poniedziałek, 19 lutego 2018

Dziewczyna, która wróciła, Susan Lewis | opinia

Dziewczyna, która wróciła to książka od której ciężko się oderwać. Kiedy już zaczniesz ją czytać, będziesz obsesyjnie przewracać kartki byle tylko dowiedzieć się co się dalej stanie i jak potoczą się losy tytułowej dziewczyny oraz matki jej ofiary. To intrygujący i wciągający thriller psychologiczny, obok którego nie da się przejść obojętnie.

Dziewczyna, która wróciła | Susan Lewis | 8/10 | wyd. Kobiece

Daisy jest oczkiem w głowie swoich rodziców - Jules i Kiana. Jest ich największym skarbem i miłością, ponieważ bardzo długo starali się o dziecko, a Daisy nieoczekiwanie pojawiła się w ich życiu, kiedy oboje zaczynali tracić nadzieję na potomstwo. Rodzina wiodła szczęśliwe życie, mieli w życiu wszystko czego im było trzeba - wymarzony pub - Syrenkę, kochającą rodzinę i przyjaciół. Jednak pewnego dnia ich świat legł w gruzach. Ukochana Daisy została zamordowana przez Amelię Quentin. Po trzech latach, morderczyni wychodzi z więzienia. Jak będzie wyglądało dalsze życie Jules ze świadomością, że kobieta, która odebrała jej dziecko chodzi swobodnie na wolności? Czy dojdzie do konfrontacji zrozpaczonej matki i morderczyni jej córki?

Wciąga od pierwszych stron


Nie sądziłam, że ta książka tak mnie pochłonie. Już od pierwszych stron poczułam, że mi się spodoba, ale nie wiedziałam, że nie będę się mogła od niej oderwać. Kiedy już raz przysiadłam do czytania, bardzo trudno było mi odłożyć lekturę na później. Musiałam wiedzieć co wydarzy się dalej i jak skończy się cała ta historia. Autorka pisze w prosty i lekki sposób, przez co jej powieść czyta się wyjątkowo szybko, a palce co chwila przewracają kartki książki.


Książka, która wywołuje mnóstwo emocji


Dziewczyna, która wróciła niesie ze sobą masę emocji. Susan Lewis umie zaciekawić czytelnika. Jesteśmy świadkami życia Jules i Kiana od młodych lat, kiedy to dopiero wkraczali w dorosłe życie, i jesteśmy z nimi aż do momentu kiedy ich dorosła córka pada ofiarą brutalnego morderstwa. Autorka dokładnie opisuje przeżycia i emocje jakie towarzyszą bohaterom powieści po śmierci Daisy, przez co możemy bardzo wczuć się w klimat historii i zżyć z bohaterami przedstawionymi na jej kartach i wraz z nimi przeżywać tragedię jaka ich dotknęła.

Postaci jest dość sporo i na początku było to trochę irytujące, bo ciężko mi było się zorientować kto był kim, ale później przestało mi to przeszkadzać i czytałam książkę z zapartym tchem. Susan Lewis pokazała nam jak wielka jest więź między rodzicami, a ich dzieckiem, relacja między Daisy, a Jules i Kianem była piękna - pełna miłości i ciepła. Natomiast uczucia jakie żywiła Amelia do swoich rodziców, czy rówieśników były zupełnie inne, widać było duży kontrast pomiędzy tymi dwiema postaciami i ich psychiką, postrzeganiem świata i innych ludzi.

Pozycja warta polecenia


Jeśli szukacie thrillera, od którego nie będziecie się mogli oderwać, który wciągnie was i sprawi, że nie będziecie mogli go tak łatwo odłożyć, to Dziewczyna która wróciła jest dla was. Wydaje mi się, że jest to powieść dla starszych czytelników, bo jest dość brutalna. Autorka pisze prosto i nie oszczędza nam szczegółów, przez co jesteśmy w stanie dokładniej sobie wszystko wyobrazić i wkręcić w historię. Na pewno daje nam do myślenia i wywołuje mnóstwo przeróżnych emocji. Polecam, nawet jeśli nie przepadacie thrillerów, po tej książce wasz stosunek do tego gatunku literackiego może się zmienić.

