Kłamca i szpieg - recenzja

Tytuł: Kłamca i szpieg
Autor: Rebecca Stead
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 208
Wydawnictwo: IUVI

Georges wprowadza się do nowego mieszkania (z czego nie jest zadowolony) i w sumie przez przypadek poznaje swojego rówieśnika z bloku - Safera. Safer jest dość skrytym dzieciakiem, pełnym tajemnic, oraz dziwnych zainteresowań. Georges natomiast jest dość cichym i spokojnym nastolatkiem, który ma swoje problemy i stara się nie wychylać i nie wychodzić poza utarte schematy. Razem z Saferem podejmują się misji śledzenia pewnego dziwnego człowieka z ich bloku, o przezwisku Iks. Jak będą wyglądały ich misje szpiegowskie? Jaką tajemnicę skrywa Safer oraz Iks?
Szczerze mówiąc to jak dostałam tę książkę w swoje ręce zdziwiłam się, że jest tak... cieniutka. xD Serio, jest bardzo cienka! :D W sumie to stwierdziłam, że spoko, bo na ogół nie lubię cienkich książek, ale teraz potrzebowałam czegoś krótkiego i relaksującego, opis brzmiał interesująco, więc byłam pozytywnie nastawiona do Kłamcy i szpiega. Poniekąd moje oczekiwania się spełniły, ale z drugiej strony...

... z drugiej strony trochę się zawiodłam. Czemu? Bo uważam, że ta cała akcja z Iksem i tak dalej rozwiązała się tak jakoś... dziwnie? Nie kupuję tego i trochę nie bardzo rozumiem po co to było. Poza tym książka skończyła się tak nagle i mam wrażenie, że końcówka została napisana tak trochę "na odczepnego". No nie podobała mi się i tyle. xD
Co do całej reszty - było miło, ale jednak jestem chyba za stara na takie historie, bo fabuła nie porwała mnie jakoś mocno, akcji również nie śledziłam z zapartym tchem - czytałam, żeby zabić czas i nudę - gdy tylko pojawiało się coś do roboty, nie miałam problemu aby przerwać czytanie w połowie (krótkiego) rozdziału. Do bohaterów również nie byłam przywiązania i byli mi oni w zasadzie obojętni.

Rozdziały w tej książce są naprawdę króciutkie, przez co czyta się je bardzo szybko. Ogólnie już  pomijając to, że książka jest cienka, została napisana przystępnym językiem i typowym dla młodzieżówek. Można się za nią zabrać kiedy - tak jak ja - nie macie co robić, albo wam się nudzi. W innym przypadku.. hmm możecie się troszkę rozczarować, tym bardziej jeśli tak jak ja - po opisie spodziewacie się czegoś lepszego. Myślę, że Kłamca i szpieg mógłby lepiej trafić do chłopaków tak w wieku 13-15 lat, starszym osobom może nie przypaść do gustu. Mogłam się troszkę zrelaksować podczas czytania, ale w sumie to tyle co dała mi ta książka, drugi raz do niej nie wrócę - zwykły przeciętniaczek. :)

Moja ocena: 5/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI
Czytaj dalej

Lato Eden - recenzja

Tytuł: Lato Eden
Autor: Liz Flanagan
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: IUVI

Jess i Eden są najlepszymi przyjaciółkami, pomimo różnic między nimi - Jess jest nieśmiała gotką, a Eden popularną i lubianą dziewczyną. Obie nawzajem się uzupełniają i wiedzą o sobie wszystko. No... prawie wszystko. Pewnego dnia Eden znika i Jess nie ma pojęcia dlaczego. Rozpoczyna się poszukiwanie zaginionej dziewczyny, a w umyśle Jess rodzą się pytania: Dlaczego Eden uciekła? Czy ona w ogóle żyje? Czy sobotnia impreza, na której doszło do kilku nieprzyjemnych rzeczy ma jakiś związek z zaginięciem dziewczyny? W trakcie poszukiwań najlepszej przyjaciółki, Jess odkrywa przed czytelnikami nie tylko swoje tajemnice, ale również sekrety zaginionej przyjaciółki. Czy uda się odnaleźć Eden?
Każda okładkowa sroka na pewno zwróci uwagę na tą piękną okładkę. Tak było też w moim przypadku - okładka bardzo mi się spodobała, a klimat tej książki wydał mi się idealny na majowe dni. I powiem wam, że to z pozoru może się wydawać zwykła książka dla młodzieży, ale jednak ma w sobie drugie dno i porusza trudne i ważne tematy takie jak przemoc, czy zaginięcie bliskiej osoby, brak akceptacji...

