Burza śnieżna, walka z żywiołem, okrutna Nizina, Iks i młoda dziewczyna... | Na krawędzi wszystkiego - opinia

Burza śnieżna, walka z żywiołem, okrutna Nizina, Iks i młoda dziewczyna... | Na krawędzi wszystkiego - opinia


Tytuł: Na krawędzi wszystkiego
Autor: Jeff Giles
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: IUVI

Zoe przeżyła naprawdę trudny czas. Jej ojciec zginął podczas jednej ze swoich szalonych wypraw do jaskiń i dziewczyna musiała poradzić sobie z tak wielką stratą. Kiedy wydaje jej się, że wszystko powoli wraca do normy, jej świat wywraca się do góry nogami. Kiedy podczas szalejącej burzy śnieżnej jej brat nie wraca do domu, Zoe musi go poszukać w strasznej zamieci. Wtedy spotyka Iksa. Iks jest łowcą głów, pochodzi z brutalnej i mrocznej Niziny, gdzie trafiają najgorsi przestępcy. Ujawnia się tylko przed swymi ofiarami, które zabiera ze sobą do Niziny. Z Zoe jest inaczej. Po raz pierwszy w życiu chłopak czuje, że naprawdę żyje, a życie to ma sens. Jak będzie wyglądała relacja między bohaterami? Co się zmieni w ich życiu? Czy Iks opuści Nizinę, i dlaczego w ogóle tam się znalazł?

Największą zaletą tej książki jest jej klimat. Czytelnik zatraca się w świat wykreowany przez autora i razem z Zoe oraz Iksem stawia czoła trudnościom. Myślę, że jest to lektura idealna na zimę, ponieważ świetnie można się wczuć w mroźny klimat jaki stworzył Jeff Giles oraz poczuć potęgę żywiołu jakim jest zjawisko burzy śnieżnej. Kiedy sięgałam po tę powieść liczyłam na pełną dreszczyku, mroźną (na co wskazuje piękna okładka) historię, z oryginalnym wątkiem oraz ciekawymi bohaterami. Czy jestem usatysfakcjonowana?


Jeśli chodzi o fabułę, to było naprawdę ciekawie. Autor zaintrygował mnie Niziną, która jawi się trochę jak piekło, gdzie pełno jest brutalności i surowych przepisów. Miejscowość, w której mieszka Zoe również nie jest miejscem bezpiecznym, z powodu różnych nawałnic, zmiennej pogody, a w okolicy pełno jest jaskiń, do których można wejść, ale też nigdy ich nie opuścić. Dzięki przyjemnemu stylowi autora, wszystko  bardzo dokładnie sobie wyobraziłam i w najciekawszych momentach czułam się jakbym była świadkiem tych wszystkich wydarzeń i jakby rozgrywały się one na moich oczach.

Natomiast… jest jedno ale, żeby nie było tak kolorowo. :D Co mnie najbardziej drażniło w tej powieści to wątek miłosny, który rozwinął się ciut za szybko, bo bohaterowie praktycznie wcale się nie znali a już zapałali do siebie wielkim uczuciem, a Zoe praktycznie od razu obdarzyła Iksa wielkim zaufaniem, mimo pewnych rzeczy, które widziała, ale o tym nie będę się rozpisywać bo byłby to spoiler czego zawsze staram się unikać przy pisaniu moich opinii i przemyśleń. xD Polubiłam Iksa, natomiast co do Zoe mam mieszane uczucia, w niektórych sytuacjach zachowywała się nieco zbyt infantylnie.


Mimo wątku miłosnego, który nie bardzo mi się tutaj podobał, Na krawędzi wszystkiego to naprawdę dobra i mocna powieść, w której nie brakuje dreszczyku emocji, zwrotów akcji, a nawet humoru.  To pozycja idealna na zimowe, mroźne dni, bo wtedy nawet lepiej będzie wczuć nam się w akcję. Autor stworzył coś oryginalnego przez wprowadzenie wątku z Niziną i prawami jakie w niej panują, a końcówka książki była bardzo dobrze napisana, pełna zaskoczeń i drugi tom zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie.

Jeśli chcesz poczuć chłód w czasie naszej polskiej jesieni, jeśli marzy ci się świat, w którym dobro przeplata się ze złem i nic nie jest takie jakie się wydaje, to Na krawędzi wszystkiego będzie idealną pozycją dla Ciebie. Odkrywaj nowe tajemnice Niziny, wyrusz w mrożącą krew w żyłach wyprawę do niebezpiecznej jaskini i daj się porwać w wir wydarzeń. A wątek miłosny jakoś da się przeżyć, bo mimo iż rozwinął się zbyt szybko, ma potencjał, a Iks i Zoe mogą stworzyć naprawdę dobrą parę jak poznają się trochę lepiej. Polecam! 