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Kobiece!
Udostępnij

czwartek, 15 lutego 2018

[PREMIEROWO] Nieskończone światy Jane, Kristin Cashore | opinia

Jeden dom. Nieskończenie wiele możliwości. Przed Wami Nieskończone światy Jane, książka specyficzna i oryginalna, która zawiera pięć alternatywnych zakończeń. Ciekawi?
Nieskończone światy Jane | Kristin Cashore | 5/10 | wyd. Jaguar

Osiemnastoletnia Jane, na zaproszenie swojej byłej korepetytorki, przybywa do posiadłości rodziny Trashów na coroczną galę. Dom, wypełniony po brzegi cennymi artefaktami i dziełami sztuki, jest kwintesencją luksusu, a przepych wylewa się zeń drzwiami i oknami. W pewnej chwili okazuje się, że dwa dzieła sztuki ‒ obraz Vermeera i rzeźbę Brancusiego ‒ skradziono. Zaczyna się poszukiwanie, a cała akcja jest uzależniona od decyzji podjętych przez Jane. W zależności od tego, którą decyzję bohaterka podejmie, jej losy (a także losy pozostałych bohaterów) potoczą się inaczej.


Bardzo dużo postaci


Przyznam szczerze, że bardzo ciężko było mi przebrnąć przez początek tej powieści. Wszystko przez to, że autorka wprowadziła do swojej książki bardzo dużo bohaterów, którymi "zarzuciła" nas właściwie już na samym początku. Nie mogłam się połapać kto był kim i jaką rolę odgrywał w opisywanej historii, co bardzo utrudniało mi czytanie i moje początki z tą książką wyglądały tak, że po prostu omijałam niektóre fragmenty i kontynuowałam czytanie kiedy zrobiło się ciekawiej.

Pięć różnych zakończeń 


Oprócz dużej ilości bohaterów, pani Cashore serwuje nam równie dużą dawkę akcji. Zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń wraz z główną bohaterką i razem z nią próbujemy rozwikłać liczne zagadki na jakie trafia podczas pobytu w rezydencji Trashów, obserwujemy też decyzje jakie podejmuje. Właśnie te decyzje są czymś co wyróżnia tę powieść na tle innych. Otóż pani Cashore wprowadziła do swojej książki wątek światów równoległych. Wygląda to tak, że mamy opowiedzianą historię z pięcioma alternatywnymi zakończeniami, w zależności od decyzji jakie podejmie główna bohaterka. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim w literaturze i spodobał mi się taki zabieg.


Nieskończone światy Jane to powieść, w którą ciężko się wciągnąć - na początku łatwo się pogubić w tym wszystkim, a mnogość postaci oraz dużo akcji sprawiała, że w niektórych momentach miałam ochotę zamknąć książkę i zająć się czymś innym niż czytanie. Jednak po ciężkim i dość nudnawym początku robi się ciekawiej i czytelnik bardziej wciąga się w lekturę. Postać głównej bohaterki intryguje, Jane to osoba o twardym charakterku, z nietypowym hobby jakim jest robienie parasolek. Polubiłam ją, ale niestety o innych bohaterach nie mogę zbyt wiele powiedzieć, gdyż było ich tak dużo, że po prostu zlewali mi się ze sobą i ciężko było mi rozróżnić kto był kim.

Przeciętniaczek...


Powieść Kristin Cashore nie należy do takich, które zmienią wasze życie, od których trudno wam się będzie oderwać i zapomnieć. Jest to książka specyficzna, za sprawą równoległych światów, których do tej pory nie spotkałam w literaturze. Myślę że ze względu na ten wątek warto się za nią rozejrzeć, aczkolwiek nie nastawiajcie się na coś specjalnego. Wydaje mi się, że szybko zapomnę o tej powieści, ale nie planuję do niej jeszcze raz wracać. Była po prostu przeciętna.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Jaguar
Udostępnij

poniedziałek, 12 lutego 2018

Honig im Kopf - niesamowity, niemiecki film, z dużą dawką humoru i wzruszeń!

