Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 sierpnia 2021

Ta trylogia nie mogła mieć lepszego zakończenia! Płonący Bóg

Wojna makowa i Republika smoka trafiły na moją listę najlepszych książek 2020 roku. Nie mogłam się doczekać finału tej fantastycznej historii i gdy tylko nadarzyła się okazja, bez zastanowienia, za to z ogromem oczekiwań i wysoko postawioną poprzeczką zabrałam się za czytanie. Płonący Bóg ma 800 stron, a ja pochłonęłam tę książkę w niespełna trzy dni... No i w końcu poznałam zakończenie najlepszej historii zeszłego roku. 

Udostępnij

niedziela, 28 lutego 2021

Zachwycająca, wartościowa i szalenie ważna, czyli kilka słów o Willi dziewczynie z lasu

Raz na jakiś czas zdarza mi się, że dana książka niezwykle mnie do siebie przyciąga. Zazwyczaj okazuje się, że po jej przeczytaniu jestem takową historią oczarowana i trafia na listę moich ulubieńców. Tak też było w przypadku Willi dziewczyny z lasu, która od pierwszego spojrzenia na okładkę, w niewyjaśniony sposób wabiła mnie do siebie i miałam sporą ochotę na zagłębienie się w jej treść.

Udostępnij

poniedziałek, 8 lutego 2021

Dlaczego tak bardzo podobała mi się Ballada ptaków i węży? :)

Jeśli jesteście ze mną już dłuższy czas, to zapewne wiecie, że Igrzyska śmierci są jedną z najważniejszych dla mnie historii. Nie powinno zatem nikogo dziwić to, że z niecierpliwością oczekiwałam na zapowiedziany prequel, czyli Balladę ptaków i węży. Sam pomysł na to, aby głównym bohaterem był Snow, to według mnie strzał w dziesiątkę i tym bardziej nie mogłam się doczekać, aż będę miała okazję i sięgnę po to cudo. Dzisiaj chcę Was zaprosić na moją recenzję najnowszej książki pani Collins, w której troszkę się pozachwycam i postaram się zachęcić Was do sięgnięcia po Balladę, bo uwierzcie mi - warto. ;)

Udostępnij

poniedziałek, 2 listopada 2020

Książka roku, rewelacyjna fantastyka | Wojna makowa

Niedawno miała miejsce premiera drugiego tomu Wojny makowej. Jest to cholernie dobra historia i uważam, że każdy miłośnik fantastyki obowiązkowo powinien sięgnąć po powieści R. F. Kuang. Dzisiaj opowiem Wam co nieco o pierwszym tomie, a mianowicie o Wojnie makowej, a już za kilka dni dodam recenzję tomu drugiego. Jeśli chcecie poznać powody, dla których nie możecie przejść obok tej książki obojętnie, to zapraszam do mojej dzisiejszej recenzji. 

Kiedy jesteś sierotą wojenną świat ma dla ciebie głównie pogardę, odrzucenie, brutalność i ból. Czasem, jeśli akurat masz szczęście, obojętność. Jeśli natomiast do tego jesteś dziewczynką, szczęście ma twoja przybrana rodzina. Zawsze może ubić interes i sprzedać cię na żonę jakiemuś zamożnemu staruchowi.

Rin doświadczyła tego wszystkiego. Jest nikim, jej życie nie ma dla nikogo żadnego znaczenia, nikogo też nie obchodzi jej los. Jeśli chce wydostać się z rynsztoka, w którym się wychowała, ma tylko dwie drogi. Pierwsza wiedzie przez łóżko obmierzłego starca. Druga, przez bramę Akademii Sinegradzkiej – elitarnej szkoły wojskowej. Aby podążyć tą drugą drogą, Rin zrobi wszystko, co tylko leży w ludzkiej mocy. A nawet więcej. 

To nie jest historia o potędze nauki, sile przyjaźni czy starciach wielkiej magii. To jest historia o kołach czasu, które nieustępliwie i bezlitośnie mielą ludzkie losy. I o dziewczynie, która zniszczyła cały mechanizm. Kamieniem, bo na miecz była za biedna. 

 

Słuchajcie... nie wiem jak Wy, ale ja zostałam już kupiona samym opisem, a zwłaszcza ostatnimi zdaniami - "To jest historia o kołach czasu, które nieustępliwie i bezlitośnie mielą ludzkie losy. I o dziewczynie, która zniszczyła cały mechanizm. Kamieniem, bo na miecz była za biedna." Te słowa wywarły na mnie cholernie duże wrażenie i już po ich przeczytaniu czułam, że będzie to niezwykła historia, która zapadnie mi w pamięć i pozostanie w moim sercu. Nie myliłam się. 

Naprawdę ciężko jest mi uwierzyć w to, że Wojna makowa jest debiutem pani Kuang. Ta książka pisana jest w niesamowity sposób, styl autorki jest genialny, a sam pomysł na fabułę, mapa, która jest rewelacyjna, postacie, opis świata przedstawionego w powieści to majstersztyk. Pomimo tego, iż wydaje się, że w samym pomyśle na podzielenie państwa na mniejsze prowincje, nie ma nic odkrywczego, bo przecież nie pierwszy raz spotykamy w książkach tak skonstruowane światy, to w Wojnie makowej jest taki specyficzny powiew świeżości. Niby to już było, ale jednak tutaj mamy to przedstawione w innej, świeżej, ciekawej odsłonie. 

 

Kreacja bohaterów jest niesamowita. To jak Rin się rozwija, postać Altana, którą cały czas poznajemy z nieco innej strony niż zaledwie kilka stron wcześniej, mistrzowie Akademii, Kitaj (którego uwielbiam), czy też specyficzna postać Nezhy... wszystkie te osoby są rewelacyjnie ukazane, genialnie przedstawione i chylę czoła autorce za tak świetną kreację bohaterów. To samo tyczy się relacji między nimi. Wiadomo - na wojnie różnie bywa, więc te relacje zmieniają się w zasadzie przez całą książkę i jest to rewelacyjnie opisane. Na duży plus zasługuje fakt, że w Wojnie makowej w zasadzie nie spotkacie wątku miłosnego. Są pewne aluzje pomiędzy postaciami, ale tutaj najważniejsza jest wojna i sytuacja w jakiej znalazło się cesarstwo. W wielu książkach z tego gatunku wątek miłosny przyćmiewał większą część historii, przez co fantastyka mieszała się tak naprawdę z romansem (na przykład W pierścieniu ognia). Tutaj natomiast postacie nawet nie mają czasu myśleć o innych w kategoriach romantycznych, bo są skupieni na wojnie. 