Jess jest główną bohaterką tej historii i poznajemy ją w dniu kiedy jej najlepsza przyjaciółka znika. Potem śledzimy przebieg akcji w czasie teraźniejszym, oraz poznajemy przeszłość bohaterek, która odcisnęła na nich piętno i zostawiła pewne obrazy, które zapamiętają jeszcze przez długi czas. Jess wydaje się naprawdę fajną dziewczyną oraz wspaniałą przyjaciółką. Co do Eden - była niesamowitym wsparciem dla Jess, ale jednak momentami irytowała mnie swoim zachowaniem, które opisywała Jess na kartach tej powieści.
Lato Eden to historia, którą czyta się w błyskawicznym tempie. Autorka pisze bardzo przyjemnym językiem i wciąga czytelnika w realia jej książki. Kiedy już raz zaczniesz czytać, nie oderwiesz się tak łatwo. Jednak - jak już pisałam wcześniej - nie zaliczyłabym tej książki (mimo jej lekkiego stylu) do lektur na jeden wieczór, przy których możesz się zrelaksować i odpocząć - przez tematy które porusza. Tak naprawdę to smutna historia, której warto poświęcić uwagę.

Podsumowując - Lato Eden to bardzo dobra książka nie tylko dla nastolatków, myślę, że troszkę starszym czytelnikom również powinna przypaść do gustu. Idealnie nadaje się na ciepłe majowe dni (hurra - wreszcie zrobiło się cieplej! :D) do poczytania gdzieś na tarasie czy balkonie. To historia o wielkiej sile przyjaźni, która jest w stanie przezwyciężyć wszystko. Polecam! :)

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI

Czytaj dalej

Endgame. Wezwanie - recenzja


Tytuł: Endgame. Wezwanie
Autor: James Frey, Nils Johnson Shelton
Tom: 1
Cykl: Endgame
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: SQN

Nadszedł czas. Katastrofy jedna po drugiej. Meteoryty uderzają w Ziemię - dokładnie 12 meteorytów, które niszczą oraz zabierają tysiące żyć. Tylko garstka wie co to tak naprawdę oznacza. 12 graczy z 12 klanów od tysięcy lat czekało na ten jeden moment. Szkoleni na prawdziwych zabójców, po to aby w czasie Gry zabijać i zwyciężać. Dla swojego klanu, dla swoich ludzi. Poznajcie Sarah Alopay - jedną z dwunastu Graczy, (nie)zwykła nastolatkę, która marzy o spokojnym i szczęśliwym życiu ze swoim chłopakiem - Christopherem. Powitajmy Chyioko - dziewczynę, która nie mówi, ale jest doskonałym szpiegiem. Albo takiego Jago - niebezpiecznego, lecz sympatycznego chłopaka. Każdy chce wygrać, ale zwycięzca może być tylko jeden. Gotowi? Rozpoczyna się Endgame...