Nie lubię oglądać filmów. Uważam, że czas spędzony na oglądanie mogłabym poświęcić na coś dużo bardziej produktywnego. Jednak czasem oglądamy filmy w szkole. Jednym z takich filmów był Honig im Kopf - Miód w głowie. Jest to niemiecka produkcja, którą oglądaliśmy właśnie na niemieckim i tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam napisać o niej kilka słów na blogu i być może zachęcić was do obejrzenia tego wspaniałego filmu.


Honig im Kopf opowiada o starszym panu, który ma Alzheimera. Mieszka on ze swoim synem, jego żoną i swoją wnuczką. Kiedy dziewczynka dowiaduje się o chorobie dziadka postanawia zrobić wszystko co w jej mocy aby ukochany dziadek cieszył się życiem, korzystał z niego w pełni, był szczęśliwy i spędzał cudowne i niezapomniane chwile. W tym celu zabiera go na wycieczkę do Wenecji, skąd mężczyzna ma pełno wspaniałych wspomnień związanych ze swoją zmarłą żoną.


Zawsze gdy oglądaliśmy jakieś filmy na lekcjach niemieckiego, przysypiałam w ławce bo były one po prostu nudne. Nie nastawiałam się na nic lepszego i w tym przypadku. Ale oglądałam kątem oka i coraz bardziej się wkręcałam w tę historię, a kiedy zadzwonił dzwonek nie mogłam uwierzyć, że lekcja minęła tak szybko i muszę czekać całe trzy dni żeby kontynuować oglądanie na najbliższym niemieckim.


Ten film to emocjonalna mieszanka wybuchowa. Najpierw się śmiejesz, zaraz potem płaczesz, a kilka ujęć później znów się śmiejesz i ocierasz łzy, które chwilę temu pojawiły się ze wzruszenia. To opowieść o tym, że wszystko jest możliwe, jest to wspaniała lekcja życia, pełna ciepła i miłości. W tej historii ukazany jest niesamowity obraz rodziny, a zwłaszcza wyjątkowa relacja między wnuczką, a jej dziadkiem. Czuć było ogromną miłość jaką darzy siebie ta dwójka, było to po prostu piękne.


Honig im Kopf pokazuje nam, że nawet jeśli wydaje się, że wszystko jest stracone, że najwyższy czas olać wszystko i iść na łatwiznę, nie wolno się po prostu poddać - musimy walczyć i wierzyć - przede wszystkim wierzyć - w to, że wszystko jakoś się ułoży. Trzeba czerpać z życia całymi garściami, robić rzeczy szalone i niemożliwe, nie przejmować się opinią innych i otaczać się ludźmi, którzy nas kochają i wspierają, dzielić się z nimi wspomnieniami i tworzyć z nimi nowe. Wracać czasem do przeszłości i do pięknych chwil i starać się nie myśleć o tym co było złe i przykre.


Jeśli nie oglądaliście tego filmu to nie pozostaje mi nic innego jak jeszcze raz gorąco was do tego zachęcić. Honig im Kopf zostanie w waszej pamięci na długi czas, historia przedstawiona w filmie jest przepiękna, wzruszająca i nie ma bata żebyście szybko o niej zapomnieli. Na sto procent kiedyś jeszcze raz to obejrzę i szkoda, że jest dość cicho o tym filmie (bo nigdy wcześniej o nim nie słyszałam, ani nikt z mojego otoczenia wcześniej tego nie oglądał), bo jest po prostu niesamowity. Dajcie się oczarować pięknej historii z głębokim przesłaniem, które być może zmieni coś w waszym życiu. To jeden z filmów wobec których nie da się być obojętnym, bo chwyta za serce i nie chce puścić. I pamiętajcie o chusteczkach - na otarcie łez ze śmiechu i wzruszenia! :)

Udostępnij

piątek, 9 lutego 2018

Psiego najlepszego, W. Bruce Cameron | opinia

Każdy miłośnik piesków powinien znać twórczość W. Bruce Camerona. Dzisiaj zapraszam was na moją opinię o jego najnowszej książce poświęconej pieskom - Psiego najlepszego, która oczarowała mnie ciepłym klimatem, humorem oraz dawką wzruszenia jaka mi towarzyszyła podczas czytania.