Wojna opisana przez R. F. Kuang jest niezwykle brutalna. Autorka serwuje nam bardzo szczegółowe, drastyczne opisy. Wraz z bohaterami przemierzamy kolejne miasta, w których jedyne na co natrafiamy to śmierć i zniszczenie. Nie jest to powieść dla wrażliwych, brutalnych scen tutaj nie brakuje, ale daje to takiego realizmu i genialnie spaja całą akcję, niezwykle pobudza wyobraźnię i obrazuje nam oblicze wojny jaka rozgrywa się na kartach powieści. Poza tym, autorka nie oszczędza bohaterów, nie ułatwia im życia, wręcz przeciwnie, zadaje im sporo cierpienia. W zasadzie do ostatnich stron nie wiemy kto przeżyje, a kto zginie, a zginąć może dosłownie każdy.


Wojna makowa to najlepsza książka jaką czytałam w tym roku i jedna z lepszych, które w ogóle przeczytałam w całym swoim życiu. To rewelacyjnie skonstruowana historia, z genialnymi postaciami, świetnie wykreowanym światem. Pomimo tego, że ma ponad 600 stron, w ogóle się tego nie odczuwa. To powieść ze świetną fabułą, pełną zwrotów akcji i trzymającą w napięciu. Oprócz tego, trudno mi nie wspomnieć o przepięknym wydaniu tej książki. Co jakiś czas pojawiają się ilustracje, nad każdym rozdziałem jest mały obrazek, a sama okładka jest przepiękna (zarówno ta w miękkiej oprawie, jak i w wydaniu zintegrowanym). Z całego serca polecam Wam Wojnę makową, na pewno jeszcze nie raz, nie dwa do niej wrócę i już nie mogę się doczekać premiery trzeciego tomu (bo drugi już za mną). To jedna z najlepszych książek mojego życia i gorąco liczę na to, że Wam również się spodoba. :)

Udostępnij

czwartek, 8 października 2020

Recenzja, która powinna pojawić się już dawno temu | Imperium ognia

Powiem Wam, że bardzo się zdziwiłam w momencie, w którym zdałam sobie sprawę, że wcześniej nie pisałam o tej książce. Przeczytałam ją już dosyć dawno temu i byłam wręcz przekonana, ze już o niej wspominałam. No, ale korzystając z okazji, że kilka dni temu przeczytałam ją bodajże po raz trzeci, postanowiłam, że muszę o niej naskrobać kilka słów - tym bardziej, że jest to rewelacyjna historia!

Laia należy do kasty Uczonych – w bezwzględnym Imperium tacy jak ona są zepchnięci na margines, stale inwigilowani i prześladowani. Aby ocalić brata oskarżonego o zdradę, dziewczyna wstępuje w szeregi buntowników i wyrusza ze śmiertelnie niebezpieczną misją do gniazda zła: zostaje niewolnicą w Akademii szkolącej najwierniejszych, najbardziej bezwzględnych żołnierzy Imperium. Jednym z nich jest Elias. Choć należy do wyróżniających się studentów , w jego sercu narastają wątpliwości, czy rola okrutnego egzekutora jest rzeczywiście tą, jaką chce odgrywać przez całe dorosłe życie. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi nie tylko całkowicie odmieni ich losy, lecz także wstrząśnie posadami świata, w którym oboje żyją.

Sabaa Tahir ma niezwykle przyjemny styl pisania, co sprawia że przez jej książkę po prostu się płynie - jakby nie było Imperium ognia ma ponad 500 stron, ale człowiek w ogóle tego nie odczuwa, bo powieść jest cholernie dobra, świetnie napisana i wciąga jak mało która książka. Sam fakt, że przeczytałam ją trzy razy i za każdym razem tak samo nie mogłam się oderwać i z wypiekami na twarzy śledziłam dalsze losy bohaterów, świadczy o tym jaka ta książka jest dobra. Nie będzie przesadą jeśli teraz Wam napiszę, że to jedna z najlepszych książek fantastycznych jakie miałam okazję przeczytać.

Fabuła jest genialna - brutalne Imperium, szkoła gdzie trenuje się ludzi już od najmłodszych lat na bezwzględnych morderców, Maski przywierające do twarzy, z jednej strony przepych, z drugiej bieda - te i wiele innych czynników czyni powieść Tahir oryginalną, ciekawą i cholernie wciągającą. Ponadto wspaniali bohaterowie, bardzo dobrze wykreowani. Nawet postacie drugoplanowe są dokładnie przedstawione - autorka uwzględniła ich wady i zalety, a rzadko kiedy zdarza się, żeby każda postać w książce była tak wyrazista jak to jest w przypadku Imperium ognia.

Historia Lai i Eliasa jest brutalna - autorka nie bawi się w subtelne opisywanie niektórych szczegółów, tylko bombarduje nas informacjami niezależnie od tego czy dzieją się rzeczy brutalne, czy też nie. Sabaa pisze prosto z mostu o tym co się dzieje, za co należy jej się kolejny plus - nie spłyca historii, nadaje jej realizmu, intensywności. Czytając tę powieść można czuć wielką pasję i zaangażowanie autorki - te emocje po prostu wylewają się z książki.

Kolejną wielka zaletą książki jest świetnie poprowadzony wątek miłosny. Rozwija się on powoli, płynnie. W zasadzie scen miłosnych nie ma zbyt dużo w tej książce - da się wyczuć chemię między bohaterami, ale uczucie jest na dalszym planie - nie zaburza całej historii, ale jest rewelacyjnie w nią wpasowane, dopełnia całą historię. Nie wiem jak Was, ale mnie potwornie irytuje kiedy czytam jakąś książkę, która niby miała być fantastyka, ale cała fabuła jest przygaszona przez wątek miłosny, wokół którego tak w zasadzie krąży cała historia, przez co książka jest bardziej romansidłem niż fantastyką.

Powieść pisana jest z dwóch perspektyw - raz widzimy całą akcję oczami Eliasa, a innym razem - oczami Lai. To sprawia, że możemy dobrze poznać obie te postacie, a historia jest jeszcze ciekawsza. Zarówno Elias, jak i Laia są bohaterami wartymi uwagi i według mnie tworzą jedną z lepszych literackich par. Na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie różni, jednak po dłuższej lekturze okazuje się, że wcale tak nie jest.

Imperium ognia to kawał dobrej książki - wciąga, porusza, ma wspaniałych bohaterów, jest intrygująca i ma w sobie coś, co sprawia że chce się do tej pozycji wracać aby móc przeżywać ja na nowo i co najlepsze - za każdym razem wciąga tak samo. Bardzo mocno Wam polecam tę książkę, jestem już po lekturze drugiego tomu i już się nie mogę doczekać aż sięgnę po trzeci. Dajcie się porwać do okrutnego Imperium i wierzcie mi - nie będziecie mogli się oderwać.