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI! 
Udaj się w niezwykłą, międzywymiarową podróż w poszukiwaniu miłości | Dziesięć tysięcy słońc nad tobą

Udaj się w niezwykłą, międzywymiarową podróż w poszukiwaniu miłości | Dziesięć tysięcy słońc nad tobą


Tytuł: Dziesięć tysięcy słońc nad tobą
Autor: Claudia Gray
Tom: 2
Cykl: Firebird
Liczba stron: 430
Wydawnictwo: Jaguar

| Tysiąc odłamków ciebie | Dziesięć tysięcy słońc nad tobą | Milion światów z tobą |

Opis może zawierać spoilery z pierwszego tomu
Odkąd Marguerite Caine odbyła swoją pierwszą podróż między wymiarami już nic nie będzie takie samo. Okazało się że dziewczyna jest bardzo cenna dla niebezpiecznych i złych ludzi, którzy chcą ją wykorzystać do swoich celów. Marguerite nie chce żyć w cieniu, nie chce uciekać, ale nie ma też zamiaru wykonywać poleceń Triadu. Jednak pewne zdarzenia zmuszą ją do odbycia kolejnych podróży. Dlaczego dziewczyna będzie musiała udać się do innych wymiarów? Jakie plany ma Triad? Komu można zaufać i kto tak naprawdę stoi za tym wszystkim?
Koniec spoilerów :D


Historia jaką stworzyła Claudia Gray potrafi niesamowicie wciągnąć. Właściwie od pierwszych stron jesteśmy wrzucani w wir wydarzeń i z zapartym tchem śledzimy dalszy rozwój akcji. Zapewne nie jeden raz zdarzyło wam się podczas czytania dalszych tomów danej powieści odnieść wrażenie, że ta kolejna część wypada dużo słabiej od pierwszej, ze autor nie dał rady podtrzymać poziomu. Tutaj było wręcz przeciwnie. Autorka postawiła sobie wysoko poprzeczkę po Tysiącu odłamków ciebie i w tomie drugim utrzymała poziom, a końcówką wręcz wbiła mnie w fotel i sprawiła, że z niecierpliwością będę oczekiwała trzeciego tomu, po takim zakończeniu.

Bohaterowie stali się nieco bardziej dojrzali, wydarzenia z przeszłości trochę ich zmieniły. Jednak bywały momenty, w których irytowało mnie zachowanie głównej bohaterki. Po prostu miałam wrażenie że nasza Marguerite za bardzo analizuje niektóre fakty i zachowania i czasem nie rozumiałam jej toku myślenia. Nie wiem czy wy również odnieśliście takie wrażenie, ale mnie się wydawało, że autorka troszeczkę za bardzo faworyzowała główną bohaterkę. W takim sensie, że podobnie jak w tomie pierwszym to na Marguerite spadł główny ciężar ratowania świata i wydawało mi się, że pani Gray na siłę próbuje zrobić z niej wielką gwiazdę, co troszeczkę działało mi na nerwy. Theo natomiast pozytywnie mnie zaskoczył, a Paul - cóż, uroczy jak zwykle. ;) W przypadku pierwszego tomu, wątek miłosny stanowił przyjemne tło powieści, relacja miedzy bohaterami stopniowo się kształtowała, tutaj natomiast wątek ten gra główną rolę i wysunięty jest na pierwszy plan, ale nie działa to na niekorzyść książki, ponieważ wszystko jest naturalne i nie czuć sztuczności w relacji między bohaterami.


Claudia Gray ma bardzo przyjemy styl, jej książki czyta się w błyskawicznym tempie, nawet pomimo tych fizycznych wzmianek, których podobnie jak w tomie pierwszym nie bardzo rozumiałam, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, ze ze mnie typowa humanistka i z fizyką mi nie po drodze, a mimo to zarówno przez pierwszy, jak i drugi tom przebrnęłam i bardzo mi się spodobały. Końcówka książki była naprawdę nieprzewidywalna i jestem bardzo, bardzo ciekawa jak zakończy się historia Marguerite po tym co się stało. Chociaż niektóre wątki były nieco zagmatwane i w pewnym momencie czytałam niektóre fragmenty po dwa razy aby wszystko dobrze zrozumieć, to jestem naprawdę bardzo zadowolona że mogłam poznać losy dziewczyny.