Psiego najlepszego | W. Bruce Cameron | 8/10 | wyd. Kobiece


Kiedy sąsiad podrzuca Josh'owi ciężarną suczkę Lucy, mężczyzna nie wie że jego życie zmieni się o 180 stopni. A kiedy znajdzie karton pełen maleńkich szczeniaczków, jego życie zmieni się o 360 stopni, bo maluchy wywrócą je do góry nogami. Wkrótce później Josh pozna Kerri - pracownicę schroniska dla zwierząt, która pomoże mu w wychowywaniu i dbaniu o swoją czworonożną rodzinkę. Po jakimś czasie bohater zda sobie sprawę, że nie może żyć bez piesków i Kerri. Jak potoczą się losy Josha? Co się zmieni w jego życiu za sprawą piesków?


Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Kiedy tylko dowiedziałam się, że autor książki Był sobie pies, która ogromnie mi się podobała, napisał kolejną powieść o tych zwierzątkach wiedziałam że obowiązkowo muszę ją przeczytać. Czytałam tę książkę w czasie świąt, aby dodatkowo poczuć jej klimat, ale tak naprawdę akcja dopiero pod koniec rozgrywa się w Boże Narodzenie. Psiego najlepszego to pełna ciepła, radości i wzruszeń historia, którą każdy miłośnik psiaków powinien poznać.


Lekarstwo na smutek? Psiego najlepszego!


Nie sposób się nie uśmiechać podczas lektury. Ta powieść sprawi, że zapomnisz o wszystkich smutkach, zatracisz się w czytaniu i nawet nie zauważysz, że czytasz z uśmiechem na twarzy. Główny bohater jest przesympatycznym człowiekiem, o wielkim sercu, który nie poddaje się bez walki. Co do Kerri miałam mieszane uczucia, bo o ile na początku powieści ją polubiłam i kibicowałam jej i Josh'owi, o tyle im bliżej końca, tym bardziej mnie ona denerwowała swoim zachowaniem i niestety muszę powiedzieć, że nie zyskała sobie mojej sympatii po skończeniu książki.


Okładka tej powieści jest prześliczna - w końcu kto by się oparł temu uroczemu pieskowi? Już po zobaczeniu tych przepięknych oczek miałam ochotę na tę książkę i właściwie od razu wiedziałam, że mi się spodoba - wszystkie książki o pieskach jakie przeczytałam do tej pory mi się podobały. W tym przypadku nie było inaczej - Psiego najlepszego trafiło na moją listę książek, które bardzo mi się spodobały i zdecydowanie umiliły mi czas.

Powieść, która umili wam czas i wywoła wielki uśmiech


Jeśli szukacie książki pełnej ciepła, humoru, wzruszeń i radości, to najnowsza powieść Camerona jest idealna dla was. Jeśli tak jak ja kochacie pieski to już w ogóle musicie ją przeczytać. Dajcie się wciągnąć w niepowtarzalny i pełen uroku klimat tej powieści, pozwólcie sobie na chwilę relaksu i odpoczynku, zaopatrzcie się w wielki kubek kakao, mocno przytulcie swojego czworonożnego przyjaciela i zabierajcie się do czytania Psiego najlepszego. ;) 
Udostępnij

niedziela, 4 lutego 2018

Serce ze szkła, Kathrin Lange | opinia

Serce z szkła zabierze Cię w podróż na wyspę Martha's Vineyard, gdzie przed laty pewna kobieta rzuciła mroczną klątwę. Jeśli szukasz książki, która mocno cię wciągnie, powieść pani Lange jest idealna dla Ciebie.

