Burza śnieżna, walka z żywiołem, okrutna Nizina, Iks i młoda dziewczyna... | Na krawędzi wszystkiego - opinia


Tytuł: Na krawędzi wszystkiego
Autor: Jeff Giles
Tom: 1
Cykl: -
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: IUVI

Zoe przeżyła naprawdę trudny czas. Jej ojciec zginął podczas jednej ze swoich szalonych wypraw do jaskiń i dziewczyna musiała poradzić sobie z tak wielką stratą. Kiedy wydaje jej się, że wszystko powoli wraca do normy, jej świat wywraca się do góry nogami. Kiedy podczas szalejącej burzy śnieżnej jej brat nie wraca do domu, Zoe musi go poszukać w strasznej zamieci. Wtedy spotyka Iksa. Iks jest łowcą głów, pochodzi z brutalnej i mrocznej Niziny, gdzie trafiają najgorsi przestępcy. Ujawnia się tylko przed swymi ofiarami, które zabiera ze sobą do Niziny. Z Zoe jest inaczej. Po raz pierwszy w życiu chłopak czuje, że naprawdę żyje, a życie to ma sens. Jak będzie wyglądała relacja między bohaterami? Co się zmieni w ich życiu? Czy Iks opuści Nizinę, i dlaczego w ogóle tam się znalazł?

Największą zaletą tej książki jest jej klimat. Czytelnik zatraca się w świat wykreowany przez autora i razem z Zoe oraz Iksem stawia czoła trudnościom. Myślę, że jest to lektura idealna na zimę, ponieważ świetnie można się wczuć w mroźny klimat jaki stworzył Jeff Giles oraz poczuć potęgę żywiołu jakim jest zjawisko burzy śnieżnej. Kiedy sięgałam po tę powieść liczyłam na pełną dreszczyku, mroźną (na co wskazuje piękna okładka) historię, z oryginalnym wątkiem oraz ciekawymi bohaterami. Czy jestem usatysfakcjonowana?


Jeśli chodzi o fabułę, to było naprawdę ciekawie. Autor zaintrygował mnie Niziną, która jawi się trochę jak piekło, gdzie pełno jest brutalności i surowych przepisów. Miejscowość, w której mieszka Zoe również nie jest miejscem bezpiecznym, z powodu różnych nawałnic, zmiennej pogody, a w okolicy pełno jest jaskiń, do których można wejść, ale też nigdy ich nie opuścić. Dzięki przyjemnemu stylowi autora, wszystko  bardzo dokładnie sobie wyobraziłam i w najciekawszych momentach czułam się jakbym była świadkiem tych wszystkich wydarzeń i jakby rozgrywały się one na moich oczach.

Natomiast… jest jedno ale, żeby nie było tak kolorowo. :D Co mnie najbardziej drażniło w tej powieści to wątek miłosny, który rozwinął się ciut za szybko, bo bohaterowie praktycznie wcale się nie znali a już zapałali do siebie wielkim uczuciem, a Zoe praktycznie od razu obdarzyła Iksa wielkim zaufaniem, mimo pewnych rzeczy, które widziała, ale o tym nie będę się rozpisywać bo byłby to spoiler czego zawsze staram się unikać przy pisaniu moich opinii i przemyśleń. xD Polubiłam Iksa, natomiast co do Zoe mam mieszane uczucia, w niektórych sytuacjach zachowywała się nieco zbyt infantylnie.


Mimo wątku miłosnego, który nie bardzo mi się tutaj podobał, Na krawędzi wszystkiego to naprawdę dobra i mocna powieść, w której nie brakuje dreszczyku emocji, zwrotów akcji, a nawet humoru.  To pozycja idealna na zimowe, mroźne dni, bo wtedy nawet lepiej będzie wczuć nam się w akcję. Autor stworzył coś oryginalnego przez wprowadzenie wątku z Niziną i prawami jakie w niej panują, a końcówka książki była bardzo dobrze napisana, pełna zaskoczeń i drugi tom zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie.

Jeśli chcesz poczuć chłód w czasie naszej polskiej jesieni, jeśli marzy ci się świat, w którym dobro przeplata się ze złem i nic nie jest takie jakie się wydaje, to Na krawędzi wszystkiego będzie idealną pozycją dla Ciebie. Odkrywaj nowe tajemnice Niziny, wyrusz w mrożącą krew w żyłach wyprawę do niebezpiecznej jaskini i daj się porwać w wir wydarzeń. A wątek miłosny jakoś da się przeżyć, bo mimo iż rozwinął się zbyt szybko, ma potencjał, a Iks i Zoe mogą stworzyć naprawdę dobrą parę jak poznają się trochę lepiej. Polecam! 

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI! 

8 komentarzy:

  1. Właśnie to czytam i naprawdę mi się podoba :D Może nie jest to jakaś rewelacyjna książka, ale bardzo przyjemnie mi się czyta :)

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo nie lubię zbyt szybko rozwijających się wątków miłosnych. To jest tak "mam pomysł na fabułę, ale nie wiem jak dokładnie ją zrealizować"! Ale bardzo rzetelna recenzja :) buziaki

    Karolina-comebook

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie zapowiadająca się pozycja, no oprócz tego wątku miłosnego;) jednak mimo wszystko chciałabym ją przeczytać.

    Pozdrawiam
    korczireads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, co ze mną jest nie tak, ale ja tam mało miłości znalazłam, jednak klimat i styl autora mnie urzekł i pochłonął w całości. Było chłodno, ale ciekawie <3
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka czeka na mnie i już nie mogę się doczekać aż wreszcie po nią sięgnę, ponieważ spotykam się z bardzo dobrymi opiniami na jej temat! :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2017/10/przedpremierowo-dwor-skrzyde-i-zguby.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś mnie do niej nie ciągnie, nie mój styl :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  7. ja z miła chęcią bym przyjrzała się jej bliżej. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie tempo, w jakim kwitł ich "romans" wcale nie przeszkadzało, było w sam raz ;) Zgodzę się co do klimatu - jest niesamowity, a czytanie tej książki zimą, pod kołdrą i z kubkiem herbaty w dłoni, będzie prawdziwą ucztą dla ducha ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Recenzje Klaudii , Blogger