Jeśli szukacie historii, która wciągnie was do swojego świata (albo światów :D) na kilka godzin i nie pozwoli tak łatwo go opuścić, to cykl Firebird jest właśnie dla was. To niesamowita historia o odwadze, miłości i poświęceniu, której nie brakuje humoru oraz dreszczyka emocji, a akcja pędzi jak rollercoaster. Wątek podróży międzywymiarowych jest oryginalny i ciekawy, a przeskakiwanie z jednego wymiaru do drugiego wraz z bohaterami sprawiło mi ogromną przyjemność i radochę - no pomyślcie najpierw jesteście w zniszczonym, ogarniętym wojną San Francisco, a chwilę później w pełnym przepychu pokoju hotelowym w Paryżu. Dla tych emocji, zwrotów akcji i ciekawych postaci warto przeczytać książki pani Gray. Polecam!

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar!

3 ulubione seriale mojego dzieciństwa :D

3 ulubione seriale mojego dzieciństwa :D

Cześć moi kochani! :)

 Dzisiaj postanowiłam zrobić małą przerwę od ciągłych książkowych postów - bo ileż można czytać o książkach - dlatego wpadł mi do głowy pomysł żeby tym razem napisać wam kilka słów o serialach. Z tym, że na daną chwilę oglądam tylko dwa seriale - The 100 i Teen Wolf'a (który właściwie już się skończył, ale co mi tam, zacznę od początku xD)), a o nich już kiedyś tam pisałam (tutaj i tutaj), więc postanowiłam cofnąć się trochę w czasie i przedstawić wam trzy ulubione seriale mojego dzieciństwa. Teraz wszystkich chętnych zapraszam do poczytania, o tym co takiego oglądałam kilka lat temu... :)

 

Czarodzieje z Waverly Place


Zdecydowanie mój faworyt, który długo walczył o zaszczytne pierwsze miejsce z Hannah Montanną, ale w końcu uplasował się na tym pierwszym miejscu i już wam mówię dlaczego. Strasznie polubiłam przygody rodzeństwa Russo i ich problemy życia (nie)codziennego. Teraz już widzę, że często pojawiały się w tym serialu błędy logiczne, a efekty specjalne nie były jakieś super, ale będąc dzieckiem miałam wrażenie, że to najlepszy serial na świecie - bardzo często oglądałam kilka odcinków z wyprzedzeniem gdzieś w czeluściach internetu i potem chwaliłam się znajomym że wiem co będzie w kolejnym odcinku. Dużym plusem Czarodziei była też Selena Gomez, która grała główną rolę i była w tamtym okresie moją idolką. Pamiętam, że świetnie się bawiłam podczas oglądania i teraz czasem jak widzę w Disney Channel jakieś powtórki to zdarza mi się usiąść i obejrzeć. :)

Hannah Montana


No to był istny szał. Wszyscy, dosłownie wszyscy oglądali Hannę Montanę i mieli jakieś gadżety z nią związane. Pamiętam, że w drugiej, albo trzeciej klasie dostałam na urodziny plecak z główną bohaterką, byłam wtedy najszczęśliwszym dzieckiem na świecie i nie mogłam się doczekać pójścia w nim do szkoły i zaprezentowania się koleżankom z klasy. Bardzo mi się podobały perypetie młodej Miley, która w nocy stawała się super sławną wokalistką, a w dzień zwykła nastolatką. Podobnie jak w Czarodziejach - tutaj również było masę błędów logicznych, ale w tamtym czasie nie zwracałam na nie uwagi tylko wciągałam się w historię dziewczyny.

Nie ma to jak hotel/statek


Najpierw był Nie ma to jak hotel czyli taki powiedzmy etap wstępny do przygód bliźniaków na statku, gdzie byli już bardziej dojrzali i odpowiedzialni niż w hotelu. Pamiętam, że bardzo lubiłam oglądać ich historię, ze względu na humor oraz niezwykłe przygody bliźniaków w hotelu, a potem wpadanie w tarapaty i próby wykręcenia się z nich na różne możliwe sposoby. Na statku było zresztą podobnie, z tym że tutaj byli już starsi i mądrzejsi, jednak ich sposób bycia i zachowania nie uległ znacznej zmianie. Wiele razy śmiałam się podczas oglądania ich przygód i bardzo mile wspominam ten serial, a nie jeden raz zdarzało mi się oglądać niektóre odcinki po kilka razy, zwłaszcza te specjalne.