Serce ze szkła | Kathrin Lange | 7/10 | wyd. Muza

Julie ma spędzić zimową przerwę świąteczną na wyspie Martha's Vineyard wraz z tatą, który jest pisarzem. Robi to za jego namową, ponieważ syn wydawcy jej ojca bardzo cierpi z powodu śmierci swojej narzeczonej - Charlie, która spadła z klifu na wyspie, a Julie może być jedyną osobą zdolną go pocieszyć i pomóc mu przejść trudne chwile. David jest pogrążony w żałobie, nie ma chęci do życia, wyraźnie nie życzy sobie niczyjego towarzystwa, jest zamknięty w sobie i niechętnie przebywa z ludźmi. Julie próbuje mu pomóc - lecz czy może to uczynić, skoro chłopak nie chce jej pomocy? I o co chodzi z klątwą Madeline, którą dziewczyna pozna podczas pobytu na wyspie?

Mocno wciąga


Serce ze szkła to po prostu baśniowa opowieść. Wydawać by się mogło, że znajdziemy w niej utarte już schematy i niczym nie wyróżniające się wątki, a jednak ta historia ma swój specyficzny klimat, wciąga czytelnika właściwie od pierwszych rozdziałów i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Autorka bardzo dobrze wykreowała rzeczywistość w swojej powieści i tak dobrze wszystko opisała, że podczas czytania miałam wrażenie, że jestem członkiem rozgrywających się wydarzeń, bardzo wczułam się w tą historię i byłam oczarowana jej klimatem.

W jego oczach dostrzegłam ten specjalny błysk, na który już na samym początku zwróciłam uwagę. Zupełnie jakby stał nad przepaścią, jedną nogą już za krawędzią, i cieszył się, że zaraz runie w dół.


Na ogół nie czytam książek z motywem klątw, ale będę musiała to zmienić, ponieważ klątwa Madeline i dowiadywanie się więcej na jej temat wraz z główną bohaterką, było prawdziwą przyjemnością. Było to naprawdę ciekawe i nie mogłam się doczekać jak skończy się cała historia, a kiedy wydawało mi się że wiem jakie będzie to zakończenie, autorka serwowała zupełnie coś innego i odwracała mój tok myślenia o 180 stopni.

Julie i David


Nie jest tajemnicą, że w Sercu ze szkła pojawi się wątek miłosny między Julie, a Davidem. Wydawać by się mogło, że będzie to kolejna książkowa para jakich mnóstwo i niczym się nie będzie wyróżniać. Otóż nie. Relacja między tą dwójką rozwija się stopniowo, postacie poznają się nawzajem i kartka za kartką są coraz bardziej do siebie przywiązani, aż w końcu dochodzi między nimi do czegoś co wykracza poza granice zwykłej przyjaźni. Bardzo fajnie, że autorce nie spieszyło się do tego, żeby rozwinąć ich relacje, a wszystko potoczyło się swoim tempem i wyszło naprawdę naturalnie.

Uśmiechnął się przy tym tak, że potłuczone szkło wypełniające moją pierś w jednej chwili ułożyło się na powrót w serce.


Jedyna rzecz, która mnie irytowała w tej książce to ciągłe przemyślenia głównej bohaterki na temat tego, że czuje jakby jej serce zmieniło się w szkło, które zaraz ma pęknąć. Jest to nawiązanie do tytułu i mogła się pojawić taka wzmianka raz, czy dwa, ale Julie bardzo często miała takie myśli co psuło trochę dany rozdział, czy moment w książce, bo ileż można czytać o tym że główna bohaterka czuje jakby jej serce było kawałkiem szła?

Kilka słów na koniec...