Ta książka stała na mojej półce około dwa lata! Tak jest - dwa lata biedna stała i tylko oczekiwała, aż Klaudia weźmie ją do ręki i wreszcie przeczyta! Ta złota okładka nie przyciągała jej do czytania, wręcz przeciwnie - tak ją raziła po oczach, że aż schowała książkę do barku wraz z innymi trochę słabszymi powieściami. Wreszcie nadszedł ten moment - koniec czekania, Klaudia wzięła Endgame do ręki, przeczytała! I co? I lekka klapa.
Książka ta kusiła, miała być podobna do Igrzysk śmierci, które Klaudia baardzo lubi i czytała jakieś trzy/cztery razy. xD Aleee to żadne Igrzyska śmierci! Endgame to historia, z którą Klaudia męczyła się przez kilka godzin, przez nieciekawe opisy i dialogi, oraz nadmiar postaci, a zwłaszcza na samym początku. Endgame to historia, którą się czyta - tak dla zabicia czasu i w sumie po kilkudziesięciu stronach możesz się pogubić w natłoku tych zdarzeń, ale jednocześnie i nudzisz się podczas lektury i omijasz fragmenty książki.

To również historia 12 młodych ludzi, którzy chcieli (albo i nie) wykazać się w tej cholernie trudnej grze i wygrać! Niestety Klaudia nie bardzo wiedziała o co tak naprawdę toczy sie gra - jasne było powiedziane, że wygra jedna osoba, a wraz z nią cały jej klan i bedą mogli przetrwać, ale.... co? Co przetrwać? Czy nagle ma nadejść jakis niespodziewany koniec, albo zaraza która dotknie tych przegranych? Albo przeoczyłam jakiś wątek, w którym jest to objaśnione, albo po prostu tego nie było.

Dobra - poznaliśmy już jako tako zarys powieści, garstkę bohaterów, pogadaliśmy o tej złotej (niezbyt urodziwej) okładce, więc może by tak wspomnieć o zagadkach, których pełno w tej książce? Jest takie powiedzenie - co chatka to zagadka - w tym przypadku można powiedzieć - co rozdział to zagadka. Niestety - Klaudia nie rozumiała żadnej z tych zagadek i nie potrafiła też zrozumieć w jaki sposób zostały one rozwiązane przez bohaterów, co niezmiernie ją denerwowało. Wszystkie te zagadki miały doprowadzić Graczy do pewnego miejsca, w którym znajdowała się pewna ważna dla nich rzecz, więc były one potrzebne w fabule złotej książki, ale irytowały Klaudię tym, że nie mogła ich rozwiązać, ani zrozumieć... Do bani. :/
Endgame to niby cały czas jedna wielka akcja, ale i jednocześnie nuuuda. Ten złoty grubasek ma bardzo ciężki początek, w który naprawdę ciężko się wkręcić i który raczej odrzuca, niż zachęca do dalszej lektury, ale jeśli się przełamiecie, moi kochani czytelnicy, to może jako tako wytrwacie do końca. A skoro mowa o końcu... Koniec uratował ocenę tej książki. Był interesujący i zdarzyła się pewna nieoczekiwana przez Klaudie rzecz, przez co siedziała kilka minut z rozdziawioną buzią i stwierdziła WTF, po czym wróciła do czytania. xD Tylko po to, aby ostatnie kilka zdań znowu zrobiło się dziwne i tajemnicze i w sumie średnio zachęciło Klaudię do sięgnięcia po drugi tom.
 -----
Pasuje jakoś to ładnie podsumować, więc powiem krótko: Endgame to dziwna książka. Dziwna, pełna zagadek i akcji, która niby jest, a jednak wieje nudą. Na szczęście ostatnie 100 stron trzyma w napięciu i pojawia się jeden ogromny punkt zaskoczenia. Po dalsze tomy chyba nie sięgnę, bo nie czuje takiej potrzeby - tą część trochę wymęczyłam, ale udało się i jestem z siebie dumna! xD Jeśli jesteście ciekawi co ten złoty grubasek w sobie skrywa - śmiało, czytajcie! Ja jestem trochę rozczarowana i liczyłam na dużo, dużo więcej. Endgame było dla mnie po prostu dziwne. Bardzo dziwne, ale też nie najgorsze zwłaszcza przez koniec i ciekawą postać jaką był Jago oraz trochę też Sarah. Sami musicie stwierdzić czy chcecie przeczytać tą historię.