Pamiętam, że raz połączono te trzy wymienione wyżej seriale w taki sposób, ze akcja rozgrywała się na statku gdzie byli bliźniacy, rodzina Russo wygrała (tego dokładnie nie pamiętam) wakacje czy coś w tym stylu na tym statku, a gościem specjalnym w tym samym czasie miała być Hannah Montana. To było niesamowite doświadczenie i bardzo fajne zrobione przez reżyserów, że połączyli te trzy z pozoru różne seriale w jeden, co prawda trwał chyba trzy odcinki, ale mimo wszystko było w tym masę frajdy. :)

Prócz tej zaszczytnej trójki oglądałam jeszcze Powodzenia Charlie, Jessie, Blog na czterech łapach - w sumie większość seriali jakie były emitowane na Disney Channel. :D Do tego jeszcze WITCH - ale to było dość daawno temu, nawet miałam pamiętnik z tej bajki, który mam do dzisiaj. :D Dajcie znać czy znacie te seriale i czy oglądaliście je w dzieciństwie? A może oglądaliście coś innego, o czym tutaj nie wspomniałam? Pochwalcie się, chętnie poczytam. ;) Do napisania!
Goodbay Days - czyli jak żyć po olbrzymiej stracie

Goodbay Days - czyli jak żyć po olbrzymiej stracie

 Tytuł: Goodbay Days
Autor: Jeff Zentner
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Jaguar

Wyobraź sobie, że właśnie wysłałeś smsa do trójki najlepszych przyjaciół. Zwykła wiadomość - nic specjalnego: "Gdzie jesteście chłopaki? Odpiszcie". To normalne, nie jeden raz pisałeś podobne wiadomości. Teraz jednak jest inaczej. Teraz twoi przyjaciele nie odpiszą. Dlaczego? Mieli wypadek samochodowy. Wszyscy zginęli, a przy kierującym znaleziono telefon i niedokończoną odpowiedź na twojego smsa. Taka trauma spotyka nastoletniego Carvera. W jednej chwili stracił trzy ogromnie ważne osoby w jego życiu, a teraz musi żyć w poczuciu winy, że to przez ten cholerny sms. Teraz pozostaje mu tylko zastanawianie się i rozmyślanie "Co by było gdyby...". Jak będzie wyglądać życie nastolatka? Czy pogodzi się z tragedią? Kogo spotka na swej drodze i kto będzie mu chciał zaszkodzić?


Dziennie wysyłamy mnóstwo przeróżnych wiadomości. Bardzo często robimy to mechanicznie - piszemy, klikamy "wyślij" i czekamy na odpowiedź. Nie zastanawiamy się nad tym co robimy - to nam już weszło w nawyk. Tak samo postąpił główny bohater powieści, nie wiedział wtedy, że sms jaki wysyłał wcześniej setki razy będzie tym ostatnim... I że nigdy już nie doczeka się odpowiedzi. "Gdzie jesteście chłopaki? Odpiszcie".

Goodbay days to książka, która zmusi cię do refleksji. Nie będziesz mógł się od niej tak łatwo oderwać, nie tylko za sprawą niezwykłego stylu autora, ale również ze względu na temat jaki porusza. Książka uczy nas jak sobie radzić po olbrzymiej tragedii, która dla nas - zwykłych ludzi - jest nawet nie do pomyślenia. Ale to się zdarza, a wypadki i nieszczęścia chodzą po ludziach. Na kartach powieści śledzimy losy młodego Carvera oraz widzimy jego sposób myślenia i zachowania w obliczu śmierci przyjaciół. Wnikamy do jego umysłu, śledzimy jego myśli i czytamy o tym jak próbuje przetrwać i nieść ciężar tej straty jaka go dotknęła.


Podczas lektury nie skupiałam się za bardzo na bohaterach, byłam zaintrygowana stanem psychicznym Carvera, przez co drugoplanowe postacie nie interesowały mnie jakoś bardzo i nie skupiałam się na ich cechach charakteru. Jednak zdarzył się wyjątek w postaci psychologa naszego głównego bohatera. Był on bardzo wyrazistym bohaterem, który starał się pomóc jak mógł i jego terapia była interesująca, chociaż może trochę nietypowa. W powieści mamy również wspomniane niektóre z przygód całej czwórki przyjaciół z czasów przed Wypadkiem. Dzięki temu możemy lepiej poznać najlepszych przyjaciół Carvera. Czasami czytanie szło mi dość opornie, ale nie było to na tyle nużące, czy irytujące żebym miała omijać jakieś fragmenty, czy przerwać czytanie.