Serce ze szkła to bardzo przyjemna książka, którą czyta się w ekspresowym tempie, i w której nie brakuje emocji. To powieść, która zabierze was na tajemniczą wyspę, gdzie pełno jest niewyjaśnionych zagadek z tajemniczą klątwą na czele. Jeśli szukacie książki, dzięki której oderwiecie się od rzeczywistości na kilka godzin i zatracicie się w jej świecie, to śmiało mogę wam polecić powieść pani Lange. Dajcie się oczarować tej powieści i wkroczcie w świat pełen tajemnic z niesamowitym klimatem. Polecam!
Udostępnij

środa, 31 stycznia 2018

Światło, które utraciliśmy, Jill Santopolo | opinia

 Wyobraź sobie, że stajesz przed wyborem - spełnianie marzeń, czy bycie z osobą, którą się kocha? Jedna decyzja może wpłynąć na całe twoje życie, a jej skutki będą odczuwalne przez wiele, wiele lat. Co wybierzesz?

Niekiedy jedna chwila decyduje o naszym dalszym losie.

Światło, które utraciliśmy | Jill Santopolo | 8/10 | wyd. Otwarte

11 września kiedy miał miejsce atak na wieże World Trace Center, Lucy poznała Gabe'a. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, jednak wszystko się zmieniło w dniu kiedy produkowany przez dziewczynę program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Wtedy to Gabe dostaje propozycję wyjazdu na Bliski Wschód, gdzie ma zacząć pracę marzeń. Chłopak podejmuje trudną decyzję o wyjeździe. Czy wyjazd Gabe'a oznacza koniec jego związku z Lucy? Jak będzie wyglądało dalsze życie tych dwojga oddzielonych setkami kilometrów ludzi? Czy pierwsza miłość okaże się również ostatnią?

To właśnie miłość. Sprawia, że człowiek czuje się nieskończony i niezwyciężony, jakby cały świat stanął przed nim otworem. Niestraszne mu żadne przeszkody, a każdy dzień jest pełen cudów.

Ostatnio zmienia się mój gust czytelniczy, gdyż wcześniej nie przepadałam za romansami, a Światło które utraciliśmy zaintrygowało mnie praktycznie zaraz po przeczytaniu opisu. Kiedy tylko zobaczyłam tę pozycje w bibliotece nie wahałam się długo i zabrałam do domu aby ją przeczytać. Po tej książce chyba zacznę czytać więcej romansów, bo jeśli wszystkie są na podobnym poziomie, to bardzo chętnie poznam inne historie tego typu, bo książka pani Santopolo wywarła na mnie bardzo duże wrażenie, a końcówka sprawiła że długo o niej nie zapomnę.

Drogi mają to do siebie, że czasem ponownie się schodzą. Niekiedy los daje nam drugą szansę i pozwala nam wrócić na tę samą ścieżkę.


Średni początek, genialny koniec


Na początku było mi ciężko wgryźć się w tą historię. Jest ona pisana w dość specyficzny sposób. Lucy zwraca się tutaj bezpośrednio do Gabe'a co jest nietypowym sposobem narracji, ale był to ciekawy zabieg. Początkowe rozdziały (które są bardzo krótkie) czytałam niedbale - omijałam niektóre fragmenty, które wydawały mi się mało istotne, albo nudne. Był też moment w którym pomyślałam, że to nie jest historia dla mnie i miałam skończyć czytanie na tych kilku rozdziałach, ale kiedy tylko odkładałam tę powieść na półkę, nabierałam ochoty na kontynuowanie jej, bo miała w sobie to coś i intrygowała mnie, pomimo tego, że nie mogłam się w nią wkręcić. No więc czytałam z uporem dalej i... dotarłam do końca, który był naprawdę nieprzewidywalny i nie mogłam uwierzyć w to co czytam.

Jutro może nastąpić koniec świata. A w następny czwartek może mnie przejechać ciężarówka. Chcę żyć tu i teraz.


Lucy jest bohaterką, którą polubiłam właściwie do samego początku. Ma w sobie to coś co sprawia, że nie sposób właściwie jej nie lubić. Co do Gabe'a - miałam mieszane uczucia, ale koniec końców również go polubiłam. Uczucie jakie jest pomiędzy tą dwójką jest bardzo dobrze opisane - autorka ma niezwykłą wprawę w opisywaniu emocji i uczuć przez co czytelnik jeszcze bardziej wchodzi w świat jaki wykreowała autorka. Styl pisania Santopolo był przyjemny i prosty w odbiorze, dzięki czemu książkę czyta się szybko.