Moja ocena: 5/10
Czytaj dalej

Podsumowanie marca i kwietnia, zdobycze nie tylko ksiązkowe + WYNIKI KONKURSU!

Hello! :D
Mamy maj (tak na wypadek gdyby ktoś nie miał kalendarza), a to oznacza, że już coraz bliżej do wakacji! Łapka w górę, kto też się cieszy. :D W kwietniu nie robiłam podsumowania, bo marzec pod względem czytelniczym nie wypadł zbyt dobrze i w sumie nie było sensu podsumowywać tego wszystkiego. xD Ale teraz już wracam do starej tradycji i robie podsumowanie! :D

Co przeczytałam przez te dwa miesiące?
7 książek w dwa miesiące to troche słabo, ale w marcu opuściła mnie wena do czytania, co skutkowało tym, że przeczytałam tylko trzy książki.... W kwietniu było ciut lepiej - przeczytałam cztery pozycje, a początek maja zaczęłam z Czarnym kluczem, który był niesamowity i planuję stworzyć post, w którym bliżej przybliżę wam trylogię o Samotnym Mieście. :)

Co się działo na blogu?

Hmmm... było ciekawie! xD Zorganizowałam swój pierwszy konkurs, którego wyniki na dole, więc wszystkich, którzy brali udział zapraszam do zerknięcia na koniec tego posta. ;) Poza tym pisałam swoją (trochę nieogarniętą) opinię o pięknym i magicznym filmie - koniecznie zobaczcie. ;) Tradycyjnie pojawiło się kilka recenzji, wszystkie macie podlinkowane wyżej przy liście przeczytanych książek, wystarczy kliknąć na tytuł. :) Oprócz tego pojawiły się dwa posty z cyklu Różności, o tym jak (nie)korzystać z internetu, oraz o tym, dlaczego uważam, że jest to nie do końca dobry wynalazek. :)
Poza tym gwałtownie wzrosła liczba obserwatorów (wielkie dzięki ♥) i jest was już teraz aż 126! <33
W kwietniu byliście u mnie aż 4 204 razy! <3

Co nowego trafiło na moje półki (i nie tylko) w ciągu tych dwóch miesięcy?   
Tadaaam! xD
W marcu przybyły do mnie dwie książki - Prawdodziejka oraz Ogień  i woda, które dostałam od wydawnictwa SQN oraz IUVI - dziękuję <3
... a jeszcze w lutym brałam udział w konkursie z Harry'ego Pottera i wyobraźcie sobie jak bardzo się nim cieszyłam - w końcu jakiś fajny konkurs, niezwiązany z przedmiotami szkolnymi! I to jeszcze z Harry'ego <33 No i w marcu były wyniki. Okazało się, że zajęłam pierwsze miejsce (taak - pochwale się, co se będę żałować xD) i szczerze mówiąc liczyłam na książki, a tu - niespodzianka - dali planszówkę! *.* Szkoda tylko, że po angielsku, bo niby rozumiem o co chodzi, ale wiecie - zawsze lepiej mieć instrukcję po polsku. xD
Jak już wyżej wspominałam - w kwietniu byłam w kinie na Pięknej i Bestii. Bardzo spodobały mi się plakaty filmowe, więc stwierdziłam, że zapytam czy mogłabym taki plakat dostać. Okazało się, że nie ma z tym problemu i tak oto do mojego domu trafił nie jeden, a dwa plakaty! xD Teraz tylko problem w tym, że nie bardzo mam miejsce, żeby je zawiesić, więc na najbliższy czas będą stały zrulonowane w kącie. xD Ale ważne, że je mam! :D

Dobra, teraz jeszcze szybciutko coś na co pewnie większość z was czeka - wyniki pomerdanego konkursu, w którym do wygrania była książka "Był sobie pies". Za pomocą strony losowe.pl udało mi się wylosować zwycięzcę, a zostaje nim...