Jeśli jesteście ciekawi w jaki sposób nastolatek radził sobie ze stratą, jeśli chcecie poczytać coś co zostanie z wami na dłużej i zmusi was do refleksji, a wątek miłosny - cóż praktycznie go nie ma - to polecam wam najnowszą książkę Zetnera. To pozycja, która wyróżnia się wśród innych książek tego gatunku. Pokazuje nam że nie ma możliwości na cofnięcie czasu i niektórych decyzji choćbyśmy nie wiadomo jak chcieli to zrobić. Uczy nas jak żyć mimo poczucia winy oraz jak sobie radzić z nieszczęściami. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, trzeba tylko dobrze go poszukać. Myślę, że warto poświęcić trochę czasu i poznać historię, która według napisu na okładce "najpierw was przygnębi, potem pocieszy, a z całą pewnością zmieni".

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Jaguar

A gdyby tak rzucić wszystko i udać się do innego wymiaru? | Tysiąc odłamków ciebie - opinia

A gdyby tak rzucić wszystko i udać się do innego wymiaru? | Tysiąc odłamków ciebie - opinia

Tytuł: Tysiąc odłamków ciebie
Autor: Claudia Gray
Tom: 1
Cykl: Firebird
Liczba stron: 366
Wydawnictwo: Jaguar

Rodzice nastoletniej Marguerite Caine są słynnymi fizykami, którzy dokonali przełomowego odkrycia. Otóż okazuje się, że istnieje nieskończenie wiele różnych wymiarów, do których można "przeskakiwać" za pomocą ich niezwykłego wynalazku - Firebirda. Wtedy jednak kończy się szczęście rodziny Marguerite. Jej tata zostaje zamordowany, a podejrzanym o zabójstwo staje się najbardziej zaufany asystent rodziców dziewczyny - Paul Markov, który uciekł do innego wymiaru. Główna bohaterka nie pozwoli aby zabójca jej ukochanego ojca tak po prostu uciekł. Wraz z przyjacielem rozpoczyna niebezpieczny pościg za Markovem. W czasie podróży między wymiarami odkryje wiele tajemnic oraz... zakocha się. Do czego doprowadzi ten szalony pościg? Co odkryje dziewczyna?

Przyznam szczerze, że od momentu premiery bardzo chciałam przeczytać Tysiąc odłamków ciebie. Dlatego niezmiernie się ucieszyłam kiedy wydawnictwo Jaguar zgodziło się przesłać mi egzemplarz tej książki. Ciekawiło mnie czy taka piękna okładka skrywa w sobie równie piękną treść, tym bardziej że opinie o tej pozycji są dość podzielone. Jeśli jesteście ciekawi czy książka pani Claudii mi się spodobała, zapraszam do dalszej części tej notki. :)


Główny wątek powieści - podróże między równoległymi wymiarami jest dość niespotykany. Powiem szczerze, że po raz pierwszy spotkałam się z takim pomysłem i mimo różnych fizycznych wzmianek, które dla takiej humanistki jak ja były dość niezrozumiałe - pomysł pani Gray naprawdę mi się spodobał i zainteresował mnie do tego stopnia, że ciężko mi było oderwać się od czytania. Dodatkowym plusem była Rosja - jako jeden z wymiarów, w który trafiła Marguerite. Klimat jaki w tym momencie odczuwałam był niezwykły, a Rosja według pani Gray naprawdę mnie zachwyciła, aż sama chciałam się tam znaleźć wraz z główną bohaterką.

Jeśli już jesteśmy przy bohaterach może powiem o nich kilka słów. Marguerite Caine jest niezwykle obrotną i odważną osobą, która walczy z całych sił o szczęście i spokój swojej rodziny. Nie poddaje się tak łatwo, jest duszą artystyczną oraz ma w sobie wiele determinacji. Jej najlepszy przyjaciel Theo - cóż, miałam co do niego mieszane uczucia - jak na mój gust za bardzo zgrywał cwaniaka i próbował się popisać przy każdej nadarzającej się okazji. No i wreszcie Paul - perełka wśród tej trójki. Postać o której zdecydowanie ciężko jest zapomnieć ze względu na jego charakter. Opanowany, czuły, trochę nieśmiały, spokojny i stateczny - wydawał się niezwykle autentyczny, nie czuć było absolutnie żadnej sztuczności w jego zachowaniu w przeciwieństwie do Theo, którego w połowie książki miałam serdecznie dość. Dla takiego bohatera zdecydowanie warto rozejrzeć się za tą książką. :)


