Strony

sobota, 18 grudnia 2021

Moja lista gości, Rebecca Serle

Gdybyś mógł zaprosić 5 osób na wymarzoną kolację, to kogo byś zaprosił i dlaczego? Wyobraźcie sobie, że bohaterka omawianej dziś książki dostała od przyjaciółki takie właśnie pytanie. Po kilkunastu latach, kiedy wchodzi do restauracji aby świętować z tą samą przyjaciółką, swoje urodziny, przeżywa niemały szok, bo widzi za stołem osoby... które wpisała przed laty na swoją listę. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że przy stole siedzi między innymi jej nieżyjący ojciec oraz... Audrey Hepburn.

Sabrina nie planowała wystawnego przyjęcia z okazji swoich trzydziestych urodzin. Chciała, by to było zwykłe spotkanie z Jessicą - swoje święto zazwyczaj spędzała z najlepszą koleżanką na wieczorze pełnym plotek, dobrego wina i wspominania starych czasów. Tym razem wydarza się coś innego... Przy stole nie czeka na nią samotna Jessica. Jest przy nim za to jej ojciec, który zmarł kilka lat temu, i kilka innych zaskakujących postaci. Sabrina siada do stołu z ikoniczną Audrey Hepburn, dawnym wykładowcą i niedoszłym mężem. O czym rozmawiać z tak niezwykłymi gośćmi?


Sabrina nie spodziewała się, że te urodziny okażą się tak wielkim wyzwaniem. O czym bowiem rozmawiać z swoim ojcem-nieboszczykiem, hollywoodzką gwiazdą, starą miłością i wykładowcą, który uczył na jej studiach? Rozpoczyna się wyjątkowe przyjęcie pełne niespodzianek i rozmów o tym, co minęło.

Te urodziny będą zupełnie inne... Czy staną się katalizatorem przemian w życiu Sabriny? I skąd wzięli się na jej urodzinach nietuzinkowi goście?

 

Po przeczytaniu Mojej listy gości jeszcze długo zachwycałam się niesamowitym stylem autorki, a co ważniejsze - świetnym pomysłem na fabułę. Jednak mam wrażenie, że to nie fabuła odgrywa tutaj największą rolę, a przemyślenia czytelnika jakie w nim wywołuje ta powieść. Podchodziłam do niej z zaciekawieniem, ale jednocześnie lekkim dystansem, ale na pewno nie sądziłam, że zapadnie mi aż tak mocno w pamięć i tyle refleksji we mnie wywoła. Jeśli liczycie na kolejną obyczajówkę, którą pochłoniecie dla zabicia czasu, to lepiej sięgnijcie po inny tytuł, bo Moja lista gości definitywnie nie jest kolejnym zapychaczem czasu.


W książce mamy dwie linie czasowe - pierwsza z nich ukazuje nam teraźniejszość i przebieg kolacji Sabriny w restauracji, natomiast druga linia wprowadza czytelnika w początki wieloletniego związku głównej bohaterki z Tobiasem. Czytając naprzemiennie rozdziały w tej historii, zastanawiałam się niejednokrotnie jak to się stało, że życie Sabriny i jej relacje z ludźmi wyglądają tak a nie inaczej i z wielką przyjemnością odkrywałam powoli z każdym rozdziałem dlaczego obecnie jest tak, a nie inaczej.

 

Moja lista gości niejednokrotnie wywoływała we mnie sporo refleksji na temat relacji międzyludzkich, kruchości życia, ulotności pięknych chwil. To wzruszająca powieść o miłości, przyjaźni, przemijaniu, bólu, stracie. Końcówka mocno mnie zaskoczyła i nie spodziewałam się, że ta książka pójdzie w takim kierunku, ale szczerze mówiąc, chyba nie byłabym w stanie wymyślić lepszego zakończenia niż autorka.

 

Jeśli szukacie książki niebanalnej, zmuszającej do przemyśleń, z ciekawą fabułą, oryginalnym pomysłem, zaskakującym zwrotem akcji to Moja lista gości posiada wszystkie te cechy. To nie jest powieść idealna - dialogi czasem bywały nienaturalne i niektóre z nich omijałam wzrokiem, ale całość broni się emocjami, które ze sobą niesie. Książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie - w sam raz na grudniowe wieczory. Gorąco Wam polecam i liczę, że spodoba Wam się i zaskoczy tak mocno jak mnie. :)

 

Moją listę gości oraz mnóstwo ciekawych nowości znajdziecie na Taniej Książce :) 


3 komentarze:

  1. Jeśli są emocje w książce, to jestm w stanie przymknąć oko na inne jej mankamenty, więc chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamysł książki jest dosyć oryginalny, trzeba przyznać :)

    pozdrawiam
    helpbook.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Chce się przekonać jak odbiorę tę książkę.

    OdpowiedzUsuń