chłopaków i walecznych bohaterek, ale nie tylko - Dwór cierni i róż będzie strzałem w dziesiątkę!

Moja ocena: 10/10
Udostępnij

środa, 24 sierpnia 2016

Król kruków - recenzja


Tytuł: Król kruków
Autor: Maggie Stiefvater
Tom: 1
Cykl: The Raven Cycle
Liczba stron: 487
Wydawnictwo: Uroboros

Blue ma bardzo nietypową rodzinę. Wszyscy jej krewni mają różne paranormalne zdolności i są znanymi wróżkami w niewielkim miasteczku - Henriettcie. Ona natomiast nie posiada super wróżkowych umiejętności, a jedynie wzmacnia moc innych przebywając w pobliżu. Pewnej nocy na cmentarzu widzi coś, czego nigdy wcześniej nie widziała - ducha.
Gansey, Adam, Ronan i Noah od długiego czasu poszukują legendarnego Glendowera - króla kruków. szukają linii mocy i wskazówek, które zaprowadzą ich do zaginionego króla. Krąży bowiem legenda, że ten kto go odnajdzie i obudzi, będzie mógł zażyczyć sobie życzenie od Glendowera.
Jakim cudem Blue spotka na swojej drodze czwórkę chłopaków? Jak będzie wyglądała ich znajomość? Czy tylko oni poszukują Glendowera? Czy uda im się go odnaleźć? Odpowiedzi na te pytania poszukajcie w książce Maggie Stiefvater.
Udostępnij

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Druga szansa - recenzja

 
Tytuł: Druga szansa 
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Uroboros

Wyobraź sobie, że nagle budzisz się w nieznanym miejscu. Okazuje się, że to szpital, a ty nie pamiętasz niczego ze swej przeszłości. Dziwna pielęgniarka pani Morulska, mówi ci, że twoja rodzina zginęła, a ty przeżyłaś i trafiłaś do tego ośrodka. Jego nazwa "Druga szansa" brzmi optymistycznie, jednak to nie jest normalne miejsce. Pewna kobieta ciągle wróży ci śmierć, widzisz dziewczynkę, której nikt inny nie widzi i masz wrażenie, że kruki się na ciebie uwzięły. Poznajesz swoich rówieśników, jeden z nich wpadł ci w oko, ale masz wrażenie, że to miejsce nie jest normalne. Postanawiasz odkryć co tu się właściwie dzieje. 
Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.