Claudia Gray postawiła sobie wysoko poprzeczkę - spróbowała stworzyć książkę, która wyróżnia się na tle innych za sprawą oryginalnego pomysłu jakim są między wymiarowe podróże. Dorzuciła do tego ciekawą fabułę, oraz interesujących bohaterów i wyszła jej z tego naprawdę dobra historia, która zostanie w mojej pamięci na dłużej. Bardzo fajne było również to, że autorka nie przesadzała z nadmiarem akcji - bo nieraz zdarza się, że jeden wątek goni drugi, przez co naprawdę ciężko się odnaleźć w takiej lekturze, a tej akcji jest po prostu za dużo. W tej pozycji wartka akcja przeplata się ze spokojniejszymi wątkami, dzięki czemu czytelnik może na chwilę odpocząć, aby po kilku rozdziałach znów poczuć dreszczyk emocji, jeszcze większy niż poprzednio.

Jeśli chodzi o wątek miłosny - bo nie trudno się domyślić, że takowy się pojawił - to fajne było to, że nie był on wciśnięty na siłę, a relacja między bohaterami rozwijała się stopniowo. Powiem wam szczerze, że kibicuję tej parze, byli naprawdę słodcy i nieprzerysowani, a to uczucie między nimi bardzo ładnie dopełniło całą historię. Końcówka naprawdę mnie zaskoczyła, chociaż można było się pogubić w niektórych momentach to jakoś dałam radę i koniec końców jestem naprawdę usatysfakcjonowana takim zakończeniem.

Mimo różnych opinii, książka pani Gray przypadła mi do gustu, a historia Marguerite wciągnęła mnie właściwie od pierwszych stron. Już nie mogę się doczekać sięgnięcia po drugi tom i zanurzenia się w świat, gdzie istnieje mnóstwo równoległych wymiarów, po których będę mogła podróżować wraz z główną bohaterką i śledzić jej dalsze losy. Polecam wam Tysiąc odłamków ciebie, jeśli szukacie czegoś nowego, oryginalnego i wciągającego. Naprawdę warto się skusić, ta przepiękna okładka skrywa równie piękne wnętrze. :) Polecam!

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar!


P.S: Ostatnio założyłam książkowego instagrama, więc zostawię tutaj taką małą autopromocję w postaci linka. :D Dzięki za przeczytanie, do napisania! ;)


Historia Aladyna opowiedziana na nowo | Zakazane życzenie

Historia Aladyna opowiedziana na nowo | Zakazane życzenie


Tytuł: Zakazane życzenie
Autor: Jessica Khoury
Tom: 1
Cykl: The Forbidden Wish
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: SQN

Aladyn to młody złodziejaszek, który żyje chwilą, a utrzymuje się z drobnych kradzieży. Pewnego dnia trafia do tajemniczej jaskini, pełnej skarbów, gdzie znajduje starą lampę. Jak się później okazuje – lampa ta jest domem Zahry - dżina, który ma za zadanie służyć temu, kto jest właścicielem lampy. Aladyn czuje, że to początek czegoś niezwykłego – nie tylko ze względu na życzenia, które mogą być spełnione, ale ze względu na samą Zahrę, do której z czasem zaczyna żywić mocniejsze uczucia. Każde życzenie ma swoją cenę. Czym jest tytułowe Zakazane Życzenie? Do czego doprowadzi relacja między Zahrą, a Aladynem? Jakie będą życzenia chłopaka i kto zechce przeszkodzić mu w drodze do szczęścia?

Aladyn to jedna z tych najbardziej magicznych baśni Disney’a. Przypuszczam, że nie ma tutaj osoby, która choć raz nie marzyła o znalezieniu się w takiej samej sytuacji jak on – w posiadaniu magicznej lampy z dżinnem w środku, który jest gotowy spełnić nasze największe marzenia. Ważne jest jednak to aby nie zapominać, że wszystko ma swoją cenę i konsekwencje, jakie musimy ponosić za podjęcie zbyt pochopnych decyzji mogą być naprawdę straszne. Dlatego warto coś przemyśleć dwa razy zanim się na to zdecydujemy. To taki mały poradnik w razie gdyby ktoś z was kiedyś znalazł taką lampę. :D

Jessica Khoury postawiła sobie wysoko poprzeczkę – baśń o Aladynie znana jest na całym świcie i wydaje się trudne, żeby tak ja zmodyfikować, aby ta historia została opowiedziana na nowo i zachwycała tak samo jak jej pierwowzór. Dlatego ja również miałam wysokie oczekiwania co do tej pozycji. Ogromną zachętą do sięgnięcia po tę lekturę była okładka – tak, tak oceniam książki po okładce, ale kto tego nie robi? xD  Graficy naprawdę się postarali – ta okładka jest jedną z najpiękniejszych jakie mam na swojej biblioteczce.