....
Chwila napięcia... xD
....
Osoba z numerkiem 56, czyli....
revqua gratuluję, już piszę do ciebie wiadomość (jeśli nie otrzymam wiadomości zwrotnej w do wtorku, nagroda powędruje do kogoś innego), a pozostałym osobom serdecznie dziękuję za udział, wyczekujcie kolejnego konkursu. :) Do napisania! :)
Czytaj dalej

Playlist for the dead - recenzja

Tytuł: Playlist for the dead
Autor: Michelle Falkoff
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Feeria Young

Wyobraź sobie, że przychodzisz do kumpla po ostatniej - cholernie nieudanej imprezie i widzisz go martwego. Co robisz? Wiesz, że twoje życie zmieniło się nieodwracalnie i, że właśnie utraciłeś coś cholernie ważnego, a jakaś twoja część po prostu się rozpada. Sam właśnie przeżył taką sytuację - jego najlepszy przyjaciel - Hayden popełnił samobójstwo, a jedyne co mu po nim zostało to stworzona przez niego playlista z karteczką :"Dla Sama - posłuchaj, a zrozumiesz". Chłopak musi zmierzyć się z życiem, oraz ludźmi, którzy go otaczają. Czy będzie w stanie zapomnieć? Czy zrozumie motywy Hayden'a? Czy znajdzie kogoś kto mu pomoże?
Playlist for the dead to książka, która porusza trudny temat jakim jest samobójstwo. Ukazuje ona emocje jakie przeżywa bliska osoba zmarłego, oraz to jak ciężko oswoić się z myślą, że ta bliska osoba już nigdy z nami nie porozmawia, a ty nigdy nie będziesz mógł wyjaśnić z nią spraw, które pozostały niewyjaśnione, nigdy już z nią nie porozmawiasz i nie pożartujesz...

To niby typowa historia dla młodzieży - napisana bardzo przyjemnym i prostym językiem,a czyta się ją naprawdę błyskawicznie. Razem z Samem odkrywamy takie aspekty z życia Hayden'a, jakimi nie dzielił się z najlepszym kumplem. Poznajemy nowe osoby oraz dowiadujemy się jak bardzo inni potrafią wpłynąć na człowieka. To książka, która mówi o tym, że przemoc psychiczna jest równie zła, a nawet gorsza od przemocy fizycznej. Wystarczy jedna chwila...
Playlist for the dead na pewno nie jest łatwą historią - zawiera ona drugie dno i zmusza nas do zastanowienia się nad samym sobą, do przemyślenia niektórych kwestii. Michelle Falkoff porusza w swojej książce bardzo trudne, aktualne problemy, które mogą dotknąć właściwie każdego z nas. Autorka stworzyła oryginalnych bohaterów z problemami oraz bardzo zaintrygowała mnie i wciągnęła do swej historii. Czułam, że po prostu muszę to wszytko przeczytać - od pierwszego do ostatniego słowa.

Playlist for the dead nie jest książką na zrelaksowanie się. To smutna historia o przemocy, trudnościach i problemach młodych ludzi. Ta opowieść pokazuje nam jaki wpływ na nasze uczucia i odbieranie świata mają inni ludzie. To książka o samotności, ale i przyjaźni, o smutku i radości, o odkrywaniu siebie po traumatycznych przejściach. Polecam ją zwłaszcza dla trochę starszych czytelników, którzy chcą poczytać coś refleksyjnego i troszkę poważniejszego. Z pozoru zwykła młodzieżówka, ale dla mnie ma ona drugie dno i ukazuje wiele ważnych rzeczy. Po prostu polecam.