Udostępnij

sobota, 12 września 2020

Książka, która wgniecie Was w fotel | Jaskółki z Czarnobyla

Dzisiejsza recenzja będzie pełna zachwytów i pochwał. Zaczynając Jaskółki z Czarnobyla, nie sądziłam, że ta powieść wywrze na mnie aż tak olbrzymie wrażenie. Sam pomysł autora na osadzenie akcji swej książki na Ukrainie, w okolicach Czarnobyla, gdzie miała miejsce katastrofa elektrowni jądrowej, jest według mnie strzałem w dziesiątkę. Swego czasu byłam bardzo zaintrygowana tym tematem, podczytywałam różne artykuły na temat Czarnobyla, a Morgan Audic na nowo obudził we mnie fascynację zdarzeniami, które miały miejsce w 1986 roku.

 


Ponad 30 lat po wybuchu elektrowni w Czarnobylu Morgan Audic powraca do jednej z najbardziej przerażających historii w dziejach świata. Przez Prypeć, teren dawnej zony, przetaczają się wycieczki turystów zafascynowanych nuklearnym wysypiskiem postsowieckiego świata. Podczas jednej z wycieczek zostaje znalezione zmasakrowane ciało mężczyzny. Do prowadzenia śledztwa zostaje włączony sztab ludzi: Aleksander Rybałko, który jako dziecko mieszkał w Prypeci, Josif Melnyk, policjant pracujący od kilku lat w Czarnobylu, a także ornitolożka Nina.

Czy uda im się odkryć, kto stoi za w makabryczną śmiercią Leonida, syna byłego ministra Wiktora Sokołowa? Czy ta śmierć ma związek z jeszcze jedną, która wydarzyła się w dzień katastrofy w Czarnobylu?

 

Początek tej historii jest nieco chaotyczny. Przez pierwsze kilka rozdziałów trochę trudno mi było się połapać, kto tak naprawdę jest kim, ze względu na to, iż powieść pisana jest z dwóch perspektyw, które przeplatają się między sobą, po to aby w pewnym momencie spotkać się w jednym miejscu. Śledztwo w sprawie morderstwa prowadzone jest przez Josifa Melnyka, który pracuje na terenie zony już kilka lat i marzy o przydziale w lepszym miejscu. Mężczyzna jest w zasadzie gościem we własnym domu, a jego żona ze względu na to iż Josif jest narażony na promieniowanie, zachowuje od niego duży dystans. Z drugiej strony, mamy również Aleksandra Rybałko - detektywa, który w dzieciństwie brał  udział w przesiedleniu z Prypeci, dzień po wybuchu w elektrowni. Dostaje on zlecenie od ojca zamordowanego Leonida, aby jak najszybciej złapał zabójcę jego syna i zadał mu stosowną karę.

 

 

Po przeczytaniu tych początkowych rozdziałów, o których wcześniej wspomniałam i po oswojeniu się z głównymi bohaterami, książka nabrała niezwykłego tempa. Autor rewelacyjnie zobrazował grozę, ponurą atmosferę, przygnębienie i cholernie nieprzyjemny klimat zony, Prypeci, Czarnobyla... Czytając tę powieść towarzyszyła mi masa emocji, ale najlepsze we wszystkim jest to jak wspaniale Morgan Audic uwiódł czytelnika, wręcz zahipnotyzował i niesamowicie wkręcił w całą akcję powieści. Niezwykle rzadko zdarza mi się tak mocno przeżywać książkę. Autor obudził we mnie tak wielką ciekawość, że zaraz po skończeniu Jaskółek zabrałam się za czytanie, oglądanie filmów i poznawanie na nowo historii związanej z katastrofą czarnobylskiej elektrowni.

 

Jaskółki z Czarnobyla to książka, która wbiła mnie w fotel, zahipnotyzowała i niesamowicie wciągnęła. Na pewno nie jest powieścią dla każdego, osoby wrażliwe raczej powinny ją sobie darować ze względu na to, że pojawia się tutaj sporo makabrycznych opisów z dokonanych zbrodni, dlatego jest to pozycja dla dojrzalszych czytelników i osób o mocnych nerwach. To jeden z lepszych kryminałów jakie kiedykolwiek czytałam i jestem pewna, że utkwi mi w pamięci na długo.

 

 

Morgan Audic stworzył powieść, która ma szansę stać się gorącym bestsellerem i zasługuje na duży rozgłos. Jest tak cholernie klimatyczna, wciągająca, pełna grozy i ma niezwykle szybkie tempo akcji, przez co czyta się ją bardzo szybko. Autor rewelacyjnie opisał mrok i przygnębienie jakie panuje w okolicach Czarnobyla, zaintrygował mnie historią katastrofy i sprawił, że zapragnęłam dowiedzieć się na ten temat jak najwięcej. Gorąco polecam, to wspaniała historia przy której na pewno nie będziecie się nudzić!


Udostępnij

czwartek, 28 maja 2020

Książka, dzięki której na nowo pokochałam czytanie | Słowik - Kristin Hannah

Dosyć długo zastanawiałam się jak mam zacząć. Od ostatniego wpisu minęło 1,5 roku, więc początkowo siadając przed komputerem patrzyłam na klawiaturę i nie wiedziałam co mam do Was napisać. Od kilku tygodni myślałam nad powrotem, ale miałam w głowie pustkę - nie miałam pomysłu na to jak powinnam zacząć. Co chwila nachodziły mnie myśli, że wyszłam z wprawy, że pisanie będzie mi sprawiało kłopot po tak długiej przerwie, ale pewnego deszczowego majowego dnia powiedziałam sobie w duchu "Klaudia skończ pierdzielić i zacznij pisać". W ten oto sposób znalazłam się tu gdzie jestem - przed monitorem mojego komputera, mając klawiaturę pod palcami. Chciałabym spróbować, ale nie wiem czy mi się to uda. Od 1,5 roku nie czytałam praktycznie nic. Sporadycznie sięgałam po jakieś książki i były to tytuły, które wcześniej już poznałam, ale chciałam je sobie przypomnieć. Wkręciłam się dzięki Słowikowi. Książka Kristin Hannah leżała na mojej półce bardzo długo. Kupiłam ją w Biedronce na jakiejś promocji. Tak się złożyło, że wpadła mi nie tak dawno w ręce i stwierdziłam, że może to jest ta przełomowa pozycja, ta która sprawi że na nowo wkręcę się w czytanie i będę mogła wrócić do książkowej sfery internetu. Dzisiejszy post będzie moją opinią na temat tej książki i mam nadzieję nowym początkiem bloga. Zapraszam serdecznie.


Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności.

Zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Opuszczona przez zmobilizowanego męża Vianne musi przyjąć do swego domu wroga. Cena za uratowanie własnego życia i dzieci z czasem staje się dramatycznie wysoka…

Znacie to uczucie kiedy bierzecie do ręki książkę i jakiś głosik w waszej głowie wręcz krzyczy do Was "To będzie dobre!"? Ja tak miałam przy tej pozycji. Leżała u mnie i leżała, miałam ją naprawdę długo, a jednak nigdy nie było okazji, albo chęci żeby się za nią zabrać. Nie do końca wiem co spowodowało u mnie taką nagłą chęć przeczytania Słowika, ale była to cholernie dobra decyzja. 

Książki o tematyce wojennej nie są dla każdego. Uważam, że trzeba dojrzeć do tego typu powieści - oczywiście nie mam tu na myśli wieku, a psychikę. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego jakie okropności działy się na świecie wcale nie tak dawno temu. Myślę, że w tym wszystkim najbardziej przytłaczający jest fakt, że wojna miała miejsce w gruncie rzeczy nie dawno. Zabierając się za książki o tematyce wojennej musimy być przygotowani na to, że nie będą to optymistyczne, zabawne pozycje, ale wręcz przeciwnie. Słowik to powieść, w której dobitnie ukazano ponurą, szarą, okrutną rzeczywistość. To historia o miłości, determinacji, przyjaźni, olbrzymiej odwadze, ale również o bestialstwie, brutalności, bezduszności nie tylko wobec dorosłych, ale również dzieci.


Dwie główne bohaterki z pozoru zupełnie się od siebie różnią. Isabelle jest buntowniczką, która nie boi się wyrażać swojego zdania głośno, jest pewna siebie, odważna, czasem lekkomyślna. Ta dziewczyna to istny ogień. Siostra Isabelle - Vianne nie lubi się wychylać. Jest osobą, która potrafi się podporządkować wobec panujących zasad. Może się wydawać uległa, lecz to tylko pozory. W głębi duszy podobnie jak siostra skrywa w sercu rewolucyjną iskrę, która w każdej chwili może przeistoczyć się w ogień.

Najlepszą rzeczą w tej powieść jest styl, sposób w jaki została napisana. Tematyka książki jest naprawdę bardzo trudna, bolesna, ale autorka w sposób niezwykle prosty i przejrzysty, ale zarazem dobitny i brutalny opisuje te wszystkie potworności. Słowik ma ponad 500 stron, ale uwierzcie mi - absolutnie tego nie czuć. To jedna z tych książek przez które po prostu się płynie, nie odczuwając ile kartek już się pochłonęło. Dzieje się tak za sprawą tego, że Słowik diabelnie wciąga. Gwarantuje wam, że jak już weźmiecie go do ręki to nie będzie Wam tak łatwo odłożyć tę powieść i oderwać się od niej. To jest rzecz, którą bardzo cenie w książkach, to coś co sprawia, że czytanie sprawiało mi tak wielka radość. Po półtorarocznej przerwie sięgniecie po Słowika było niezwykle dobrą decyzją, bo to jest książka, która przypomniała mi z jakiego powodu tak lubiłam czytać.


Oprócz brutalnych opisów, przedstawienia szarej, beznadziejnej, wręcz nieludzkiej rzeczywistości wojennej, autorka serwuje nam również wątek miłosny. Wielkie brawa za to, że nie był on wystawiony na pierwszy plan, to był niezwykle ciekawy zabieg, dzięki któremu Słowik nie był romansidłem, w którym gdzieś w tle przedstawiona jest wojna - było odwrotnie. To wojna była na pierwszym planie, a uczucia - choć niezwykle istotne - zostały wrzucone na dalszy plan. Były wątkiem pobocznym, dzięki któremu książka nabierała "smaczku" i pochłaniało się ją z jeszcze większą przyjemnością, bo czytelnik nie był "bombardowany" miłosnymi deklaracjami, czy uniesieniami bohaterów. Chwała Ci za to Kristin Hannah, wielkie brawa za stworzenie wspaniałej, wojennej powieści bez narzucania czytelnikowi miłosnych rozterek bohaterów.

Słowik to książka dla osób, które mają pojęcie o tym czym była wojna. To nie jest powieść dla każdego, trzeba do niej dojrzeć aby móc ja dobrze zrozumieć. To piękna, smutna, niezwykle ciekawa i wciągająca lektura, którą pochłoniecie i będziecie o niej rozmyślać jeszcze długo po skończeniu. To książka, która przypomniała mi za co ceniłam sobie czytanie. Jestem zachwycona tą historią, zachwycona bohaterami, wątkiem miłosnym, który był subtelnie wpleciony w fabułę, stylem pisania, emocjami, akcją... Cholernie warto ją poznać, wierzcie mi na słowo. ;)


Udostępnij

środa, 14 listopada 2018

Książka roku! Sierota, bestia, szpieg - Matt Killeen

Czasami mam tak, że po opisie danej książki zapala mi się w głowie lampka - to będzie naprawdę dobre! Tak było też w przypadku pozycji, o której dziś wam troszkę opowiem (a raczej pozachwycam się genialnością tej historii). Intuicja podpowiadała mi, że to będzie coś interesującego - no i rzeczywiście tak było. :)


Jest rok 1939 - rozpoczyna się wojna. Sara jest Żydówką i wraz ze swoją mamą próbują uciec. Niestety ucieczka się nie udaje, dziewczyna zostaje sama i od tej pory zdana jest tylko na siebie. Przez przypadek spotyka brytyjskiego szpiega, który składa jej pewną propozycję. Od tej pory życie piętnastoletniej bohaterki zmienia się o 180 stopni. Sara wstępuje do elitarnej szkoły dla córek nazistów, gdzie jeden niewłaściwy ruch może doprowadzić do ujawnienia jej prawdziwej tożsamości oraz do jej śmierci. Na czym polega zadanie dziewczyny? Czy misja się powiedzie? Jak będzie wyglądać relacja Sary i brytyjskiego szpiega?

Rzadko kiedy sięgam po książki, których akcja rozgrywa się w czasach drugiej wojny światowej. Po lekturze Sieroty, bestii, szpiega wiem, że zdecydowanie częściej będę czytała tego typu powieści. Przeczytałam tę historię jakiś czas temu, ale wciąż mam ją w głowie, odtwarzam sceny z tej książki i wracam do niektórych fragmentów. Kiedy kończyłam czytać zrobiło mi się smutno, że to już koniec tej wspaniałej historii. Chciałam więcej, ta powieść wciągnęła mnie do swojego świata jak żadna inna.