Kolejną zachętą, która w sumie przeważyła na tym, że przeczytałam Zakazane życzenie, było wyżej wspomniane nawiązanie, a raczej inspirowanie się Aladynem, który nie jeden raz czarował mnie swoim niepowtarzalnym klimatem i magią. Czy w książce było podobnie? Czy autorka podołała ciężkiemu wyzwaniu i stworzyła naprawdę dobrą nową wersję tej znanej baśni?

Zacznę od tych mniej przyjemnych rzeczy, żeby potem móc się tylko i wyłącznie zachwycać i najlepsze zostawić na koniec. Mam wrażenie, że pani Khoury troszkę za bardzo chciała nami wstrząsnąć i wywołać ogromne emocje, a nie do końca jej to wyszło. Końcówka była bardzo przewidywalna i według mnie trochę przerysowana. Było też sporo nudnych opisów, których naprawdę nie chciało mi się czytać, więc troszkę szłam na skróty i je omijałam podczas lektury. Na szczęście to chyba tylko tyle minusów tej powieści, jednak trochę mnie raziło to przekombinowanie na końcu książki – miało wywołać efekt wielkiego wow, a w sumie większych emocji nie czułam w tamtym momencie.

Okej – teraz czas na te pozytywne uwagi. Bohaterowie – byli ciekawie wykreowani i każdy posiadał swoje indywidualne cechy, które w pewnym stopniu wyróżniały je od innych postaci.  Nie brakowało również humoru, a klimat powieści był zbliżony do tego w filmie. Czuć było tą prastarą magię oraz klimat tamtejszych miast oraz Parthenii, gdzie rozgrywało się najwięcej akcji. Zakazane życzenie to jedna z tych powieści, przez które bardzo szybko się biegnie wzrokiem, a kiedy już raz się za nią zabierzesz, potem ciężko ci się oderwać.

Na sam koniec chciałam napisać, ze Zakazane życzenie oczarowało mnie swoim klimatem i magią, którą czuć było na kartach powieści, jednak nie obyło się bez minusów, które czynią tę książkę nieco gorszą od pierwowzoru. Jednak za sam pomysł na fabułę – za wątek miłosny między człowiekiem, a dżinnem (przewidywalne, ale słodkie) należy się plus dla autorki. Mimo kilku wad, warto rozejrzeć się za tą pozycją i dać się wciągnąć w świat gdzie prastare klątwy i czary czuć w każdym zakamarku, a pewien dżinn tylko czeka na swojego właściciela, który odmieni jego los na zawsze.

Moja ocena: 7/10
Podsumowanie wakacji, Bookathonu + stosik!

Podsumowanie wakacji, Bookathonu + stosik!

Cześć moi kochani!
Szkoła już ruszyła pełną parą (mamy zapowiedziane dwa sprawdziany, yolo! xD), a wakacje niestety stały się tylko wspomnieniem. Przez te dwa miesiące wydarzyło się u mnie naprawdę mnóstwo szalonych rzeczy, o których chyba nie będę wam opowiadać, bo jeszcze przerazilibyście się i już mnie nie odwiedzali xD (spokojnie - aż tak źle nie jest, żebyście mnie mieli już nie odwiedzać, ale musiałam wprowadzić taki mały element dramatyczny xD). Przez to, że w sierpniu zaczęłam swoją pierwszą w życiu pracę, nie miałam czasu na czytanie książek, ani tym bardziej na publikowanie postów, dlatego w sierpniu było pod tymi względami dość ubogo. Ale nie narzekam! To były niezapomniane wakacje i wcale nie żałuję, że tak mało czytałam przez ten czas. xD 
Na początku lipca odbył się Bookathon, w którym brałam udział po raz pierwszy i jestem zaskoczona, że tak dobrze mi poszło. W ramach tego wyzwania przeczytałam aż pięć książek:
Paxa przeczytałam już w pierwszy dzień, jako książkę, w której ważną rolę odgrywają zwierzęta. Starter pochłonęłam w dzień drugi jako powieść o przyszłości. Do kategorii Zła książka dopasowałam Złą krew, ze względu na słowo "Zła", które pojawia się w tytule, ale niestety okazała się ona taki koszmarkiem, że męczyłam się z nią 3 dni. Wybacz mi Leonardzie to książka, w której poruszany był temat tabu - konkretnie samobójstwa u młodych ludzi, a Czerwień rubinu użyłam do kategorii "książka zekranizowana w 2016 lub 2017 roku", z tym że tutaj trochę oszukałam, ponieważ ekranizacja tej powieści miała miejsce kilka lat temu.