Moja ocena: 8/10



Czytaj dalej

Piękna i Bestia - to jest niesamowite! ♥♥♥

Uwielbiam bajki Disney'a. Piękna i Bestia jest jedną z moich ulubionych, dlatego musiałam obejrzeć jej najnowszą wersje, a jeszcze jak się dowiedziałam, że gra tam Emma Watson, która chyba już zawsze będzie mi się kojarzyła z Hermioną z Harry'ego Potter'a, stwierdziłam, ze nie ma bata - idę do kina! Teraz mam dla was moją opinię tego rewelacyjnego filmu i przygotujcie się na masę zachwytów oraz lekki bałagan, bo naprawdę ciężko mi pozbierać te wszystkie emocje jakie mi towarzyszyły podczas oglądania, żeby w miarę logicznie to brzmiało, ale mam nadzieję ze mi wybaczycie ten lekki bajzel - to było tak genialne, że aż nie mogę sklecić ładnych kilku zdań bez przejawu fangirlingu (nawet nie wiem czy jest takie słowo xD) tym filmem. Nie przedłużam, zapraszam na moją lekko nieogarnietą opinię o tym pięknym filmie! :)
Obejrzałam to cudo wczoraj i teraz cały czas nucę sobie w myślach piosenki i mam przed oczami najlepsze sceny. Bardzo mi się podobało to, że - w przeciwieństwie do pierwowzoru - tutaj była historia mamy Belli, oraz to co się z nią stało. Była również krótka wzmianka o rodzicach Bestii! <3 I szczerze mówiąc żałuję, że to było tylko kilka sekund, chętnie zobaczyłabym więcej scen z dzieciństwa Bestii. A skoro już przy nim jestem - raany, jaki on był czarujący! <3 Nawet jeszcze bardziej niż w bajce. I w ogóle jako Bestia był baardzo przystojny, nawet bardziej niż jako książę po przemianie. xD
Aktorzy po prostu świetnie się spisali. Każdy wczuł się w swoją postać i widać, że włożyli w tą produkcję całe serce - wszyściutko było dopięte na ostatni guzik. A efekty wizualne! Oooo ludzie - coś wspaniałego, zwłaszcza ta scena z Płomykiem i Bellą w jadalni - te wszystkie animacje wyglądały po prostu magicznie! <3 Pałac Bestii był przepiękny - te wszystkie pokoje, a sala balowa - brak słów, to po prostu trzeba zobaczyć. Oglądając to cudo czułam się jakbym była uczestnikiem wydarzeń - jakbym była księżniczką. <3 :P Praktycznie zapomniałam o tym że jestem w kinie (tylko siedzenia mi o tym przypominały, bo siedziało mi się trochę niewygodnie i pod koniec zaczął mnie boleć tyłek. xDD), bo tak bardzo wczułam się w tę historię.
W filmowej wersji bardzo polubiłam Le Fou (to ten "przyjaciel" Gaston'a jakby ktoś nie wiedział ;)), którego bardziej wysunięto z cienia Gaston'a (ahh - Gaston - cóż to był za bohater - irytujący, ale jednocześnie i potrzebny, bez niego to nie byłoby to samo - a aktor, który wcielał się w jego rolę zagrał go perfekcyjnie! <3). A to naprawdę w porządku gość (Le Fou, nie Gaston xD) - i do tego zabawny! xD A skoro o tym mowa - ahh, ile razy ja się śmiałam podczas oglądania - a raczej mi się to nie zdarza podczas oglądania filmów, a na pewno nie aż tak często jak w tym przypadku! Przyjaźń pomiędzy Płomykiem, a Trybikiem była po prostu przepiękna i niezwykła - bardzo polubiłam te dwie postacie, nawet bardziej niż w bajce! <3 No i oczywiście nie zapomnę o pozostałych meblach i tacie Belli - oni również byli wspaniali! A koniec - jakie to było smutne! <33 No łezka mi się w oku zakręciła - to było przepiękne! <3 Awwwww! *.* <33
Piękna i Bestia wywołała u mnie mnóstwo emocji. To cudowny film, z wspaniałą obsadą aktorską, perfekcyjnie odwzorowany od animowanego pierwowzoru, nawet z dodatkowymi scenami, których w bajce nie było, a które okazały się bardzo ciekawe. To historia zabawna, wzruszająca, smutna, wesoła - po prostu piękna! <3 Niezapomniana, wspaniała i magiczna. Jedyny minus jakiego się doszukałam w filmie to dubbing - nie bardzo mi pasował głos jaki podłożono dla Bestii i w niektórych momentach też dla Belli. No i wolałabym chyba, żeby niektóre piosenki zostawili w oryginale, a nie tłumaczyli, ale to tylko taki maleńki szczególik. ;)
Baaardzo Wam polecam ten film - jeśli jesteście fanami bajek Disney'a to już w ogóle, a jeśli nimi nie jesteście - to też wam polecam xD, bo naprawdę warto obejrzeć tak niesamowitą produkcję, pełną magii i wzruszeń. To był majstersztyk, coś wspaniałego i kiedy tylko będzie dostępny ten film w internecie obejrzę go jeszcze raz (ewentualnie 10 razy xDD). Powiem szczerze, że film podobał mi się nawet ciut bardziej niż bajka, a piosenki nucę do tej pory. Serdecznie polecam <333 To jest po prostu piękne. <3
-----
A dla chętnych - zapraszam na konkurs, który trwa jeszcze do 1 maja, gdzie możecie wygrać egzemplarz książki "Był sobie pies". :) ----> konkurs tutaj :)