W książce Matta Killeena ciągle coś się dzieje - nie ma mowy o nudzie - od początku do końca autor utrzymuje napięcie, wprowadza nowe zwroty akcji, a fabuła jest niezwykle ciekawa i wciągająca. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani - mają ciekawe cechy, każda postać jest dokładnie przemyślana i każda ma swoją rolę do odegrania w powieści. Sara to niezwykle sprytna i mądra dziewczynka. Jest bardzo odważna, ciekawa świata, przebiegła. Od razu ją polubiłam, według mnie to jedna z najsilniejszych bohaterek w literaturze. Brytyjski szpieg - kapitan Floyd to człowiek doświadczony przez życie, który wiele widział, przeżył naprawdę ciężkie chwile, obiera sobie misję, którą stara się za wszelką cenę wykonać. Relacja między tą dwójką, przyjaźń jaka się między nimi utworzyła była po prostu piękna - piętnastoletnia Żydówka i dorosły szpieg znaleźli wspólny język i tworzą duet, z którym lepiej nie zadzierać i który poradzi sobie z trudnościami jakie napotyka na swojej drodze.

Sierota, bestia, szpieg to powieść, która ukazuje jak traktowano Żydów w czasie wojny. Autor pokazuje okrucieństwo, brutalność na kartach swej książki. Pokazał również jak wyglądała elitarna szkoła dla nazistek, jakie były relacje między uczennicami i jak wyglądały lekcje. Styl jego pisania był bardzo przyjemny w odbiorze, jego książkę czyta się szybko, z wielkim zainteresowaniem, bo potrafi wciągnąć czytelnika do tego stopnia, że traci poczucie czasu i zatraca się w lekturze, nie chcąc przerwać czytania. To co wydarzyło się na końcu to po prostu istny armagedon - fabuła pędziła na łeb na szyję, końcówka tej powieści to po prostu mistrzostwo i jeden wielki zwrot akcji, którego się nie spodziewałam.


Sierota, bestia, szpieg według mnie należy do najlepszych książek 2018 roku. To jedna z najpiękniejszych, najbardziej wciągających, najciekawszych powieści jakie miałam okazję czytać. Jestem pewna, że jeszcze nie raz, nie dwa będę do niej wracać aby znów przeżywać te emocje. Nie da się nudzić przy takiej historii, po prostu trzeba ją przeczytać, to jedna z tych książek, obok których po prostu nie można przejść obojętnie. Rewelacyjnie napisana, wciągająca, pełna zwrotów akcji, z niezwykle ciekawą fabuła i genialnie wykreowanymi bohaterami. Musicie to przeczytać!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Media Rodzina! :)



Udostępnij

piątek, 25 maja 2018

Książka, którą każdy powinien przeczytać!


To jedna z najpiękniejszych, najbardziej wzruszających i wartościowych powieści jakie miałam okazje przeczytać. Jakim cudem zrobiłam to dopiero teraz?

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.


Oskar jest dziesięcioletnim chłopcem. Na kartach powieści śledzimy ostatnie dni jego życia, ponieważ chłopiec jest śmiertelnie chory. Zdaje sobie sprawę  z tego, że umiera, nie próbuje milczeć na ten temat. W czasie pobytu w szpitalu poznaje nowych przyjaciół i zaprzyjaźnia się z panią Różą, która spędza z nim mnóstwo czasu i opowiada o swojej przeszłości jako zapaśniczki, która pokonywała dosłownie każdego i zawsze umiała znaleźć wyjście z nawet najgorszych sytuacji. Ciocia Róża proponuje Oskarowi, aby traktował każdy jeden dzień jak dziesięć lat i uczy go jak cieszyć się z najmniejszych rzeczy, jak kochać świat za to jakim jest.

...życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.

Powieść pisana jest w dość nietypowy sposób - składa się ona z listów Oskara do Pana Boga, w których chłopiec opisuje swoje życie w szpitalnych murach. Daje nam to również możliwość spojrzenia na świat oczami dziesięcioletniego dziecka, jesteśmy świadkami jego uroczej niewiedzy o "sprawach dla dorosłych", czy też rozbrajającego poczucia humoru. Oskar jest chłopcem niezwykłym - ciekawym świata oraz ludzi. Każdy dzień traktuje jakby przeżył dziesięć lat, przeżywa go w sposób niezwykły, bo wie, że już nigdy się nie powtórzy. Z uśmiechem idzie przez życie, mając jednocześnie świadomość, że to jego ostatnie chwile.


Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.

Pani Róża jest kobietą, która w najgorszych chwilach trzyma Oskara na duchu, nie pozwala mu się poddać, załamać. Jest kobietą niezwykle silną, ciepłą, pełną miłości do obcego sobie chłopca. To taka ciocia, do której chciałoby się przytulić i nie wypuszczać z objęć. Umiała nadać życiu sens, mówiła wiele naprawdę mądrych rzeczy, była twarda wobec brutalnej rzeczywistości, to ona otworzyła Oskarowi oczy na zupełnie nowy świat, kazała mu czerpać z życia garściami. Jest to jedna z najbardziej niesamowitych postaci w literaturze.

(...) im więcej dostajesz po buzi, tym więcej możesz wytrzymać. Nie wolno tracić nadziei.

Powieść Schmitta jest po prostu piękna. Nie potrafię znaleźć na nią innego określenia. To przepiękna historia, pełna smutku, wzruszenia, ale i radości. Autor sprawił, że śmiałam się przez łzy - jego powieść poruszyła mnie wyjątkowo mocno i jestem pewna, że niejeden raz będę do niej wracać - muszę kupić sobie własny egzemplarz żeby móc zaglądać do niego kiedy tylko najdzie mi taka ochota. Naprawdę nie mam pojęcia dlaczego przeczytałam ją dopiero teraz. To powieść dla każdego - dla dużych i małych, zawiera w sobie uniwersalne przesłania i prawdy dla każdego człowieka. 


-Chcesz powiedzieć, że dla "Życia" nie ma rozwiązanie? -Chcę powiedzieć,że dla życia jest kilka rozwiązań, a więc nie ma żadnego.-A ja myślę, ciociu,że dla życia nie ma innego rozwiązania niż żyć.

Oskar i Pani Róża to powieść, którą każdy powinien przeczytać. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to odłóżcie na bok wszystkie inne pozycje i sięgnijcie po książkę Schmitta. Niektóre historie po prostu trzeba znać. Ta jest jedną z nich. Poświęćcie chwilę i przeczytajcie ją. Zajmie wam to niewiele czasu, bo jest to naprawdę cienka książka - cienka, ale za to jak bardzo wartościowa. Na końcu - gwarantuję wam - będziecie się śmiać przez łzy - nie ma opcji, choć trochę się nie wzruszyć w tym przypadku. Ta historia jest po prostu niesamowita i z tym zdaniem was zostawiam. Przeczytajcie, na pewno nie będziecie żałować.