Jeśli możesz komuś pomóc, jeśli potrafisz coś dobrze robić i zmienić świat, to powinieneś działać.


Romans dla osób, które... nie lubią romansów


Jeśli szukacie niebanalnego romansu, który mówi o tym że warto wierzyć w to iż marzenia się spełniają i pokazuje, że poprzez ciężką pracę możemy zajść naprawdę daleko, to zachęcam was do przeczytania Światła, które utraciliśmy. Jest to historia, która was poruszy i wzruszy, nie pozwoli wam się oderwać od czytania, a jeśli tak jak ja rzadko kiedy sięgacie po romanse, to być może zmieni również to, bo jest to jedna z najpiękniejszych książek tego gatunku jakie miałam okazję przeczytać.
Udostępnij

sobota, 27 stycznia 2018

Książka o transplantacji? | Drugie bicie serca, Tamsyn Murray

Transplantologia to temat bardzo ważny, o którym powinno się mówić, a jednak książek z tym wątkiem jest naprawdę bardzo mało. Dlatego bardzo zaintrygowała mnie powieść pani Murray, której głównym motywem jest właśnie transplantologia.

Drugie bicie serca | Tamsyn Murray | 8/10 | wyd. Zielona sowa

W Drugim biciu serca spotykamy dwóch bohaterów - Jonny'ego oraz Niamh. Jonny żyje dzięki aparaturze szpitalnej i jak najszybciej potrzebuje dawcy serca. Niamh natomiast jest zwykłą nastolatką, która kłóci się ze swoim "idealnym" bratem Leo - oczkiem w głowie rodziców. Spotkanie tej dwójki nastąpi w nieoczekiwanych okolicznościach i odmieni zarówno Jonny'ego, jak i Niamh. Za czyją sprawą ta dwójka się pozna? Jaką rolę będzie odgrywał w tym wszystkim Leo?

Jedna decyzja


Książka pani Tamsyn Murray pokazuje nam, że za sprawą kilku słów, jednej cholernie trudnej decyzji, możemy uratować życie zupełnie obcej dla nas osoby. Autorka porusza naprawdę ciężki temat, jej bohaterowie stanęli w obliczu ogromnej tragedii i muszą teraz zdecydować czy chcą oddać organy bliskiej, zmarłej osoby dla zupełnie obcych ludzi. Ukazana jest tutaj żałoba, po stracie kogoś bliskiego, a także dylematy odnoście oddania organów. Bardzo wyraźnie czuć emocje jakie towarzyszą przy podejmowaniu tej ciężkiej decyzji, a czytelnik czuje ból i cierpienie jakie przy tym towarzyszą bohaterom powieści.


Młodzieżówka dla dorosłych


Mimo tego iż książka zaliczana jest do literatury młodzieżowej, polecam ją również starszym czytelnikom. Główni bohaterowie są nastolatkami, ich wypowiedzi nieraz bywały dość specyficzne - wiadomo jak na taką grupę wiekową przystało - ale powieść idealnie wpasuje się właściwie w każdą kategorię wiekową, ze względu na trudny temat, który porusza, który jest bardzo istotny, a jest o nim dość cicho w dzisiejszym społeczeństwie.


Chusteczki będą potrzebne


W Drugim biciu serca nie brakuje wzruszeń. Ta książka mocno was poruszy, zmusi do refleksji. Jest to historia z jednej strony smutna, ale z drugiej wesoła - bo niesie pocieszenie i pokazuje, że nigdy nie jest za późno na zmiany, że należy czerpać z życia ile wlezie i nie przejmować się drobiazgami oraz doceniać to co mamy. Na pewno nie zapomnicie szybko o tej powieści i być może wpłynie ona jakoś na wasz sposób spoglądania na niektóre sprawy. Ja byłam wzruszona oraz zaintrygowana losami bohaterów podczas lektury i cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać.
Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.