Oooo i łapcie piękną piosenkę z filmu (jedna z moich ulubionych <33):

Oglądaliście już Piękną i Bestię? Jak wrażenia? A jeśli nie - planujecie obejrzeć? :)
Czytaj dalej

Porwana pieśniarka - recenzja | konkurs literacki

Tytuł: Porwana pieśniarka
Autor: Danielle L. Jensen
Tom: 1
Cykl: Trylogia Klątwy
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Galeria Książki

500 lat temu ludzka czarownica pogrzebała miasto Tollus, gdzie mieszkały trolle. Teraz krążą legendy o tym że miasto to istnieje - mało tego - trolle w nim mieszkają, uwięzione pod Samotną Górą, bez możliwości wyjścia na ląd i poczucia słonecznych promieni na twarzy. Jednak pojawia się przepowiednia według której młoda dziewczyna - pieśniarka, ma wyzwolić mieszkańców Trollus i umożliwić im wydostanie się z pułapki. Cécile de Troyes zostaje porwana i zmuszona do ślubu z księciem trolli - Tristanem. Czy przepowiednia się spełni? Czy trolle rzeczywiście są tak straszne jak mówią legendy? Kim tak naprawdę jest Tristan?

Do chwili, w której przeczytałam Porwaną pieśniarkę wyobrażałam sobie trolle jako okropne, zielone (tak - zielone xDD) stwory, które mają grube brzuchy i często dłubią w nosie oraz nie są zbyt inteligentne. xD Danielle L. Jensen stworzyła zupełnie coś innego. Trolle w jej książce to istoty zdeformowane, z różnymi wadami w wyglądzie, ale niektóre są również nieskazitelnie piękne. (nie muszę chyba dodawać że książę Tristan był tym wyjątkowo pięknym trollem, prawda? xD). Posiadają też magiczne umiejętności i potrafią wyczarować magiczne latające kule światła, tak aby zawsze mieć oświetloną drogę! xD Nie wiem jak wy, ale ja chciałabym mieć taką swoją prywatną kule światła. xD Z całego serca pragną wydostać się z pułapki i nienawidzą życia pod górą.  Nie są to też istoty złe - przynajmniej nie wszyscy - istnieją wyjątki. Cécile przekonuje się, że niektóre trolle zasługują na ratunek - mało tego - zdobywa przyjaciół pod Samotną Górą, a nawet... miłość.
Tristan - książę trolli i ich przyszły władca to jeden z wielu atutów tej powieści. Chociaż im więcej kartek przerzuciłam, tym bardziej się zmieniał i nie umiem do końca powiedzieć czy na lepsze, czy na gorsze. Na pewno stał się mniej zabawny niż na początku. xD Nie trudno się domyślić że pomiędzy nim, a Cécile zrodzi się uczucie. To było do bólu przewidywalne, ale dość słodkie. Kibicuję tej parze, naprawdę! Jedyna rzecz, która strasznie mnie raziła było stwierdzenie, ze on od razu był w niej zakochany, od kiedy po raz pierwszy ją zobaczył - serio? A te wszystkie kłótnie na początku i wzajemna niechęć były udawane? Autorka niepotrzebnie wplotła te kilka zdań, bo to popsuło cały dotychczasowy efekt i historie tej pary. W dodatku kiedy już nasz trollowy książę otwarcie przyznaje się do uczucia jakie darzy wobec Cécile staje się taki trochę... miękki i nie jest już tak zabawny jak na początku (a jego teksty naprawdę były świetne!) :D