Udostępnij

czwartek, 13 lipca 2017

Najlepsza ksiązka tego roku? | [PRZEDPREMIEROWO] Moja Lady Jane

Tytuł: Moja Lady Jane
Autor: Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: SQN

Król Edward umiera. Tak drogi czytelniku jego dni są policzone. Z tej racji musi wybrać swojego następcę, który po jego śmierci zasiądzie na tronie Anglii. W ten sposób wpląta swoją najlepszą przyjaciółkę i kuzynkę - lady Jane Grey - w związek małżeński, który będzie miał za zadanie zachować ciągłość jego dynastii, oraz zapobiec anarchii w kraju. Lady Jane Grey ma wyjść za... konia. Nie to nie jest błąd, ona naprawdę wychodzi za mąż za konia. No prawie. Ponieważ Gifford (ale mówcie mu G) jest Eðdianinem, czyli potrafi zmieniać się w zwierzę (jak mnóstwo innych ludzi w szesnastowiecznej Anglii). To tylko niewielki wstęp tej zwariowanej i niesamowitej historii, która serwują nam autorki.

Ta książka jest totalnie pokręcona. Wierzcie mi lub nie, ale bardzo rzadko śmieje się podczas czytania. Natomiast w przypadku Mojej Lady Jane po prostu nie mogłam się powstrzymać i co chwila wybuchałam śmiechem. Już sam opis sugeruje, że nie będzie to do końca normalna historia, lecz coś totalnie przeciwnego (hahah oczywiście w pozytywnym znaczeniu xD). Dialogi między naszymi bohaterami, przerywniki narratorek, oraz ich bujna (naprawdę bujna xD) wyobraźnia i wspaniały styl pisania czynią tę książkę jedną z najwspanialszych i najzabawniejszych jakie przeczytałam w tym roku.
Bohaterów nie da się nie lubić (no chyba, że mowa o tych złych gościach, których z założenia się nie lubi xD). Zarówno Jane, G, Edward, jak i Grace mają ogromny dystans do siebie oraz spore poczucie humoru. Przy tym wszystkim są bardzo wyluzowani oraz bardzo autentycznie wykreowani przez autorki. Nie potrafię wybrać kto z tej czwórki przypadł mi do gustu najbardziej, bo każdy z osobna był świetną postacią.

Rozdziały poświęcone są głównie Jane, G, oraz Edwardowi, a pisane są w trzeciej osobie. W ogóle narracja tej powieści to mistrzostwo świata. Biję pokłony autorkom. Właściwie od samego początku akcja porywa nas ze sobą i nie chce wypuścić aż do ostatniej strony (styl autorek jest tak świetny, że nawet podziękowania czytałam, a nigdy mi się to nie zdarza xD). Ta powieść was zachwyci za sprawą genialnego stylu w jakim jest napisana, historii opowiedzianej zupełnie inaczej niż dotychczas (i dużo, dużo ciekawiej), masie zabawnych dialogów czy sytuacji, wątkiem miłosnym, który jest jednym z najlepszych z jakim do tej pory się spotkałam, oraz świeżym pomysłem na akcję za sprawą Eðianinów.
Wydaje mi się ze tutaj nie ma nic więcej do dodania - ta książka to niesamowita przygoda, pełna magii, uroku, humoru, pozytywnie zakręconych postaci, oraz cudownego stylu i wyobraźni autorek. To powieść idealna dla fanów koni, fretek, pustułek, lisów, psów, a nawet mułów - dla każdego coś dobrego. xD Jeśli chcecie zanurzyć się w świecie szesnastowiecznej Anglii, który jest oparty na PRAWDZIWYCH WYDARZENIACH Z HISTORII TEGO KRAJU, oraz poznać historię na nowo, to po prostu musicie przeczytać Moją Lady Jane. Co ja gadam - tak czy siak powinniście to zrobić. Lektura porwie was z krzeseł i pozwoli na świetną zabawę przez kilka godzin. Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę. <3

Moja ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN!

 Książka dostępna w przedsprzedaży tutaj. :)
Udostępnij

piątek, 17 marca 2017

Korona w mroku - recenzja

Tytuł: Korona w mroku
Autor: Sarah J. Maas
Tom: 2
Cykl: Szklany tron
Liczba stron: 532
Wydawnictwo: Uroboros

Chyba odkryłam jedną z najlepszych serii jakie do tej pory czytałam. :')

Tytuł Królewskiej Obrończyni zobowiązuje. Celaena Sardothien musi wypełniać swoje obowiązki i służyć człowiekowi, którego szczerze nienawidzi. Po kilku wykonanych zadaniach przyszedł czas na kolejne - dziewczyna ma zabić Archera Finna, jej dawnego znajomego. W tym czasie Dorian i Chaol próbują oswoić się z myślą co robi ich przyjaciółka i do czego jest zmuszana przez tyrana zasiadającego na szklanym tronie. Na domiar złego tajemne Oko Eleny zaczyna świecić, a to może oznaczać kłopoty. Czy dziewczynie uda się ocalic przyjaciół? Jakie mroczne siły czają się w zamku i co planuje okrutny władca Adarlanu?
Bohaterem tej części jest zdecydowanie Chaol! Podziwiam jego opanowanie, sposób bycia, poczucie humoru, opiekuńczość... W Koronie w mroku relacja Celaeny i Chaola zaczyna sie pogłębiać. Ta dwójka bardzo często razem występuje w tej części co bardzo mi się podobało i z przyjemnością czytałam ich wspólne sceny. Chaol jest typem bohatera, którego nie da sie szybko zapomnieć. Jest on moją ulubioną postacia serii i po prostu musiałam poświęcić mu cały akapit żeby pokazać wam jak wielkie wrażenie na mnie zrobił. xD No i nie musze chyba dodawać, że jest na podium mojej listy mężów. <3 :D

Każda kolejna część tej serii to dodatkowy element układanki na jaką się składa przeszłość Celaeny. Dziewczyna miała w życiu cholernie ciężko, ale z zaciekawieniem czytałam o jej przeszłości. Nie lubię pisać wam o kolejnych częściach serii, bo staram się pisać bez żadnych spoilerów do tomów wcześniejszych i ciężko mi wyrazić pełną opinię o Koronie w mroku, ale autorka pisze wspaniale, tak że ta część była jeszcze lepsza od wysoko ocenionego przeze mnie Szklanego tronu.
Mniej wiecej do połowy książki jest dość spokojnie jak na Adarlan i wydarzenia rozgrywające się w tym kraju. Jednak taki stan długo sie nie utrzymuje, bo autorka szokuje pewnym wydarzeniem, które będzie miało ogormny wpływ na dalsze postępowanie Zabójczyni. To wydarzenie strasznie mnie zszokowało i nie spodziewałam sie, że to naprawdę się stało. No i kolejna dawka zaskoczeń spotyka czytelnika na końcu książki kiedy poznajemy pewien bardzo ważny szczegół dotyczący głównej bohaterki. Emocji więc nie brakuje - od zaskoczenia, przez wzruszenie, rozczarowanie, na wściekłości kończąc.