Później wreszcie zabrałam się za Imperium burz, czyli piaty tom serii Szklany tron, który miałam wrażenie, że był pisany na siłę i większość bohaterów często mnie irytowała swoim zachowaniem, a w szczególności Rowan - jakoś nie lubię tego typka, no i strasznie byłam wkurzona, że nie było Chaola...Potem przyszły do mnie dwie książki - Indeks szczęścia Juniper Lemon, oraz Moja Lady Jane, a w międzyczasie przeczytałam jeszcze Zakazane życzenie. To daje mi w sumie 9 książek w lipcu.

W sierpniu przeczytałam tylko, albo aż zależy z jakiej strony na to patrzeć, 4 książki. Były to:
Łączny wynik w tegoroczne wakacje to 13 przeczytanych pozycji, z czego Moja Lady Jane była najlepsza, a Zła krew - najgorsza. To chyba ogólnie najgorsza książka jaką przeczytałam...

Okej, książkowe sprawy załatwione, teraz pogadam troszkę o blogu. Bo trochę się pozmieniało. Stwierdziłam, że nudzi mnie mój szablon, więc czas na zmiany. Po dość długich i nudnych poszukiwaniach trafiłam na mój obecny szablon, który bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że wam również przypadł do gustu. Jeszcze jest kilka spraw pod względem technicznym, które muszę dopracować, ale szczerze wam powiem, ze już nie chciało mi się tego robić, więc postaram się wszystko ładnie poukładać jakoś we wrześniu. ;) Na dzień dzisiejszy mam 156 obserwatorów - heej! minęliście magiczną liczbę 150 za co jestem wam ogromnie wdzięczna i po cichutku myślę o jakimś fajnym konkursie z tej okazji... Ale to jeszcze nic nie wiadomo. xD Dzięki, dzięki, dzięki <3 Za każde odwiedziny i komentarz - baardzo wam dziękuję. :)

Dobra, chyba wszystko co najważniejsze już napisałam, więc teraz druga część tego podsumowania - czyli stosik! No powiedzcie mi kto nie lubi stosików? ;)
Lecimy od dołu:
  • Księżyc nad Bretanią i Zakazane życzenie - kupione na jednej z facebook'owych grup książkowych - od momentu premiery chciałam przeczytać Zakazane życzenie i wreszcie mi się udało! A żeby mu nie było smutno samemu w paczce, skusiłam się jeszcze na Księżyc nad Bretanią, tym bardziej że za wszystko łącznie z wysyłka zapłaciłam niecałe 35 zł.
  • Gniazdo, Diabolika i Caraval to efekty promocji na Znaku - za każdą z tych książek zapłaciłam około 10 zł, jeszcze nie są przeczytane, ale Caraval już zaczęłam. ;)
  • Indeks szczęścia Juniper Lemon - egz. recenzencki od wydawnictwa IUVI - ta okładka jest śliczna <3
  • Moja Lady Jane - od wydawnictwa SQN - najlepsza książka tych wakacji
  • Dalila, To, co zostawiła i Ostatnia aria Mozarta - od wyd. Kobiece - Dalila to piękna i wzruszająca historia kenijskiej imigrantki, To, co zostawiła to rewelacyjny thriller/kryminał - nie wiem jaki to właściwie gatunek - ale musicie przeczytać, a Ostatnia aria Mozarta niezbyt mi się podobała :/
  • Początek wszystkiego - pożyczona od koleżanki - piękna okładka i pozytywne opinie skłoniły mnie do sięgnięcia po tę pozycję, a ze moja koleżanka ją miała, no cóż - przypadek? Nie sądzę. xD
  • 13 powodów - od wydawnictwa Rebis - oglądałam serial, uważam ze jest lepszy od książki, ale bardzo się cieszę że papierowa wersja też jest już za mną, bo naprawdę warto było poznać historię Hannah.
No i tak doszliśmy do końca, mam nadzieję że ten post nie wyszedł zbyt długi - serio starałam się skrócić, żeby jak najlepiej się wam czytało. xD Teraz nie pozostaje mi już nic innego jak pożegnać się z wami i życzyć wam (i sobie xD) sił i motywacji na ten rok szkolny. Paa! ;)
Copyright © 2014 Recenzje Klaudii , Blogger