Watek miłosny już omówiony, teraz czas na resztę fabuły. Książka opowiada nie tylko o miłości, ale również o przyjaźni i politycznych zagrywkach pomiędzy trollami. Nie każdy się z każdym zgadza co prowadzi do konfliktów i intryg. Bardzo ciekawa była historia tego jak Trollus w ogóle znalazło się pod górą. Podczas czytania razem z Cécile odkrywamy nowe szczegóły w historii miasta oraz jego mieszkańców. To był jeden z najciekawszych wątków w książce.
Prawie zapomniałam wam wspomnieć o tym, że to było moje trzecie podejście do tej historii. xD Wcześniej zawsze przerywałam czytanie mniej więcej po 6-7 rozdziałach, bo albo znalazłam coś innego do czytania, albo nie bardzo interesowała mnie ta historia. W końcu jednak zdecydowałam, że muszę ją przeczytać (do trzech razy sztuka) i za trzecim razem się udało! xD 

Porwana pieśniarka to bardzo wciągająca historia, ale dopiero gdzieś w połowie książki. Na początku miałam wrażenie, że autorka trochę za szybko rozgrywa całą akcję i chce ukazać jak najwięcej emocji, przez co zrobił się trochę bałagan. Później jednak wszystko sobie w głowie uporządkowałam i czytanie Porwanej pieśniarki sprawiało mi wielką radość. Koniec książki naprawdę trzyma w napięciu, w ogóle bardzo dużo tu akcji, zwłaszcza podczas pewnej sceny z ogromnym ślimakiem-potworem o nazwie sluag. xD Jeśli chcecie poczytać coś oryginalnego (bo trolle nie są popularnym tematem w książkach) oraz pełnego akcji, humoru (zwłaszcza na początku) oraz zagrywek politycznych to sięgnijcie po Porwaną pieśniarkę. Ja już nie mogę się doczekać tomu drugiego i liczę na to, że przeczytam go za pierwszym ,a nie za trzecim razem. xD Polecam!

Moja ocena: 8/10


A na koniec łapcie dwa cytaty Tristana i przyznajcie, że po prostu nie da się w nim nie zauroczyć. :D ♥

- Jesteś bystrzejsza niż mogłoby się wydawać.
- Ale magia nie zadziała. Złączyłeś się ze mną, a klątwa nadal jest w mocy.
- Znów masz rację. Przypomnij mi, żebym wybrał cię do drużyny, kiedy będziemy bawić się w kalambury. Lubię mieć silną drużynę.

– Jakie to błyskotliwe. A skoro już mowa o błyskotliwości, zamierzałaś uciec? – Przyjrzał się mojemu ubraniu. – W szlafroku i na bosaka? Powiedz mi, czy jeśli włożę piżamę i ranne pantofle, będę mógł do ciebie dołączyć, czy to samotna wyprawa?
                                                                           
-----
Przy okazji chciałabym Was zaprosić na konkurs literacki organizowany u Sovbedlly - nagrody w postaci książek, a więcej szczegółów poznacie tutaj. :)
Powodzenia! :)
 
Czytaj dalej