Korona w mroku to mieszanka mnóstwa przeróżnych emocji. To coś wspaniałego i wiem że to co teraz pisze może nie jest wspaniałą opinią czy popisem znajomości pięknych polskich słów, ale ciężko mi opisać tę książkę innymi słowami niż WSPANIAŁA, POZOSTAJĄCA W PAMIĘCI, PORUSZAJĄCA, WZRUSZAJĄCA, NIESAMOWITA... Ta część oraz Królowa cieni to moje dwie ulubione i już nie mogę się doczekać 26 kwietnia kiedy do sprzedaży trafi tom piąty. Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak jeszcze raz polecić wam serię Szklany tron, bo spędzicie przy niej naprawdę miłe chwile i nie będziecie się mogli oderwać od czytania. Polecam! :)

Moja ocena: 10/10
Udostępnij

sobota, 10 grudnia 2016

Rozkaz zagłady - recenzja


Tytuł: Rozkaz zagłady
Autor: James Dashner
Tom: 0,5
Cykl: Więzień Labiryntu
Liczba stron: 420
Wydawnictwo: Papierowy księżyc

Przetrwaj albo giń


13 lat przed historią Thomasa i jego przyjaciół w Labiryncie rozbłyski słoneczne sprawiły, że świat jaki znali przepadł na zawsze. Od teraz jedyne co się liczyło to sposób na to jak przetrwać kolejny dzień. Mark i Trina byli zwykłymi nastolatkami oraz przyjaciółmi. W dniu katastrofy wracali właśnie do domu. Nie udało im się to - rozbłyski zaskoczyły ich wszystkich, zaczęła się prawdziwa walka z żywiołem, a później - z ludźmi. Kiedy Markowi wydaje się, że wszystko zaczyna być w miarę normalne pojawiają się zamaskowani przybysze, którzy burzą ich nadzieje na normalność, przez strzelanie do ludzi strzałkami z tajemniczą zawartością. Teraz zaczyna się prawdziwa walka o przetrwanie.

Więzień Labiryntu to jedna z moich ulubionych trylogii, więc nie mogłam przejść obojętnie obok jej prequela - Rozkazu zagłady. W tej książce dowiadujemy się co się wydarzyło 13 lat temu i jak wpłynęło to Ziemię oraz ludzi. Mamy możliwość dokładnego przyjrzenia się całej historii i poznania nowych bohaterów, którzy z całych sił walczą o to aby przeżyć i ochronić bliskich.

W tej części podobnie jak w poprzednich spotykamy niesamowity styl Jamesa Dashnera - teksty postaci (zwłaszcza Aleca, który rozwalał system xD) były genialne i śmieszne - nie jeden raz śmiałam się z tego co oni mówili. Teksty w tej książce są zarąbiste! xD Podobnie jak w pozostałych tomach, autor od razu rzuca nas na głęboką wodę i nie pozwala na chwilę oddechu - ciągle coś się dzieje! Już od pierwszych rozdziałów akcja gna w zawrotnym tempie i jeśli zwalnia, to tylko po to, aby kilka stron dalej działo się jeszcze więcej i było jeszcze więcej akcji. 

Rozkaz zagłady wciąga i nie puszcza już od pierwszych stron. To jedna z tych książek, których zakończenia chcesz, ale i jednocześnie nie chcesz poznać, bo to by oznaczało koniec niesamowitej przygody i ogromnej dawki emocji. Jednym z bohaterów książki jest Alec - starszy człowiek, który był żołnierzem, i którego teksty (jak już pisałam wyżej) najbardziej rozwalały. To bardzo wyluzowany gość, który nie daje sobą pomiatać i potrafi znaleźć wyjście z najgorszych sytuacji. Pozostali bohaterowie momentami mnie irytowali, ale takich chwil było niewiele, więc w sumie nie było to większym problemem.

Rozkaz zagłady to pozycja obowiązkowa dla fanów trylogii Więzień Labiryntu, ponieważ pokazuje bardzo dokładnie jak do wszystkiego doszło i jak radzili sobie ludzie w zaistniałej sytuacji. To historia, w której można się pośmiać, ale nie brakuje wzruszenia i łez, zwłaszcza na końcu. A zakończenie to istna petarda! Uważam, że można czytać tą książkę przed sięgnięciem po pierwszy tom Więźnia Labiryntu, chociaż później w trakcie czytania kolejnych tomów nie będzie takiego zaskoczenia przy odkrywaniu niektórych faktów, bo po prostu będziemy o nich wiedzieć właśnie z Rozkazu zagłady (wyszło trochę masło maślane, ale ma nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :D). Po przeczytaniu tej książki chcę więcej, bo czuję niedosyt i mam kilka pytań, więc rozglądam się za Kodem gorączki (kolejną częścią) i mam wielką ochotę go przeczytać. Baaardzo wam polecam tą książkę,a  jeśli jeszcze nie czytaliście, to również całą trylogię - ze względu na teksty bohaterów, świetny i prosty styl autora oraz jedną wielką akcję, bo tam ciągle coś się dzieje i nie można się przy tym nudzić. Polecam! <3

Moja ocena: 10/10
Udostępnij

czwartek, 10 listopada 2016

Dwór cierni i róż - recenzja

Tytuł: Dwór cierni i róż
Autor: Sarah J. Maas
Tom: 1
Cykl: A Court of Thorns and Roses
Liczba stron: 524
Wydawnictwo: Uroboros 
 

Zima, las, bezbronna sarna, przyczajony wilk i dziewczyna - łowczyni. 


Feyra od śmierci matki jest głową rodziny. Ona ją karmi i próbuje związać koniec z końcem. Tegoroczna zima jest dla rodziny dziewiętnastolatki bardzo trudna. Od dawna nie jedli porządnego posiłku i jeśli tak dalej pójdzie - wszystkich czeka śmierć głodowa. Podczas jednego z polowań, Feyra nie może uwierzyć w to co widzi - wilk i sarna są w zasięgu ręki i na całe szczęście nie zauważyli jej. Strzela - udało się, przez najbliższych kilka dni jej rodzina będzie mogła się porządnie najeść. Sielanka jednak nie trwa długo - w drzwiach skromnej chatki pojawia się Fae wysokiego rodu, bestia - okazuje się, że ogromny wilk przyszedł po Feyrę, która zabiła jego przyjaciela. Dziewczyna ma jednak wybór - zginąć, albo na zawsze zamieszkać we wspaniałej, pełnej przepychu i bogactwa rezydencji Fae. Za namową ojca oddaje się w ręce wilka. Wkrótce potem lepiej poznaje Tamlina oraz cały jego Dwór. Czy pobyt u Fae będzie aż tak straszny? Czy nawiąże się między nimi nić porozumienia? O co chodzi z tajemniczą chorobą, która dopadła mieszkańców Dworu Wiosny?

Bardzo lubię baśnie, zwłaszcza te Disneyowskie. Piękną i bestię oglądałam już kilkanaście razy i jest to naprawdę przyjemna baśń. Dwór cierni i róż powstał na podstawie Pięknej i bestii. Na początku obawiałam się trochę, że książka będzie zbyt przewidywalna oraz cukierkowata. Myliłam się, bo okazała się rewelacyjną, trzymającą w napięciu i niezapomnianą lekturą, po którą trzeba sięgnąć!

Poznajcie Feyrę - utalentowaną łuczniczkę oraz malarkę, o której życiu zadecydowała jedna jesionowa strzała. Feyra jest zadziorna, dowcipna i bardzo, ale to bardzo odważna. Nigdy nie porzuca ludzi, których kocha. Teraz przedstawiam wam Tamlina - Fae wysokiego rodu, przystojnego faceta, który w mgnieniu oka potrafi zmienić się w bestię. Jest jednak bardzo szarmancką, opiekuńczą i zabawną bestią. xD Ponadto to wspaniały przyjaciel, który dobro innych stawia na wyższym miejscu niż swoje. Nie mogę oczywiście nie wspomnieć tutaj o Lucianie, który był najlepszym przyjacielem Tamlina, zabawnym i uroczym chłopakiem z bardzo smutną historią. Uwielbiam przyjaźń między tymi dwoma Fae w tej książce - są dla siebie jak bracia, jeden jest w stanie wskoczyć w ognień za drugim. <3 To jedna z najlepszych przyjaźni książkowych. Ooo, no i prawie zapomniałam o Rhysie! Jest on najbardziej intrygującą postacią w książce, na początku nie cierpiałam gościa, a pod koniec naprawdę go polubiłam. Jest tajemniczy i zaskakujący, a do tego baardzo przystojny! :D

Dwór cierni i róż czyta się błyskawicznie - zwłaszcza ostatnie kilka rozdziałów. Na początku akcja rozwija się stopniowo i razem z Feyrą poznajemy świat w jakim musi teraz żyć, historie każdego z bohaterów oraz zwyczaje panujące w ich krainie, a także każdą postać - jej cechy i wady. Potem zaczyna się jazda bez trzymanki - akcja pędzi w zawrotnym tempie, jest mnóstwo nieprzewidywalnych momentów oraz sekretów, które wychodzą na jaw. Chyba zrobiłam sobie coś z nadgarstkiem podczas szybkiego przewracania kartek - tyle się działo! xD

Dawno nie czytałam tak wciągającej i porywającej historii. Co więcej - dawno nie czytałam historii z takim wątkiem miłosnym jaki był ukazany tutaj - wszystko działo się stopniowo, bohaterowie poznawali się nawzajem i dopiero potem coś się między nimi zaczęło dziać. Poza tym - baardzo, ale to bardzo shippuję tę parę! :D

Dawka humoru, wartka akcja, ciekawy świat, wspaniale wykreowani bohaterowie, mnóstwo emocji, genialna druga połowa książki - to wszystko sprawiło, że długo nie zapomną o tej pozycji i jest ona jedną z najlepszych w tym roku. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście - nadrabiajcie, warto! I szczerze mówiąc według mnie książka mogłaby się zakończyć na jednym tomie, bo oprócz końcowej sceny z Rhysem wszystko zostało nam wytłumaczone (chyba, że o czymś zapomniałam). Baardzo chciałabym znów poczytać o kolejnych przygodach moich ulubionych postaci, ale trochę się boję, że ten drugi tom będzie pisany na siłę. Jednak póki co skupiam się z powrotem na pierwszym i na koniec chciałabym jeszcze raz gorąco wam go polecić - dla fanów Pięknej i bestii, fantastyki, czarujących chłopaków i walecznych bohaterek, ale nie tylko - Dwór cierni i róż będzie strzałem w dziesiątkę!

Moja ocena: 10/10
Udostępnij

czwartek, 4 sierpnia 2016

Zanim się pojawiłeś - film vs książka

Dzisiejszy post będzie nieco inny niż wszystkie pozostałe. Czegoś takiego jeszcze na blogu nie było, więc jestem ciekawa czy ten post Wam się spodoba. Niżej będę się starała porównać książkę Zanim się pojawiłeś do filmu o tym samym tytule. Chętnych zapraszam do rozwinięcia. :)

Udostępnij

poniedziałek, 11 lipca 2016

Biała róża - recenzja


Tytuł: Biała róża
Autor: Amy Ewing
Tom: 2
Cykl: The Lone City
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Jaguar

UWAGA! OPIS KSIĄŻKI ZAWIERA SPOILERY Z PIERWSZEJ CZĘŚCI, ZACHĘCAM JEDNAK DO ZAPOZNANIA SIĘ Z RECENZJĄ, W KTÓREJ NIE MA SPOILERÓW!

Violet jest więźniem w pałacu Jeziora. Przeżywa okropne chwile podczas rozmów z Diuszesą, ale wciąż ma nadzieję na ucieczkę. Z pomocą Garneta udaje jej się uciec razem z Ash'em. Wkrótce potem ratują również Raven i uciekają zgodnie ze wskazówkami Luciena. Violet jeszcze nie wie do czego zdolne są surogatki. Wkrótce się o tym przekona i będzie próbowała obalić obecne rządy. Czy ucieczka dziewczyny dobrze się skończy? Czym jest tytułowa Biała Róża? Jakie plany ma wobec niej Lucien? Co się stanie z Raven? Odpowiedzi na te pytania szukajcie w drugim tomie wspaniałego cyklu The Lone City.

KONIEC OPISU! TA CZĘŚĆ NIE ZAWIERA SPOILERÓW, WIĘC ZAPRASZAM DO ROZWINIĘCIA :)
Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.